Archive for July, 2001

Dobry sąsiad

Thursday, July 19th, 2001

- Zawsze, kiedy wyjeżdzam proszę sąsiadkę o ta żeby zerkała na moje mieszkanie. Często też daję jej klucze, żeby podlewała kwiatki i od czasu do czasu zapalała w moim mieszkaniu światło. Kiedy ona jedzie do córki do Bielska, ja rewanżuję się opieką nad jej domem – mówi Maria Szeliga z Tychów.

W czasie wakacji złodzieje nie próżnują. Rabusie, często po kilkudniowej obserwacji, kiedy już mają pewność, że lokatorzy wyjechali, bez skrupułów włamują się i kradną. Temu scenariuszowi można jednak zapobiec. Wystarczy poprosić zaprzyjaźnionego sąsiada o doglądanie mieszkania.

- Gdyby wszyscy stosowali się do zaleceń policji, to na pewno liczba włamań drastycznie by spadła. Często zdarza się bowiem tak, że sąsiedzi nie reagują, bo po prostu nie chcą się wtrącać. Upoważnieni przez właścicieli mieszkania będą czuli się odpowiedzialni i w razie potrzeby zareagują. Kilka sposobów zmylających złodziei, które podajemy, na pewno utrudnią im pracę. Z praktyki wiemy, że ludzie niechętnie angażują się w sprawy, które ich nie dotyczą, bo nie chcą potem chodzić na policję czy do sądu i zeznawać. Dlatego też uruchomiliśmy policyjny telefon zaufania. Pod numer: 22 66 450 mogą dzwonić mieszkańcy i nawet anonimowo przekazywać informacje dotyczącą włamań i kradzieży – powiedział nam mł. aspirat Bogusław Łuczyk, rzecznik prasowy Powiatowej Komendy Policji w Mikołowie.

W czerwcu mikołowska policja zatrzymała sprawcę, który kilka dni wcześniej wyłamał się do dwóch mieszkań: przy ulicy Gimnazjalnej i na osiedlu Mickiewicza.

- Ludzie często myślą wręcz, że za włamanie nic nie grozi. To błąd. Mężczyna, który na przełomie maja i czerwca dwukrotnie włamał się do mieszkań dziś, decyzją mikołowskiego sądu, przebywa w areszcie – dodaje rzecznik.

Podobnie stało się w Tychach, gdzie 5 lipca złodziej złapany na gorącym uczynku podczas wynoszenia łupu z mieszkania przy ul. Grota Roweckiego trafił już za kratki.

- W lecie dużo częściej dochodzi do takich sytuacji, bo złodzieje wykorzystują nieobecność lokatorów. W samych Tychach tylko w ciągu dwóch pierwszych tygodni lipca odnotowaliśmy 6 włamań – powiedział nam podkomisarz Piotr Bieniak z KMP.

Komenda Powiatowa Policji w Pszczynie też propaguje ,sąsiedzką pomoc”. Policjanci radzą, aby w sytuacji, kiedy nie można poprosić o obserwowanie mieszkania żadnego sąsiada, zgłosić wyjazd dzielnicowemu. Osoby, które są zainteresowane takim rozwiązaniem, mogą zgłaszać się osobiście do dzielnicowych albo do poszczególnych komisariatów.

Przed wyjazdem na urlop warto poprosić sąsiadów o to, aby:
- wyjmowali z drzwi i skrzynki pocztowej korespondencję
- usuwali reklamy z wycieraczki i klamek
- przynajmniej raz dziennie zapalali światła w mieszkaniu albo włączali radio i telewizor
- otwierali okna, zasłaniali i odsłaniali zasłony
- co jakiś czas odkładali słuchawkę telefonu

Autor artykułu: KATARZYNA SKRZYPEK

Pokonali faworytów

Wednesday, July 18th, 2001

(DĄBROWA GÓRNICZA) Zwycięstwem dąbrowian Piotra Sznicera i Emila Siewiorka zakończył się niedzielny turniej eliminacyjny mistrzostw Śląska w Zabełkowie koło Chałupek.

Podopieczni Pawła Sznicera stoczyli w finale dramatyczny, trzysetowy pojedynek z rybniczanami Sebastianem Pęcherzem i Łukaszem Lipem. Do wyłonienia zwycięzców potrzeba było aż 138 piłek, w tym ponad pół setki setboli!

