Piłkarze z Radzionkowa odnieśli pierwsze w tej rundzie zwycięstwo na wyjeździe. Jest ono dla nich tym cenniejsze, że pokonali lokalnego rywala, a na dodatek bezpośredniego sąsiada z tabeli. “Cidry” odetchnęły, natomiast nad Chorzowem zbierają się coraz ciemniejsze chmury.
Pierwsza połowa w niczym nie przypominała meczu drużyn grających w ekstraklasie. Dopiero w 18 minucie zanotowaliśmy pierwszą groźną akcję. Przeprowadzili ją radzionkowianie. Po strzale z dystansu w wykonaniu Daniela Kosmela, udaną interwencją popisał się bramkarz chorzowski Jakub Wierzchowski. Za kilka minut po przeciwległej stronie po strzale z rzutu wolnego w wykonaniu Sławomira Palucha, piłkę w ładnym stylu chwycił Dariusz Klytta. Potem po rajdzie z prawej strony i centrze Kosmela piłkę w polu karnym chorzowian przejął Wojciech Grzyb, uprzedził wychodzącego w jego kierunku Wierzchowskiego, ale strzelił tuż obok słupka.
Przed upływem pół godziny gry, po fatalnym błędzie Rafała Oprzondka w sytuacji sam na sam z Klyttą znalazł się Krzysztof Bizacki, jednak najpierw trafił w bramkarza ,Cidrów”, który zdołał wybić piłkę, przejął ją ponownie Bizacki i tym razem strzelił w boczną siatkę.
– W ułamku sekundy nie mogłem dokładnie się przymierzyć, strzeliłem błyskawicznie w stronę bramki, piłka nie wpadła do siatki, a powinna się tam znaleźć – komentował tę sytuację Bizacki.
Po jednym ze starć kontuzji doznał Rafał Kwieciński i musiał opuścić boisko. Zastąpił go wychowanek chorzowian młody Marek Szyndrowski.
– Mam kłopoty ze zgięciem kolana. Jedziemy na prześwietlenie do szpitala i wtedy się okaże co jest naprawdę – stwierdził po meczu Kwieciński.
Kilka minut później Bizacki przynajmniej w części się zrehabilitował za poprzednią akcję. Po przyjęciu piłki od Mariusza Śrutwy, przekazał ją precyzyjnie do wbiegającego na pole karne gości Roberta Górskiego, a ten strzelając tuż przy słupku, zdobył prowadzenie dla chorzowian.
Najwięcej kontrowersji w całym meczu sprawiła sytuacja w 44 minucie. Po strzale głową Śrutwy piłkę ręką sparował Klytta, ta jednak trafiła w słupek, przechwycił ją Paluch i skierował do siatki. Sędzia boczny uznał, że chorzowianin był na spalonym, jego decyzję potwierdził główny arbiter i gola nie uznał.
Po meczu rozgorzała na ten temat zażarta dyskusja. Przechodzący obok dziennikarzy prezes chorzowskiego Ruchu Krystian Rogala powiedział:
– Obserwator Wit Żelazko po przeanalizowaniu tej sytuacji na taśmie wideo stwierdził, że Paluch prawidłowo zdobył bramkę.
Zagadnięty na ten temat Wit Żelazko miał nieco odmienne zdanie.
– Sądzę, że ani kamera, ani my siedzący na środku boiska nie mogliśmy dokładnie określić jak naprawdę było. Nie powiedziałem zawodnikom Ruchu, że Paluch nie był na pozycji spalonej. To jest wyłącznie ich opinia. Nie chcę się asekurować, ale dopiero po zobaczeniu dokładnego zapisu tej akcji w Canale + na zwolnionych obrotach będzie można autorytatywnie stwierdzić jak przebiegała ta akcja. Obecnie sędziowie liniowi mają bardzo dużą władzę. Na ich interwencję główny arbiter może podyktować rzut karny, czego przedtem nie było – stwierdził Wit Żelazko.
Po przerwie gra się znacznie ożywiła. Najpierw Mieczysław Agafon starał się pokonać z kilkunastu metrów Wierzchowskiego, ale ten ostatni był na posterunku. Potem z około 12 metrów strzelał Mamia Jikia, ale piłka przeszła obok słupka. Potem z bliskiej odległości strzelał Paluch, ale Klytta znowu się popisał udaną interwencją.
