Archive for November, 2000

Tamują ruch

Wednesday, November 22nd, 2000

Wydawało się, że po zakończeniu modernizacji ul. Dekabrystów od alei AK do ul. Dąbrowskiego już nic nie będzie zakłócało płynności ruchu w tym rejonie. Okazało się jednak, że była to przedwczesna radość, bo auta ustawione przed pawilonami handlowymi tamują ruch. Tylko niektórzy kierowcy ustawiają się równolegle do osi jezdni.

Wielu parkuje na ukos, a że miejsca tu mało – tył aut wystaje na jezdnię tamując ruch na prawym pasie. A przecież stosowny znak, jak należy parkować i kilka kontroli drogówki, może rozwiązać problem.

Autor artykułu: (jp)

Autobusy po nowemu

Wednesday, November 22nd, 2000

Bardzo różne są opinie o zmianach funkcjonowania komunikacji miejskiej. Z pewną przesadą można stwierdzić, że tyle jest ocen, ilu pasażerów. Ale przynajmniej w jednym są zgodni nasi Czytelnicy: autobusy i tramwaje powinny być punktualne, czyste i wygodne. Wczoraj ich opinie przyjmowaliśmy w naszej redakcji.

Antoni Kot uważa, że zmiany jakie proponuje poznańska spółka BIT są zbyt radykalne. – Niepokoi mnie, że chcą likwidować niektóre linie, inne łączyć. Nie tędy droga do reformy. Na niektórych liniach tzw. peryferyjnych z przejazdów autobusami korzystają ludzie starsi. Nie mają samochodów. Tylko MPK umożliwa im dojazd do przychodni zdrowia, szpitala, urzędów. Ograniczenie częstotliwości kursowania też jest niekorzystne. Po załatwieniu sprawy chcemy w miarę szybko wrócić do domu.

Podobne zatrzeżenia ma Henryk Ściebura z dzielnicy Bór Wypalanki. Jest zaniepokojny zapowiedzią drastycznego ograniczenia kursowania autobusów do jego dzielnicy. – Wchodzimy w XXI wiek, a my będziemy odcięci od świata.
Kontrowersje wzbudza planowane ograniczenie kursowania autobusów równolegle do linii tramwajowej. Specjaliści z BIT twierdzą, obecny system jest nieekonomiczny.

Dublowanie się autobusów i tramwajów jest nieracjonalne. Z pozoru tak to może wyglądać, zwracali uwagę Czytelnicy. Jednak autorzy restrukturyzacji funkcjonowania komunikacji miejskiej nie biorą pod uwagę ewentualnej kolizji czy wypadku na torach tramwajowych. Wówczas nawet na kilka godzin zostanie zablokowane połączenie północnych dzielnic z południowymi i z centrum. Przecież nasze dwie linie – nominalnie, bo w praktyce jest to jedna linia – to szlak tramwajowy bez alternatywy. Wystarczy drobna stłuczka samochodu z tramwajem i ruch jest zablokowany. Teraz można skorzystać z autobusów. Kiedy ich zabraknie może dojść do chaosu.

Pani Zofia mieszkająca w okolicach Częstochowy miała konkretną propozycję. – Przyjeżdżam do miasta autobusem PKS-u. Dosyć często, bo muszę być w szpitalu na Parkitce. Z dworca PKS muszę iść do Alei NMP, żeby pojechać autobusem miejskim na Parkitkę. Uważam, że przy dworcu PKS-u powinien być przystanek MPK linii, którą można dojechać do szpitala na Parkitce. Brakuje mi także w tym miejscu autobusów jeżdżących bezpośrednio na Jasną Górę.

Zanim nastąpią jakieś zmiany minie jeszcze sporo czasu. Może nawet osiem, dziewięć miesięcy. Dokładnej daty nikt nie potrafi określić.

