Archive for December, 2000

Wystawa Waldemara Jamy w Muzeum Śląskim: Malowanie fotografią

Tuesday, December 19th, 2000

W przedświątecznej bieganinie warto na chwilę się zatrzymać i wstąpić do Muzeum Śląskiego w Katowicach, aby obejrzeć świeżo otwartą wystawę prac Waldemara Jamy, jednego z najbardziej cenionych śląskich fotografików.

W obiektywie Waldemara Jamy rzeczywistość – pozornie bliska i zrozumiała dla odbiorcy – zamienia się w świat niepokojący i odległy, lecz jednocześnie fascynujący i pociągający. Dzięki stosowaniu prostych zabiegów formalnych (podwójna ekspozycja, zdjęcia na bardzo długim czasie, maskowanie itp.) autor tworzy nowe jakości, nie tylko bawiąc się samą formą, ale i doskonale łącząc ją z treścią swoich zdjęć. I właśnie te połączenia stają się dla widza najbardziej frapujące, nie pozwalają na obojętność.

Przyglądając się tym fotografiom mamy możliwość śledzenia, jak szczegół, drobiazg staje się elementem dominującym, jak konkret (np. fragment muru) zamienia się w abstrakcyjny – a czasem nawet graficzny – znak. Waldemar Jama nie jest (nawet w najmniejszym stopniu!) dokumentalistą. Jego prace bliższe są raczej malarstwu i grafice, niż fotografii reportażowej. Rzeczywistość staje się dla niego jedynie punktem zaczepienia, pretekstem do stworzenia zupełnie nowych, zaskakujących jakości. Tak dzieje się w przypadku prezentowanej w Muzeum Śląskim serii zdjęć nieba, gdzie wirujące wokół Ziemi gwiazdy, czy pędzące chmury stają się kreską lub przewrotnie pofałdowaną plamą.

Waldemar Jama jest nie tylko doskonałym fotografikiem, ale i pedagogiem (prowadzi katedrę fotografii w katowickiej filii krakowskiej ASP). Wszyscy jego byli i obecni studenci podkreślają, że mistrz posiada niezmiernie rzadko już dziś spotykaną umiejętność głębokiej analizy pracy swojego podopiecznego i odkrywania przed nim nie tylko tajemnic warsztatu, ale i tej odrobiny magii, która tkwi w każdej wartościowej pracy. Doskonały zmysł obserwacji – tak widoczny w jego fotografiach – staje się wspaniałym atutem w ręku doświadczonego pedagoga, który jednym słowem potrafi wskazać swojemu podopiecznemu właściwą drogę twórczą.

Tak jak studentowi, Waldemar Jama przekazuje swojemu odbiorcy syntezę świata zamykając go w symbolu, nie stroniąc jednocześnie od “barokowej” formy. A to pozwala widzowi czerpać przyjemność z obcowania z samą materią.

Autor artykułu: JOANNA MALICKA

Na początek nowego wieku: Co w kinach?

Tuesday, December 19th, 2000

W Kielcach zakończyło się XI Forum “Wokół kina”. Spotkania takie odbywają się dwukrotnie w ciągu roku: przed latem oraz przed zimą. Dystrybutorzy przedstawiają swoje oferty do kin na sezon jesienny i wiosenny. Tradycyjnie to okresy najlepsze dla kin – frekwencja jest wówczas najwyższa.

W Kielcach spotkali się więc dystrybutorzy, “kiniarze” (osoby prowadzące kina; a swoją drogą może ktoś wymyśli inną nazwę dla tej profesji, taki wyraz kojarzy się np. z cinkciarzem albo… koniarzem!) oraz profesjonalne firmy oferujące sprzęt kinotechniczny i nowoczesne fotele.

