Archive for September, 2000

Nie ma słabeuszy

Thursday, September 28th, 2000

W piątek rusza siatkarska ekstraklasa W najbliższy piątek meczem Warki Radom z Kazimierzem Płomieniem Sosnowiec zainaugurowany zostanie kolejny ligowy sezon siatkarski.
Jak zwykle przy takiej okazji wszyscy zastanawiają się nad tym, kogo stać na złoto. Wśród kandydatów do zajęcia pierwszego miejsca w serii A mężczyzn najczęściej wymienia się kluby z naszego regionu.

? W tym sezonie faworytem do tytułu mistrza Polski jest ponownie Mostostal Kędzierzyn, ale o pozostałe miejsca na podium walczyć mogą wszystkie zespoły. Nie ma już słabej Legii Warszawa czy Górnika Radlin. Drużyny, które w zeszłym sezonie były poza pierwszą czwórką, poważnie się wzmocniły.
Walka zapowiada się pasjonująco i nie będzie można sobie pozwolić na chwilę dekoncentracji ? powiedział trener Marek Karbarz.

Jego zespół ? Kazimierz Płomień Sosnowiec prawdopodobnie będzie miał spore problemy z powtórzeniem osiągnięcia z wiosny, kiedy finiszował na czwartym miejscu. Z Sosnowca do Częstochowy wyemigrowali kadrowicze: Krzysztof Ignaczak (libero) i Grzegorz Szymański (atakujący). W ich miejsce ściągnięto Marcina Witoszka z Górnika Radlin i Karola Hachułę ze Stilonu Gorzów. Do Płomienia wrócił także środkowy bloku ? Mariusz Błaszczyk, ale w pierwszych meczach nie zagra z powodu kontuzji. Z zagranicy ściągnięto dwóch Ukraińców: Olega Szelesta (rozgrywający) i Andrija Mierzyskiego (środkowy bloku). Zastąpili oni Krasilnikowa i Iwanowa, którzy wrócili do Rosji.

? Chcieliśmy stworzyć w Sosnowcu drużynę mocną na tyle, by zaznaczyć swoje miejsce w Europie. Niestety, Amerykanie, z którymi negocjowaliśmy, potraktowali nas zupełnie niepoważnie ? twierdzi Piotr Hałasik, prezes Kazimierza Płomienia. ? Będziemy w tej sprawie interweniować u władz FIVB (Międzynarodowa Federacja Siatkówki ? przyp. aut.), ale straconego czasu nam to nie zwróci. Między innymi dlatego postanowiliśmy zrezygnować ze startu w Pucharze Konfederacji. Drugim powodem jest fakt, że Polski Związek Piłki Siatkowej nie przewidział terminów na europejskie puchary. Już sam udział w dwóch turniejach eliminacyjnych kosztowałby nas pięć przełożonych meczów. A kiedy niby mielibyśmy je rozegrać, skoro soboty przeznaczone są na ligę, a środy na wyjątkowo w tym roku rozbudowany Puchar Polski?

Problemów z takim natłokiem meczów nie będą mieli siatkarze Galaxii Częstochowa, którzy do rozgrywek Pucharu Konfederacji przystąpią znacznie później. Drużyna przeszła latem prawdziwą rewolucję kadrową i Ireneusz Mazur będzie potrzebował trochę czasu, by zgrać zespół. Wraz z trenerem Maciejem Jaroszem odszedł doświadczony rozgrywający ? Ireneusz Kłos. Częstochowę opuścili także Michalczyk, Jaszewski, Szcześniewski i Chorwat Juricić. Zastąpić ich mają Jugosłowianin Bojan Konstandinović, Szymański, Ignaczak oraz utalentowani juniorzy z reprezentacji Polski: Gołaś, Oczko i Bąkiewicz. Ci trzej wraz z Kokocińskim stanowili trzon pierwszej szóstki podczas niedawnych mistrzostw Europy juniorów.

Prezes Andrzej Gołaszewski zdołał zatrzymać Orlenkę, Murka i oczekuje powrotu do wielkiej formy Damiana Dacewicza. Niepewnym punktem jest jeszcze Łukasz Żygadło. Ten młody rozgrywający będzie musiał w tym sezonie udźwignąć ciężar kierowania drużyną. Dużo do udowodnienia ma również trener Mazur.

Najmniej zmian kadrowych przeprowadził faworyt rozgrywek. W porównaniu z ubiegłorocznym składem z Mostostalu odszedł Ukrainiec Igor Woronin. Przybyli natomiast Sebastian Świderski oraz libero Słowak Duszan Kubica ? wychowanek Żyliny mający za sobą występy w reprezentacji swego kraju.