Eksperymentalna para dąbrowskiego MMKS rozpoczęła wspólne starty zaledwie tydzień temu. Wcześniej Emil Siewiorek występował w rozgrywkach juniorskich razem z Pawłem Nalikowskim. Duet Sznicer – Siewiorek zadebiutowała podczas nadmorskich turniejów eliminacyjnych mistrzostw Polski. W Świnoujściu dąbrowianie zajęli 9-12 miejsce, a podczas zawodów w Ustroniu Morskim odpadli w rozgrywkach kwalifikacyjnych.

Od eliminacji rozpoczęła para Sznicer – Siewiorek również udział w turnieju w Zabełkowie. W pierwszej rundzie dąbrowianie gładko pokonali 21:10 juniorów rybnickiego RMKS, a następnie uporali się (21:17) z bielszczanami Lechem Kurowskim i Pawłem Brańką.

Pierwszymi rywalami Piotra Sznicera i Emila Siewiorka w turnieju głównym byli reprezentanci gospodarzy, którzy do czołowej dwunastki trafili dzięki “dzikiej karcie”. Dąbrowianie wygrali pewnie 2:0 (15:8, 15:11). W następnej rundzie podopieczni Pawła Sznicera w dwóch partiach (15:12, 15:9) uporali się z Markiem Pilarzem i Tomaszem Grabowskim, a dzięki trzysetowemu zwycięstwu (12:15, 15:13, 15:12) nad rybnicką parą Sebastian Rusek – Damian Porwoł, jedynymi faworytami przyszłotygodniowych juniorskich mistrzostw Polski, zakwalifikowali się do czołowej czwórki.

W półfinale dąbrowianie rozgromili (15:4, 15:13) polsko-słowacką parę Tomasz Józefowicz – Radosław Dvorski, która w sobotę triumfowała podczas eliminacyjnego turnieju mistrzostw Śląska w Pszczynie.

Ponad godzinę trwał finałowy mecz zawodów w Zabełkowie, w który Piotr Sznicer i Emil Siewiorek spotkali się z rybniczanami Sebastianem Pęcherzem i Łukaszem Lipem. Pierwszego seta wygrali dąbrowianie 18:16. Do rozstrzygnięcia drugiej partii potrzeba było ponad pół setki akcji. Ostatecznie wygrała 28:26 para Pęcherz – Lip. Równie zacięty był tie-break (grany do 15 “oczek”). Oba zespoły w decydującej partii miały 23 piłki meczowe!

Pięćdziesiątą piłkę, przy stanie 25:24, zapisali na swoje konto Piotr Sznicer i Emil Siewiorek i to oni mogli świętować zwycięstwo.

Znacznie słabiej wypadła w Zabełkowie druga zagłębiowska para Krzysztof Zabielny i Mariusz Syguła. Sosnowiczanie, dzięki wysokiej pozycji w rankingu, do turnieju głównego trafili bez eliminacji. Po barażowej porażce z parą Pilarz – Grabowski musieli się jednak zadowolić 9-12 miejscem w turnieju.

Autor artykułu: wow

Gry, Internet i przyjaciele

Wednesday, July 18th, 2001

Tenis stołowy, koszykówka, hokej halowy, dyskoteki, szachy, wyjazdy na basen, zajęcia plastyczne, Internet i gry komputerowe oraz wiele innych atrakcji proponuje najmłodszym w ramach Akcji Lato Dom Kultury “Jubilat” na tarnogórskim osiedlu “Przyjaźń”. Codziennie od poniedziałku do piątku przychodzi tutaj około pięćdziesięcioro dzieci.