- Wszelkie zmiany w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej muszą być pochodną możliwości finansowych miasta, technicznych MPK, oczekiwań mieszkańców – mówi Włodzimierz Tutaj z Biura Prasowego Urzędu Miasta. – Poznańscy specjaliści nie są nowicjuszami. Z powodzeniem przygotowali m.in. program restrukturyzacji komunikacji miejskiej w Krakowie. Przed przyjęciem ostatecznej wersji projektu funkcjonowania komunikacji miejskiej w naszym mieście zostaną wzięte pod uwagę spostrzeżenia mieszkańców.

Autor artykułu: (JS)

Wielka gala, duże pieniądze

Sunday, November 19th, 2000

Ekskluzywne statuetki z brązu na marmurowych podstawach; to dla najlepszych śląskich firm budowlanych. 106,5 tysiąca złotych z licytacji obrazów; to na odbudowę Opery Śląskiej. Świetny koncert Iwony Noszczyk, Beatriz Blanco, Wiesława Ochmana i orkiestry Opery Śląskiej pod dyr. Tadeusza Serafina. A ponadto świat wielkiej polityki i jeszcze większych pieniędzy. W nocy z soboty na niedzielę zakończyła się w Bytomiu III Gala Budownictwa, sztandarowa impreza katowickiej Izby Budownictwa.

Wielka gala budownictwa zawsze odbywa się w Bytomiu i zawsze w Operze Śląskiej. Zabytkowy gmach obchodzi w przyszłym roku stulecie i potrzebuje pieniędzy na modernizację, a szczególnie na odbudowę zniszczonej w pożarze sali baletowej. Pieniądze z aukcji zawsze wpływają na konto bytomskiej opery. Na sobotnią galę zjechali tu politycy, parlamentarzyści, biznesmeni, samorządowcy i artyści z całego kraju. Honory domu pełniła posłanka Barbara Blida, prezydent Izby Budownictwa. Kancelarię Prezydenta reprezentował minister Kazimierz Morawski. Byli też marszałek województwa śląskiego Jan Olbrycht i przewodniczący sejmiku samorządowego Ryszard Ostrowski.

- Czy to był dobry rok dla budownictwa? – pytała Barbara Blida. – Niestety nie był. Ani dla budownictwa, ani dla firm, które projektują, budują i produkują na jego potrzeby. Szczególnie na Śląsku, jedynym województwie, w którym wskaźnik produkcji budowlano-montażowej sprzedanej netto, charakteryzujący rynek budowlany w Polsce, jest ujemny – mówiła posłanka, dodając jednak, że: – Nie jest najgorzej, bo udało się utrzymać preferencyjną stawkę podatku VAT na usługi i materiały budowlane.

Bohaterami wieczoru byli właściciele i prezesi firm-laureatów Wielkiej Nagrody Prezydenta Izby Budownictwa. W tym roku statuetkę zaprojektowaną przez Zygmunta Brachmańskiego odebrali: Zdzisław Sroka, dyrektor Huty “Florian” S.A., Andrzej Kępys, wiceprezes Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Bogusław Lipka, prezes Przedsiębiorstwa Produkcyjno-Handlowo-Usługowego “Lin-s” Sp. z o.o., Mirosław Milewski, właściciel P.P.H.U. “Milewski”, Leszek Pustułka, wiceprezes Nemo Investment Sp. z o.o., Jerzy Marek, prezes Przedsiębiorstwa Usług Technicznych “Raba II” Sp. z o.o. oraz Józef Bujarski, prezes Przedsiębiorstwa Budowlano-Inżynieryjnego ,Telbud” Sp. z o.o.

Duże zainteresowanie uczestników gali wzbudzały okna, produkowane przez “Milewskiego”. Niewielka firma z Olbrachcic k. Częstochowy będzie w przyszłym roku reprezentować Polskę na europejskiej wystawie mieszkalnictwa i budownictwa Bo01 – Miasto Przyszłości w szwedzkim Malmö. – Szwedzi wybrali nas, bo nasze okna są inne. Są wprawdzie prostokątne ale mają łukowate krawędzie i eliptyczną linię – wyjaśniał Milewski.

