Archive for March, 2001

Mrówka w kąpielówkach

Monday, March 26th, 2001

Pod patronatem ,Dziennika Zachodniego” wczoraj ponad 80 dzieci śpiewało piosenki Jana Wojdaka

Do bielskich eliminacji II Festiwalu Dzieci i Młodzieży ,Tęczowe piosenki Jana Wojdaka” w Domu Kultury Włókniarzy zgłosiło się wczoraj ponad 80 dzieci w wieku od 6 do 14 lat. Dominowały Bielsko i okolice, ale ponad dwudziestu młodych wykonawców przyjechało aż z Rabki i Opola.

To frekwencyjny rekord – zapewniał dyrektor artystyczny i pomysłodawca festiwalu, Jan Wojdak. – Obserwujemy to na wszystkich przesłuchaniach eliminacyjnych. Zgłosiły się tysiące dzieci. W Krakowie musieliśmy zorganizować dodatkowe przesłuchania, bo żal było odmawiać maluchom. U nas, na pierwszym etapie, śpiewać może każdy. Okazało się, że festiwal jest doskonałym pomysłem, dzieci garną się do śpiewania. Nie podoba mi się naśladowanie przez nie gwiazd estrady. To smutne i nienaturalne. Dzieci nie potrzebują tego robić, są świetne w swojej własnej skórze.

Uczestnicy mieli do wyboru 50 piosenek Jana Wojdaka, które pisze od 10 lat. W Bielsku najczęściej śpiewane były wczoraj utwory ,Mam 13 lat”, ,Mrówka w kąpielówkach”, ,Lubię grać Mozarta”, ,Pożegnaj pecha” i ,Nosek”. Poziom eliminacji specjaliści ocenili jako wysoki. Wszyscy uczestnicy otrzymali dyplomy. Na finał wojewódzki do Rybnika pojedzie 8 kwietnia kilkanaścioro z nich. Potem kilkoro ma szansę wziąć udział w koncercie finałowym i falowym, który odbędzie się 22 kwietnia w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie.
Pierwszy festiwal Jana Wojdaka objął swym zasięgiem tylko Małopolskę. W tym roku rozprzestrzenił się również na województwa świętokrzyskie, podkarpackie oraz śląskie.

- Lubię pracować z maluchami, są szczere, spontaniczne, wdzięczne. Festiwal trafił najwyraźniej w tęsknoty dzieci, nie mających wiele okazji do tego typu rywalizacji. To, co proponuję, to przygoda z piosenką, bez zawiści, przesadnej konkurencji. Dzieci chcą śpiewać, należy im tylko stworzyć odpowiednie warunki i atrakcyjną formułę. To ponadto festiwal integracyjny. Do udziału w nim zapraszamy od początku wykonawców niepełnosprawnych – mówił wczoraj Jan Wojdak.

Autor artykułu: WANDA THEN

Bielszczanka została Miss Beskidów 2001

Monday, March 26th, 2001

Jest efektowną blondynką spod znaku Koziorożca, ma piwne oczy, 18 lat i 177 cm wzrostu. Bielszczanka Elżbieta Gigoń została w sobotę Miss Beskidów 2001, Miss Publiczności i Miss Foto.

Zanim w Bielskim Centrum Kultury ogłoszono wyniki, publiczność najpierw zaproszono w podróż dookoła świata. Towarzyszące tradycyjnie wyborom widowisko rozpoczęły odgłosy pracy lotniska, startujący samolot, po czym rozległ się głos: ,Kapitan wraz z załogą wita państwa na pokładzie samolotu. Proszę zapiąć pasy, zgasić papierosy i wyłączyć komórki”. (more…)

Powrót Mariana

Thursday, March 22nd, 2001

Galeria “Piętro wyżej” Górnośląskiego Centrum Kultury zaprasza na wystawę malarstwa Mariana Wodzisławskiego (1934-1998). Wernisaż odbędzie się w piątek o godz. 16.30.

Dobrze, że do tej pośmiertnej prezentacji dochodzi, że twórczości Mariana Wodzisławskiego nie pozwala odejść się w niepamięć. Dobrze, zwłaszcza że ostatnie lata życia i “galeryjnego istnienia” współtwórcy Związku Polskich Malarzy i Grafików do najłatwiejszych nie należały. Nigdy nie było mu łatwo, ale ten ostatni okres, wyraźnie go bolał. Chyba bardziej niż wtedy, gdy szczeniaka z częstochowskiego Liceum Plastycznego “posadziło” UB “za próbę obalenia ustroju PRL”. Bardziej, niż zawiść kolegów, gdy z Aleksandrem Hermanem dostawali liczne zlecenia plastycznego zaprojektowania wielu imprez wystawowych i targowych w kraju i za granicą (Ostrawa, Sofia, Moskwa), gdy to jemu zlecano projektowanie wnętrz m.in. domów wczasowych w Wiśle, Jaszowcu czy Sąpłatach.

