Archive for August, 2001

Trzy dni zabawy

Friday, August 31st, 2001

W piątek 31 VIII) o 18.00 rozpoczną się III Dni Imielina. Najpierw będzie można posłuchać koncertu Imielińskiej Orkiestry Dętej, potem przemawiać będą przedstawiciele władz miejskich, zaś o 19.00, wystąpią Jan Pietrzak i kabaret “Pod Egidą”.

W sobotę, w godzinach od 10 do 13 odbędą się rajdy rowerowe: indywidualne i rodzinne oraz regaty żeglarskie i zawody wędkarskie. Nie zabraknie też gier i zabaw dla dzieci. Od 15.30 do 16.30 odbędzie się przegląd młodych talentów. Później zostaną przeprowadzone konkursy dla publiczności. Po 17 swoje umiejętności zaprezentują adepci Pszczyńskiej Akademii Walki. Po 18 odbędą się koncerty zespołów młodzieżowych “Skankan” i “Golden Life”. Na koniec można będzie zabawić się na dyskotece, która potrwa do północy.

Równie ciekawie zapowiada się niedzielne popołudnie. Na godzinę 16.00 zaplanowano pokazy lotniarskie oraz modeli latających. Pół godziny później odbędą się gry i zabawy rodzinne. O 17.00 wraz z Imielińską Orkiestrą Dętą wystąpi zespół “Sokolanie”. Godzinę później zagra zespół “Kurcband”. Gwiazdą wieczoru będzie Zbigniew Wodecki, który wystąpi o godzinie 19.30. Ostatnim punktem programu będzie zabawa taneczna, która rozpocznie się o godzinie 20.45. Do tańca zagra zespół “Ostatnie takie trio”.

Autor artykułu: (ws)

Tradycyjnie i po nowemu

Friday, August 31st, 2001

Impreza “Pielęgnujemy nasze tradycje” połączona z “Beskidzką Jesienią Ludową” i dożynkami dostarczyły w miniony weekend wiele wrażeń i radości mieszkańcom Mesznej oraz gościom.

Organizatorzy przygotowali sporo atrakcji. W sobotę na boisku szkolnym zgromadziły się tłumy. Prawdziwy popis zaprezentował młodzieżowy zespół strażacki. Potem na estradzie pojawiła się orkiestra dęta kopalni Silesia. Swoje umiejętności zaprezentowali podczas pokazów strażacy z OSP, którzy sprawnie radzili sobie nawet z potężną drabiną Magirus.

Okrzyki radości i salwy śmiechu dzieci słychać było, kiedy na niebie pojawiły się kolorowe rogale paralotni, z których piloci zrzucali cukierki. O godzinie 20.00 rozpoczął się festyn, który trwał do rana.

- Dożynkową mszą rozpoczął się drugi dzień uroczystości. Mogliśmy wysłuchać wspaniałego koncertu w wykonaniu śpiewającej rodziny Kowalczyków. Gościliśmy wiele zespołów i wystawców. Swoje prace zaprezentowali nasi twórcy ludowi. Imprezę zakończył występ zespołu Koła Gospodyń Wiejskich – powiedziała Stanisława Siuda, jedna z organizatorek zabawy.
Odbył się też konkurs potraw regionalnych i nowoczesnych. Nie przyznano miejsc, bo wszystkie stoiska były wspaniałe.
Wyróżnione dyplomami i nagrodami zostały panie: Maria Blicharska, Krystyna Janica, Helena Kowalcze, Janina Martyniak, Bronisława Maślanka, Maria Michulec, Bernadeta Odoj, Jadwiga Płochocka, Urszula Smołka i Małgorzata Wróbel.

Autor artykułu: (roj)

Trwa zwycięska passa MKS Lędziny

Friday, August 31st, 2001

Piłkarze MKS Lędziny nie stracili jeszcze punktu w rozgrywkach ligi śląskiej. W ubiegłą sobotę pokonali na swoim stadionie 2:1 zespół Górnika Czerwionka. Jutro będą chcieli zdobyć kolejne punkty w spotkaniu z Przyszłością Rogów, z którą zmierzą się na wyjeździe.

Nasi piłkarze zagrają już z Adamem Wurzelem, który nie wystąpił w ostatnim spotkaniu z powodu czerwonej kartki, którą otrzymał w Dankowicach. Nie wiadomo z kolei, czy do składu wróci Łukasz Wachewicz, który od kilku dni nie trenował z zespołem z powodu kontuzji. Pozostali zawodnicy powinni być w sobotę do dyspozycji trenera Janusza Maślanki.