Wielkie emocje towarzyszyły aukcji obrazów, z wielką werwą prowadzoną przez Wiesława Ochmana i jego “asystentkę”, dziennikarkę Krystynę Bochenek z katowickiego radia. Licytowano sześć obrazów, cena wyjściowa była dla wszystkich dzieł jednakowa – 2000 zł. Najwyższą cenę uzyskał olej Jerzego Dudy-Gracza ,Sanok-wiosna-studium”. Poszedł za 50 tys. zł! Większość obrazów kupowały firmy, głównie z Warszawy. Ale trafił się też prywatny kolekcjoner; “Kwartet smyczkowy” Andrzeja Urbanowicza pojechał do Mikołowa. Pieniądze z aukcji będą przeznaczone na remont sali baletowej.

III Galę Budowlaną, nad którą prasowy patronat sprawował m.in. “Dziennik Zachodni”, zakończył znakomity koncert tenora, sopranistki i mezzosopranistki oraz orkiestry. Męską część widowni rozgrzała Wenezuelka, pełna temperamentu Beatriz Blanco. Wytworny galowy bankiet tym razem odbywał się “dosłownie wszędzie”.

Autor artykułu: MARIA KLIMCZYK

Świtoń pożegnał żwirowisko

Sunday, November 19th, 2000

W sobotę, 17 listopada Kazimierz Świtoń definitywnie zrezygnował z obrony krzyża papieskiego stojącego na oświęcimskim Żwirowisku.

- Z krzyżem nikt już nie wojuje, więc nie jestem tu potrzebny – stwierdził Świtoń.

W 1998 roku, koczując w przyczepie kempingowej na Żwirowisku, Kazimierz Świtoń rozpoczął akcję w obronie krzyża. W sąsiedztwie papieskiego krucyfiksu zaczęły pojawiać się inne, nieco mniejsze. Przywozili je wierni z całej Polski. W maju ubiegłego roku Świtonia usunięto ze Żwirowiska, a ponad 300 krzyży – z wyjątkiem papieskiego – przeniesiono do klasztoru w Harmężach nieopodal Oświęcimia.

W sobotę Świtoń zabrał ostanie swoje rzeczy oraz jedną z dwóch stojących na Żwirowisku przyczep kempingowych. Druga nie należy bowiem do niego.

Autor artykułu: (taj)

Zamach czy ostrzeżenie?

Sunday, November 19th, 2000

Nie wiadomo jeszcze jakimi motywami kierowali się przestępcy, którzy oddali trzy strzały w stronę 32-letniego biznesmena z Będzina. Mężczyzna w sobotę jechał limuzyną bmw ulicą Wiejską w Czeladzi. Nagle, około godziny 12.30 drogę zatarasowały mu dwa inne samochody.

- Z relacji świadków wiemy, że były to tavria oraz ford. Ten drugi prawdopodobnie miał zagraniczne numery rejestracyjne. Człowiek siedzący w tavrii wystawił przez okno lufę pistoletu i trzykrotnie nacisnął spust – informuje komisarz Monika Francikowska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Będzinie.

Jeden z pocisków strzaskał szybę bmw, a następnie przebił zagłówek fotela kierowcy. Pozostałe dwa uszkodziły pokrywę silnika i błotnik. Biznesmen usiłując wymknąć się bandytom wrzucił wsteczny bieg i gwałtownie nacisnął pedał gazu. Wóz uderzył wówczas w przydrożny słup.

Po strzelaninie zamachowcy odjechali z piskiem opon. Przechodnie natychmiast podbiegli do mężczyzny siedzącego w bmw. Na szczęście biznesmen nie został ranny. Przybyłym na miejsce policjantom tłumaczył, że nawet… nie słyszał strzałów. Doskonale słyszeli je natomiast świadkowie, bo przestępcy nie użyli tłumika.