Zupełnie inna sytuacja jest w Jastrzębiu. Trener Jan Such zrezygnował z usług Kwasowskiego, a Wagner, Markiewicz i Rybak zrezygnowali z gry w Borynii. Do zespołu wrócił wysoki Nowak z BBTS-u Bielsko, Michalczyk z Galaxii i Wrzeszcz z Radlina. Drugim rozgrywającym jest Kruk, który grał ostatnio w Stilonie, ale jest zawodnikiem Częstochowy.
Jan Such wiąże wielkie nadzieje z powrotem na parkiet Krzysztofa Janczaka. Ten potężny atakujący po perturbacjach kontraktowych z Morzem Szczecin i dwuletniej dyskwalifikacji wraca na polskie parkiety. Powodzenia!
Trochę w cieniu męskich zespołów pozostał nasz żeński jedynak w serii A ? BKS Stal Bielsko-Biała. Drużyna prowadzona przez trenerskie małżeństwo Ryszardy i Krzysztofa Leszczyńskich w ubiegłym sezonie niespodziewanie wywalczyła trzecie miejsce. Czy Przybysz, Staniucha i Ciaszkiewicz, które zadomowiły się już w reprezentacji Polski, są w stanie wprawić nas w jeszcze większe zdziwienie? Jedno jest pewne: komplet widzów w Bielsku.

Autor artykułu: JAROSŁAW GALUSEK

Uszy puchną

Thursday, September 28th, 2000

Nie uciekniemy przed hałasem Polska należy do krajów, w których jest coraz głośniej, głównie na ulicach miast z powodu motoryzacyjnej eksplozji. Mieszkańcy okolic lotnisk narzekają na przelatujące nad ich głowami samoloty. Uciążliwa jest także działalność sklepów i warsztatów. We znaki dają się ponadto dyskotekowi sąsiedzi. (more…)

Uchwycić klimat

Wednesday, September 27th, 2000

Literackie nagrody “Solidarności” KATOWICE. Dwie utalentowane pisarki zostały laureatkami Literackiej Nagrody “Solidarności” – Książka Roku 1999. Maria Szcześniak otrzymała nagrodę w kategorii dokumentu za książkę o tragedii w kopalni “Wujek” ? “Idź i zabij”, natomiast Krystyna Szubowa wyróżnienie za debiut prozatorski “Czas do namysłu”. Wczoraj w siedzibie Zarządu Regionu w Katowicach odbyła się uroczystość wręczenia nagród.

- Jest to literatura trudna, która stara się diagnozować naszą rzeczywitość, uchwycić jej klimat i nie daje łatwych odpowiedzi – mówił o książkach Jan Strządała, prezes Stowarzyszenia Pisarzy Polskich w Katowicach. – Tak wartościowe pozycje wymagają wsparcia i dlatego cieszę się, że zostały zauważone i nagrodzone.

Maria Szcześniak przyznała, że jej książka jest niełatwa, nie tylko literacko. Kosztowała ją wiele godzin spędzonych na sali sądowej i wiele bolesnych refleksji. Natomiast Krystyna Szubowa stwierdziła, że książkę, składającą się z kilku krótkich opowiadań, napisała już dawno, ale uważała, że jej przeżycia po stanie wojennym powinny przejść próbę czasu. Dopiero ostatnio wydał ją “Czytelnik”.

- Staram się pisać dalej, jeśli tylko znajduję czas po swojej pracy zawodowej w szopienickim Domu Kultury – mówiła Krystyna Szubowa. – Cieszę się z nagrody, ale na nią nie liczyłam. Piszę, bo chcę wyrazić, co czuję.

Autor artykułu: (gkm)

Clearex faworytem

Thursday, September 14th, 2000

Rusza Polska Liga Halowa
W niedzielę rozpoczynają się rozgrywki Polskiej Ligi Halowej w piłce nożnej pięcioosobowej. Tytułu mistrzowskiego broni Clearex Chorzów.

- Zdajemy sobie sprawę, że trudniej jest się bronić niż atakować i na pewno zgodnie z zasadą “bij mistrza” wszystkie drużyny będą się mobilizowały na mecze z nami, ale naszym celem jest obrona tytułu. Zamierzamy także w tym sezonie wystartować w dwóch silnie obsadzonych turniejach zagranicznych, aby sprawdzić się na międzynarodowej arenie. Na razie mamy zaproszenia z Moskwy, Petersburga i Montrealu – powiedział prezes Cleareksu Zdzisław Wolny.

