Ponad cztery godziny zeznawał w piątek przed Sądem Rejonowym w Katowicach Marek Kempski, wojewoda śląski. Był świadkiem w procesie przeciwko pięciu oskarżonym o malwersacje finansowe w Zarządzie Regionu Śląsko-Dąbrowskiej “Solidarności” w latach 1995-97. Po rozprawie doszło do starć między policją a przeciwnikami wojewody z WZZ “Sierpień 80″. Na kilkanaście minut zablokowana została ulica Sądowa w Katowicach.
Wojewoda, wiedząc o przygotowywanej pikiecie, przyjechał do sądu na godzinę przed rozpoczęciem procesu. W gabinecie prezesa zapoznał się z pracą sądu i stamtąd poszedł prostu na salę rozpraw. Oprócz wojewody i składu sędziowskiego, wejść tam mogli tylko posiadacze specjalnych przepustek.
Na sali Marek Kempski był wyraźnie zdenerwowany i stremowany. Był bardzo oszczędny w słowach, odpowiadał tylko na zadawane pytania.
- Kiedy byłem przewodniczącym Zarządu Regionu NSZZ “Solidarność” każdego dnia podpisywałem bardzo dużo dokumentów, także finansowych – mówił wojewoda. – Za ich wiarygodność i rzetelność odpowiadał skarbnik. To zawsze on pierwszy składał podpisy.
Zaraz potem dodał, że w całym związku obowiązywała zasada wzajemnego zaufania. Dlatego, kiedy w lutym 1997 roku Komisja Rewizyjna poinformowała go po raz pierwszy o wykrytych nieprawidłowościach, nie chciał dać temu wiary.
- Dopiero po opinii niezależnego biegłego sądowego zdecydowałem się skierować sprawę do prokuratury – mówił wojewoda.
W krzyżowy ogień pytań wzięli Marka Kempskiego adwokaci i jeden z oskarżonych – Eberhard P., były skarbnik związkowej kasy. Próbowali mu udowodnić, że cztery razy kontrasygnował rachunki na kwoty powyżej 20 tysięcy złotych, do czego nie miał prawa bez zgody Zarządu Regionu.
- Nie przypominam sobie tych sytuacji – odpowiedział wojewoda.
Marek Kempski odrzucał też wszystkie kolejne tezy, stawiane przez Eberharda P.
- Nigdy nie zanosiłem pieniędzy do domu Eberharda P., nie skłaniałem go do nieskładania zeznań przeciwko mnie, nie uczestniczyłem w żadnych libacjach alkoholowych – mówił.
Po rozprawie, wojewoda, w towarzystwie trzech rosłych dryblasów, szybko opuścił budynek Sądu Rejonowego i odjechał. Rozwścieczyło to tłum jego przeciwników, którzy czekali z transparentem “Kempski oddaj szmal”. Ich złość skupiła się na policjantach z Oddziałów Prewencji, zabezpieczających budynek sądu. Doszło do szamotaniny. Policja chciała wyrwać manifestantom tubę, ci zaczęli krzyczeć “ZOMO!”, “Gestapo!”. Szamotanina przeniosła się na ulicę Sądową, zablokowano ruch uliczny.
- Zatrzymaliśmy dwóch najbardziej krewkich ludzi – mówi komisarz Magdalena Szymańska-Mizera z KRP w Katowicach. – Obaj pochodzą z Katowic.
Wyrok w sprawie zagarnięcia 280 tysięcy złotych z kasy regionalnej “S” powinien zapaść jeszcze w tym roku.
Autor artykułu: WITOLD PUSTUŁKA