- Mieszkaniec Będzina oświadczył jednak, iż gdy dwa pojazdy zajechały mu drogę był bardzo zestresowany. Z powodu szoku nie zapamiętał zbyt wiele z przebiegu zamachu – dodaje nadkomisarz Andrzej Gąska ze Śląskiej Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

W czasie późniejszych przesłuchań pokrzywdzony zaprzeczył, jakoby wcześniej otrzymywał jakieś pogróżki. Nie miał ponadto wrogów. Teraz policja wyjaśnia kto i dlaczego strzelał w Czeladzi. Ekspertyza balistyczna pocisków powinna dać odpowiedź na pytanie, jaką bronią posłużyli się bandyci.

Autor artykułu: (kra)

“Żółwia” nie ugryzie

Wednesday, November 15th, 2000

Dzieci z częstochowskich podstawówek uczyły się wczoraj w policyjnej izbie dziecka, jak zachowywać się, gdy zaatakuje je groźny pies.

Szkolenia wydział prewencji częstochowskiej Komendy Miejskiej Policji rozpoczął we wrześniu. Objęto nimi uczniów z klas I-IV. Dzieci dowiadują się, jak mają się zachować, kiedy zaatakuje je groźny czy wyszkolony do ataku pies. Wczoraj prewencyjne spotkanie prowadził starszy sierżant Wojciech Bożek – miner pirotechnik, a zarazem opiekun Akira – psa tropiącego, przeszkolonego do wyszukiwania ładunków wybuchowych.

- Nie wolno krzyczeć, uciekać, dotykać i kopać psa czy wymachiwać przed nim workiem albo plecakiem – tłumaczył dzieciom. – Nie trzeba patrzeć mu prosto w oczy, bo to może także wywołać agresję.

Dzieci ćwiczyły bezpieczne postawy, które mogą ochronić przed atakiem czworonoga np. postawę stojącą ze złączonymi nogami i zaciśniętymi pięściami wtulonymi pod brodę.
- Pies podbiegnie do nas, obwącha i pójdzie dalej – uspokajał dzieci sierż. Bożek. Pokazał uczniom tzw. postawę żółwia, którą należy przybierać. Dzieci chętnie ją ćwiczyły siadając na piętach, skulając się, wciskając twarz w kolana i nakrywając głowę rękami.

- To najbezpieczniejsza postawa, jaką człowiek może przybrać – tłumaczył policjant. – Uchroni nas od pogryzienia czy nawet utraty życia.

Akir chodził między dzieciakami i gdy któreś poruszyło się lekko uszczypnął czy złapał za rękaw.

- Bałem się trochę – przyznał jeden z uczniów. – Ale było super!

Autor artykułu: (vig)

Turniejowe zwycięstwa

Wednesday, November 15th, 2000

Zawodnicy i zawodniczki Klubu Karete Delic-Pol Częstochowa z sukcesami wystartowali w Beskidzkim Turnieju Karate.
Zawody odbyły się w Rajczy koło Żywca. Wzięło w nich udział około 200 sportowców z kilku liczących się klubów w Polsce: Otwockiego KK, Millennium Wojkowice, KK Bielsko-Biała i Żywieckiego KK.

- W większości startowali zawodnicy, którzy występują w imprezach wysokiej rangi – Mistrzostwach Polski i Pucharze Polski. Tego typu zawody są bardzo potrzebne, szczególnie młodym karatekom, którzy zdobywają doświadczenie mogące później zaowocować w mistrzostwach Polski czy w międzynarodowych turniejach. Dla nas był to przede wszystkim sprawdzian przed międzynarodowym turniejem, który organizujemy w najbliższy weekend w Kulach – powiedział Michał Lesiak, zawodnik Delic-Polu.

W Rajczy reprezentanci częstochowskiego klubu odnieśli zarówno indywidualne, jak i drużynowe sukcesy. Wśród seniorów 1. miejsce w kata (układy) i 3. w kumite (walki) zajął Cezary Heluszka. Michał Lesiak odniósł natomiast zwycięstwo w kumite. W juniorach, zarówno w kumite jak i kata, triumfował Paweł Pinis, Mirosław Blachnicki zajął w kumite 3. pozycję. Startowały także dzieci z Delic-Polu. Zwycięstwa w swych kategoriach wiekowych odnieśli: Adrian Winiarek (kata – r. 1990 i młodsi), Cezary Dąbrowski (kata – r. 1987 i młodsi), Justyna Grobalska (kata, kumite – r. 1985), Adam Zbień (kumite – r. 1985). Drugie miejsce w kata w roczniku 1985 zajęła Daria Zawada.