Narzekano w Kielcach na spadek frekwencyjny widzów w kinach w stosunku do ubiegłego roku (nawet i o 40 proc.), ale to przecież nie wina widzów i filmów. Gołym okiem da się zauważyć obniżenie poziomu życia społeczeństwa, więc jeśli ktoś ma wybierać między… chlebem a rozrywką, to wybierze to pierwsze. I nie zmienią tego nawet największe hity.
A w przyszłym roku będzie co oglądać! Rodzima kinematografia zaprezentowała w Kielcach najnowszy film Bogusława Lindy “Sezon na leszcza”, który wejdzie na ekrany w styczniu. B. Linda jako reżyser i odtwórca jednej z ról nie zmienia i tu swego wizerunku: gra zgorzkniałego, cynicznego twardziela-policjanta, który jednak czasem się rozkleja, gdyż… rzuciła go żona! (Czy to możliwe?) Nie czas i miejsce omawiać ten film – kto zechce, pójdzie do kina!

Film Bogusława Lindy otwierał Forum, zaś kończyła je kolejna komedia Juliusza Machulskiego ,Pieniądze to nie wszystko” z Markiem Kondratem w roli głównej. Film mówi o tym… że i na “bidnej” polskiej wsi można rozkręcić interes. Obaj reżyserzy gościli w Kielcach, przy czym bardziej stremowany przyjęciem filmu wydawał się Bogusław Linda.

Chyba jednak nie te filmy mają zgarniać główne żniwo frekwencyjne w 2001 roku. Będzie bowiem kilka superprodukcji, których “jaskółki” prezentowano na ekranie kina “Romantica”. Obejrzeliśmy fragmenty “W pustyni i w puszczy”, na podstawie których wydawać się może, że film będzie widowiskowy. Dystrybutor zorganizował zresztą dużą promocję tego filmu w foyer kina z losowaniem 2-osobowej wycieczki do Tunezji włącznie (niżej podpisany nie miał szczęścia). Niezwykłe widowisko świata fantasy zapowiada zwiastun filmu “Wiedźmin”. Film zrealizowany jest na podstawie opowiadań Andrzeja Sapkowskiego przez Marka Brodzkiego z Michałem Żebrowskim w tytułowej roli.

W iście amerykańskim stylu zorganizowała promocję filmu “Przedwiośnie” jego ekipa. Na bankiecie w Wojewódzkim Domu Kultury były iluminacje świetlne, każdemu bohaterowi podczas wtargnięcia na scenę towarzyszył gwałtowny dźwięk, a i sami aktorzy w strojach z filmu już zapraszali na premierę, która ma się odbyć 2 marca właśnie w Kielcach. Wraz z reżyserem Filipem Bajonem i producentem Dariuszem Jabłońskim przybyli wykonawcy głównych ról: Mateusz Damięcki (filmowy Cezary Baryka), Małgorzata Lewińska (Laura), Urszula Grabowska (Karolina), Robert Gonera (Komisarz) i Piotr Gąsowski (ksiądz Nastek). Każdy z nich opowiadał o wielkim zaangażowaniu w pracy nad tymże filmem.

Gdy dodamy jeszcze “Quo vadis” Jerzego Kawalerowicza, to trzeba będzie stwierdzić, że… kino polskie górą!
A przecież nie tylko polskimi filmami kino żyje: mnóstwo zwiastunów, jakimi uraczyli nas dystrybutorzy wskazuje, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Bo i coraz więcej pojawia się na naszych ekranach filmów ambitnych, artystycznych, które dostarczają mnóstwa wzruszeń. Ale i nie można negować potrzeby istnienia kina komercyjnego ze świetnymi niekiedy efektami specjalnymi.

Oferta dystrybutorów w Kielcach pokazała, że będzie na co chodzić do kina, powstały nowe firmy dystrybucyjne, stworzył się tzw. tłok na rynku, jedne tytuły wypierają drugie. Toteż jakże wiele zależy od odpowiedniej promocji, ale i jakości sal projekcyjnych, kulturalnej obsługi, fachowej informacji. Bo w końcu i tak najważniejszy jest widz, który ma szereg rozmaitych możliwości spędzania wolnego czasu i czy wybierze kino, zależy głównie od niego. Ale choć – przemawiając tytułem filmu – “pieniądze to nie wszystko”, to jednak aby się wybrać do kina, trzeba je mieć. I dużej ich ilości, oprócz zdrowia, życzę kinomanom na Nowy 2001 Rok!!!