Lędzinianie udają się do Rogowa jako wicelider rozgrywek i z pewnością będą chcieli podtrzymać swą dobrą passę. O tym, że są “w gazie” pokazali w ostatnim meczu z Górnikiem Czerwionka, wygranym 2:1. Szkoleniowiec gospodarzy – w związku z absencją dwóch czołowych napastników – musiał skierować do ataku Radosława Gabigę, którego partnerem był Adam Szyszka. Już w 17 minucie obejrzeliśmy, co Gabiga potrafi. Ściągnął trzech obrońców gości, po czym podał piłkę do Mirosława Wowry. Ten natychmiast wrzucił ją na pole karne gości, gdzie pozostawiony bez opieki Szyszka bez problemów zdobył gola.

Drugi gol był już dziełem Gabigi, który najszybciej wystartował do piłki po odbiciu jej przed siebie przez bramkarza gości Łukasza Nowaka. Dobitka była już tylko formalnością.

Warto odnotować zasługi Stanisława Figiela w tej akcji. Oddał silny strzał na bramkę gości, sprawiając Nowakowi niemały kłopot. W ten sposób pan Stanisław zrehabilitował się za strzał w słupek z rzutu karnego już w 6 minucie spotkania.

Jedenastkę strzelali też goście. Wykorzystał ją w 73 minucie spotkania Marcin Groborz. Wydawało się, że zrobi się nerwowo, lecz lędzinianie poradzili sobie z tym niebezpieczeństwem, odsuwając przeciwników już do końca gry od swojego pola karnego.

ADAM WURZEL: – Najgorzej, gdy ogląda się mecz z trybun. O wiele bardziej denerwowałem się obserwując grę, niż gdybym był na boisku. Myślę, że dzisiaj z jak najlepszej strony pokazał się Radosław Gabiga. To był jego mecz. Trzeba jednak podkreślić, że cały zespół zagrał na poziomie, a wygrana, choć skromna, jest całkowicie zasłużona.
Nie mogę się doczekać spotkania w Rogowie, w którym mam wystąpić. Jeśli Radek dalej będzie w takiej dyspozycji, to powinniśmy napsuć wiele krwi obrońcom Przyszłości.

Autor artykułu: JERZY GOŚCIŃSKI

Złe towarzystwo

Thursday, August 30th, 2001

- Trzeba powiedzieć, że wśród śląskich miast Bytom wyróżnia się na korzyść – mówi insp. Stanisław Surowiec, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bytomiu. – Na szczęście nie mamy tu dużych zorganizowanych młodzieżowych grup przestępczych, terroru na osiedlach i podobnych spraw.

Zdaniem bytomskich policjantów, bytomianie nie mają powodów do narzekań. Młodzież, choć może do świętych nie należy, nie rozrabia w Bytomiu bardziej, niż gdzie indziej.

- Jedynym naszym problemem są szalikowcy, którzy pojawiają się u nas, kiedy gra Ruch Radzionków czy Polonia. Na szczęście mamy już doświadczenie i potrafimy sobie z nimi radzić – mówi insp. Surowiec.

Podobnego zdania są policjanci z Piekar Śląskich i Tarnowskich Gór. Nieco inny pogląd na sprawę mają jednak mieszkańcy naszych miast.

- Boję się chodzić wieczorem po Dworcowej. Pod ścianami kamienic stoi pełno młodych ludzi. Klną, piją piwo, wulgarnie zaczepiają przechodniów – skarży się Łucja Z. (nazwisko do wiadomości redakcji) bytomianka. – Nie raz widzę, jak biją się między sobą. Człowiek leci biegiem do domu, żeby go nie zaczepili. A policja nie reaguje. A te dzieci, co całymi dniami żebrzą na ulicach? Spróbuj nie dać im pieniędzy, to usłyszysz swoje!

Choć w Tarnowskich Górach, jak dotąd, na szczęście nie doszło do żadnej większej tragedii z udziałem młodzieży, przemoc wśród nieletnich jest zjawiskiem dość powszechnym. Nie dalej jak miesiąc temu tarnogórska Prokuratura Rejonowa skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko osiemnastolatkowi, który prześladował mieszkającego po sąsiedzku dziesięcioletniego chłopca i zabierał mu pieniądze. Tydzień temu dwie siedemnastoletnie dziewczyny pobiły do nieprzytomności, rozebrały do naga i okradły inną siedemnastolatkę. Podobne przykłady można by mnożyć. A, zdaniem mieszkańców, przyszłość wcale nie rysuje się różowo.

- Władze miasta zamierzają zlikwidować obydwa młodzieżowe domy kultury. Zajęcia pozalekcyjne w szkołach praktycznie nie istnieją. Gdzie te dzieciaki mają się podziać? Rodzice w pracy, a one szwendają się po ulicach i wpadają w złe towarzystwo – mówi pani Maria, tarnogórzanka.

Autor artykułu: KATARZYNA STOTKO

Wklepać nowym

Thursday, August 30th, 2001

Mówią o nich “blokersi” albo “dresiarze”. Równie rzadko widzą większą gotówkę, jak i rodziców. Jak mijają wakacje? – pytam kilku chłopaków z osiedla Podgórze w Cieszynie.