W 69 minucie w polu karnym Maciej Mizia sfaulował Piotra Żabę i sędzia podyktował karnego dla radzionkowian. Pewnym jego egzekutorem okazał się Wojciech Górski. Nie upłynęło jeszcze sto dwadzieścia sekund, a Mizia nieprawidłowo zatrzymał wychodzącego na czystą pozycję Górskiego, za co sędzia ukarał chorzowskiego obrońcę drugą żółtą kartką, a w efekcie czerwoną. Chorzowianie mimo osłabienia starali się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Po strzale Bizackiego odbitą od radzionkowskich obrońców piłkę brawurową interwencją zdołał wybić na róg Klytta.
W końcówce na boisku w radzionkowskiej drużynie pojawił się Marian Janoszka. Tuż po wejściu wykorzystując dośrodkowanie Grzyba, mając przed sobą wolne pole głową umieścił piłkę w siatce. To był prawdziwy nokaut dla chorzowian. W ten sposób najstarszy na boisku piłkarz zapewnił “Cidrom” cenne zwycięstwo.
– Jak ktoś chce za dużo, to nic nie wychodzi. Mieliśmy pecha. Nieudolność strzelecka naszych zawodników spowodowała, że przegraliśmy ten mecz. Taka jest piłka, taki jest sport. Nie ma jednak co płakać i lamentować, trzeba grać dalej. Przed nami jeszcze jeden mecz w tej rundzie i dużo na wiosnę. Myślę, że stać moich następców na skuteczną walkę o utrzymanie się w ekstraklasie – stwierdził najlepszy piłkarz w dziejach chorzowskiego Ruchu Gerard Cieślik.
– Cieszę się bardzo z tego zwycięstwa, bo te trzy punkty znacznie poprawią naszą sytuację w tabeli. Liczyliśmy po cichu na remis, bo wiadomo, że w derby trudno o jakąkolwiek zdobycz, a udało się nam wygrać. Nie byłem zestresowany przed wykonywaniem rzutu karnego. W swojej karierze strzelałem już wiele jedenastek. Od początku zamierzałem strzelać w środek bramki i jak się okazało był to dobry pomysł – komentował Wojciech Górski.
– Nie twierdzę, że zagraliśmy rewelacyjnie, ale wszystko mogło inaczej wyglądać, gdyby sędzia wcześniej opanował sytuację na boisku. Jego decyzje wprowadziły sporo chaosu i nerwowości. Straciliśmy znacznie więcej niż to co uzyskaliśmy w poprzedniej kolejce w Lubinie. Przegrana na własnym boisku chwały nam nie przynosi, tym bardziej, że ostatni mecz w jesiennej rundzie gramy w Grodzisku Wielkopolskim z Groclinem i o punkty będzie bardzo trudno, choć postaramy się tam powalczyć i coś zdobyć – stwierdził Sławomir Paluch.
Kilka minut przed końcem, kontuzji doznał napastnik Ruchu Radzionków Piotr Żaba i musiał opuścić boisko.
Sędzia Grzegorz Kasperkowicz otrzymał notę dostateczną, a więc bardzo słabą. Może być za to zdegradowany do niższej ligi. Tym bardziej, że w tym sezonie otrzymał już taką ocenę i przez ostatnie trzy tygodnie pauzował. Czy musiał zostać wyznaczony do prawadzenia śląskiego derby?
Podejmował wiele kontrowersyjnych decyzji, jak choćby przy golu zdobytym przez Palucha. Analiza sytuacji w Canale+ wykazała, że bramka była prawidłowa, a za faul Jarosza bez piłki, powinien ukarać go drugą żółtą kartką, bo wcześniej jedną już miał i usunąć go z boiska.
ZŁOTA OMEGA
RUCH CH: Wierzchowski 5, Wleciałowski 4, Mizia 0, Jamróz 5, Szyndrowski 5, Jikia 4, Surma 5, Paluch 5, R. Górski 6, Śrutwa 4, Bizacki 3.
RUCH R: Klytta 7, Szymiński 5, Oprzondek 4, Wrześniewski 6, Myszor 6, Madej 4, W. Górski 6, Agafon 6, Grzyb 6, Kosmel 3, Jarosz 3, Janoszka 1.
Autor artykułu: ANDRZEJ AZYAN