Promesa na zabieg


W piątek dziewięciu pracowników Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych, rozdawało pacjentom Kliniki Okulistycznej w Katowicach specjalne promesy na leczenie. Uprawniały one chorych do uzyskania porady lub zabiegu w tym ośrodku. W ten sposób ŚRKCh zareagowała na decyzję szpitala, wstrzymującą przyjęcia osób należących do tej kasy.

- Jak to możliwe, że znalazlo się aż tylu wolnych pracowników, w dodatku z promesami o objętości aż sześciu kartek? – dziwiła się prof. Ariadna Gierek-Łapińska, kierownik Kliniki Okulistyki. – Kto za to wszystko płaci? To świadczy tylko o tym, że ŚRKCh nie szanuje naszych pieniędzy. Ale my musimy walczyć o dobro pacjentów. W zeszłym roku i w poprzednim kasa nie zapłaciła nam za wykonane ponad pułap zabiegi. Wyczerpaliśmy limit na marzec, dlatego napisaliśmy pismo z informacją, że nie ma przyjęć. To był głos rozpaczy. Ale porady i tak były udzielane.

Konflikt między Kliniką Okulistyczną a ŚRKCh staje się coraz poważniejszy. Kasa zapowiedziała, że przeprowadzi kontrole w klinice, ponieważ dochodzą do niej informacje o różnych nieprawidłowościach.

- Postępowanie pani profesor Gierek-Łapińskiej jest dla nas całkowicie niezrozumiałe – mówi Jacek Kopocz, rzecznik prasowy ŚRKCh. – Sama ustalała liczbę porad na 47 tysięcy, wyceniając je bardzo drogo. Zgodziliśmy się, bo miała odsyłać lżejsze przypadki do innych ośrodków. Na Ceglaną zgłasza się bardzo dużo osób, bo klinika ma swoją legendę. Pani profesor nie dotrzymała warunków tej umowy. Do wykorzystania pozostało jeszcze 33 tys. porad. Jak można mówić o wyczerpaniu limitu? Nasi pracownicy musieli zostawić bieżące sprawy i rozdawać promesy, porządkując przyjęcia pacjentów w klinice. Chorzy ludzie nie powinni być przedmiotem takiej manipulacji.

Autor artykułu: (gkm)

Comments are closed.