Podczas sobotniego spotkania pomiędzy KS Myszków i Jagiellonią Wersal Podlaski Białystok na ławkach trenerskich po przeciwnych stronach boiska zasiedli trenerzy, których różni odległość pokolenia. Zwycięsko z tej konfrontacji wyszedł znany doskonale kibicom piłki nożnej Wojciech Łazarek.
Trener Grzegorz Kapica jeszcze będąc zawodnikiem trenował pod okiem Wojciecha Łazarka. Podczas konferencji prasowej widać było, że darzą się wzajemną sympatią. Wiele wskazuje, że zarówno beniaminek II ligi, jak i KS Myszków prawdopodobnie walczyć będą o utrzymanie się w tej klasie rozgrywek. Przedstawiamy wypowiedzi pomeczowe obu trenerów.
Wojciech Łazarek: – Jak na początek sezonu był to mecz bardzo emocjonujący i momentami nawet na dobrym poziomie. Udało nam się złapać drużynę gospodarzy na wydechu, w tych momentach kiedy zagrali znacznie słabiej. Przyspieszyliśmy, a oni nie potrafili się zorganizować w grze obronnej. Na pewno jedna i druga drużyna potrzebuje stabilizacji i czasu aby z zawodników, którzy przyszli zrobił się monolit. Uważam, że zarówno my, jak i KS Myszków będziemy walczyć bardzo mocno.
Grzegorz Kapica: - Gratuluję trenerowi i mojemu wychowawcy. Strzelił trzy bramki na wyjeździe po naszych katastrofalnych błędach. Chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz. W dwóch meczach tracimy siedem bramek. Mamy Tadka Bartnika, którego ściągnęliśmy z domu. Grał lewego obrońcę. Przez miesiąc od zakończenia poprzedniego sezonu prawie nic nie robił. To fajny chłopak, lecz nieprzygotowany do sezonu. Tydzień temu po prawej stronie grał Dawid Bartos i wszystkie bramki padły po jego stronie. Łapiemy ludzi, którzy nadawaliby się do gry w II lidze. Ale żeby jeszcze byli tani… Nie ukrywam, że z taką grą w obronie nie mamy czego szukać na tym szczeblu rozgrywek. Zawodnicy, których widzieli państwo dziś na boisku, to wszyscy, którymi na razie dysponujemy. Taki gracz jak Saulenas jest potrzebny. Wszedł w drugiej połowie meczu, wziął ciężar na swoje barki i zrobił wynik. Takich ludzi u nas brakuje. Przy całym szacunku dla ich pracy, jestem bardzo rozczarowany.
Jeśli chodzi o Zająca, to to co dziś pokazał nie przystoi na tym poziomie rozgrywek. Ciągłe wybieganie i wracanie to może jest fajne dla kibica na festynie ludowym, ale nie w walce o punkty. Piotrek Wysocki jest tutaj najdłużej i miał duży wkład w pozostanie drużyny w II lidze. Nie ukrywam, że każdy zawodnik gra dopóty, dopóki nie ma kogoś lepszego na jego miejsce. Na razie nie ma nikogo takiego. Ci którzy więc wychodzą do meczu czują się komfortowo. Nie ma nic gorszego dla piłkarza niż to, że wie, że obojętnie jaki byłby wynik, jaka forma i tak wyjdzie do następnego spotkania. Na razie jest taka sytuacja, że nie możemy robić roszad i ci zawodnicy znowu będą grali w środę i w sobotę. Nie można zastąpić sztuki sztuką. Dobry zawodnik kosztuje dobre pieniądze, a za umiejętności się płaci. Staramy się posztukować tak, aby było tanio, a czy to będzie odpowiednia jakość, trudno mi powiedzieć. Planujemy wzmocnienia w każdej formacji. Z napastników jestem zadowolony. Gdyby ta dwójka miała wsparcie w jednym, dwóch pomocnikach i w obronie, to byłby zespół do grania. Tyle że my już gramy. Punkty uciekają. Nikt z kierownictwa nie będzie się długo zastanawiał. Trzeci mecz i dziękujemy: – Jest pan sympatyczny, ale nie na tym wszystko polega.
Autor artykułu: (su)