Autor artykułu: ADAM PAZERA

Onkologia i śmigłowiec: Ambitny plan

Monday, December 18th, 2000

W Wojewódzkim Programie Operacyjnym Rozwoju Regionu na lata 2001-2002 jest projekt budowy pawilonu onkologicznego i lądowiska dla śmigłowców przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym na Parkitce. Szpital już wydał 472 tysiące złotych na dokumentację techniczną oddziału onkologicznego i ma pozwolenie na jego budowę. Koszt inwestycji szacowany jest na 30,4 mln zł. 14,4 mln zł potrzeba na postawienie pawilonu i 16 mln zł na jego wyposażenie. Budowa powinna trwać dwa lata. Możliwa jest pomoc finansowa z unijnego funduszu PHARE. Inwestycja powinna się rozpocząć w przyszłym roku, bowiem pozwolenie na budowę traci ważność w grudniu 2001.

Nie ma jeszcze pozwolenia na budowę lądowiska dla śmigłowców. Brakuje bowiem oceny wpływu inwestycji na środowisko. Gotowy jest wstępny kosztorys budowy lądowiska i zakupu helikoptera. W sumie potrzeba 3,8 mln zł. Śmigłowiec kosztuje 0,5 mln zł.

Autor artykułu: (JS)

Poszukują poszkodowanych

Monday, December 18th, 2000

Częstochowska prokuratura poszukuje ofiar rozbojów, do których doszło 28 listopada tego roku w centrum miasta.

Prokuratura Rejonowa prowadzi dochodzenie przeciwko osiemnastolatkowi i dwóm nieletnim, którzy dopuścili się szeregu rozbojów 28 listopada tego roku. Zdarzenia rozegrały się między 18.00 a 22.40. W rejonie al. Wolności 27 ofiarą trójki napastników padł młody mężczyzna. Sprawcy wędrowali dalej ulicą zaczepiając przechodniów.

Terroryzowali ich pałkami bejsbolowymi. Domagali się pieniędzy i zegarków. Dopuścili się siedmiu rozbojów m.in. w tramwaju jadąc w stronę ronda przy ul. Mickiewicza. Także tam – w pobliżu sklepu "U Karola" – około 22.40 napadli na przechodnia.

Sprawcy przyznali się do rozbojów. Tymczasem tylko w dwóch przypadkach znane są ofiary napaści. Prowadzący dochodzenie proszą osoby pokrzywdzone w tym dniu w rejonie al. Wolności o kontakt z Prokuraturą Rejonową w Częstochowie, ul. Dąbrowskiego 23/35 lub z Komendą Miejską Policji, ul. Popiełuszki 5.

Autor artykułu: (vig)

Dobre dwa lata

Monday, December 18th, 2000

Opozycja widzi tylko błędy, rządzący osiągnięcia. Sojusz Lewicy Demokratycznej przedstawił pozytywny bilans swoich dwuletnich rządów w mieście.

Dorobek lewicy przedstawili na konferencji prasowej prezydent Wiesław Maras, przewodniczący klubu radnych SLD Zdzisław Wolski, szef miejskiej organizacji partyjnej SLD, radny Grzegorz Makowski.

Przypomniano hasło, z którym lewica szła do wyborów samorządowych: Mądrzej, Zdrowiej, Bezpieczniej. Niedawno Unia Wolności skrytykowała rządy lewicy, m.in. twierdząc, że nic z tego hasła nie zrealizowano. Oczywiście SLD ma diametralnie inną ocenę swoich rządów.

- Uporządkowane zostały finanse miasta – podkreśla prezydent Maras. – Inwestycje, które prowadzimy zostały dobrze przygotowane. Wcześniej różnie z tym bywało. Zaoszczędziliśmy ponad 6 mln złotych m.in. na kosztach inwestorów zastępczych. Zmiany organizacyjne w Urzędzie Miasta przyniosły pozytywne efekty.