O tym, że chorzowian cenią za granicą najlepiej świadczy zaproszenie jakie napłynęło właśnie pod ich adresem ze strony najbardziej znanego europejskiego klubu – Diny Moskwa na dwa spotkania towarzyskie. Ze względu na nałożenie się tych terminów z meczami reprezentacji Polski z Białorusią Clearex odmówił, ale chcąc podtrzymać kontakt z Rosjanami zaprosił ich w końcu września na dwa sparingi do Chorzowa.

Przed sezonem obrońców mistrzowskiego tytułu wzmocniła czwórka nowych zawodników – Jarosław Kaszowski z Jango Gliwice, Krzysztof Jasiński z KP Warszawa, Marcin Pawłowski z Odry Wodzisław i Tomasz Ulfik z Polonii Bytom. Inni jednak też nie zasypiali gruszek w popiele. Najpoważniejszy rywal Cleareksu – PA Nova pozyskał Tomasza Ciastko z Cuprum i Roberta Zamiara z Impelu, a po rocznym wypożyczeniu do Lipnika wrócił do Gliwic Robert Dąbrowski. Z kolei Cuprum Polkowice wzmocnili zawodnicy z rozwiązanego Impelu (miejsce głogowian w ekstraklasie zajął Telsport Katowice, który wygrał baraże z Mistreatedem Jaworzno). Groźne powinno być też Jango, a za czarnego konia rozgrywek uchodzi beniaminek z Sosnowca – Irex.

Autor artykułu: JACEK SROKA

Niebezpieczna rutyna?

Thursday, September 14th, 2000

KATOWICE, KNURÓW. Dwóch górników zginęło wczorajszego ranka w śląskich kopalniach. Do pierwszego wypadku doszło w kopalni “Szczygłowice” w Knurowie o godz. 3.45, a do drugiego o godz. 3.50 w kopalni “Murcki”. To oznacza, że w tym roku w śląskich kopalniach zginęło już 24 górników. Komisje z odpowiednich okręgowych urzędów górniczych wyjaśniają przyczyny wypadków. (more…)

Szaleństwo chuliganów

Thursday, September 14th, 2000

BIELSKO. Trzy XIX-wieczne grobowce zdewastowali nieznani sprawcy na starym cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Bielsku-Białej. Zbezczeszczone zostały doczesne szczątki m.in. znanego, bielskiego finansisty Theodora Sixta.
Profanację odkrył wczoraj ks. Paweł Anweiler, biskup diecezji cieszyńskiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego.

Do wszystkich grobowców przestępcy weszli w identyczny sposób, odsuwając płyty nagrobne, a następnie metalowymi narzędziami otwierając wieka spróchniałych trumien.

- Jedną z czaszek znaleziono nawet na pobliskim parkingu – powiedział biskup. Marmurową płytę z grobu Sixta chuligani podparli fragmentem złamanego krzyża. Natomiast płytę z grobowca rodziny Schmidt – grubym, metalowym prętem.

- W środku złodzieje ustawili fragmenty metalowego ogrodzenia, które stało wokół grobowca, by po nim zejść i wejść jak po drabinie – stwierdził biskup. Najbardziej pastwiono się nad szczątkami rodziny Sennewaldt. Całkowicie rozbite zostały trzy trumny. W czaszkach zmarłych pozostawiono puszki po piwie. Anioły wyrzeźbione na pomniku miały włożone w usta papierosy i były pochlapane czarną farbą.

Na bielskim cmentarzu ewangelickim po raz ostatni prowadzono pochówki krótko po II wojnie światowej. Parafia ewangelicka stara się jednak o ich wznowienie.

- Według wyliczeń projektanta możliwe jest przygotowanie 1600 mogił. Stare znajdują się pod ścisłą ochroną konserwatorską. Im prędzej wznowimy pochówki, tym łatwiej będzie utrzymać porządek na cmentarzu. Własnymi siłami powycinaliśmy już drzewa, regularnie kosimy alejki – powiedział biskup. Dodał, że XIX-wieczne grobowce odwiedzają najczęściej rodziny, które obecnie mieszkają za granicą.