Osa i Szczygiełek to Magda Roncoszek i Agnieszka Szczygieł. Z zapałem rysują kredkami po białych kartkach papieru. Magda rysuje ludzką twarz, a Aga drzewo.
- Przychodzimy tu codziennie i dobrze się tutaj bawimy ? mówi Agnieszka, piątoklasistka. – Podoba się nam, bo rano nigdy nie ma co robić, a tutaj zawsze jest się czym zająć. I spotykamy tu wielu naszych kolegów. Najczęściej gramy w szachy, ping?ponga, hokeja i rysujemy – opowiada Magda, która po wakacjach zacznie naukę w drugiej klasie Gimnazjum nr 4 w Tarnowskich Górach.
Od 11.00 do 21.00 w “Jubilacie” czynna jest kawiarenka internetowa. Ma swoich stałych bywalców nie tylko w wakacje.
- Już od dwóch lat tu przychodzę. Cenię sobie nie tylko to, że mogę pobuszować w Internecie, ale spotkać się z przyjaciółmi, porozmawiać. Jesteśmy tu jak jedna wielka rodzina. Jutro wyjeżdżam do Janowa Lubelskiego, do kolegi Przemka, którego poznałem właśnie przez Internet i przyszedłem się pożegnać z kolegami ? mówi Tomek Kot, który od września zacznie naukę w trzeciej klasie Gimnazjum nr 4.
Jego rówieśnik Artur Ulfik najbardziej lubi grać w Counter?Strike, czyli grę komputerową, w której zmagają się terroryści i antyterroryści. – Pojadę jeszcze do babci na wieś, ale tu jest naprawdę fajnie – mówi.
Agnieszka Bagińska i Rysiu Szarmach grają w szachy. W te wakacje niestety nigdzie nie wyjadą. – Przychodzimy tutaj od tygodnia. Najbardziej podoba nam się hokej halowy – mówią.
Cały czas w “Jubilacie” trwa Liga Letnia, czyli zawody piłkarskie. Ich rozstrzygnięcie nastąpi pod koniec sierpnia. Na zwycięzców czekają nagrody, dyplomy i puchary. Do piątku przyjmowane są też zapisy do turnieju koszykówki i tenisa stołowego.

Autor artykułu: (kam)

,Śląsk” w Maroku

Wednesday, July 18th, 2001

Na dwunastodniowe tournée poleciał dziś do Maroka Państwowy Zespół Pieśni i Tańca ,Śląsk”. Wystąpi w ogrodach królewskich. Podjęte zostały starania, by mógł zaśpiewać i zatańczyć także dla rodziny królewskiej.

Pięć ton strojów jest już w Rabacie, gdzie zespół uczestniczyć będzie w Międzynarodowym Festiwalu Dziedzictwa Kulturowego ,Dla pokoju i zbliżenia narodów” jako jedyny reprezentant naszego kraju. Zaproszenie nadeszło przed rokiem. ,Śląsk” zobaczyli marokańscy sportowcy, goszczący w Katowickiem. Tak zauroczyli się zespołem, że zamarzyli o jego koncertach także w swoim kraju.

Jest to pierwszy zagraniczny wyjazd ,Śląska” w tym roku. We wrześniu wybiera się do Toskanii we Włoszech na konkurs tańców tradycyjnych i współczesnych. Pojedzie tam z Krzesanym Wojciecha Kilara.

Autor artykułu: (tes)

O beczkę piwa

Monday, July 16th, 2001

(GIERAŁTOWICE) VII Turniej Piłki Nożnej Pięcioosobowej o Puchar Lata szykuje się w Gierałtowicach. Imprezę organizują miejscowe Forum Młodzieży Samorządowej oraz Ludowy Klub Sportowy Gwiazda Chudów. Do wygrania będzie pięćdziesięciolitrowa beczkę piwa i wiele atrakcyjnych nagród rzeczowych.

Organizatorzy zapraszają do rywalizacji wszystkich chętnych, turniej ma bowiem charkter otwarty. Zmagania zaczną się 26 lipca i potrwają 4 dni – do 29 lipca. Gościny udzieli im boisko sportowe w Chudowie. Przewidziano dwie kategorie wiekowe: juniorzy rocznik 1983 i młodsi oraz seniorzy rocznik 1982 i starsi. Eliminacje będą się odbywać w grupach po cztery drużyny systemem każdy z każdym, z których do dalszych rozgrywek awansują po dwa najlepsze zespoły. Dalsza część turnieju prowadzona będzie systemem pucharowym, na zasadzie “przegrywający odpada”.

W imprezie wezmą udział te drużyny, które do poniedziałku 23 lipca do godz. 17 dostarczą organizatorom wypełnione formularze zgłoszeniowe. Powinny one zawierać skład drużyny liczącej od 5 do 12 zawodników. Należy też przy tym wpłacić wpisowe w wysokości 80 zł od drużyny seniorów i 30 zł od drużyny juniorów. O zakwalifikowaniu się poszczególnych zespołów decydować będzie kolejność zgłoszeń. Chętni mogą zgłaszać się do Mateusza Papkali w godz. 8-22, tel. 0501-349-942. Dodatkowe informacje również na stronie internetowej http://www.gieraltowice.home.pl.

