Archive for November, 2000

Spotkania z Kwartetem Śląskim

Thursday, November 30th, 2000

Mocnymi akcentami rozpoczyna się VIII Festiwal Muzyki Kameralnej “Kwartet Śląski i jego goście”. W piątkowym prologu w Filharmonii Śląskiej usłyszymy m.in. kwartet wraz z orkiestrą, a w niedzielnej inauguracji w Pałacu w Rybnej – światowe prawykonanie nowego dzieła Aleksandra Lasonia.

Stanisław Kosz o dziełach muzycznych, skomponowanych na kwartet smyczkowy i orkiestrę, mówi – hybrydy, przypominając, że takie dzieła to rzadki twór. Kwartet smyczkowy już od czasów Haydna i Mozarta zyskał miano najszlachetniejszego wśród muzycznych gatunków. W nim to bowiem najpełniej miał się realizować ideał jedności w wielości, jedność “w czterech osobach”. Czasem do kwartetu dodaje się jeden, drugi, czy więcej (jak Henryk Mikołaj Górecki – pięć) instrumentów, ale próby skojarzenia go z orkiestrą raczej nie powiodły się. Nieliczne udane wyjątki tylko potwierdzają tę regułę. Do nich zaliczany jest Koncert na kwartet smyczkowy i orkiestrę a-moll, op. 131 Louisa Spohra, Koncert na kwartet smyczkowy i orkiestrę instrumentów dętych (!) Erwina Schulhoffa oraz grany dzisiejszego wieczora w Filharmonii Śląskiej – Kwartet smyczkowy z orkiestrą Bohuslava Martinu.

Zespół filharmoników śląskich, który wykona też Bachową Toccattę i fugę d-moll w orkiestrowej transkrypcji Leopolda Stokowskiego, poprowadzi Mirosław J. Błaszczyk. Kwartet Śląski wystąpi zaś w składzie: Anna Rechlewicz (skrzypce), Arkadiusz Kubica (skrzypce), Łukasz Syrnicki (altówka) i Piotr Janosik (wiolonczela). W pierwszej części piątkowego koncertu Kwartet Śląski wystąpi bez skrzypaczki, natomiast ze znanym w jego składzie prymariuszem – Markiem Mosiem. Wykonają Kwartet smyczkowy f-moll, op. 95 Ludwiga van Beethovena a wraz z gośćmi festiwalu a gospodarzami piątkowej estrady – Jerzym Sojką (flet), Tadeuszem Reimerem (klarnet), Grzegorzem Przybyłą (trąbka), Anną Famułą-Galwas (ksylofon) i Sławomirem Witkowskim (mandolina), pod batutą Mirosława J. Błaszczyka – Koncert na pięć instrumentów i kwartet smyczkowy, op. 11 Henryka Mikołaja Góreckiego.

Piątkowy – na 31 dni przed końcem XX wieku! – festiwalowy prolog w Filharmonii Śląskiej rozpocznie się o godz. 19.
Niedzielną inaugurację VIII Festiwalu Muzyki Kameralnej “Kwartet Śląski i jego goście” w Pałacu w Rybnej wyznaczono na godzinę 17. Tradycyjnie, tego dnia otwarta zostanie też “festiwalowa wystawa”. W tym roku organizatorzy proponują prace Andrzeja Urbanowicza, swoistej postaci-instytucji, promieniującej daleko poza nasze środowisko. Andrzej Urbanowicz zajmuje się malarstwem, grafiką; jest autorem aranżacji przestrzennych, realizatorem działań parateatralnych. Znany jest także jako eseista i krytyk.

Gościem niedzielnego koncertu w Pałacu w Rybnej będzie jeden z najznakomitszych saksofonistów niemieckich, Detlef Bensmann. Z nim Kwartet Śląski (i z Markiem Mosiem w swym składzie) wykona Kwintet na saksofon altowy i kwartet smyczkowy Adolfa Buscha. Wcześniej gospodarze festiwalu (z Anną Rechlewicz) wykonają Kwartet smyczkowy f-moll op. 80 Felixa Mendelssohna-Bartholdy’ego i – po raz pierwszy – IV Kwartet smyczkowy, zamówiony u Aleksandra Lasonia przez Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej. Kolejne festiwalowe koncerty w Rybnej zaplanowano na 6, 9 i 10 grudnia. Polecam.