Autor artykułu: (ach)

Podejrzani dziennikarze

Saturday, September 2nd, 2000

Prokuratura przesłuchała reporterów „DZ”
Na początku lipca, jako pierwsi ujawniliśmy informacje o próbie zamachu na Aleksandra Kwaśniewskiego. Na ogólnodostępnej stronie internetowej Kancelarii Prezydenta, trzej studenci z Katowic zagrozili głowie państwa śmiercią. Sprawą zajęły się UOP, BOR i policja. Niedoszli zamachowcy zostali aresztowani, a informacje na temat całego incydentu starano się utrzymać w tajemnicy. Naszej gazecie udało się jednak dowiedzieć o wszystkim i fakt ten wprawił w osłupienie ograny ścigania.

Wczoraj reporterzy „DZ”, Jerzy Filar i Piotr Śmigielski, zostali przesłuchani przez Prokuraturę Rejonową w Dąbrowie Górniczej. Wezwano ich w charakterze świadków, ale kiedy odmówili wyjaśnień dotyczących źródeł informacji, „awansowano” ich do kategorii podejrzanych. Mają ujawnić, kto, gdzie, kiedy i po co, opowiedział im o całym wydarzeniu. Sprawa jest o tyle ciekawa, że od naszych dziennikarzy nie wymaga się uzupełnienia prokuratorskiej wiedzy na temat samego przestępstwa, ale podzielenia się informacjami o …źródłach informacji. Mówiąc inaczej, prokuratura chce się dowiedzieć, czy aby jeden z jej pracowników nie zaalarmował mediów o dosyć interesującym incydencie.

Podczas przesłuchania Prokuratura powołała się na paragraf Kodeksu Karnego, który zabrania publicznego rozpowszechniania informacji bez zgody organu prowadzącego śledztwo. Dziennikarzy broni z kolei Prawo Prasowe pozwalające na publikację materiałów bez niczyjej zgody, pod warunkiem, że sprawż zajęły się wcześniej organy ścigania.

Nasi dziennikarze odmawiają podania źródeł informacji. Według prokuratury grozi im za to do dwóch lat więzienia.

Autor artykułu: (red)

Najazd barbarzyńców

Friday, September 1st, 2000

Zamaskowani bandyci pobili bytomian kijami i łańcuchami
BYTOM. Grupa zamaskowanych, uzbrojonych w kije bejsbolowe i łańcuchy chuliganów, napadła w środę wieczorem przypadkowych przechodniów w bytomskim osiedlu “Na Wzgórzu”.

- Kilku ludzi zostało pobitych. Najbardziej ucierpiał kilkunastoletni chłopak, który trafił do szpitala z połamanymi rękami. Wczoraj przed południem w areszcie zatrzymaliśmy dziesięciu podejrzanych. Wszystko wskazuje na to, że będą dalsze aresztowania. Do “najazdu” doszło w środę około godz. 21. – relacjonuje kom. Bogusław Kąkol, naczelnik Wydziału Kryminalnego KMP w Bytomiu.

Mieszkańcy osiedla twierdzą, że grupa młodych ludzi zbiera się wieczorami w pobliżu stadionu Ruchu Radzionków i dawnej kopalni Powstańców Śląskich w Bytomiu. Bytomianie mówią, że boją się wieczorem wychodzić z domu. Grupę tworzą młodzi ludzie w wieku od kilkunastu do dwudziestukilku lat. Środowy napad to ich najgłośniejszy jak dotąd “wyczyn”.

- Wszystko rozegrało się na ulicy Szymały. W okolicy domów o numerach od 117 do 147. To było jak najazd barbarzyńców. Wszyscy się boimy co będzie dalej. Oni przecież mogą wrócić – mówi świadek wieczornych wypadków.

Bytomska policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie i wkrótce zamierza przekazać materiały prokuraturze. Bandyci byli zamaskowani, w szalikach, kominiarkach i kapturach, dlatego trudno jest ustalić ich personalia.

- Pełnoletnim grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat . Ustalamy jakie były motywy tej bandyckiej napaści. Szukamy prowodyrów – dodaje kom. Kąkol.

Świadkowie zajścia twierdzą, że chuliganów było przeszło 80. Policjanci nie potwierdzają tej liczby. Według nich banda mogła liczyć do 50 osób.

Autor artykułu: (am)

Kijowski desant

Friday, September 1st, 2000

Reprezentacja Polski po raz 14. przystąpi do rywalizacji
o awans do finałów mistrzostw świata
Sobotnim meczem z Ukrainą reprezentacja Polski zainauguruje rywalizację w eliminacjach XVII mistrzostw świata. Do tej pory biało-czerwoni pięciokrotnie kwalifikowali się do finałów piłkarskiego championatu w 1974 i 82 r. przywożąc z nich nawet brązowe medale. Niestety od 14 lat przegrywamy wszystkie kwalifikacyjne boje i obecnie w sercach kibiców znacznie więcej jest zwątpienia niż wiary w naszą kadrę.

