W przedświątecznej bieganinie warto na chwilę się zatrzymać i wstąpić do Muzeum Śląskiego w Katowicach, aby obejrzeć świeżo otwartą wystawę prac Waldemara Jamy, jednego z najbardziej cenionych śląskich fotografików.
W obiektywie Waldemara Jamy rzeczywistość – pozornie bliska i zrozumiała dla odbiorcy – zamienia się w świat niepokojący i odległy, lecz jednocześnie fascynujący i pociągający. Dzięki stosowaniu prostych zabiegów formalnych (podwójna ekspozycja, zdjęcia na bardzo długim czasie, maskowanie itp.) autor tworzy nowe jakości, nie tylko bawiąc się samą formą, ale i doskonale łącząc ją z treścią swoich zdjęć. I właśnie te połączenia stają się dla widza najbardziej frapujące, nie pozwalają na obojętność.
Przyglądając się tym fotografiom mamy możliwość śledzenia, jak szczegół, drobiazg staje się elementem dominującym, jak konkret (np. fragment muru) zamienia się w abstrakcyjny – a czasem nawet graficzny – znak. Waldemar Jama nie jest (nawet w najmniejszym stopniu!) dokumentalistą. Jego prace bliższe są raczej malarstwu i grafice, niż fotografii reportażowej. Rzeczywistość staje się dla niego jedynie punktem zaczepienia, pretekstem do stworzenia zupełnie nowych, zaskakujących jakości. Tak dzieje się w przypadku prezentowanej w Muzeum Śląskim serii zdjęć nieba, gdzie wirujące wokół Ziemi gwiazdy, czy pędzące chmury stają się kreską lub przewrotnie pofałdowaną plamą.
Waldemar Jama jest nie tylko doskonałym fotografikiem, ale i pedagogiem (prowadzi katedrę fotografii w katowickiej filii krakowskiej ASP). Wszyscy jego byli i obecni studenci podkreślają, że mistrz posiada niezmiernie rzadko już dziś spotykaną umiejętność głębokiej analizy pracy swojego podopiecznego i odkrywania przed nim nie tylko tajemnic warsztatu, ale i tej odrobiny magii, która tkwi w każdej wartościowej pracy. Doskonały zmysł obserwacji – tak widoczny w jego fotografiach – staje się wspaniałym atutem w ręku doświadczonego pedagoga, który jednym słowem potrafi wskazać swojemu podopiecznemu właściwą drogę twórczą.
Tak jak studentowi, Waldemar Jama przekazuje swojemu odbiorcy syntezę świata zamykając go w symbolu, nie stroniąc jednocześnie od “barokowej” formy. A to pozwala widzowi czerpać przyjemność z obcowania z samą materią.
Autor artykułu: JOANNA MALICKA