Autor artykułu: MAREK SKOCZA

Magister Wojciech Grzyb: Ekonomista z przekonania

Thursday, November 30th, 2000

Pierwsze piłkarskie kroki Wojciech Grzyb stawiał w Górniku 09 Mysłowice. Jednak szybko się przeniósł do Ruchu Chorzów, gdzie najpierw jako trampkarz a potem junior zdobywał futbolowe ostrogi. Później występował w Victorii Jaworzno, a teraz jest zawodnikiem Ruchu Radzionków. Niedawno obronił pracę magisterską w Akademii Ekonomicznej i ten fakt w jego 26-letnim życiu ma ogromne znaczenie.

- Co pana skłoniło do studiowania ekonomii?
- Po zdaniu matury w Liceum Zawodowym w Chorzowie, wróciłem do Mysłowic, gdzie zacząłem grać w Górniku 09. Rozpocząłem także naukę w dwuletnim Policealnym Studium Handlowym. Pobyt w nim rozbudził w mnie zainteresowania ekonomiczne. Postanowiłem dalej kontynuować edukację w Akademii Ekonomicznej, tyle że na studiach wieczorowych. O dziennych nie było mowy, bo wtedy już grałem w Victorii Jaworzno. Najpierw skończyłem studia licencjackie. Kiedy udało mi się dostać na uzupełniające studia magisterskie, postanowiłem nie zmarnować szansy i jak widać mój trud się opłacił.

- Jaki był temat pańskiej pracy magisterskiej?
- Dość długi, a dotyczył “Oceny kondycji finansowej banków notowanych na giełdzie papierów wartościowych”.

- Temat jak najbardziej na czasie.
- Studiowałem bankowość, bo to mnie najbardziej interesuje, a giełda wiadomo ma przyszłość. Połączyłem więc te dwie rzeczy, a teraz zobaczę co z tego wyjdzie.

- Można studiować i grać wyczynowo w piłkę nożną? Ekonomia o łatwych dziedzin nie należy.
- Wiele osób mnie o to pyta. Rozmawiając z kolegami, którzy są na AWF-ie przekonuję się, że tam też nie jest łatwo studiować, a kiedyś o tym myślałem. Są tam przedmioty wymagające wręcz pamięciowego kucia. Proszę pamiętać, że interesowałem się ekonomią, dlatego było mi trochę łatwiej się uczyć, nawet kiedy brakowało czasu, czy miałem chęć na coś innego. Szczerze przyznam, nigdy się nie zastanawiałem, jak można pogodzić naukę ze sportem. Po prostu jakoś się udało. Gdyby było odwrotnie nie robiłbym z tego tragedii.

- Na co pan postawi w przyszłości mając do wyboru zostanie w futbolu, czy poświęcenie się karierze bankowego ekonomisty?
- Będąc juniorem marzyłem o tym, aby zagrać kiedyś w pierwszej drużynie Ruchu Chorzów, ale nie uważałem, że będzie to jedyny sposób na zarabianie pieniędzy. Los tak sprawił, że gram w Ruchu, ale radzionkowskim i jestem z tego zadowolony. Na pewno ukończenie studiów daje mi pewien komfort psychiczny, bo jak przestanę grać w piłkę, to mam szansę uzyskać pracę w banku. Teraz się jednak nad tym nie zastanawiam, chcę jeszcze coś uzyskać w futbolu.

- Życzę zatem panu spełnienia wszelkich, życiowych zamierzeń.

Autor artykułu: ANDRZEJ AZYAN

POLECAMY NA WEEKEND

Thursday, November 30th, 2000

KOSZYKÓWKA. I liga mężczyzn: Zagłębie Sosnowiec – Alpen Gold Poznań (niedz. 18).

