Reprezentacja Polski po raz 14. przystÄ…pi do rywalizacji
o awans do finałów mistrzostw świata
Sobotnim meczem z Ukrainą reprezentacja Polski zainauguruje rywalizację w eliminacjach XVII mistrzostw świata. Do tej pory biało-czerwoni pięciokrotnie kwalifikowali się do finałów piłkarskiego championatu w 1974 i 82 r. przywożąc z nich nawet brązowe medale. Niestety od 14 lat przegrywamy wszystkie kwalifikacyjne boje i obecnie w sercach kibiców znacznie więcej jest zwątpienia niż wiary w naszą kadrę.
Tak naprawdę trudno bowiem doszukać się w grze polskiej reprezentacji jakichkolwiek przesłanek na sukces. Jerzy Engel, który od stycznia tego roku pełni funkcję selekcjonera, jest człowiekiem elokwentnym i na temat reprezentacji potrafi długo oraz kwieciście opowiadać, ale statystyki są nieubłagane. Z sześciu rozegranych pod jego wodzą spotkań biało-czerwoni nie wygrali ani jednego i spadają coraz niżej w rankingu FIFA. Jedynym osiągnięciem tego szkoleniowca jest przerwanie, po 660 minutach gry, fatalnej passy meczów kadry bez bramki. Marna to jednak pociecha skoro na dwa gole strzelone ostatnio przez Pawła Kryszałowicza i Emmanuela Olisadebe nasi tegoroczni rywale odpowiedzieli aż ośmioma trafieniami.
Droga na boiska Japonii i Korei wiedzie przez ErewaÅ„, MiÅ„sk i Cardiff, gdzie nawet w aktualnej formie nasi reprezentanci powinni odnieść komplet zwyciÄ™stw, ale też Oslo i Kijów, gdzie o punkty bÄ™dzie znacznie trudniej. Na pewno Norwegowie i UkraiÅ„cy sÄ… zdecydowanymi faworytami naszej grupy. Ze Skandynawii gramy dopiero w przyszÅ‚ym roku, wiÄ™c na razie skupmy siÄ™ na sobotniej potyczce na Stadionie RepublikaÅ„skim. Do tej pory graliÅ›my z UkraiÅ„cami tylko raz i nieoczekiwanie przed dwoma laty wygraliÅ›my w Kijowie 2:1 po golach MirosÅ‚awa Trzeciaka i Sylwestra Czereszewskiego. Tej dwójki nie ma jednak w obecnym skÅ‚adzie kadry, natomiast strzelec honorowej bramki dla Ukrainy – Andrij Szewczenko wciąż straszy naszych bramkarzy przed kolejnÄ… wyprawÄ… nad Dniepr.
Na kogo może zatem liczyć Engel w Kijowie? W bramce pewniakiem jest w tej chwili Jerzy Dudek (Feyenoord Rotterdam). To jeden z niewielu polskich zawodników prezentujących obecnie światowy poziom. Linię defensywną tworzyć będą zapewne Tomasz Kłos (właśnie sfinalizowano za 3 mln marek jego transfer z Auxerre do Kaiserslautern), Tomasz Wałdoch i Tomasz Hajto (obaj z Schalke 04 Gelsenkirchen) oraz Michał Żewłakow (Excelsior Moeskroen), bowiem trudno przypuszczać, aby selekcjoner desygnował do gry nie będącego w pełni sił Jacka Bąka (Olympique Lyon). W środku pola ciężar gry będzie starał się wziąć na siebie Piotr Świerczewski (SC Bastia) wspierany przez Radosława Kałużnego (Wisła Kraków). Engel ma natomiast spory dylemat z obsadą pozycji skrajnych pomocników. Na prawej stronie waha się pomiędzy Tomaszem Iwanem (PSV Eindhoven) i Bartoszem Karwanem (Legia Warszawa), natomiast na lewej zastanawia się, czy postawić na Marka Koźmińskiego (Brescia) czy też na Jacka Krzynówka (FC Nuernberg). W Kijowie zagramy raczej defensywnie, więc więcej szans na wybiegnięcie w podstawowej jedenastce trzeba przyznać zawodnikom wymienionym na pierwszym miejscu. Wreszcie atak. Tutaj niepodważalna wydaje się pozycja Andrzeja Juskowiaka (VfL Wolfsburg) i Emmanuela Olisadebe (Polonia Warszawa), choć w przypadku, gdyby nasz naturalizowany Nigeryjczyk nie wyleczył do soboty urazu barku, w odwodzie pozostaje jeszcze Radosław Gilewicz (Tirol Innsbruck).
Czy ta kadra jest w stanie, w trakcie jednodniowego kijowskiego desantu, wywalczyć z Ukraińcami korzystny wynik, za jaki z pewnością uznalibyśmy remis? Umiejętności z pewnością przemawiają za Rebrowem i spółką, ale w piłce czasem zdarzają się cuda. W Kijowie bardziej, niestety, musimy liczyć na szczęście niż umiejętności naszych graczy.
Autor artykułu: JACEK SROKA