Do 28 grudnia Huta Katowice musi zapłacić konsorcjum banków odsetki od udzielonego dwa lata temu kredytu. Należność to 30 milionów złotych. Jeśli pieniędzy nie będzie, rozpocznie się procedura ogłoszenia upadłości huty, która potrwa do marca.
Zarząd Huty Katowice powołał wczoraj cztery zespoły, których zadaniem będzie przygotowanie huty do dalszego funkcjonowania w sytuacji kryzysowej.
- Banki odmówiły nam dalszego kredytowania – mówi Mirosław Wróbel, prezes HK. – Nie znam na świecie zakładu, który bez współpracy z bankami potrafiłby normalnie funkcjonować.
Huta Katowice musi u siebie wprowadzić program naprawczy. Sytuacja jest wyjątkowo trudna, bo w poniedziałek konsorcjum sześciu banków, któremu przewodzi Bank Przemysłowo-Handlowy, zażądało do 28 grudnia zwrotu 30 milionów złotych tegorocznych odsetek od 400-milionowego kredytu, udzielonego hucie przed dwoma laty.
Dwa scenariusze
Jeśli pieniądze nie zostaną wpłacone, 29 grudnia rozpocznie się 30-dniowy okres wypowiedzenia kredytu. Po tym terminie możliwe są dwa scenariusze rozwoju sytuacji: zarząd zakładu może zwrócić się do właściciela o natychmiastowe dokapitalizowanie firmy. Gdy tak się nie stanie, jedynym wyjściem będzie złożenie wniosku o upadłość.
Prezes Wróbel uważa jednak, że jest sposób na znalezienie pieniędzy. Dostać je może specjalna spółka, powołana przez rząd. Jej właścicielem byłaby Agencja Rozwoju Przemysłu, która ma możliwość uzyskania 150 milionów złotych na finansowanie produkcji w hucie. Chodzi przede wszystkim o możliwość dokonywania zakupów najbardziej potrzebnych surowców. Jest jeszcze zmagazynowana wystarczająca ilość rud, ale pojawiają się coraz większe kłopoty z węglem.
- Taka firma jak huta nie może działać bez rytmicznych dostaw – mówi Mirosław Wróbel. – Najgorszym dla nas rozwiązaniem byłoby ustanowienie syndyka i wielotygodniowe targi o to co może, a czego nie może on zrobić. Nie da się tutaj zatrzymać na kilka dni produkcji. Wznowienie pracy, na przykład wielkiego pieca to skomplikowana i kosztowna decyzja. Procedury zmierzające do wygaszenia drugiego wielkiego pieca zostały już zresztą u nas wdrożone.
Ponieważ termin bankowego ultimatum upływa za kilka dni, zarząd huty postanowił przygotować się na każdy z możliwych wariantów rozwoju sytuacji. Stąd powołanie zespołów antykryzysowych.
Pierwszy zespół zajmie się działalnością huty w sytuacji takiej jak obecnie, czyli braku bieżącego finansowania. Drugi przygotować ma hutę do okresu między ewentualnym wypowiedzeniem umowy kredytu przez banki, a przejęciem przez syndyka, w przypadku upadłości. Trzeci zespół opracuje stronę prawną obu sytuacji, czwarty zajmie się kwestiami społecznymi.
Potrzebna pomoc
Obecnie nie da się powiedzieć, w jakim stopniu dramatyczna sytuacja w hucie wpłynie na stan zatrudnienia. Możliwości przeprowadzenia zwolnień grupowych nikt jednak wykluczyć nie może.
Nieoficjalnie mówi się, że pod koniec przyszłego roku licząca dzisiaj 6.5000 ludzi załoga zmniejszyć się ma do 4300 osób. Wiadomo już, że pieniędzy na odprawy dla tak dużej liczby ludzi zakład nie ma.
- Hucie potrzebna jest pomoc ze strony rządu – mówi Marek Nanuś, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego HK. – Prowadziliśmy na ten temat rozmowy w Ministerstwie Gospodarki. Wicepremier Janusz Steinhoff zapewnił nas, że jeszcze w tym roku huta otrzyma wsparcie. Na razie nie ma mowy o ponadplanowych zwolnieniach pracowników.
- Huta Katowice to nie jest problem jednego tylko zakładu, który gdzieś tam w Polsce prowadzi swoją działalność – mówi prezes Wróbel. – Teraz chodzi o losy całej branży, strategicznej z punktu wiedzenia interesów gospodarczych państwa. Na razie nie ma jednak odpowiedzi na najważniejsze pytania.
Zarząd huty twierdzi, że pomoc zakładowi jest w tej chwili obowiązkiem rządu. Kilka lat temu właśnie Huta Katowice ratowała przed upadkiem inne polskie zakłady. Zamrożone należności od Huty Kościuszko i Huty Batory to 170 milionów
złotych.
Są możliwości
– Sytuacja jest bardzo trudna, ale możliwe jest znalezienie dobrego rozwiązania – mówi Jadwiga Dyktus, wiceprezes HK. – Banki pytają jednak o plan wyjścia z kryzysu dla całej branży. Dwa lata temu udzielono nam 400 milionów złotych kredytu, bo uwierzono w możliwość prywatyzacji największych przedsiębiorstw.
Przedstawiciele Ministerstwa Skarbu Państwa zażądali ostatnio od Rady Nadzorczej HK odpowiedzi na pytanie, czy zarząd Huty wiedział wcześniej o tym, że rozmowy z Corusem mogą zakończyć się fiaskiem i czy partner rzeczywiście chciał się dogadać.
- Na podstawie istniejących dokumentów nie da się powiedzieć, że negocjacje prowadzone były w złej wierze, a zarząd ukrywał coś przed właścicielem – brzmi oświadczenie przygotowane przez członków Rady Nadzorczej HK.
Autor artykułu: JAROSŁAW LATACZ