Autor artykułu: KM

Odra po zakupach

Monday, July 16th, 2001

(WODZISŁAW) Piłkarze Odry Wodzisław zakończyli zgrupowanie w Ustroniu. Na obozie przygotowaczym pojawiło się kilku nowych zawodników. Ostatecznie w ekipie trenera Ryszarda Wieczorka pozostaną Ariel Jakubowski, Marek Saganowski (ŁKS Łódź), Łukasz Sosin (Wisła Kraków), Wojciech Górski (Zagłębie Lubin) i Artur Rozmus (Ceramed Bielsko-Biała).

Wszyscy zgodnie przyjęli nasze warunki. W ubiegły wtorek spotkałem się z Antonim Ptakiem, gdzie ustaliliśmy warunki przejścia do zespołu Marka Saganowskiego i Ariela Jakubowskiego. W obu tych przypadkach zdecydowaliśmy się na transfer definitywny. Z wiadomych względów nie mogę zdradzić sumy odstępnego – wyjawił Edward Socha, dyrektor ds. sportowych Odry Wodzisław.

Nie jest wykluczone, że w Wodzisławiu zobaczymy trochę egzotyki. Na zgrupowaniu z pierwszą drużyną przebywało bowiem dwóch Brazylijczków. Po grach kontrolnych w Odrze pozostanie tylko Marcos da Silva. Drugi z krajanów Pelego “oblał” egzamin i wyjechał już z Wodzisławia. Pojawienie się Brazylijczyków na przedsezonowym zgrupowaniu to efekt współpracy ze szkółką piłkarską w Szamotułach, której właścicielem jest Andrzej Sieja. To dzięki jego inicjatywie młodzi piłkarze z Brazylii pojawili się na testach w Odrze.
- Marcos będzie u nas “terminował”. Niewątpliwie jest to ciekawy zawodnik, ale musi się jeszcze sporo uczyć. Dzisiaj nie jest jeszcze w stanie udźwignąć ciężaru grania w I lidze – stwierdził Ryszard Wieczorek.

Nie wiadomo, czy jest to koniec wzmocnień Odry, bowiem już w najbliższą sobotę będą testowani nowi zawodnicy. Ostatnim akcentem zgrupowania był sparing z Ceramedem Bielsko-Biała, który rozegrano w Cieszynie. Tym razem szansę zaistnienia dostali zawodnicy z zespołu rezerwowego. Po wyrównanym pojedynku 2:1 wygrali wodzisławianie. Po tym spotkaniu piłkarze Odry powrócili do Wodzisławia, gdzie będą trenować już na własnych obiektach.

Autor artykułu: ROBERT GALIŃSKI

Arystokracja wśród aut

Monday, July 16th, 2001

(DĄBROWA GÓRNICZA ) Nowe, technologicznie prawie doskonałe, bezpieczne i oszczędne samochody to nie auta, ale maszyny do przemieszczania się – twierdzą miłośnicy starych samochód.

Dąbrowscy automaniacy uważają, że auta muszą mieć duszę. Cechą takiego samochodu jest nie tylko specyficzny warkot silnika, ale także litry potu właściciela wylane podczas pracy w garażu.

Gdzie w samochodzie jest dusza? Nie wiadomo.

- Ale o tym, że auto ją ma, świadczy chociażby dźwięk silnika. To nie, jak myślą niektórzy, rzężenie. Nowe auta tego nie mają – wyjaśnia Włodzimierz Antas, zafascynowany starymi autami i motorami.

Irena Pancewicz jest garbusiarą. Uwielbia swoją, jak ją nazywa, “Biedronkę” lub “Bubę”.

- “Buba” jest kochana. Jak ją bardzo ładnie poproszę, to zawsze pojedzie, choć nie jest już młodziutka. To jeden z niewielu egzemplarzy z 1958 roku, które pozostały – opowiada pani Irena. – Kiedyś dojechała z Gdańska na dwóch śrubach od zawieszenia, a innym razem przemierzyłam kilkaset kilometrów tylko na trzech cylindrach.

Pancewiczowie zakochali się w volkswagenach i oprócz unikatowego egzemplarza garbusa mają także voklswagena busa z 1979 roku. Żółciutki samochodzik to nie tylko pojazd, ale także mieszkanko dla właścicieli podczas zlotów garbusiarzy.
Kilku miłośników starych samochodów postanowiło zainteresować innych swą pasją i niebawem powstanie Dąbrowski Klub Motoryzacji.