Kiedy Marian Wodzisławski w 1979 roku porzucił to, co dawało mu twórcze sukcesy i finansową niezależność, i zajął się wyłącznie malarstwem, znów poczuł wokół zawiść i podenerwowanie faktem, że “ośmiela się” malować. Absolwent katowickiego Wydziału Grafiki Propagandowej ASP w Krakowie (dyplom: 1960 r.) miał pozostać wyłącznie w polu sztuki użytkowej. Marianowi zachciało się malowania i tylko malowania. Świetnie to łączył z pracą społeczną na rzecz środowiska, więc radością było obserwować, jak jego twórczość – z portretu na portret, z pejzażu na pejzaż, z aktu na akt – się rozwija, dojrzewa. Wielu nie chciało tego jednak dostrzec. Zawiść o twórczość często przysłaniali awersją do powstałego po stanie wojennym ZPAMiG-u. Mariana to bolało. Kiedyś zapytał mnie, po co to wszystko, co z tego pozostanie? W panice ledwie wykrztusiłem: – Wytrzymaj, to minie, ale zaraz mogłem rozpromienić się uśmiechem, bo zaprosił mnie do pracowni, bym obejrzał obraz, który właśnie wykańczał. Malował. Mimo wszystko i wbrew wszystkiemu. Dobrze, że do tego malowania powracamy. Z korzyścią dla wielu.

Refleksją o Marianie Wodzisławskim podczas piątkowego wernisażu podzieli się posłanka Barbara Blida, zaś red. Tadeusz Kijonka podejmie temat “Śląsk. Spór o miejsce kultury”. Wystawę pod honorowym patronatem prezydenta Katowic, Piotra Uszoka, Górnośląskie Centrum Kultury zorganizowało wespół z radą miejską Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Autor artykułu: (mars)

Publiczność też ma głos

Thursday, March 22nd, 2001

Pozytywne oceny sądu konkursowego Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej w Katowicach, często stanowią prawdziwą furtkę do kariery dla młodych reżyserów.

Ale zdarza się i tak, że laureaci “Interpretacji”, jak pokazało życie, nie zawsze zyskują miłość i uznanie publiczności, która miewa własnych faworytów. By obraz konkursowych zmagań był pełny, organizatorzy festiwalu postanowili w tym roku oddać głos także widzom. Tę nagrodę – na pewno równie ważną – ufundował marszałek województwa śląskiego. Zwycięzca otrzyma 10 tysięcy złotych, a zostanie nim ten, kto – po prostu – zbierze najwięcej głosów.

- Jak powiedzie się eksperyment – mówi Grażyna Sołtysik, dyrektor “Estrady Śląskiej” – trudno przewidzieć, ale taki plebiscyt jest bardzo potrzebny. Mamy urny, mamy nawet komisję, która będzie liczyć karteczki z nazwiskami ulubieńców, czekamy więc tylko na laureata!

Tymczasem “Interpretacje” właściwie już się zaczynają, chociaż oficjalna inauguracja odbędzie się dopiero w sobotę. Nie może być inaczej, skoro pierwszego wieczoru zaplanowano spektakl mistrzowski. Będzie nim inscenizacja sztuki Moliera pt. “Mieszczanin szlachcicem”, w reżyserii Macieja Englerta. Jutro zjeżdża zatem do Katowic ekipa techniczna warszawskiego Teatru Współczesnego oraz aktorzy, którzy w sobotę rano rozpoczną próby sytuacyjne na scenie Teatru Śląskiego. Nawiasem mówiąc, będzie to także chrzest bojowy dla organizatorów, gdyż zespół “Współczesnego” to jedna z najliczniejszych ekip, goszczących na festiwalu.

Zainteresowanych repertuarem tegorocznych “Interpretacji” informujemy, że w kasie Teatru im. St. Wyspiańskiego można jeszcze kupić bilety na niektóre spektakle.

Autor artykułu: HENRYKA WACH-MALICKA

Menedżer Ruchu

Thursday, March 22nd, 2001

Wczoraj w Chorzowie podpisana została umowa o współpracy pomiędzy Ruchem i Markiem Profusem, licencjonowanym menedżerem FIFA. To pierwsze tego typu porozumienie zawarte w naszym kraju.

