- Lewicowy Zarząd Miasta, którym pan kieruje, poddany został surowej krytyce. Czy czuje się pan skruszony i zawstydzony?
- Absolutnie nie. Poseł Zając, poddając krytyce dwa lata pracy lewicowego Zarządu Miasta, poprzez manipulację i podawanie nieprawdziwych danych, pomieszał rzeczywistość z fikcją.
- Jaka będzie pańska reakcja na żądanie ustąpienia ze stanowiska?
- Na pewno nie spełnię oczekiwań pana Zająca. Chociażby dlatego, że nie podzielam jego opinii na temat sytuacji w mieście. Podjąłem natomiast kroki mające na celu wyprowadzenie opinii publicznej z błędu, bo uważam, że częstochowianie zostali przez posła oszukani.
- Czy to oznacza, że podał nieprawdziwe informacje?
- Właśnie tak, i to wielokrotnie. Zacznijmy od spraw dotyczących edukacji. To prawda, że podobnie jak w roku ubiegłym samorząd z własnych funduszy dopłacił w 2000 roku do rządowej subwencji oświatowej około 45 mln zł. To znaczna kwota, zważywszy że np. na inwestycje na ten rok Rada Miasta przeznaczyła 65 mln zł. Decyzja o dofinansowaniu oświaty pozwoliła jednak zachować 600 miejsc pracy dla nauczycieli. W peryferyjnych dzielnicach nie zlikwidowaliśmy szkół mimo malejącej liczby uczniów. To wszystko oczywiście kosztuje. Zarząd dokonał świadomego wyboru, by bezkrytycznie nie realizować wytycznych rządu, który nie zapewnia wystarczających środków na edukację.
Pan poseł rozminął się z prawdą przy podawaniu kwot przewidzianych na komputeryzację szkół. Tegoroczne wydatki z budżetu na ten cel, na statystyczną placówkę oświatową, wyniosą ponad 3 tysiące, a nie 250 zł. Wbrew temu, co rozgłasza pan poseł, w reformowaniu służby zdrowia nie ma jedynie słusznej drogi. Szybka prywatyzacja może przynieść pozytywne efekty, ale może też przynieść nieodwracalne straty. W zakresie lecznictwa ambulatoryjnego Zarząd Miasta zdecydował się na stopniowe usamodzielnianie się przychodni i już po kilku miesiącach przynosi to pozytywne efekty w zarządzaniu tymi placówkami. Koncepcja połączenia szpitali w jeden zespół zyskała akceptację Ministerstwa Zdrowia. Dzięki temu uniknęliśmy planowanej przez Urząd Marszałkowski likwidacji dwóch szpitali miejskich.
- Jednak długi miasta, o których mówi poseł, są faktem.
- Znów nie zgadzają się liczby. J. Zając straszy częstochowian zadłużeniem powyżej 3 tys. zł na statystycznego mieszkańca. Tymczasem jeżeli sumę zadłużenia miasta podzielimy przez aktualną liczbę mieszkańców Częstochowy (255 tys. 971 osób) to wychodzi nie 3 tys. zł, a niespełna 300 złotych!
Dodam, że opozycja ma krótką pamięć. Nam zarzuca zmiany kadrowe, a przecież to właśnie po wyborach wygranych przez Częstochowski Komitet Obywatelski w 1990 r. Zarząd Miasta wymienił ponad 40 procent pracowników Urzędu Miasta. Konsekwentnie odwoływano dyrektorów w MPK, MPO, MZEAS itp. Zarzuty pana posła to więc ewidentna zagrywka polityczna przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi.
Autor artykułu: Rozmawiał: Jacek Piersiak