Delic-Pol wygrał drużynowo kata seniorów (Blachnicki, Pinis, Lesiak) i kumite seniorów (Heluszka, Lesiak, Pinis).
O międzynarodowym turnieju, który odbędzie się 18-19 listopada w Ośrodku Kształcenia Kadr Więziennictwa w Kulach, napiszemy szerzej w jutrzejszym wydaniu “Dziennika”.

Autor artykułu: (su)

Powrót Sierki

Tuesday, November 14th, 2000

Po kontuzji, której doznał w meczu ze Śląskiem Wrocław do drużyny Ruchu Radzionków wrócił Robert Sierka. 25-letni rozgrywający jest liderem II linii “Cidrów” i bardzo się przyda zespołowi w kończącym rundę jesienną spotkaniu z Orlenem Płock.

- Przed dziesięcioma dniami doznałem naderwania mięśnia dwugłowego, ale badanie USG przeprowadzone w Zabrzu przez doktora Wawrzynka wykazało, że z nogą jest już wszystko w porządku i wczoraj wznowiłem treningi. Cieszę się, że będę mógł wystąpić w meczu z Orlenem. Ostatnie spotkanie Ruchu w Chorzowie oglądałem z trybun i muszę przyznać, że bardzo się denerwowałem. Zdecydowanie mniej zdrowia kosztuje mnie bieganie po boisku. Dawno już “Cidry” nie miały w lidze tak dobrej passy. Odnieśliśmy dwa zwycięstwa pod rząd, a w sobotę jest szansa na trzecie. Ewentualne punkty zdobyte w pojedynku z Orlenem, który zmienił nas na ostatniej pozycji w tabeli, sprawiłyby że zima w Radzionkowie byłaby znacznie spokojniejsza – powiedział Robert Sierka.

Autor artykułu: (S)

Harcerski turniej

Sunday, November 12th, 2000

Harcerski Uczniowski Klub Sportowy “ŻUBR” w Częstochowie zaprasza dzieci i dorosłych na Jesienny Harcerski Turniej Tenisa Stołowego.

Zawody odbędą się 18 listopada w Szkole Podstawowej nr 18 przy ul. św. Barbary 32. Zgłoszenia przyjmuje Komenda Hufca ZHP przy ul. Wilsona 34 (tel. 324-51-32, 324-94-54). Wpisowe wynosi 2 zł. Zapisy do turnieju prowadzone będą do wtorku 14 listopada.

Przewidziano rywalizację w pięciu kategoriach wiekowych: r. 1991 i młodsi, 1990-88, 1987-86, 1985-83, 1982-71, 1970 i starsi. Zawody rozegrane zostaną systemem pucharowym. Za pierwsze trzy miejsca w każdej kategorii zawodnicy i zawodniczki otrzymają nagrody i dyplomy.

Autor artykułu: (su)

Ruch Chorzów – Ruch Radzionków 1:2

Sunday, November 12th, 2000

Piłkarze z Radzionkowa odnieśli pierwsze w tej rundzie zwycięstwo na wyjeździe. Jest ono dla nich tym cenniejsze, że pokonali lokalnego rywala, a na dodatek bezpośredniego sąsiada z tabeli. “Cidry” odetchnęły, natomiast nad Chorzowem zbierają się coraz ciemniejsze chmury.