Zdzisław Wolski zwrócił uwagę na błędy w przygotowaniu czterech reform, co znacznie utrudniło pracę samorządowi. Dopiero w tym roku SLD mógł realizować swój autorski budżet. Poprzedni był przygotowany przez ekipę, która przegrała wybory. Opozycji wytknięto “papierowe inwestycje” z lat 1996-1998. Przyjęte wówczas priorytety inwestycyjne były tak ogólnikowe, że można je było przypisać każdemu miastu wielkości Częstochowy.

Kontrola Regionalnej Izby Obrachunkowej wykazała, że od 1997 r. do pierwszego półrocza 1999 r. nie ściągano należności na rzecz gminy. Nie naliczano odsetek od zaległości. W efekcie znacznie uszczuplono finanse gminy.
G. Makowski stwierdził, że po dwóch latach nie ma powodów do wprowadzania zmian w progranie wyborczym SLD. Co kwartał Zarząd Miejski partii spotyka się z Zarządem Miasta. Omawiane są problemy Częstochowy.

Prezydet Maras zdementował pogłoski o rychłych zmianach w składzie Zarządu Miasta.

Autor artykułu: (JS)

Stalówki mimo porażki dostarczyły kibicom sporo emocji

Friday, December 15th, 2000

Największym sportowym wydarzeniem minionego weekendu był finał Pucharu Polski siatkarek rozgrywany w hali BKS.

Siatkarki Stali znalazły się w najlepszej czwórce. Oprócz nich rywalizowały zespoły Nafty Gaz Piła, Melnoxu Stali Mielec i Centrostalu Bydgoszcz. Przed finałem II trener bielskiego zespołu, Ryszarda Leszczyńska, przestrzegała przed większymi nadziejami. – Jeżeli działacze organizują finał we własnej hali, to na pewno chcieliby, aby to BKS zwyciężył. Ja uświadamiam wszystkim, że będzie to bardzo trudne ? mówiła trenerka. Na drodze do zdobycia trofeum stanął przed bielszczankami broniący pucharu zespół Nafty.

Dramatyczne spotkanie dostarczyło wielu emocji. W pierwszym secie Nafta potwierdziła klasę. Szybkimi i pomysłowymi akcjami nie dała żadnych szans siatkarkom BKS, wygrywając pewnie 25-15. Pierwsze prowadzenie Stalówki uzyskały dopiero na początku drugiego seta. Nie trwało to długo. Rywalki znów świetnie radziły sobie z bielskim blokiem i drugi set zakończył się ich zwycięstwem 25-21. Sytuacja Stali wydawała się być beznadziejna. Jedynym, który wierzył, że losy spotkania mogą się odmienić, był trener BKS Krzysztof Leszczyński. – Cały czas mówiłem, że nie możemy się poddać i że kiedy zaczniemy grać swoje, to na pewno się uda – mówił po meczu. Rzeczywiście, trzecia część gry wyglądała znacznie lepiej w wykonaniu BKS. Uważna obrona i skuteczne ataki pozwoliły wygrać seta i przedłużyć szanse na awans. W czwartej odsłonie po dramatycznej walce bielszczanki wyrównały stan meczu. Jednak kiedy w tie-breaku przegrywały 0-4, marzenia o finale znacznie się oddaliły. Rewelacyjna gra w bloku i świetne ataki okazały się skuteczną bronią przeciw mistrzyniom Polski. BKS wygrywając 3-2 awansował do finału. Tam na bielski zespół czekała już drużyna Centrostalu Bydgoszcz, która łatwo pokonała mielecką Stal 3-0. Po spotkaniu z Naftą trener Leszczyński był pełen optymizmu. – Z Centrostalem zagramy odważniej. Bywało już tak, że kto łatwo wygrał w półfinale, na drugi dzień spisywał się słabiej. A ten, który musiał się napracować, w finale grał lepiej – wyjaśniał.

