Adaptacja ,Kosmosu”, eksperymentalnej (w rozumieniu samego pisarza), późnej powieÅ›ci Witolda Gombrowicza, jest w peÅ‚ni autorskim przedstawieniem mÅ‚odego reżysera. PaweÅ‚ MiÅ›kiewicz przeÅ‚ożyÅ‚ jÄ… na jÄ™zyk sceny, wyreżyserowaÅ‚ we wrocÅ‚awskim Teatrze Współczesnym, zaprojektowaÅ‚ scenografiÄ™ i opracowaÅ‚ Å›cieżkÄ™ muzycznÄ…. Tylko kostiumy sÄ… autorstwa Andrzeja Witkowskiego.
,Kosmos” byÅ‚ próbÄ… podsumowania przemyÅ›leÅ„, czynionych przez autora przez wiele lat, nic zatem dziwnego, że zawarÅ‚ on w powieÅ›ci także wÄ…tki autobiograficzne. Reżyser spektaklu poszedÅ‚ dalej, wmontowujÄ…c w wersjÄ™ teatralnÄ… motywy z innych utworów Gombrowicza. DookreÅ›la to osobowość głównego bohatera, a samej inscenizacji dodaje poezji – projekcje wspomnieÅ„ i rodzinnych fobii Witolda, rozgrywane sÄ… w sugestywnym klimacie nadrealnoÅ›ci. PodkreÅ›lanej Å›wiatÅ‚em, somnambulicznÄ… grÄ… aktorów, a przede wszystkim skontrastowaniem z (niby)realistycznym charakterem przedstawianej rzeczywistoÅ›ci.
Reżyserowi udaÅ‚o siÄ™ zachować dwoisty charakter zdarzeÅ„, w jakich uczestniczÄ… postacie ,Kosmosu”. Z jednej strony toczy siÄ™ wiÄ™c przed widzem historia w miarÄ™ logiczna, nie pozbawiona Å›wietnie wydobytego komizmu sytuacyjnego i sÅ‚ownego, a nawet intrygujÄ…ca kryminalnym charakterem. Od poczÄ…tku pojawiajÄ… siÄ™ jednak, czÄ™sto zgoÅ‚a nieoczekiwanie, zachowania ludzi i sytuacje, które wróżą dramatyczne zakłócenie relacji miÄ™dzy bohaterami. Z tych sygnałów wychodzi MiÅ›kiewicz, konstruujÄ…c jakby trzeci, podskórny wÄ…tek, aby w finale obnażyć – za Gombrowiczem – chaos Å›wiata, niemożność porozumienia i wnikniÄ™cia w porzÄ…dek rzeczy.
Przez pierwszÄ… część dÅ‚ugiego (trzy godziny!) wieczoru obserwujemy, nie bez rozbawienia, jak Witold – Bogdan Brzyski i jego nawiedzony przyjaciel Fuks – RadosÅ‚aw Kaim, tropiÄ… absurdalnÄ… ,tajemnicÄ™”. Z zabawy nudzÄ…cych siÄ™ i podnieconych chÅ‚opców, urodzi siÄ™ jednak prawdziwy ,trup idiotyczny, choć logiczny”. Ich grzebanie w intymnoÅ›ci mieszkaÅ„ców goÅ›cinnego domu doprowadzi do zachwiania równowagi, jakÄ… sobie ta rodzina, miesiÄ…cami, faÅ‚szywie (ale jednak) budowaÅ‚a. Obnażenie dwulicowoÅ›ci jednostki, obnaża nieprzewidywalność wszechÅ›wiata, co jest odkryciem tyleż oczywistym, co druzgocÄ…cym. Fakty wykreowane w wyobraźni, wsparte faktami istniejÄ…cymi (choć skrywanymi) doprowadziÅ‚y do powstania lawiny emocji, nad którÄ… Witold i Fuks tracÄ… kontrolÄ™. Nad ludzkimi tajemnicami nie panujÄ… nawet ich wÅ‚aÅ›ciciele, a wyzwolone przez innych – docierajÄ… do granicy Å›mierci.
ZaletÄ… wrocÅ‚awskiego przedstawienia jest zachowanie wieloznacznego, boleÅ›nie ,poszarpanego”, zmiennego w nastrojach, klimatu powieÅ›ci Gombrowicza; wiÄ™kszoÅ›ci jego pytaÅ„ i wÄ…tpliwoÅ›ci. W dodatku bez nadmiernej Å‚opatologii, ale i bez nieprawdziwego filozofowania. Jest to także interesujÄ…cy spektakl w swojej warstwie formalnej, z wyrazistÄ… grÄ… aktorów, znakomicie opanowanÄ… przestrzeniÄ… i pomysÅ‚ami sytuacyjnymi.
Reżyser nie oparÅ‚ siÄ™ natomiast nadmiarowi dobra, z którego korzystaÅ‚, wiÄ™c czÄ™sto i dÅ‚ugo, błądzi po obrzeżach tematu i akcji. Najwyraźniej widać to w dialogu-rzece Witolda z Leonem. To fragment, który po wypreparowaniu z tego przedstawienia, mógÅ‚by istnieć samoistnie, zaÅ› Henryk Majcherek zasÅ‚uguje na ogromne brawa za swój aktorski kunszt. Ale w spójnoÅ›ci stylistycznej wrocÅ‚awskiego ,Kosmosu” to wyrwa, z której spektakl dÅ‚ugo musi siÄ™ gramolić. Zdezorientowana widownia nagrodzona zostaje wprawdzie dobrze zrealizowanym i przemyÅ›lanym finaÅ‚em, ale oczekiwanie na nagrodÄ™ osÅ‚abia jej smak…
Autor artykułu: HENRYKA WACH-MALICKA