- Zgodnie z regulaminem FIFA od 1 marca zarówno kluby jak i piłkarze przy zawieraniu umów kontraktowych mogą korzystać wyłącznie z usług licencjonowanych menedżerów, a za nieprzestrzeganie tego przepisu grożą wysokie kary i to nie tylko finansowe, ale również dyscyplinarne z zawieszeniem zawodnika i degradacją klubu włącznie. To dla nas ogromne wyróżnienie, że Marek Profus właśnie z nami zdecydował się podpisać pierwszą tego typu umowę – powiedział prezes ,niebieskich” Krystian Rogala.

- Chęć podpisania takich umów zgłosiło mi pięć polskich klubów. Wybrałem Ruch, bo stoi za nim 80 lat tradycji i ogromne sukcesy. Zamierzam służyć pomocą w transferach zarówno z Ruchu jak i do chorzowskiego klubu, organizowaniu zagranicznych sparingów i zgrupowań oraz zdobywaniu sponsorów dla ,niebieskich”. Mam nadzieję, że obie strony będą z tej współpracy zadowolone – stwierdził Marek Profus.

Umowa została zawarta na 2 lata, a działacze ,niebieskich” już teraz zgłosili swojemu menedżerowi zapotrzebowanie na sprowadzenie latem do Chorzowa zagranicznych piłkarzy na dwie pozycje.

Autor artykułu: JACEK SROKA

Noblista przez Internet

Tuesday, March 20th, 2001

Częstochowscy studenci wysłuchali wczoraj za pośrednictwem bezpośredniej transmisji internetowej wykładu prof. Roberta A. Mundella, laureata nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 1999 r. Wykład zainaugurował drugą edycję programu edukacyjnego “Inkubator wiedzy”.

Prof. Mundell – wykładowca na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku – opowiadał o “Ewolucji systemu walutowego na przełomie wieków”. Wykład zorganizowano w Warszawie.
Transmitowały go bezpośrednio przez Internet częstochowskie uczelnie: Wyższa Szkoła Języków Obcych i Ekonomii oraz Wyższa Szkoła Zarządzania.

Prof. Robert A. Mundell w 1999 r. został laureatem nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii za analizę polityki pieniężnej i podatkowej oraz optymalnych obszarów walutowych. Jest również uznawany za jednego z głównych twórców europejskiej waluty euro.

Jego wykład zainaugurował drugą edycję programu edukacyjnego “Inkubator wiedzy” – programu edukacyjnego adresowanego do studentów. Bierze w nim udział 27 uczelni ekonomicznych z całego kraju. Nowością jest wykorzystanie do celów edukacyjnych systemu wideo-konferencji. Wykłady są również transmitowane za pośrednictwem Internetu. Dostęp do przekazu mają jedynie uczelnie uczestniczące w programie.

Autor artykułu: (vig)

Beskid Skoczów przed rundą wiosenną

Tuesday, March 20th, 2001

Beskid jest na piątym miejscu w tabeli i choć jest to najlepszy wynik spośród zespołów z naszego regionu, zamierzenia są takie, aby zbudować zespół liczący się w IV lidze, a w przyszłości powalczyć o awans.

Drużyna Beskidu plasuje się najwyżej spośród wszystkich zespołów naszego regionu. Po rundzie jesiennej z dorobkiem 28 punktów zespół zajmuje piąte miejsce. – Przygotowania odbywają się normalnie, jak w każdej amatorskiej drużynie.
Bez obozu i na własnej bazie szkoleniowej. Korzystaliśmy z hali, którą mamy do dyspozycji i boiska rezerwowego.
Rozegraliśmy pięć spotkań sparingowych z różnym efektem.
Jak jesteśmy przygotowani? Tego dowiemy się dopiero po rundzie wiosennej – uważa trener Beskidu Zbigniew Janiszewski.

Z kadry zespołu ubyli Artur Rozmus i Adrian Sikora, (BBTS Marbet Ceramed), Rafał Kamionka trafił do Walcowni Czechowice, a Rafał Dudela z powodów zdrowotnych musiał przerwać treningi. W zamian za nich w Beskidzie znaleźli się Ireneusz Jeleń (Piast Cieszyn), Michał Nawrat (LKS Pogórze) i Krzysztof Praszywka (Walcownia Czechowice).

W środku tabeli różnice punktowe między drużynami są niewielkie. Jednak straty do prowadzącej Victorii Jaworzno są raczej trudne do odrobienia. – Nikt nie liczy na to, żeby w tej rundzie zostać mistrzem. Byłoby przyjemnie gdybyśmy wygrali, ale warunki finansowe klubu absolutnie nie pozwoliłyby nam grać w III lidze. Naszym zadaniem jest wygrać jak najwięcej spotkań i podnieść poziom sportowy tych zawodników, których mamy. Chcemy zbudować drużynę, która byłaby silnym zespołem w IV lidze, a jeśli będzie możliwość awansu, wtedy spróbujemy. W tej chwili jak na amatorski zespół warunki mamy bardzo dobre, natomiast na zawodowe granie zdecydowanie nie wystarczają – wyjaśnia trener.