Tak naprawdę trudno bowiem doszukać się w grze polskiej reprezentacji jakichkolwiek przesłanek na sukces. Jerzy Engel, który od stycznia tego roku pełni funkcję selekcjonera, jest człowiekiem elokwentnym i na temat reprezentacji potrafi długo oraz kwieciście opowiadać, ale statystyki są nieubłagane. Z sześciu rozegranych pod jego wodzą spotkań biało-czerwoni nie wygrali ani jednego i spadają coraz niżej w rankingu FIFA. Jedynym osiągnięciem tego szkoleniowca jest przerwanie, po 660 minutach gry, fatalnej passy meczów kadry bez bramki. Marna to jednak pociecha skoro na dwa gole strzelone ostatnio przez Pawła Kryszałowicza i Emmanuela Olisadebe nasi tegoroczni rywale odpowiedzieli aż ośmioma trafieniami.

Droga na boiska Japonii i Korei wiedzie przez Erewań, Mińsk i Cardiff, gdzie nawet w aktualnej formie nasi reprezentanci powinni odnieść komplet zwycięstw, ale też Oslo i Kijów, gdzie o punkty będzie znacznie trudniej. Na pewno Norwegowie i Ukraińcy są zdecydowanymi faworytami naszej grupy. Ze Skandynawii gramy dopiero w przyszłym roku, więc na razie skupmy się na sobotniej potyczce na Stadionie Republikańskim. Do tej pory graliśmy z Ukraińcami tylko raz i nieoczekiwanie przed dwoma laty wygraliśmy w Kijowie 2:1 po golach Mirosława Trzeciaka i Sylwestra Czereszewskiego. Tej dwójki nie ma jednak w obecnym składzie kadry, natomiast strzelec honorowej bramki dla Ukrainy – Andrij Szewczenko wciąż straszy naszych bramkarzy przed kolejną wyprawą nad Dniepr.

Na kogo może zatem liczyć Engel w Kijowie? W bramce pewniakiem jest w tej chwili Jerzy Dudek (Feyenoord Rotterdam). To jeden z niewielu polskich zawodników prezentujących obecnie światowy poziom. Linię defensywną tworzyć będą zapewne Tomasz Kłos (właśnie sfinalizowano za 3 mln marek jego transfer z Auxerre do Kaiserslautern), Tomasz Wałdoch i Tomasz Hajto (obaj z Schalke 04 Gelsenkirchen) oraz Michał Żewłakow (Excelsior Moeskroen), bowiem trudno przypuszczać, aby selekcjoner desygnował do gry nie będącego w pełni sił Jacka Bąka (Olympique Lyon). W środku pola ciężar gry będzie starał się wziąć na siebie Piotr Świerczewski (SC Bastia) wspierany przez Radosława Kałużnego (Wisła Kraków). Engel ma natomiast spory dylemat z obsadą pozycji skrajnych pomocników. Na prawej stronie waha się pomiędzy Tomaszem Iwanem (PSV Eindhoven) i Bartoszem Karwanem (Legia Warszawa), natomiast na lewej zastanawia się, czy postawić na Marka Koźmińskiego (Brescia) czy też na Jacka Krzynówka (FC Nuernberg). W Kijowie zagramy raczej defensywnie, więc więcej szans na wybiegnięcie w podstawowej jedenastce trzeba przyznać zawodnikom wymienionym na pierwszym miejscu. Wreszcie atak. Tutaj niepodważalna wydaje się pozycja Andrzeja Juskowiaka (VfL Wolfsburg) i Emmanuela Olisadebe (Polonia Warszawa), choć w przypadku, gdyby nasz naturalizowany Nigeryjczyk nie wyleczył do soboty urazu barku, w odwodzie pozostaje jeszcze Radosław Gilewicz (Tirol Innsbruck).

Czy ta kadra jest w stanie, w trakcie jednodniowego kijowskiego desantu, wywalczyć z Ukraińcami korzystny wynik, za jaki z pewnością uznalibyśmy remis? Umiejętności z pewnością przemawiają za Rebrowem i spółką, ale w piłce czasem zdarzają się cuda. W Kijowie bardziej, niestety, musimy liczyć na szczęście niż umiejętności naszych graczy.

Autor artykułu: JACEK SROKA