Wicewojewoda śląski Zygmunt Kucharczyk po raz kolejny złożył wczoraj dymisję. Razem z odwołanym wicewojewodą Andrzejem Gałażewskim wysłał też list do marszałka Sejmu z prośbą o powołanie specjalnej komisji poselskiej, która ma z jednej strony zbadać pracę Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, a z drugiej zweryfikować dokonania komisji rządowej, która… badała Urząd przed tygodniem. Kluby Parlamentarne AWS, SLD i PSL sprzeciwiają się jednak temu pomysłowi.
- Jestem przekonany, że wicewojewoda Gałażewski jest niewinny – mówił wczoraj podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej wicewojewoda Kucharczyk. – Wojewoda Kempski przy podejmowaniu decyzji z reguły nie konsultował się z nami i – jak to nazywam – był połączony z niektórymi dyrektorami wydziałów by-passem.
Zdaniem zdymisjonowanego wicewojewody Gałażewskiego, cała afera związana ze zwalnianiem dyrektorów wydziałów w nocy z 30 listopada na 1 grudnia br. była wymyślona.
- Na siłę, w nerwowej atmosferze szukano motywacji do pozbycia się niektórych ludzi – mówi były wicewojewoda Gałażewski. – Jestem przekonany, że dwaj z trzech zwolnionych dyrektorów – Banasik i Pucher – zostali pozbawieni pracy niesłusznie. Zaraz po ich zwolnieniu sporządziłem w tej sprawie notatkę służbową, której treści nie mogę jednak jeszcze ujawnić.
Zdaniem Gałażewskiego, podstawy do zwolnienia dyrektorów dał wojewodzie szef Wydziału Kontroli ŚUW Piotr Woyciechowski.
- Woyciechowski, według struktury, miał podlegać bezpośrednio dyrektorowi Banasikowi. W praktyce podlegał jednak tylko Kempskiemu. Było to naruszenie porządku personalnego w urzędzie – twierdzi Gałażewski.
Zdymisjonowany wicewojewoda twierdzi, że cała afera w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim została wymyślona tylko po to, aby odwrócić uwagę społeczeństwa od powiązań świata polityki i biznesu oraz wskazać na Urząd Wojewódzki, jako siedlisko nieprawidłowości. Gałażewski nie chciał jednak powiedzieć, kto miałby być inspiratorem takich działań.
Wicewojewodowie są też oburzeni faktem, że do dzisiaj nikt nie pokazał im raportu specjalnej komisji rządowej, który – w domyśle – ma obciążać Gałażewskiego.
- Nawet oskarżony w sprawie karnej może przeczytać akta swojej sprawy, a mnie nie dano takiej szansy – ubolewa Gałażewski. – Może stało się to zgodnie z powiedzeniem – ,niektóre szuflady bywają pozamykane na klucz, choć są puste”…
Wicewojewoda Kucharczyk ma też zastrzeżenia do formy kontroli. Inspektorzy-ministrowie z resortu spraw wewnętrznych nie pytali go o żadne szczegóły.
- Tak samo jak premier Jerzy Buzek, z którym od dłuższego czasu usiłuję porozmawiać, ale jakoś mi się udaje – narzeka Kucharczyk.
Przypomnijmy, że wczorajsza dymisja Kucharczyka jest formalnie trzecią z kolei. Najpierw, w czerwcu, podał się on do dymisji razem z całą Unią Wolności, która odchodziła z koalicji, a potem uczynił to raz jeszcze, zgłaszając na piśmie gotowość do odejścia na ręce wojewody Marka Kempskiego.
* * *
Rady Regionalne Akcji Wyborczej Solidarność oraz Unii Wolności, niezależnie od siebie, wydały oświadczenia, w których domagają się upublicznienia wyników kontroli komisji rządowej w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim. Zdaniem obydwu ugrupowań, tylko takie działanie pozwoli na ocenę całej sytuacji.
“Tylko takie działania pozwolą na szybkie i pełne wyjaśnienie zarzutów oraz rehabilitację i przywrócenie dobrego imienia tym wszystkim, którzy zostali pomówieni doniesieniami medialnymi” – czytamy w jednym z oświadczeń. Drugie ma niemal identyczne brzmienie.
Wczoraj szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Marek Biernacki powiedział, że o sytuacji w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim wiedział już od kilku miesięcy. Biernacki nie przekazał tej wiedzy premierowi ani ministrowi sprawiedliwości dlatego, że – jak mówi – była to wiedza ,operacyjna”, a nie “prawna”.
Minister sprawiedliwości Lech Kaczyński jest zaskoczony tym, że szef MSWiA od miesięcy wiedział o korupcji w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim.
- Nie mogę powiedzieć, żeby to było normalne; jest to dla mnie rewelacja – powiedział Kaczyński.
Minister sprawiedliwości podkreślił, że prokuratura katowicka, a na pewno jej kierownictwo, nie wiedziały o tym przed publikacjami prasowymi.
Autor artykułu: WITOLD PUSTUŁKA