SIATKÓWKA. I liga kobiet seria A: BKS Stal Bielsko Biała – Centrostal AMT Bydgoszcz (sob. 16); seria B: Azoty Chorzów – SMS PZPS Sosnowiec (sob. 17); I liga mężczyzn seria A: Mostostal Azoty Kędzierzyn – Stolarka Wołomin (sob. 17), Galaxia Jurajska AZS Bank Częstochowa – AZS ART Olsztyn (sob. 19), Kazimierz Płomień Polska Energia Sosnowiec – Warka Czarni Radom (sob. 18), Jastrzębie Borynia – Morze Szczecin (sob. 17); seria B: Górnik Radlin – Amber Starogard Gd. (sob. 17).

PIŁKA RĘCZNA. I liga kobiet seria B: AZS AWF Katowice – Łącznościowiec Szczecin (sob. 16), AKS Chorzów – AZS Wrocław (sob. 17), Otmęt Krapkowice – Sokół Żary (sob. 17); I liga mężczyzn seria B: MTS Chrzanów – Kasztelan Sierpc (sob. 17).

KOLARSTWO. IV Ogólnopolski Wyścig w Kolarstwie Przełajowym Memoriał Edwarda Pełki w niedzielę w Szczekocinach. Program: młodzicy, młodziczki, juniorki młodsze (10.30), juniorzy młodsi, juniorki, seniorki (11.05), juniorzy (11.50), seniorzy (12.45).

HOKEJ NA LODZIE. Ekstraklasa: Polonia Bytom – GKS Katowice (piątek, 17), Dwory SA Unia Oświęcim – Podhale Nowy Targ (piątek, 17), Polonia Bytom – Stoczniowiec Gdańsk (niedz. 17), GKS Tychy – Dwory SA Unia Oświęcim (niedz. 16).

PODNOSZENIE CIĘŻARÓW. IV Otwarte Mistrzostwa Katowic (sobota hala HKS Szopienice, juniorzy do lat 16 godz. 11.45, juniorzy do lat 18 godz. 13.45, seniorzy o godz. 15.30).

Autor artykułu: (aa)

Unia Wolności krytykuje finanse miasta

Monday, November 27th, 2000

Poseł Jerzy Zając wzywa władze samorządowe do publicznej debaty o stanie miasta. Jego zdaniem zarząd powinien podać się do dymisji, a Rada Miasta wyłonić nową ekipę rządzącą.

Czołowi częstochowscy politycy Unii Wolności po raz drugi w krótkim czasie skrytykowali dwuletnie rządy Sojuszu Lewicy Demokratycznej w mieście. Tym razem, podczas wczorajszej konferencji prasowej, negatywnie ocenili projekt przyszłorocznego budżetu.

- To jest najgorszy budżet od dziesięciu lat – twierdzi poseł Zając. – W porównaniu do 2000 roku wzrost ogólny dochodów planowany jest na 8,2 procent. Ale tylko o 0,7 proc. mają wzrosnąć dochody własne gminy, o 13,5 proc. subwencje i o 13,1 proc. dotacje. Te 0,7 proc. oznacza stagnację.

Poseł wytknął Zarządowi Miasta brak planowania, bo skąd na koniec roku wzięło się ponad 6 milionów oszczędności.
- Niech prezydent Maras przestanie męczyć to miasto i wraz z zarządem poda się do dymisji. Radę Miasta stać na wyłonienie lepszego zarządu – mówi poseł.

Dariusz Wojciechowski zarzucił władzom samorządowym ignorowanie stowarzyszeń pomocowych, organizacji pozarządowych.

- Przygotowana uchwała programu wychodzenia z bezdomności nie została skonsultowana z organizacjami, które za to odpowiadają – podkreśla Wojciechowski. – To program urzędników. Budowany przy ulicy Kontkiewicza Dom Pomocy Społecznej to pomnik głupoty i marnotrawstwa.

W Częstochowie bezrobocie jest jednym z największych w woj. śląskim. Sięga 11,6 proc. To też efekt działań lewicowego zarządu – uważają politycy UW. Prezydent miasta ma przecież możliwości oddziaływania na rynek pracy. Jest przewodniczącym Powiatowej Rady Zatrudnienia. Jednak nie wykorzystuje tych instrumentów.