Niestety, niedzielny mecz nie potwierdził spekulacji szkoleniowca BKS. Widać było, że 5-setowa walka odbiła się na kondycji bielskich zawodniczek. Stalówki zdołały wygrać tylko pierwszego seta. W następnych Centrostal był po prostu lepszy i zwyciężył 3-1.

Po spotkaniu szkoleniowiec gości, Leszek Piasecki, docenił klasę BKS. – Liczyłem, że bielszczankom szybciej braknie sił. One jednak walczyły do końca. Wydaje mi się, że ta młoda drużyna na sukcesy ma jeszcze czas – stwierdził. Trener Leszczyński dodał, że spotkanie z Naftą kosztowało jego zespół zbyt dużo sił. – Obawiałem się tego, choć myślałem, że zwycięstwo w pierwszym secie uskrzydli moje zawodniczki. Nie udało się. Pozostaje liczyć, że powalczymy o to trofeum w przyszłym roku – powiedział.

Autor artykułu: ŁUKASZ KLIMANIEC

Wrócą do domu

Friday, December 15th, 2000

Stan zdrowia trójki poszkodowanych we wtorkowym wypadku na ul. Wyzwolenia, gdzie jelcz wypełniony kamieniami staranował dziesięć samochodów, jest stabilny. – Pacjenci w przyszłym tygodniu opuszczą szpital. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – powiedział lekarz dyżurny izby przyjęć chirurgii urazowej Szpitala numer 3.

W wypadku rannych zostało sześć osób, z czego trzy z niewielkimi obrażeniami po opatrzeniu ran zostały zwolnione do domu.

Autor artykułu: (ach)

Bolek i Lolek przed sądem

Friday, December 15th, 2000

27 grudnia Sąd Okręgowy w Bielsku zakończy wreszcie 5-letni proces w sprawie ustalenia procentowego udziału w opracowaniu postaci Bolka i Lolka przez trzech autorów: Alfreda Ledwiga, Leszka Lorka i Władysława Nehrebeckiego. Wczoraj na przedostatniej rozprawie sąd uznał, że wypowiedziały się już wszystkie strony, a materiał dowodowy pozwala na wydanie orzeczenia.

Wniosek o ustalenie procentowego udziału wniósł Alfred Ledwig, który od początku lat 80. przebywa w Niemczech. W 1962 roku Władysław Nehrebecki, ówczesny dyrektor Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku, wpadł na pomysł zrealizowania serialu o chłopcach i zlecił plastykom zatrudnionym w firmie opracowanie ich postaci. Wśród nich był także Alfred Ledwig. Obecnie twierdzi, że był jedynym autorem pierwowzorów Bolka i Lolka.

Biegły, warszawski plastyk Radun Bator, zeznał wczoraj, że nie znalazł w dostarczonych dokumentach świadectw, by chociaż jeden z pierwowzorów postaci opracował Nehrebecki. – Poza sporem jest, że Władysław Nehrebecki jako autor scenariusza filmu nie może być jednocześnie twórcą postaci – powiedział. Alfred Ledwig, pytany przez sąd, na czym polegało jego zadanie, powiedział, że miał zrobić ujęcia statyczne pierwowzorów. – Rysunki ukazujące je z przodu, z tyłu i boku – stwierdził. Na tej podstawie najlepsi animatorzy w studiu “poszerzali” mimikę i gesty Bolka i Lolka do potrzeb kolejnych filmów. Dodał, że Nehrebecki wkład plastyczny wniósł do jednego odcinka. – Narysował tam tylko postacie myszki i pajączka – zastrzegł Ledwig.

Synowie i spadkobiercy Władysława Nehrebeckiego, Roman i Jan, nie zgadzają się z opinią Ledwiga. – Ojciec otrzymał od plastyków statyczne pierwowzory postaci, które przerobił na takie, jak wyglądają obecnie. Widać na nich nawet jego kreskę. Były odcinki Bolka i Lolka, gdzie ojciec wykonywał całą animację, czyli około 6 tys. rysunków. Dlatego produkcja jednego 8-minutowego filmu trwała blisko pół roku – powiedział Roman. Podkreślił także, że w tym kontekście twórcami postaci było wiele osób. Prócz Nehrebeckiego i Ledwiga, także uznany prawomocnym wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Bielsku nieżyjący już Leszek Lorek.

