Prawie cztery godziny trwał wczorajszy pojedynek Bartłomieja Dąbrowskiego (nr 618 na liście ATP) z Harelem Levym, najlepszym tenisistą Izraela, który zajmuje miejsce w okolicach ,pięćdziesiątki” światowej listy rankingowej. Dąbrowski przegrał w pięciu setach. Łukasz Kubot uległ wcześniej Noamowi Okunowi i Polska po pierwszym dniu meczu Pucharu Davisa rozgrywanego w Bytomiu przegrywa 0:2.
Jako pierwsi na kort wyszli Kubot i Okun. Młody zawodnik KKT Wrocław nie potrafił sobie poradzić z debiutancką tremą i uległ rywalowi w trzech krótkich setach. Obaj zawodnicy grali z głębi kortu, chodząc do siatki tylko z musu. Zabrakło interesujących wymian, a punkty były zdobywane głównie po prostych błędach. Pojawiły się nawet żarty, że najlepszą wymianą meczu była… wymiana sędziów liniowych, którzy zgodnie z regulaminem muszą przez pewien czas odpoczywać. O tym, że debiut nie był zbyt udany, wiedział sam Kubot, który ocenił swą grę na 2-3 w skali dziesięciostopniowej. Lew Rywin, prezes Polskiego Związku Tenisa, nie krył swego rozczarowania.
- Umiejętności są, ale nerwy puszczają – mówił po zakończeniu pierwszego meczu. – Tenis trzeba mieć w głowie. Przecież jak widać diabeł nie taki straszny i można powalczyć z Izrealem. Idę do naszej szatni, aby zmobilizować zawodników.
Kibice na korcie centralnym Górnika Bytom już od pierwszych piłek pojedynku Dąbrowskiego i Levy’ego zobaczyli zupełnie inny tenis niż we wcześniejszym spotkaniu. Popularny ,Dąbek” walczył o każdą piłkę. Po godzinie gry skończyło się na przegranej w tie-breaku 3:7, choć parę chwil wcześniej było 3:3. Drugi set był popisem gracza z Izraela, który wygrał do dwóch, kończąc partię atomowym asem. Dąbrowski przegrywał więc 0:2 i chyba nikt nie przypuszczał, że czekać nas będą wielkie emocje. Przy stanie 0:30 w siódmym gemie trzeciego seta Polak postanowił zmienić rakietę i… zaczął grać jak natchniony! W tie-breaku nie dał żadnych szans rywalowi, wygrywając do dwóch. Niesiony dopingiem kibiców Bartek poszedł za ciosem i w ciągu 26 minut rozstrzygnął na swą korzyść czwartego seta. Dąbrowski dał wygrać przeciwnikowi tylko jednego gema! Levy sprawiał wrażenie coraz bardziej zniecierpliwionego. Jednak udało mu się przełamać serwis Dąbrowskiego i prowadził 2:1 na początku decydującego seta. ,Dąbek” jednak szybko odrobił gema, a zawodnik gości ze złością ściągnął czapeczkę i pozbył się jej za pomocą rakiety, uderzając jak piłkę.
Następne gemy rozgrywane były zgodnie z zasadą własnego serwisu. Ekipa Izraela głośno dopingowała swego zawodnika, ale górą byli oczywiście miejscowi kibice. Wrzawa na kortach zainteresowała nawet spacerowiczów z pobliskiego parku, którzy zza ogrodzenia przyglądali się meczowi. Ponieważ organizatorzy nie sprzedawali już biletów, część z osób przeniosła się na trybuny.
Sensacja, jaką byłaby bez wątpienia wygrana Dąbrowskiego, stawała się coraz bardzie realna. Nasz gracz prowadził 5:4 i od upragnionego zwycięstwa dzieliły go tylko trzy piłki, ponieważ było 30:30. Faworyt i tym razem wyszedł z opresji, przełamując podanie Dąbrowskiego na 6:5. Levy wygrał ostatniego gema ,na sucho”, kończąc mecz asem serwisowym. Obu graczy pożegnały owacje, a wśród bijących brawo był też prezes Rywin.
- Dąbrowski pokazał, że można powalczyć z lepszym przeciwnikiem i zmazał nieco plamę po przegranej Kubota. Jestem zadowolony z jego postawy. Byliśmy blisko doprowadzenia do remisu w meczu, ale trzeba pamiętać, że Izrael jest zdecydowanym faworytem – przypomniał szef PZT.
Dziś (tj. w sobotę) o 12.30 rozegrana zostanie gra deblowa. Filip Anioła i Mariusz Fyrstenberg zmierzą się z Noamem Behrem i Amirem Hadadem.
Autor artykułu: TOMASZ KUCZYŃSKI