W konferencji uczestniczyła radna Halina Rozpondek, była prezydent miasta. Nie jest członkiem UW, ale za jej prezydentury w Zarządzie Miasta byli Jerzy Zając, Dariusz Wojciechowski, Jerzy Ziora. H. Rozpondek ostrzegała przed bankructwem miasta. Jej zdaniem zadłużenie niepokojąco wzrasta, kończą się możliwości kredytowe. Miała zastrzeżenia do polityki w zakresie bezpieczeństwa publicznego. W ramach oszczędności zaproponowała zamrożenie diet radnych do końca kadencji. Za urągające przyzwoitości uznała (a pozostali uczestnicy konferencji ją poparli) przyznanie sobie przez prezydentów nagrody za przygotowanie przyszłorocznego budżetu.

Jerzy Ziora jest zaniepokojony wyhamowaniem inwestycji. Miasto przecież musi się rozwijać, a bez dużych, racjonalnych inwestycji jest to niemożliwe.

UW chce doprowadzić do radykalnych zmian w projekcie przyszłorocznego budżetu. Jerzy Zając wzywa do publicznej debaty o stanie miasta. – Mam sygnały, także od członków SLD, że trzeba zmienić ten zarząd – mówi poseł.

Autor artykułu: (JS)

Pielęgniarki chcą podwyżek

Monday, November 27th, 2000

Pielęgniarki ze szpitali regionu częstochowskiego pracowały wczoraj w czarnych T-shirtach. Protestowały w ten sposób przeciwko niskim wynagrodzeniom i poparły swoje głodujące koleżanki z innych placówek w Polsce.

Wczoraj zamiast białych fartuchów pielęgniarki i położne z częstochowskich szpitali na Parkitce, Tysiącleciu, Zawodziu, przy ul. Mickiewicza i Bony oraz w Blachowni założyły czarne podkoszulki.

- To nie jest strajk, a symbol solidarności z dziewczynami z całej Polski, które wytrwale głodują chcąc wywalczyć u pracodawców lepsze wynagrodzenie dla pielęgniarek – mówi Urszula Skoczewska, członek zarządu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w szpitalu na Parkitce. – To także forma protestu przeciwko niskim uposażeniom naszej grupy zawodowej. Średnia miesięczna pensja pielęgniarki w naszym szpitalu to 690 zł netto.

Siostry z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przed kilkoma dniami wywiesiły przy wejściu do placówki dwie biało-czerwone flagi i przypięły na nich czepki: pielęgniarski i położniczy. Weszły w spór zbiorowy z dyrekcją. Złożyły jej pismo ze swoimi postulatami, w którym domagają się o 400 zł brutto podwyżek pensji w tym roku oraz zmiany w regulaminie wynagrodzenia i wypłat “trzynastek”. Mediacje między pielęgniarkami a dyrekcją szpitala prowadzi senator Grzegorz Lipowski. Siostry z Parkitki są gotowe do zaostrzenia protestu, podobnie jak pielęgniarki z innych częstochowskich szpitali. W większości z nich w tym tygodniu mają się odbyć zebrania pielęgniarek, które zdecydują o dalszej formie protestu.

- Zamierzamy złożyć pismo dyrektorowi szpitala, w którym będziemy domagać się podwyżek płac o 2 proc. powyżej inflacji – mówi Małgorzata Kowalik, szefowa OZZPiP w szpitalu w Blachowni.

- Przymierzamy się do czynnego udziału w ogólnopolskiej akcji protestacyjnej – mówi Rozalia Kołodziej, przewodnicząca OZZPiP w szpitalu przy ul. Mickiewicza w Częstochowie. – Musimy mieć zgodę większości załogi. Będziemy zbierać podpisy pielęgniarek akceptujących tę decyzję.

Autor artykułu: (vig)

Nadzwyczajna sesja Sejmiku Województwa Śląskiego

Monday, November 27th, 2000

Gromy posypały się na głowy radnych wojewódzkich z Klubu SLD, którzy byli inicjatorami wczorajszej nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Śląskiego, poświęconej sytuacji służby zdrowia. Zarzucono im, że nie przygotowali się do debaty, na którą zaprosili m.in. dyrektora Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych oraz przewodniczących samorządów medycznych.

- Trudno przewidzieć o czym będziemy mówili, skoro inicjatorzy nadzwyczajnej sesji nie przedstawili żadnych dokumentów, które by uzasadniały jej zwołanie. Nie dali szans marszałkowi, aby się dobrze do niej przygotował – podkreślił na początku obrad Wojciech Szarama z Klubu Radnych AWS.