Autor artykułu: ANNA CHAŁUPSKA

Informator w języku polskim dla narciarzy: Czesi zachęcają

Wednesday, December 13th, 2000

Choć w czeskich Jesenikach jeszcze śniegu nie ma, nasi południowi sąsiedzi ostro szykują się do sezonu zimowego. Tym razem chcą szczególnie zadbać o Polaków – od grudnia razem z lokalnym miesięcznikiem ,Mikroregion Jeseniki” ukazuje się dodatek w języku polskim, zawierający wszystkie aktualne informacje na temat miejscowych turystycznych i kulturalnych atrakcji.

Czesi z Jeseników wybrali się nawet do Opola, by z pomocą Urzędu Marszałkowskiego zaprezentować publicznie nową strategię przyciągania polskich narciarzy.

- Wy macie wodę, my mamy góry. U was latem można się kąpać i uprawiać sporty wodne, u nas zimą czeka na narciarzy 70 wyciągów. Współpraca opłaca się obu stronom – przekonywał Jiri Krencik z jesenickiego magistratu.

- Czesi reklamują nie tylko walory Jeseników, w ich materiałach promocyjnych są też informacje o naszych jeziorach: Nyskim i Otmuchowskim. Pośrednio pozyskują więc turystów, głównie niemieckich, także dla nas – mówi Jarosław Radimersky, zajmujący się w Urzędzie Marszałkowskim współpracą zagraniczną.

Polskojęzyczny dodatek będzie można dostać także po naszej stronie granicy, na przykład w Centrum Informacji Turystycznej w Głuchołazach, które ma ruszyć jeszcze przed świętami.

Obie strony zabiegają też usilnie o uruchomienie kolejowego przejścia granicznego w Głuchołazach, którym na razie pociągi jeżdżą tylko od święta. Gdyby przejście ruszyło na dobre, polscy narciarze mogliby wygodnie dojechać pod same ośnieżone stoki Jeseników. Oczywiście jeśli doczekamy się zimy…

Autor artykułu: (mech)

Bankowy kryzys minął?

Wednesday, December 13th, 2000

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Banku Częstochowa zdecydowało wczoraj o dalszym istnieniu spółki. Bank będzie dokapitalizowany przez publiczną emisję akcji.

Bank Częstochowa po szturmie klientów zamknął w ubiegłym tygodniu swoją siedzibę i filie; wstrzymał wypłaty. Utracił bieżącą płynność finansową po masowym wycofywaniu wkładów przez klientów i lawinowe likwidowanie lokat terminowych przed uzgodnionym terminem. Zgodnie z oczekiwaniami Komisji Nadzoru Bankowego oraz zarządu banku akcjonariusze zadecydowali na wczorajszym posiedzeniu o dokapitalizowaniu Banku Częstochowa przez zwiększenie publicznej emisji akcji serii D zwykłych na okaziciela o wartości nominalnej 10 zł każda z 1,5 miliona sztuk do 7 milionów.

- To powinno uspokoić klientów Banku Częstochowa – mówi jego prezes Marek Chakowski. – Dzięki emisji akcji kapitał banku wzrośnie z 15 do 70 milionów złotych.

Bank planuje emisję akcji na 20-21 grudnia tego roku. W tym tygodniu Komisja Nadzoru Bankowego zdecyduje, kto będzie inwestorem strategicznym Banku Częstochowa.
Bank Częstochowa chce jak najszybciej wznowić operacje finansowe.

- Mam nadzieję, że uruchomimy działalność jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia – mówi prezes Chakowski. – Liczymy, że odzyskamy płynność finansową dzięki pomocy inwestora strategicznego.

Autor artykułu: (vig)