Beskid nie przeżywa problemów, które mogłyby wpłynąć na postawę zespołu w rundzie wiosennej. – Klub nie utracił płynności finansowej, diety za treningi są płacone na bieżąco, czasem z niewielkim poślizgiem. To nie jest drużyna, w której można żyć z piłki. Jeśli ktoś jednak uprawia sport, żeby się sprawdzić, to u nas ma bardzo dobre warunki. Ma szansę pokazania się – twierdzi Janiszewski. Na potwierdzenie słów szkoleniowca, można przytoczyć przykłady piłkarzy, którzy grali kiedyś w Beskidzie Skoczów. Rozmus i Sikora będą teraz biegać po III-ligowych boiskach, a Sebastian Olszar, który z Ceramedu trafił do Górnika Zabrze, także grał w Beskidzie.

Autor artykułu: (klm)

Wykształcenie i staż mają wpływ na znalezienie zatrudnienia

Tuesday, March 20th, 2001

- Sytuacja na rynku pracy jest trudna, ale mamy tę przewagę nad innymi instytucjami, że przyjmujemy oferty pracy krótkoterminowej. Korzystają z nich młodzi ludzie, dla których dwutygodniowe czy miesięczne zatrudnienie jest pierwszym kontaktem z pracodawcą. Zdarza się, że później pracodawcy oferują im stałą pracę – mówi Zdzisław Lubaś, dyrektor Ochotniczych Hufców Pracy w Bielsku.

Drzwi OHP w Bielsku nie zamykają się. Codziennie młodzi ludzie, głównie dziewczyny i kobiety, pytają o pracę. Na 20 chętnych zatrudnienie otrzymuje jedna osoba. Ochotnicze Hufce Pracy działające od ponad 40 lat zawsze główny nacisk kładły na wychowanie młodzieży przez pracę i szkolenie zawodowe. Dopracowały się wielu sukcesów, dobrze przygotowanej kadry i przyjaciół. Od lat prowadzą pośrednictwo pracy dla młodzieży w wieku 16-26 lat. Centrum Edukacji i Pracy w Bielsku obejmujące zasięgiem powiaty bielski, cieszyński i żywiecki jest głównym organizatorem zatrudnienia młodzieży podczas wakacji, ferii i roku szkolnego. W ubiegłym roku w ramach hufców kontynuowało naukę 710 młodych ludzi uczących się w 14 zawodach. Z ofert pracy krótkoterminowej skorzystało 1718 osób, a w ciągu pierwszych dwóch miesięcy tego roku 192 uczniów i studentów. Zorganizowano 25 spotkań z pracodawcami, dzięki którym krótkoterminowe zajęcie znalazło 392 uczniów.

- Sezonowe prace zazwyczaj nie wymagają specjalnych kwalifikacji, jednak wykształcenie i staż mają wpływ na znalezienie pracy – dodał dyrektor Lubaś.

OHP wspólnie z Powiatowymi Urzędami Pracy prowadzą też doradztwo i reorientację zawodową. Podczas spotkań osoby szukające pracy poznają sposoby korzystania z usług urzędów pracy, metody i techniki skutecznego poszukiwania zatrudnienia, mogą przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej. W ubiegłym roku skorzystało z tego 5390 osób. Z inicjatywy Centrum Edukacji i Pracy OHP i Powiatowych Urzędów Pracy oraz przy udziale samorządów w Wilkowicach, Buczkowicach, Jasienicy, Porąbce, Chybiu, Zebrzydowicach i Czernichowie powstały Gminne Kluby Pracy i Punkty Konsultacyjne. Osoby mieszkające na wsi mogą skorzystać z informacji w miejscu zamieszkania, co ze względu na rosnące koszty przejazdów było w przeszłości dużą przeszkodą w korzystaniu z tego typu pomocy.

OHP stara się docierać do szkół, proponuje utworzenie stałych punktów konsultacyjnych dla uczniów. Prowadzi kursy podnoszące lub uzupełniające kwalifikacje, organizuje wakacyjne praktyki zawodowe dla uczniów szkół gastronomicznych. – Z roku na rok coraz trudniej znaleźć pracodawców. Jednak nasi ludzie cały czas jeżdżą w teren, przeglądają ogłoszenia w gazetach, żeby znaleźć kolejne oferty – podkreślił Zdzisław Lubaś.

