W pogoni za cytrusami nie zauważamy rodzimych owoców.
Polska ze względu na warunki naturalne mogłaby być potentatem w produkcji runa leśnego. Niestety, z niewyjaśnionych do końca przyczyn nie jest, i na razie nic nie zapowiada, żeby owoce lasów i łąk mogły wyciągnąć polską wieś z zapaści ekonomicznej. Lepiej jest z ziołami – w tej branży nawiązujemy kontakt z europejską czołówką.
KATOWICE, KRAKÓW, WARSZAWA. W niektórych rejonach kraju ziemia leży ugorem, bezrobocie sięga 50 procent, ale nikt nie chce się podjąć organizacji produkcji i skupu runa leśnego.
- Jerzyny, jagody i borówki spadają z krzaków i gniją, ale nikt na dużą skalę ich nie zbiera – twierdzą w Nadleśnictwie Herby.
W Przedsiębiorstwie Produkcji Leśnej "Las" w Herbach mieściła się w minionych dekadach jedna z największych w regionie przetwórni runa leśnego. Dziś sprzedaje się tutaj ogórki pod innym szyldem, bo zbiór runa się nie opłaca.
- Rozkwit produkcji runa leśnego przeżywaliśmy w latach 60. – mówi dr hab. Stanisław Głowacki z Katedry Użytkowania Lasu Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. – Byliśmy w czołówce eksporterów. Czarne jagody szły głównie do Niemiec, USA, Anglii i Szwajcarii.
Obecne 5 tys. ton zebranego runa, w porównaniu z 26 tys. ton w latach 60., to kropla w morzu. Dawny monopolista "Las" padł, ale w jego miejsce nie pojawiły się duże, prywatne firmy, które przejęłyby intratny rynek szacowany na 50-60 mln zł rocznie! Czy to oznacza, że nikt w Polsce nie zbiera na skalę przemysłową czarnych jagód, borówek i grzybów?
- Istnieje "partyzantka", która przynosi więcej szkody niż pożytku ? mówi Edward Grzebinoga, naczelnik Wydziału Zagospodarowania Lasu w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach. – W pogoni za doraźnym zyskiem, np. na Pomorzu, zbieracze kurek niszczą wszystko na swojej drodze.
Nasz region obfituje w runo leśne. W Beskidach jeszcze trwa zbiór czarnych jagód, a na nizinach borówki czerwonej. Jesienią na terenach bagiennych pojawią się żurawiny. Ziół, na masową skalę, nie zbiera się u nas ze względu na zanieczyszczenie środowiska. Są jednak oazy dziurawców, lip i malin, o których wiedzą tylko wtajemniczeni. Nikt nie jest w stanie wytłumaczyć dlaczego, mimo prawie 2 milionowego bezrobocia na polskiej wsi, zbiór tego, co daje natura jest taki niemrawy. Zbieracze twierdzą, że ceny w skupach są zbyt niskie. Trzeba się nachodzić, by dostać kilkadziesiąt groszy za kilogram jagód czy malin.
Hurtownicy narzekają, że popyt na runo jest niewielki. Zdaniem konsumentów natomiast owoce lasu są zbyt drogie. Koło się zamyka, gdyż producenci tłumaczą, że na cenę wpływa mniejsza, niż dawniej, hojność natury – po prostu runa w lesie jest mniej. Dodatkowo zmienia się model żywienia w Polsce. Na polskich stołach częściej można spotkać banany i pomarańcze niż tradycyjne maliny czy jagody, które uchodzą za towar "gorszego sortu".
W lepszej kondycji jest przemysł zielarski, który utrzymał w Europie drugą pozycję po Niemcach. Co roku w kraju wytwarza się 26 tys. ton ziół, z tego 4 tys. ton przeznacza się na eksport. Nie są to szokujące liczby, ale pozwalają na razie obronić się polskim zielarzom przed napływem ziół z Chin i Rosji.
- Obecnie rynek ziół się równoważy – mówi inż. Zbigniew Nawrocki, kierownik działu zaopatrzenia Krakowskich Zakładów Zielarskich. – Można by rozszerzać produkcję, ale nie byłoby na nią popytu.
Ani susza, ani deszczowy lipiec nie wpłynęły w tym roku na poziom produkcji ziół, które uprawia się w całej Polsce, z wyjątkiem Górnego Śląska. Najbardziej ekologiczne tereny to m.in. Góry Świętokrzyskie, Podhale, Pomorze i wschodnia część kraju. Tam zioła zbierane są w postaci naturalnej, ale głównie zakłada się uprawy. Sezon trwa od wiosny do jesieni. Wczesną wiosną zbiera się m.in. kruszynę, w maju pokrzywę, w czerwcu rumianek i nagietek, a w lipcu lipę. Wkrótce rozpocznie się zbiór owoców: jarzębiny, dzikiej róży, głogu i bzu czarnego. Spodziewany jest drugi pokos mięty i melisy. W październiku i listopadzie zbierane będą zioła korzenne: m.in. arcydzięgiel, prawoślaz, kozłek lekarski, mniszek. Cena dobrej jakości lawendy w skupie kosztuje około 18 złotych za kilogram suchego surowca. Klienci narzekają na ceny ziół w sklepach.
- Przygotowanie zioła do spożycia wymaga szczególnej staranności – tłumaczy inż. Nawrocki. – Sortowanie i kontrole w laboratoriach wymagają sprzętu i czasu, za które trzeba zapłacić. Na Zachodzie zioła są o wiele droższe niż w kraju. W Polsce zioła kupują z reguły osoby starsze, które nie są zasobne.
Z raportu opracowanego przez ekspertów 9 państw Unii Europejskiej wynika, że w ciągu 10 najbliższych lat obrót ziołami zwiększy się dwukrotnie, natomiast w USA trzykrotnie. W Polsce można uprawiać około 40 gatunków roślin, które mogą być stosowane jako przyprawy w gospodarstwach domowych, przy konserwowaniu mięs i jego przetworów, a także w przemyśle farmaceutycznym, cukierniczym i perfumeryjnym.
JACEK DEREK
Ceny ziół w skupie:
lipa – 12 zł za kg
jarzębina – 3 zł za kg
głóg – 4 zł za kg
arcydzięgiel – 5 zł za kg
prawoślaz – 6 zł za kg
Ceny runa leśnego w skupie:
jagoda czarna – 4-8 zł za kg
borówki – 3-6 zł za kg
borowik – 3-30 zł w zależności od klasy
kurka – 10-30 zł w zależności od klasy
Autor artykułu: JACEK DEREK