Pierwsza połowa w niczym nie przypominała meczu drużyn grających w ekstraklasie. Dopiero w 18 minucie zanotowaliśmy pierwszą groźną akcję. Przeprowadzili ją radzionkowianie. Po strzale z dystansu w wykonaniu Daniela Kosmela, udaną interwencją popisał się bramkarz chorzowski Jakub Wierzchowski. Za kilka minut po przeciwległej stronie po strzale z rzutu wolnego w wykonaniu Sławomira Palucha, piłkę w ładnym stylu chwycił Dariusz Klytta. Potem po rajdzie z prawej strony i centrze Kosmela piłkę w polu karnym chorzowian przejął Wojciech Grzyb, uprzedził wychodzącego w jego kierunku Wierzchowskiego, ale strzelił tuż obok słupka.

Przed upływem pół godziny gry, po fatalnym błędzie Rafała Oprzondka w sytuacji sam na sam z Klyttą znalazł się Krzysztof Bizacki, jednak najpierw trafił w bramkarza ,Cidrów”, który zdołał wybić piłkę, przejął ją ponownie Bizacki i tym razem strzelił w boczną siatkę.

– W ułamku sekundy nie mogłem dokładnie się przymierzyć, strzeliłem błyskawicznie w stronę bramki, piłka nie wpadła do siatki, a powinna się tam znaleźć – komentował tę sytuację Bizacki.

Po jednym ze starć kontuzji doznał Rafał Kwieciński i musiał opuścić boisko. Zastąpił go wychowanek chorzowian młody Marek Szyndrowski.

– Mam kłopoty ze zgięciem kolana. Jedziemy na prześwietlenie do szpitala i wtedy się okaże co jest naprawdę – stwierdził po meczu Kwieciński.

Kilka minut później Bizacki przynajmniej w części się zrehabilitował za poprzednią akcję. Po przyjęciu piłki od Mariusza Śrutwy, przekazał ją precyzyjnie do wbiegającego na pole karne gości Roberta Górskiego, a ten strzelając tuż przy słupku, zdobył prowadzenie dla chorzowian.

Najwięcej kontrowersji w całym meczu sprawiła sytuacja w 44 minucie. Po strzale głową Śrutwy piłkę ręką sparował Klytta, ta jednak trafiła w słupek, przechwycił ją Paluch i skierował do siatki. Sędzia boczny uznał, że chorzowianin był na spalonym, jego decyzję potwierdził główny arbiter i gola nie uznał.

Po meczu rozgorzała na ten temat zażarta dyskusja. Przechodzący obok dziennikarzy prezes chorzowskiego Ruchu Krystian Rogala powiedział:

– Obserwator Wit Żelazko po przeanalizowaniu tej sytuacji na taśmie wideo stwierdził, że Paluch prawidłowo zdobył bramkę.

Zagadnięty na ten temat Wit Żelazko miał nieco odmienne zdanie.

– Sądzę, że ani kamera, ani my siedzący na środku boiska nie mogliśmy dokładnie określić jak naprawdę było. Nie powiedziałem zawodnikom Ruchu, że Paluch nie był na pozycji spalonej. To jest wyłącznie ich opinia. Nie chcę się asekurować, ale dopiero po zobaczeniu dokładnego zapisu tej akcji w Canale + na zwolnionych obrotach będzie można autorytatywnie stwierdzić jak przebiegała ta akcja. Obecnie sędziowie liniowi mają bardzo dużą władzę. Na ich interwencję główny arbiter może podyktować rzut karny, czego przedtem nie było – stwierdził Wit Żelazko.

Po przerwie gra się znacznie ożywiła. Najpierw Mieczysław Agafon starał się pokonać z kilkunastu metrów Wierzchowskiego, ale ten ostatni był na posterunku. Potem z około 12 metrów strzelał Mamia Jikia, ale piłka przeszła obok słupka. Potem z bliskiej odległości strzelał Paluch, ale Klytta znowu się popisał udaną interwencją.

