Piłkarze MKS Lędziny nie stracili jeszcze punktu w rozgrywkach ligi śląskiej. W ubiegłą sobotę pokonali na swoim stadionie 2:1 zespół Górnika Czerwionka. Jutro będą chcieli zdobyć kolejne punkty w spotkaniu z Przyszłością Rogów, z którą zmierzą się na wyjeździe.
Nasi piłkarze zagrają już z Adamem Wurzelem, który nie wystąpił w ostatnim spotkaniu z powodu czerwonej kartki, którą otrzymał w Dankowicach. Nie wiadomo z kolei, czy do składu wróci Łukasz Wachewicz, który od kilku dni nie trenował z zespołem z powodu kontuzji. Pozostali zawodnicy powinni być w sobotę do dyspozycji trenera Janusza Maślanki.
Lędzinianie udają się do Rogowa jako wicelider rozgrywek i z pewnością będą chcieli podtrzymać swą dobrą passę. O tym, że są “w gazie” pokazali w ostatnim meczu z Górnikiem Czerwionka, wygranym 2:1. Szkoleniowiec gospodarzy – w związku z absencją dwóch czołowych napastników – musiał skierować do ataku Radosława Gabigę, którego partnerem był Adam Szyszka. Już w 17 minucie obejrzeliśmy, co Gabiga potrafi. Ściągnął trzech obrońców gości, po czym podał piłkę do Mirosława Wowry. Ten natychmiast wrzucił ją na pole karne gości, gdzie pozostawiony bez opieki Szyszka bez problemów zdobył gola.
Drugi gol był już dziełem Gabigi, który najszybciej wystartował do piłki po odbiciu jej przed siebie przez bramkarza gości Łukasza Nowaka. Dobitka była już tylko formalnością.
Warto odnotować zasługi Stanisława Figiela w tej akcji. Oddał silny strzał na bramkę gości, sprawiając Nowakowi niemały kłopot. W ten sposób pan Stanisław zrehabilitował się za strzał w słupek z rzutu karnego już w 6 minucie spotkania.
Jedenastkę strzelali też goście. Wykorzystał ją w 73 minucie spotkania Marcin Groborz. Wydawało się, że zrobi się nerwowo, lecz lędzinianie poradzili sobie z tym niebezpieczeństwem, odsuwając przeciwników już do końca gry od swojego pola karnego.
ADAM WURZEL: – Najgorzej, gdy ogląda się mecz z trybun. O wiele bardziej denerwowałem się obserwując grę, niż gdybym był na boisku. Myślę, że dzisiaj z jak najlepszej strony pokazał się Radosław Gabiga. To był jego mecz. Trzeba jednak podkreślić, że cały zespół zagrał na poziomie, a wygrana, choć skromna, jest całkowicie zasłużona.
Nie mogę się doczekać spotkania w Rogowie, w którym mam wystąpić. Jeśli Radek dalej będzie w takiej dyspozycji, to powinniśmy napsuć wiele krwi obrońcom Przyszłości.
Autor artykułu: JERZY GOŚCIŃSKI