Biorąc pod uwagę tabelę rundy wiosennej, na Bukowej starł się lider z wiceliderem… Chorzowianie przystąpili do meczu bez dwóch młodych: Łukasza Madeja i Rafała Grzelaka. Miejscowi wystartowali w komplecie. Oprawa meczu była godna śląskich derby. Deszcz serpentyn, tablice w klubowych barwach, powiewające flagi i huk petard oznajmiły, że rozpoczął się mecz GKS – Ruch.
Podopieczni Bogusława Kaczmarka rozpoczęli z impetem. Już w drugiej minucie Tomasz Moskała był bliski szczęścia. Jego strzał przewrotką odbił Marek Wleciałowski, a dobitka Łukasza Gorszkowa poszybowała nad poprzeczką bramki Jakuba Wierzchowskiego. Za chwilę, po akcji Artura Andruszczaka minimalnie chybił z 5 metrów Moussa Yahaya. Goście dość długo nie byli w stanie nawet przejść połowy boiska. Gdy już to zrobili, było naprawdę groźnie. W 19 minucie Mamia Jikia zagrał do wchodzącego na pole karne Roberta Górskiego, ale ten zbyt daleko wypuścił sobie piłkę i zmarnował stuprocentową okazję.
Przewaga wciąż jednak należała do gospodarzy. W 24 minucie Gorszkow podał na prawą stronę do Moskały. Ten walczył z pilnującym go Wleciałowskim na dystansie 20 metrów. Napastnik GKS okazał się jednak lepszy. Uwolnił się i będąc w obrębie ,szesnastki” wygrał pojedynek z Wierzchowskim, lokując piłkę w siatce.
Końcówka tej odsłony była bardzo ciekawa. Obie drużyny stworzyły jeszcze po jednej znakomitej okazji. Pierwszą – dla GKS, zmarnował Moskała. Z kolei ,Niebieskich” mógł uszczęśliwić Łukasz Surma, chybił jednak z 12 metrów.
Po zmianie stron dużą przewagę osiągnęli goście. Dobre okazje dla ekipy Bogusława Pietrzaka zmarnowali: Damian Gorawski i Mariusz Śrutwa. Katowiczanie byli nastawieni na kontry. Kapitalną okazję stworzył im… Wleciałowski. Stracił piłkę na rzecz Andruszczaka, ten wyszedł sam na sam z golkiperem Ruchu, ale rywalizację przegrał. Dobitka Marka Kubisza była niecelna. W miarę upływającego czasu coraz gorzej spisywali się kibice. Z trybun rzucono świecę dymną, ktoś nieodpowiedzialny rzucił butelkę na plac gry. Widowisko było jednak na tyle ciekawe, by zająć chuliganów.
Dominacja przyjezdnych przyniosła efekt. W 82 minucie, po akcji Krzysztofa Bizackiego wyrównał płaskim strzałem Jan Woś. Miejscowi rzucili się do odrabiania strat. 5 minut przed końcem spotkania do prostopadle zagranej piłki wyszedł Yahaya. Wbiegając w pole karne został staranowany przez bramkarza gości, który – niczym karateka – zaatakował go w powietrzu wyprostowaną nogą. Sędzia Jacek Granat nie zareagował…
GKS Katowice – Ruch Chorzów 1:1 (1:0)
Bramki: dla GKS: Moskała 24; dla Ruchu: Woś 82. Żółte kartki: Jakubowski (GKS); Boldt, Jikia, Paluch (Ruch). Sędziował: Jacek Granat (Warszawa). Widzów: 7000.
GKS: Lech – Szala, Świerczewski, Sznaucner – Andruszczak, Widuch, Gorszkow, Kubisz, Jakubowski (73 Bała) – Moskała (74 Mikulenas), Yahaya (85 Kowalczyk).
RUCH: Wierzchowski – Masternak, Fornalik, Wleciałowski, Boldt (46 Gorawski) – Woś, Surma, Jikia (58 Śrutwa), Górski – Paluch, Bizacki.
Autor artykułu: (jarosz)