W 69 minucie w polu karnym Maciej Mizia sfaulował Piotra Żabę i sędzia podyktował karnego dla radzionkowian. Pewnym jego egzekutorem okazał się Wojciech Górski. Nie upłynęło jeszcze sto dwadzieścia sekund, a Mizia nieprawidłowo zatrzymał wychodzącego na czystą pozycję Górskiego, za co sędzia ukarał chorzowskiego obrońcę drugą żółtą kartką, a w efekcie czerwoną. Chorzowianie mimo osłabienia starali się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Po strzale Bizackiego odbitą od radzionkowskich obrońców piłkę brawurową interwencją zdołał wybić na róg Klytta.

W końcówce na boisku w radzionkowskiej drużynie pojawił się Marian Janoszka. Tuż po wejściu wykorzystując dośrodkowanie Grzyba, mając przed sobą wolne pole głową umieścił piłkę w siatce. To był prawdziwy nokaut dla chorzowian. W ten sposób najstarszy na boisku piłkarz zapewnił “Cidrom” cenne zwycięstwo.

– Jak ktoś chce za dużo, to nic nie wychodzi. Mieliśmy pecha. Nieudolność strzelecka naszych zawodników spowodowała, że przegraliśmy ten mecz. Taka jest piłka, taki jest sport. Nie ma jednak co płakać i lamentować, trzeba grać dalej. Przed nami jeszcze jeden mecz w tej rundzie i dużo na wiosnę. Myślę, że stać moich następców na skuteczną walkę o utrzymanie się w ekstraklasie – stwierdził najlepszy piłkarz w dziejach chorzowskiego Ruchu Gerard Cieślik.

– Cieszę się bardzo z tego zwycięstwa, bo te trzy punkty znacznie poprawią naszą sytuację w tabeli. Liczyliśmy po cichu na remis, bo wiadomo, że w derby trudno o jakąkolwiek zdobycz, a udało się nam wygrać. Nie byłem zestresowany przed wykonywaniem rzutu karnego. W swojej karierze strzelałem już wiele jedenastek. Od początku zamierzałem strzelać w środek bramki i jak się okazało był to dobry pomysł – komentował Wojciech Górski.

– Nie twierdzę, że zagraliśmy rewelacyjnie, ale wszystko mogło inaczej wyglądać, gdyby sędzia wcześniej opanował sytuację na boisku. Jego decyzje wprowadziły sporo chaosu i nerwowości. Straciliśmy znacznie więcej niż to co uzyskaliśmy w poprzedniej kolejce w Lubinie. Przegrana na własnym boisku chwały nam nie przynosi, tym bardziej, że ostatni mecz w jesiennej rundzie gramy w Grodzisku Wielkopolskim z Groclinem i o punkty będzie bardzo trudno, choć postaramy się tam powalczyć i coś zdobyć – stwierdził Sławomir Paluch.

Kilka minut przed końcem, kontuzji doznał napastnik Ruchu Radzionków Piotr Żaba i musiał opuścić boisko.

Sędzia Grzegorz Kasperkowicz otrzymał notę dostateczną, a więc bardzo słabą. Może być za to zdegradowany do niższej ligi. Tym bardziej, że w tym sezonie otrzymał już taką ocenę i przez ostatnie trzy tygodnie pauzował. Czy musiał zostać wyznaczony do prawadzenia śląskiego derby?
Podejmował wiele kontrowersyjnych decyzji, jak choćby przy golu zdobytym przez Palucha. Analiza sytuacji w Canale+ wykazała, że bramka była prawidłowa, a za faul Jarosza bez piłki, powinien ukarać go drugą żółtą kartką, bo wcześniej jedną już miał i usunąć go z boiska.

ZŁOTA OMEGA
RUCH CH: Wierzchowski 5, Wleciałowski 4, Mizia 0, Jamróz 5, Szyndrowski 5, Jikia 4, Surma 5, Paluch 5, R. Górski 6, Śrutwa 4, Bizacki 3.
RUCH R: Klytta 7, Szymiński 5, Oprzondek 4, Wrześniewski 6, Myszor 6, Madej 4, W. Górski 6, Agafon 6, Grzyb 6, Kosmel 3, Jarosz 3, Janoszka 1.

Autor artykułu: ANDRZEJ AZYAN