Opozycyjni radni bronili się, twierdząc, że od kwietnia nie mogli się doprosić zwołania takiej debaty, a od września czekają na informacje o sytuacji finansowej śląskich placówek służby zdrowia.

- Zarząd powinien być gotowy w każdym momencie – ripostował zdenerwowany Zbyszek Zaborowski. – Ile czasu potrzebuje Komisja Promocji i Ochrony Zdrowia na przygotowanie materiałów na ten temat?

Radni z SLD zaatakowali również Śląską Regionalną Kasę Chorych, zarzucając jej, że ma największe zatrudnienie i najwyższe w kraju koszty administracyjne.

- Śląska Kasa Chorych ma się dobrze, a jej pracownicy jeszcze lepiej. Podczas gdy pielęgniarki protestują, walcząc o 100 zł podwyżki, urzędnicy dostają je w formie premii za niepalenie – wytknął radny Sergiusz Karpiński.

Inicjatorzy wczorajszej sesji pytali też o wiarygodność gdyńskiej firmy Nexus, która na zlecenie Ministerstwa Zdrowia przygotowała program restrukturyzacji służby zdrowia w woj. śląskim. Chcieli wiedzieć, jak realizowane są kontrakty i jakimi kryteriami kieruje się Śląska Kasa Chorych w trakcie negocjacji.

W kuluarach mówiło się jednak, że radnym SLD chodzi o “głowę” wicemarszałka Grzegorza Szpyrki, odpowiedzialnego w Zarządzie Województwa Śląskiego za służbę zdrowia. Publicznie zarzucili mu, że łączy stanowisko członka zarządu z kierowaniem chorzowskim szpitalem, co prowadzi do sprzeczności interesów. Ale wniosku o jego odwołanie nie zgłosili.

Ostatecznie w miarę upływu czasu pustoszały ławy w Sali Sejmu Śląskiego, a głos wicemarszałka Szpyrki, który przedstawiał materiały dotyczące realizacji programu przekształceń w śląskiej służbie zdrowia, rozpłynął się w potoku rozmów prowadzonych na tematy mające niewiele wspólnego ze zdrowiem.

Autor artykułu: MARIOLA MARKLOWSKA

Radość śpiewania

Friday, November 24th, 2000

Był wspaniałym kapłanem i wielkim miłośnikiem śpiewu. Pogrzeb ks. Anzelma Skrobola odbył się 10 lat temu – 22 listopada, w dzień św. Cecylii, patronki śpiewu i muzyki kościelnej. Jastrzębianie postanowili uczcić jego pamięć. Tak powstała idea Międzynarodowego Festiwalu Chórów. Parę dni temu zakończył się szósty.

Ksiądz Anzelm Skrobol urodził się w 1931 roku w Kleszczowie koło Żor. Święcenia kapłańskie przyjął w 1955 roku. W 1969 roku objął parafię pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Jastrzębiu. Cztery lata później został dziekanem dekanatu jastrzębskiego. – Od razu zaczął organizować chór parafialny, scholę i orkiestrę. Dążył też do tego, by muzyka rozkwitała również w innych parafiach – wspominają w Jastrzębiu.

- Ksiądz Anzelm zostawił po sobie wiele dobrego. Do dziś z powodzeniem działa założony przez niego chór ,Cantantes Domino”. Dlatego wszyscy chętnie pomagają przy organizacji imprezy – opowiada ksiądz dziekan Antoni Pudlik z Jastrzębia, współorganizator festiwalu. Sprawami artystycznymi zajmuje się Miejski Ośrodek Kultury, organizacyjnymi – jastrzębski dekanat oraz magistrat.

Pierwszy festiwal odbył się w 1991 roku i był bardzo skromny. Wystąpiły na nim tylko chóry z Jastrzębia. Z czasem zapraszano śpiewaków z całej Polski i innych krajów. Zrezygnowano też z formuły konkursu. – Po to by było więcej spontaniczności i radości ze wspólnego śpiewania – tłumaczą organizatorzy.

