W piątek rusza siatkarska ekstraklasa W najbliższy piątek meczem Warki Radom z Kazimierzem Płomieniem Sosnowiec zainaugurowany zostanie kolejny ligowy sezon siatkarski.
Jak zwykle przy takiej okazji wszyscy zastanawiają się nad tym, kogo stać na złoto. Wśród kandydatów do zajęcia pierwszego miejsca w serii A mężczyzn najczęściej wymienia się kluby z naszego regionu.
? W tym sezonie faworytem do tytułu mistrza Polski jest ponownie Mostostal Kędzierzyn, ale o pozostałe miejsca na podium walczyć mogą wszystkie zespoły. Nie ma już słabej Legii Warszawa czy Górnika Radlin. Drużyny, które w zeszłym sezonie były poza pierwszą czwórką, poważnie się wzmocniły.
Walka zapowiada się pasjonująco i nie będzie można sobie pozwolić na chwilę dekoncentracji ? powiedział trener Marek Karbarz.
Jego zespół ? Kazimierz Płomień Sosnowiec prawdopodobnie będzie miał spore problemy z powtórzeniem osiągnięcia z wiosny, kiedy finiszował na czwartym miejscu. Z Sosnowca do Częstochowy wyemigrowali kadrowicze: Krzysztof Ignaczak (libero) i Grzegorz Szymański (atakujący). W ich miejsce ściągnięto Marcina Witoszka z Górnika Radlin i Karola Hachułę ze Stilonu Gorzów. Do Płomienia wrócił także środkowy bloku ? Mariusz Błaszczyk, ale w pierwszych meczach nie zagra z powodu kontuzji. Z zagranicy ściągnięto dwóch Ukraińców: Olega Szelesta (rozgrywający) i Andrija Mierzyskiego (środkowy bloku). Zastąpili oni Krasilnikowa i Iwanowa, którzy wrócili do Rosji.
? Chcieliśmy stworzyć w Sosnowcu drużynę mocną na tyle, by zaznaczyć swoje miejsce w Europie. Niestety, Amerykanie, z którymi negocjowaliśmy, potraktowali nas zupełnie niepoważnie ? twierdzi Piotr Hałasik, prezes Kazimierza Płomienia. ? Będziemy w tej sprawie interweniować u władz FIVB (Międzynarodowa Federacja Siatkówki ? przyp. aut.), ale straconego czasu nam to nie zwróci. Między innymi dlatego postanowiliśmy zrezygnować ze startu w Pucharze Konfederacji. Drugim powodem jest fakt, że Polski Związek Piłki Siatkowej nie przewidział terminów na europejskie puchary. Już sam udział w dwóch turniejach eliminacyjnych kosztowałby nas pięć przełożonych meczów. A kiedy niby mielibyśmy je rozegrać, skoro soboty przeznaczone są na ligę, a środy na wyjątkowo w tym roku rozbudowany Puchar Polski?
Problemów z takim natłokiem meczów nie będą mieli siatkarze Galaxii Częstochowa, którzy do rozgrywek Pucharu Konfederacji przystąpią znacznie później. Drużyna przeszła latem prawdziwą rewolucję kadrową i Ireneusz Mazur będzie potrzebował trochę czasu, by zgrać zespół. Wraz z trenerem Maciejem Jaroszem odszedł doświadczony rozgrywający ? Ireneusz Kłos. Częstochowę opuścili także Michalczyk, Jaszewski, Szcześniewski i Chorwat Juricić. Zastąpić ich mają Jugosłowianin Bojan Konstandinović, Szymański, Ignaczak oraz utalentowani juniorzy z reprezentacji Polski: Gołaś, Oczko i Bąkiewicz. Ci trzej wraz z Kokocińskim stanowili trzon pierwszej szóstki podczas niedawnych mistrzostw Europy juniorów.
Prezes Andrzej Gołaszewski zdołał zatrzymać Orlenkę, Murka i oczekuje powrotu do wielkiej formy Damiana Dacewicza. Niepewnym punktem jest jeszcze Łukasz Żygadło. Ten młody rozgrywający będzie musiał w tym sezonie udźwignąć ciężar kierowania drużyną. Dużo do udowodnienia ma również trener Mazur.
Najmniej zmian kadrowych przeprowadził faworyt rozgrywek. W porównaniu z ubiegłorocznym składem z Mostostalu odszedł Ukrainiec Igor Woronin. Przybyli natomiast Sebastian Świderski oraz libero Słowak Duszan Kubica ? wychowanek Żyliny mający za sobą występy w reprezentacji swego kraju.
Zupełnie inna sytuacja jest w Jastrzębiu. Trener Jan Such zrezygnował z usług Kwasowskiego, a Wagner, Markiewicz i Rybak zrezygnowali z gry w Borynii. Do zespołu wrócił wysoki Nowak z BBTS-u Bielsko, Michalczyk z Galaxii i Wrzeszcz z Radlina. Drugim rozgrywającym jest Kruk, który grał ostatnio w Stilonie, ale jest zawodnikiem Częstochowy.
Jan Such wiąże wielkie nadzieje z powrotem na parkiet Krzysztofa Janczaka. Ten potężny atakujący po perturbacjach kontraktowych z Morzem Szczecin i dwuletniej dyskwalifikacji wraca na polskie parkiety. Powodzenia!
Trochę w cieniu męskich zespołów pozostał nasz żeński jedynak w serii A ? BKS Stal Bielsko-Biała. Drużyna prowadzona przez trenerskie małżeństwo Ryszardy i Krzysztofa Leszczyńskich w ubiegłym sezonie niespodziewanie wywalczyła trzecie miejsce. Czy Przybysz, Staniucha i Ciaszkiewicz, które zadomowiły się już w reprezentacji Polski, są w stanie wprawić nas w jeszcze większe zdziwienie? Jedno jest pewne: komplet widzów w Bielsku.
Autor artykułu: JAROSŁAW GALUSEK