27 marca Komenda OHP organizuje dni otwarte, podczas których odbędzie się konferencja dotycząca problemów młodzieży u progu integracji europejskiej.

Autor artykułu: (jak)

Brakuje pieniędzy na skuteczne wdrażanie programów dla absolwentów

Monday, March 19th, 2001

Nowy model edukacji zawodowej wobec potrzeb rynku pracy próbowali wypracować uczestnicy konferencji, która odbyła się niedawno w Powiatowym Urzędzie Pracy w Rudzie Śląskiej z siedzibą w Świętochłowicach. W spotkaniu uczestniczyli prezydenci obu miast, przedstawiciele Urzędu Pracy i Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych oraz dyrektorzy szkół średnich.

Uczestnicy zgodnie podkreślili, że absolwenci szkół średnich nie potrafią się odnaleźć na stawiającym coraz większe wymagania rynku pracy. Za bardzo istotne uznali więc dostosowanie oczekiwań i umiejętności młodzieży do potrzeb pracodawców. Podkreślono również, że działania te mają zmierzać jedynie do zminimalizowania bezrobocia.
Zjawisko to jest trwale wpisane w wolny rynek i dlatego też niemożliwa jest całkowita jego likwidacja.

- Młodzież ma problemy ze znalezieniem pracy przede wszystkim z powodu niewłaściwie wybranego kierunku szkoły oraz braku podstawowej wiedzy na temat rynku pracy. Zastrzeżenia pracodawców dotyczą z kolei braku praktyki zawodowej – podkreślała w swoim wystąpieniu Aleksandra Kaczmarczyk, doradca zawodowy rudzkiego PUP-u.

Największa liczba zarejestrowanych absolwentów to osoby ze średnim wykształceniem zawodowym. Z obserwacji pracowników Urzędu Pracy wynika, że młodzi ludzie nie mają nawyku i umiejętności zadbania o swoje zawodowe interesy. Uważają, że przekazanie niezbędnej wiedzy jest zadaniem szkoły.
Dlatego też w trosce o przyszłych absolwentów przedstawiciele Urzędu wraz z psychologami opracowali autorski program, mający ułatwić poszukiwanie pracy.
Zgodnie z założeniem, dwadzieścia cztery godziny lekcyjne, realizowane w ciągu trzech semestrów w grupach warsztatowych, wyposażyłyby młodzież w umiejętności autoprezentacji, prowadzenia rozmów z potencjalnymi pracodawcami oraz załatwiania wszelkich spraw formalnych związanych z tym problemem. Urzędnicy chcieliby, by zajęcia w szkołach były obowiązkowe, ponieważ tylko w ten sposób można wyposażyć młodzież w minimum niezbędnej wiedzy. Dla nastolatków zainteresowanych tematem można stworzyć dodatkowo np. Młodzieżowe Kluby Pracy. W tym też miejscu rozpoczęła się gorąca dyskusja.

- We wszystkich szkołach realizujemy program “Przedsiębiorczość”, który ma podobny zakres. Niektóre placówki wdrożyły dodatkowo inne programy, typu “Lider” i “Droga do sukcesu?. Jeżeli rzeczywiście jest taka potrzeba, to z przyjemnością wdrożymy kolejne, kto jednak je opłaci?
To nie jest nasza zła wola. Realizujemy “Drogę do sukcesu”, tylko sukcesu jakoś nie widać. Chcemy pomóc, ale nie mamy za co! Młodzież musi wiedzieć, że miejsca pracy rzeczywiście na nich czekają. Teoretyczna wiedza tu nie wystarczy – kontrargumentowali dyrektorzy.

Już teraz wiadomo, że okrojone budżety szkół nie są w stanie udźwignąć dodatkowych obowiązków. Dlatego też ewentualna pomoc kierowana w stronę absolwentów uzależniona jest od znalezienia źródeł finansowania. Nad rozwiązaniem tego problemu zastanawiać się będą grupy robocze oraz przedstawiciele władz samorządowych.

Autor artykułu: KATARZYNA PALICZKA

Żegnaj, bajkowy świecie

Monday, March 19th, 2001

Mamo! Szkoda, że to już koniec bajki! – mówiła z żalem 4-letnia Monika Żurawlow niechętnie wstając z fotela.
Rozbawione dzieciaki z ociąganiem żegnały VII Gliwickie Spotkania Teatralne.

Przez tydzień, pod patronatem “DZ”, najmłodsi spotykali się z bohaterami najpiękniejszych bajek, przygotowanymi przez najlepsze, polskie teatry.

Autor artykułu: (MAK)