Na tegorocznym festiwalu w Jastrzębiu zaprezentowało się ponad 800 śpiewaków z 26 chórów. Nie zabrakło znakomitego Chóru Synagogi Pod Białym Bocianem z Wrocławia. Wystąpił chór KAB Mannerchor z Rhede (Niemcy), w którym śpiewają… biznesmeni. Zaprezentowały się też chór działający przy parafii ewangelicko-augsburskiej w Cieszynie i Chór Kościoła Braterskiego w Suchej Górnej (Czechy).

- Staramy się, by impreza miała charakter ekumeniczny. Zapraszamy więc chóry prawosławne, ewangelickie, ormiańskie oraz żydowskie – wylicza ksiądz Pudlik.

Tradycyjnie w ostatnim dniu festiwalu modlono się na grobie księdza Anzelma. Dokładnie w tym dniu minęła bowiem 10. rocznica jego śmierci.

Autor artykułu: ADRIAN KARPETA

Wystawa ,Serce”

Friday, November 24th, 2000

Niecodzienność wystawy, zatytułowanej ,Serce” i składającej się z kilku części, polega nie tylko na bogactwie zgromadzonych eksponatów, ale również na ich różnorodności. Można tu bowiem zobaczyć i pierniki w kształcie serca, i eksponaty medyczne. (more…)

Nie zamierzam ustąpić – Rozmowa z WIESŁAWEM MARASEM, prezydentem Częstochowy

Friday, November 24th, 2000

- Lewicowy Zarząd Miasta, którym pan kieruje, poddany został surowej krytyce. Czy czuje się pan skruszony i zawstydzony?
- Absolutnie nie. Poseł Zając, poddając krytyce dwa lata pracy lewicowego Zarządu Miasta, poprzez manipulację i podawanie nieprawdziwych danych, pomieszał rzeczywistość z fikcją.

- Jaka będzie pańska reakcja na żądanie ustąpienia ze stanowiska?
- Na pewno nie spełnię oczekiwań pana Zająca. Chociażby dlatego, że nie podzielam jego opinii na temat sytuacji w mieście. Podjąłem natomiast kroki mające na celu wyprowadzenie opinii publicznej z błędu, bo uważam, że częstochowianie zostali przez posła oszukani.

- Czy to oznacza, że podał nieprawdziwe informacje?
- Właśnie tak, i to wielokrotnie. Zacznijmy od spraw dotyczących edukacji. To prawda, że podobnie jak w roku ubiegłym samorząd z własnych funduszy dopłacił w 2000 roku do rządowej subwencji oświatowej około 45 mln zł. To znaczna kwota, zważywszy że np. na inwestycje na ten rok Rada Miasta przeznaczyła 65 mln zł. Decyzja o dofinansowaniu oświaty pozwoliła jednak zachować 600 miejsc pracy dla nauczycieli. W peryferyjnych dzielnicach nie zlikwidowaliśmy szkół mimo malejącej liczby uczniów. To wszystko oczywiście kosztuje. Zarząd dokonał świadomego wyboru, by bezkrytycznie nie realizować wytycznych rządu, który nie zapewnia wystarczających środków na edukację.

Pan poseł rozminął się z prawdą przy podawaniu kwot przewidzianych na komputeryzację szkół. Tegoroczne wydatki z budżetu na ten cel, na statystyczną placówkę oświatową, wyniosą ponad 3 tysiące, a nie 250 zł. Wbrew temu, co rozgłasza pan poseł, w reformowaniu służby zdrowia nie ma jedynie słusznej drogi. Szybka prywatyzacja może przynieść pozytywne efekty, ale może też przynieść nieodwracalne straty. W zakresie lecznictwa ambulatoryjnego Zarząd Miasta zdecydował się na stopniowe usamodzielnianie się przychodni i już po kilku miesiącach przynosi to pozytywne efekty w zarządzaniu tymi placówkami. Koncepcja połączenia szpitali w jeden zespół zyskała akceptację Ministerstwa Zdrowia. Dzięki temu uniknęliśmy planowanej przez Urząd Marszałkowski likwidacji dwóch szpitali miejskich.