- Wszystkie dokumenty są już w sądzie i czekamy tylko na rejestrację stowarzyszenia. Chcemy, aby było podzielone na trzy sekcje: garbusiarzy, motocyklistów i innych miłośników wszystkich starych samochodów. Naszym najbliższym przedsięwzięciem będzie organizacja zlotu garbusów – wyjaśnia Włodzimierz Antas.

Dzięki tym kilkunastu osobom z Dąbrowy Górniczej możemy na ulicach oglądać oprócz volkswagenów, także fiaty X 19 w nadwoziu Berttone, cadilaca, którego właściciel wypożycza nawet do filmu, a także pierwszą w Polsce honde goldwing. Są także łaziki i prawdziwy rarytas, Lloyd Alexander z 1957 roku. Auto wyprodukowane we współpracy angielskich i wschodnioniemieckich inżynierów. Mówi się o nim, że to pradziadek trabanta.

Dwudziestopięcioletnia Katarzyna Basińska od czterech lat ma swoją jamahę drag star 650. W skórzanych portkach i kasku jeździ codziennie nią do pracy, wzbudzając zachwyt męskiej części kierowców.

- Takie samochody i motory to styl życia. Nawet jeśli ten motor, to nie harley, ale nowa jamaha, to i tak jest to na tyle unikalny i nietypowy pojazd na naszych drogach, że nie ma się co dziwić, iż można się w nim zakochać – wyjaśnia Kasia.

Od 17 do 19 sierpnia nie po raz pierwszy na terenie Klubu Sportowego “Zagłębiak” pojawi się około 150 aut z duszą. Przeważać będą garbusy.

- Będzie to arystokracja wśród aut. Prawdziwe cacka. Samochody, które jeżdżą dzięki ludziom i ich pracy. Nie da się przeliczyć na pieniądze czasu i wysiłków, które właściciele spędzają w garażach i pod samochodami. To prawdziwa miłość do aut. Ważną rzeczą wśród miłośników strych aut jest także przyjaźń. Nieraz zdarzyło się, że na trasie coś się zepsuło i zawsze znajdowała się gdzieś obok osoba, która chciała pomóc, naprawić, odholować. A wśród garbusiarzy jest zasada, że nigdy drugiego garbusiarza nie zostawia się w biedzie – wyjaśnia Dawid Pancewicz.

Autor artykułu: PATRYCJA STRĄK

Piłkarze i komandosi

Friday, July 13th, 2001

Punktem kulminacyjnym festynu organizowanego przez KS Pogoń będzie niedzielny mecz pomiędzy miejscowymi piłkarzami i zespołem Rakowa.
- To będzie prawdziwa gratka dla sympatyków futbolu. Drużyna Rakowa wystąpi w składzie, w którym grała w drugiej lidze – zapewnia dyrektor OSiR-u Blachownia Andrzej Zalas.
Dzień wcześniej zmierzą się młodzi piłkarze Pogoni i Rakowa. Początek o godz. 13.00. Na godz. 15.30 przewidziano pokaz sprawności strażaków. Po nim, ok. godz. 16.30, nastąpi przejazd motocyklistów na harleyach. Godzinę później rozegrany zostanie mecz pomiędzy oldbojami Pogoni i drużyną Wichrów, a godz. 18.00 pokaz modeli latających. Na godz. 19.00 zaplanowano początek zabawy tanecznej. W niedzielę o godz. 11.00 zagrają trampkarze Beniaminka i Ślęzy Wrocław. Od godz. 14.30 mieszkańcom Blachowni prezentować się będą kolejno dżokeje, spadochroniarze i komandosi. Mecz pomiędzy Pogonią Blachownia i Rakowem rozpocznie się o godz. 16.30. Po nim odbędzie się zabawa taneczna.

Autor artykułu: (kp)

Skoki po medale

Friday, July 13th, 2001

W sobotę i niedzielę na pływalni krytej przy ul. Niepodległości rozegrane zostaną konkurencje VII Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w skokach do wody.
Rywalizacja zostanie przeprowadzona w 3 konkurencjach: skokach z trampoliny jednometrowej, trzymetrowej i wieży pięciometrowej. Medale zostaną rozdane wśród dziewcząt i chłopców w dwóch kategoriach wiekowych: 14- i 15-latków oraz 12- i 13-latków.
Do grona faworytek zaliczana jest zawodniczka Częstochowskiego Ośrodka Szkolenia Wyczynowego Iwona Poks. Rok temu na olimpiadzie wywalczyła złoty medal w konkurencji skoków z wieży pięciometrowej. Zdobyła też medale w skokach z trampoliny.

