Bardzo udana była miniona runda spotkań dla zabrzańskich zespołów występujących w klasie A. Wszystkie wygrały swoje mecze mimo, że ich przeciwnikami były ekipy zaliczające się do lepszych, a mecze zabrzanie w dwóch przypadkach rozgrywali na obcym terenie.
Najlepiej wypadło Społem Zabrze, które zmierzyło się w Rudzińcu z tamtejszym Amatorem. Piłkarze z Grzybowic mieli szansę w przypadku wygranej powrócić na fotel lidera (utracony tydzień temu po fatalnej wpadce u siebie z Kolejarzem Gliwice 0:2), ale taka sytuacja mogła zaistnieć tylko przy wygranej futbolistów z Grzybowic i jednoczesnej porażce prowadzącego przed tym spotkaniem w klasyfikacji, ŁTS Łabędy. Zabrzanie to co mieli zrobić zrobili – wygrali z Amatorem 3:1 i czekali na wieści z Łabęd, gdzie ŁTS podejmowało Młodość Rudno. Różnica miejsc w tabeli między tymi zespołami była jednak widoczna aż nadto na boisku i ŁTS wygrał 4:1, zachowując tym samym prymat w lidze.
Trener Walki II, Zdzisław Iwański musiał tym razem nastawić swych podopiecznych wyjątkowo bojowo bowiem w wyjazdowym spotkaniu z LKS 35 Gierałtowice zabrzanie zdobyli trzy bramki. Tym bardziej, że przeciwnikiem Walki był silny rywal, zajmujący w klasyfikacji miejsce obok – LKS, który ma ciągle aspiracje do czołowej lokaty w klasie A na koniec rozgrywek. Kolejne niezłe spotkanie zanotował Stal MOSiR.
Piłkarze z ulicy Bytomskiej podejmowali tym razem Sokoła Łany Wielkie i po wyrównanym meczu wygrali wprawdzie tylko 1:0, ale kibiców i szkoleniowców cieszą przede wszystkim trzy cenne punkty.
- Na uznanie zasługuje fakt, że MOSiR Stal w pięciu ostatnich meczach nie stracił gola, co jest zasługą bramkarzy tej drużyny, ale i po części linii obrony. Gdyby jeszcze zespół ten pokusił się o większą skuteczność byłby z pewnością wyżej w tabeli – powiedział obecny na meczu wiceprezes Podokręgu Zabrze, Jan Smieszek.
Bramka dla zabrzan padła w 80. minucie kiedy to piłka znalazła drogę do siatki po strzale Pawła Farona. Udział w tej akcji miał Leszek Turzyński, który podawał piłkę Faronowi i pewnie gdyby do takich sytuacji dochodziło na boisku częściej (nie tylko w tym spotkaniu) stalowcy mieliby na koncie dużo więcej bramek, a pewnie i punktów. Turzyński miał w tym meczu idealną sytuację do strzelenia drugiego gola, ale zawiódł. Gospodarze zwycięstwo w tym meczu okupili stratą na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem sędziego Grzegorza Krężela, który w niegroźnej sytuacji doznał urazu torebki stawowej i będzie pauzować.
Przed spotkaniem seniorów na boisko wyszli juniorzy Stali i Sokoła. Zabrzanie ulegli gościom 0:1 i stracili fotel lidera rozgrywek.
Autor artykułu: WALDEMAR GRUDZIEŃ