Gdyby mecze odbywały się nie na parkiecie, a na papierze, to Polska powinna wygrywać z Czechami najmniejszym nakładem sił. Złotówki, jakie angażuje się w polski basket, są nieporównywalnie większe od koron inwestowanych w czeski.
Polskie kluby zaczynają pukać do europejskiej elity, za to czeskich na próżno szukać w prestiżowych rozgrywkach nie tylko Euro- i Suproligi, ale nawet Pucharu Saporty. Tymczasem w dwóch ostatnich spotkaniach narodowych reprezentacji górą byli nasi południowi sąsiedzi. Przegraliśmy z nimi przed rokiem w Pruszkowie (69:80), gdy reprezentację Polski prowadził trener Piotr Langosz, przegraliśmy i w ostatnią środę w Opavie (69:72), już pod wodzą nowego szkoleniowca Dariusza Szczubiała, dla którego była to pierwsza przegrana w tej roli.
Trener rywali Michal Jezdik oceniając środowy mecz powiedział: – Polska to mocny zespół, a wasza koszykówka jest jedną z najlepszych w Europie. Brzmi to dosyć zaskakująco, ale biorąc rzecz logicznie, czeski szkoleniowiec zachował się jak dyplomata. Skoro wygrał z tak mocnym zespołem, to spada na niego większy splendor… A prawda może być zupełnie inna – o pozycji polskiego basketu decydują obcokrajowcy. Jak choćby Łotysz Raimondas Miglinieks dyrygujący we Wrocławiu poczynaniami Adama Wójcika i Macieja Zielińskiego. Obaj gracze Zeptera Śląska wypadli bowiem w Opavie znacznie gorzej niż w meczach Suproligi. I obaj nie mieli ochoty na komentowanie środowej porażki…
- Zabrakło nam zawodnika, który wziąłby na siebie odpowiedzialność i narzucił partnerom styl gry – analizował przegraną trener Szczubiał, co jest potwierdzeniem tezy, że o obliczu polskich drużyn klubowych decydują obcokrajowcy.
Najlepszym polskim graczem był trzeci z wrocławian – Dominik Tomczyk, który w klubie jest zawodnikiem rezerwowym i pewnie dlatego miał więcej sił od kolegów z Zeptera. To Tomczyk mógł w ostatnich sekundach przechylić szalę zwycięstwa na polską stronę, ale chybił rzucając za trzy punkty. – To była dobra decyzja, bo Dominik miał najlepszy procent rzutów z dystansu w naszej drużynie – tłumaczy drugi trener reprezentacji Ryszard Poznański. – Gdyby trafił, byłby bohaterem… Statystyki potwierdzają te słowa: przed ostatnią próbą Tomczyk wykorzystał 3 z 7 rzutów za trzy punkty. Zieliński trafił z dystansu raz na 5 prób, Wójcik wykorzystał jeden z czterech rzutów. Ani razu nie trafił z dystansu słynący z dobrej skuteczności Andrzej Pluta. Rywale byli w tym elemencie gry znacznie lepsi – aż 5 ,trójek” zaliczył przeciętny, wydawałoby się, gracz Pavel Kubalek.
- Po raz kolejny w wyjazdowym meczu rywale rzucają nam za dużo ,trójek”. To był dla mnie klucz do porażki – twierdzi prezes Polskiego Związku Koszykówki Marek Pałus. – Nasi zawodnicy nie potrafili również wykorzystać błędów rywali, bo przecież Czesi nie zagrali wcale znakomicie.
- O naszej porażce zadecydowała nie tylko słabsza skuteczność, ale i obrona. Czesi zagrali w niej bardziej agresywnie. Zresztą my za mało graliśmy pod kosz i rywalom łatwiej było bronić – powiedział Radosław Hyży.
O środowej porażce można zatem mówić, że była to przegrana na życzenie. Nie dość, że przeciwnik był osłabiony brakiem swego najsłynniejszego koszykarza – Jirziego Zidka z Realu Madryt, to jeszcze nie był w środę w optymalnej formie. Niestety, to samo odnosi się do nas. Czołowi środkowi: Joseph McNaull i Piotr Szybilski cierpią na kontuzje (złośliwi twierdzą, że gdy zacznie się znowu liga będą w pełni sił), a dyspozycja w środę daleka była od oczekiwanej. Cóż, polskim koszykarzom wciąż brakuje czegoś, by zwyciężać. Nawet z teoretycznie słabszymi, którzy są po prostu… lepsi.
Po raz drugi z rzędu, mimo szumnych deklaracji, Polska nie potrafi awansować do finałów mistrzostw Europy. – Próbowaliśmy w ostatnich meczach odrobić straty z pierwszej rundy. Nie udało się – mówi trener Szczubiał, który zastał zespół z dorobkiem 2 wygranych w 5 spotkaniach. Teraz jego zadaniem będzie budowa zespołu na kolejne eliminacje.
- Trener powiedział nam w szatni, że to był nasz najgorszy mecz. W kolejnym może być tylko… lepiej – twierdzi Radosław Hyży.
Autor artykułu: MACIEJ MUZYCZUK