- Jednak długi miasta, o których mówi poseł, są faktem.
- Znów nie zgadzają się liczby. J. Zając straszy częstochowian zadłużeniem powyżej 3 tys. zł na statystycznego mieszkańca. Tymczasem jeżeli sumę zadłużenia miasta podzielimy przez aktualną liczbę mieszkańców Częstochowy (255 tys. 971 osób) to wychodzi nie 3 tys. zł, a niespełna 300 złotych!

Dodam, że opozycja ma krótką pamięć. Nam zarzuca zmiany kadrowe, a przecież to właśnie po wyborach wygranych przez Częstochowski Komitet Obywatelski w 1990 r. Zarząd Miasta wymienił ponad 40 procent pracowników Urzędu Miasta. Konsekwentnie odwoływano dyrektorów w MPK, MPO, MZEAS itp. Zarzuty pana posła to więc ewidentna zagrywka polityczna przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi.

Autor artykułu: Rozmawiał: Jacek Piersiak

Wybitni olimpijczycy

Wednesday, November 22nd, 2000

Czwórka uczniów Liceum im. C. K. Norwida i absolwentka Społecznego Liceum Ogólnokształcącego zostali wyróżnieni za wybitne osiągnięcia nagrodą premiera i stypendiami ministra edukacji narodowej.

Dyrekcja “Norwida” jest niezmiernie dumna z sukcesu podopiecznych. Oni sami są zakłopotani tym, że przyczepia im się teraz łatkę moli książkowych. Oprócz nauki znajdują czas na zabawę i wiele innych pasji.

Aleksandra Gołdys zawdzięcza stypendium sukcesowi na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Sztuki – z historii muzyki była piąta. Muzyką pasjonuje się od kilku lat, gra na fortepianie, tańczy w Społecznym Ognisku Baletowym, śpiewa w szkolnym zespole Concentus. Lubi książki, fascynuje ją teatr.

Jej koleżanka, Paulina Drapała w tej samej konkurencji zdobyła VI miejsce. Muzyka jest jej pasją, pobiera prywatne lekcje gry na fortepianie i sama już komponuje. W szkole prezentowała swoje piosenki do słów Cypriana K. Norwida i wierszy Brzechwy. Na Boże Narodzenie napisała własną pastorałkę. Startowała w Olimpiadzie Filozoficznej i Konkursie Wiedzy o Unii Europejskiej.

W szkole jest szefową uczniowskiego samorządu, znana jest także jako organizatorka licznych imprez i ich konferansjerka.

Rozalia Słodczyk w tej samej olimpiadzie, zajęła VIII miejsce (historia sztuki). W Olimpiadzie Filozoficznej przeszła do finału krajowego. Interesuje się także literaturą, historią i geografią. W tym roku chce jeszcze wystartować w Oilmpiadzie Turystycznej. Gra na gitarze, pianinie i flecie. Uczy się języka francuskiego, angielskiego, niemieckiego i łaciny. Obecnie startuje w Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego oraz Konkursie Wiedzy o Polsce i Świecie Współczesnym. Jest stypendystką Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci. Pisze wiersze, ale jako czytelniczka sięga częściej po prozę – Dostojewskiego, Flauberta, Manna, Bułhakowa, dzieła klasyków filozofii.
Chociaż do szkoły dojeżdża z Kochanowic, znajduje jeszcze czas na pisanie do “Dziennika Zachodniego w Lublińcu”.

Marcin Kitala

Olimpijki z Norwida mają już zagwarantowane prawo wstępu na Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Wahają się jednak, czy z niego skorzystać. Ola chciałaby jeszcze popróbować swych sił podczas egzaminu w szkole teatralnej. Paulina wybierze pewnie studia indywidualne z dodatkową specjalizacją: psychologią lub politologią. Nasza współpracownica Rozalia jest zdecydowana na równoczesne zgłębianie politologii i dziennikarstwa. Marcin wie, że pójdzie na handel zagraniczny.

Paulina już otrzymała nagrodę premiera, dzisiaj jej koleżanki i kolega odbiorą stypendia ministra edukacji. W ich gronie będzie także obecna Julia Hryciuk, studentka Uniwersytetu Warszawskiego, tegoroczna absolwentka I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Częstochowie. Stypendium ministra otrzyma już po raz drugi.

Uroczystość odbędzie się dzisiaj w południe w gmachu Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Autor artykułu: (wp)