- Iwona startuje w kategorii 14- i 15-latków. Poziom krajowej czołówki jest wyrównany. Niedawno na mistrzostwach Polski była czwarta. Na pewno atutem dla niej będzie to, że olimpiada odbywa się w Częstochowie – mówi trener Mariusz Kolanus.
Każdy uczestnik będzie musiał oddać cztery skoki regulaminowe i trzy dowolne. Poszczególne skoki charakteryzują się odpowiednim współczynnikiem trudności, który jest ściśle związany z liczbą wykonanych salt w powietrzu. Im więcej salt, tym lepsza ocena.
- Dziewczętom najczęściej udaje się zrobić 2,5 salta. Sędziowie przy ocenie biorą pod uwagę również elegancję i technikę skoku. Ważny jest także moment przecięcia linii wody. Trzeba ten element wykonać tak, aby jak najmniej wody robryzło się ? wyjaśnia Kolanus.
W tej samej kategorii wiekowej startują również Martyna Anzorge i Krzysztof Kolanus. Ich szanse na wywalczenie medali są jednak niewielkie.
Faworytami mistrzostw są zawodnicy z Rzeszowa. Wśród nich wystartuje Grzegorz Szczepek, który w tym tygodniu wywalczył ósme miejsce na mistrzostwach Europy juniorów w skokach z trampoliny trzymetrowej.
Częstochowscy działacze liczą jednak nie tylko na sukcesy sportowe, ale i organizacyjne. Coraz częściej powierzane są im imprezy ogólnopolskie. Kilka tygodni temu odbyły się na basenie przy al. Niepodległości mistrzostwa Polski seniorów i dzieci.
- Skoki do wody to specyficzny sport, wymagający odwagi, poświęcenia. Coraz mniej jest trenujących i dlatego tym, którzy pozostali trzeba stworzyć na zawodach jak najlepsze warunki. I takie są tutaj, w Częstochowie – mówi Mirosława Gruszka, trener MKS Pałac Młodzieży w Katowicach.
Przyjeżdżający do Częstochowy chwalą sobie panującą tu atmosferę. Mamy idealny basen do uprawiania skoków, wieża często jest odnawiana. Woda ma dobrą jakość. Jedynym mankamentem jest brak sali z batutą i ścieżką.
W sobotę zawody rozpoczną się o godz. 10.00 konkurencjami skoków z trampolin. Uroczyste otwarcie olimpiady nastąpi o godz. 16.00. Po nim przewidziano konkursy skoków z trampoliny 3-metrowej i wieży 5-metrowej. Niedzielne zmagania skoczków rozpoczną się o godz. 10.15 i zakończą o 14.00.

Autor artykułu: (kp)

Feralna krzyżówka

Friday, July 13th, 2001

Skrzyżowanie ulic Piastowskiej, Matejki i Zaciszańskiej jest dość nietypowo rozwiązane pod względem oznakowania. Wielu kierowców myli się tutaj, a to skutkuje licznymi stłuczkami i groźniejszymi wypadkami.
Na skrzyżowaniu obowiązuje tak zwane łamane pierwszeństwo. Za główną uważana jest ulica Piastowska i prostopadła do niej Matejki. Dwie pozostałe ulice dochodzące do skrzyżowania, w tym ruchliwa ulica Zaciszańska.
Właśnie kierowcy jadący od przejazdu na ulicy Zaciszańskiej najczęściej popełniają błąd i wymuszają pierwszeństwo jadąc prosto w Matejki lub skręcając w lewo w Piastowską. Wypadki te bywają groźne, ponieważ ulicami tymi często przejeżdżają ciężarówki.
- Pierwszeństwo na skrzyżowaniu wynika z kategorii dróg – wyjaśnia dyrektor Marek Przedziński z częstochowskiego Zarządu Dróg. – Dlatego mamy do czynienia z takim oznaczeniem. Znaki na skrzyżowaniu są ustawione prawidłowo i kierowcy powinni się nimi kierować. W najbliższym czasie postaramy się odnowić znaki poziome na jezdni, co być może poprawi bezpieczeństwo. Nie planujemy jednak zmieniać oznakowania.

Autor artykułu: (zab)