- Byłem z rodzicami na Czantorii – śmieje się jeden. – Chciałbym pojechać do cioci, do Niemiec, pooglądać motory, klocki lego i hulajnogi – głośno marzy chłopak. 17-letni Mati był na koloni w Węgrzynie. – Na poligonie było super – wspomina. Hita i Jono, dwaj 12-latkowie, też byli na koloniach nad morzem. – A ja siedziałem w domu, ale chciałbym pojechać do Ameryki – wtrąca się Krycha.

Chłopcy mówią, że nawet w osiedlu się nie nudzą. Śmieją się, że niedawno zatrzymała ich policja za to, że postrzelili kogoś z wiatrówki. – Myśmy strzelali tylko do latarni, ale rykoszet trafił gościa, który akurat podlewał kwiatki na balkonie – tłumaczy Hita. A alkohol pijecie? – Kiedyś mieliśmy wino – opowiada starszy. – Jabola – wtrącił Jono. – Nie mogliśmy otworzyć korka, więc urwaliśmy szyjkę. Ostatnio młodzi mieszkańcy osiedla mieli tzw. bliskie kontakty z “fajflami”. – “Fajfle” to nowi mieszkańcy osiedla. Jak się ktoś wprowadzi to robimy mu chrzest. Na przykład obsikamy balkon albo wrzucimy worek z moczem do mieszkania. Musimy wklepać nowym dzieciakom i wytłumaczyć, kto tu rządzi – szczycą się chłopcy.

Autor artykułu: (pal)

Nie chcą orkiestry

Thursday, August 30th, 2001

Ministerstwo Obrony Narodowej nie chce już dłużej utrzymywać orkiestry, która funkcjonuje w 18. Bielskim Batalionie Desantowo Szturmowym. Stanisław Szwed, poseł AWS poinformował, że decyzja resortu spowodowana jest brakiem pieniędzy.

- Niestety, nie zyskał aprobaty pomysł zaprezentowany przez bielski Zarząd Miasta, aby orkiestra działała przy jednostce jako osobny podmiot gospodarczy. Wówczas miasta województwa śląskiego mogłyby wykupywać od niej usługi i w ten sposób ją finansować – powiedział. Dodał, że pojawił się natomiast pomysł przeniesienia orkiestry do Gliwic. Szwed zapowiedział, że posłowie z Bielska-Białej będą jeszcze o tej sprawie rozmawiać w Warszawie.

Autor artykułu: (ach)

W Krynicy trwa 35. Festiwal im. Jana Kiepury

Wednesday, August 29th, 2001

Pieniędzy dla kultury coraz mniej, ale pasjonaci nie poddają się. Podtrzymywany na duchu przez społeczność Krynickiego Towarzystwa Kulturalnego im. Jana Kiepury, artystyczny dyrektor od roku 1984, Bogusław Kaczyński interesująco zbudował program XXXV Festiwalu im. Jana Kiepury, który potrwa w Krynicy do 1 września.

Zapytany o pieniądze, Bogusław Kaczyński odpowiada: – Nie ma o czym mówić. Jesteśmy najbiedniejszym w Polsce tej rangi festiwalem. To, że udało się za skromniutki budżet przygotować tegoroczny program, jest dowodem… na istnienie Boga. Mam nadzieję, że w przyszłości Pan Bóg Krynicy nie opuści.

Sam Bogusław Kaczyński dwoi się i troi, jest wszędzie. Prowadzi kolejne koncerty i spotkania, albo jak przystało na rasowego gospodarza, zasiada na widowni. A propozycja goni propozycję. Przed południem, o godz. 11 na centralnym deptaku krynickim odbywają się koncerty promenadowe, albo w Teatrze Zdrojowym ,Jaworzyna” prezentowane są znakomite filmy – ,Neapol, śpiewające miasto”, ,Kocham wszystkie kobiety” i ,Valse brillante” z Janem Kiepurą, ,Halka” z 1937 r. z jego bratem Władysławem Ladisem Kiepurą i Ewą Bandrowską-Turską, ,Straszny dwór” z 1936 roku i ,Traviata” sprzed 20 lat z Placidem Domingo i Teresą Stratas w reżyserii Franca Zefirellego (ta projekcja odbędzie się w piątek o godz. 20 na deptaku centralnym). Teatr Zdrojowy jest też miejscem interesujących spotkań z gwiazdą. Wczoraj gościła tu Sława Przybylska, w poniedziałek znakomita aktorka przybyła z Kanady, Maria Nowotarska wystąpiła w poruszającym, dramatycznym monodramie Kazimierza Brauna ,Helena – rzecz o Modrzejewskiej” (ta wielka heroina XIX-wiecznej sceny gościła w Krynicy), dziś Nina Repetowska ma wystąpić w monodramie ,Lilka – Maria z Kossaków Jasnorzewska”, jutro Krynicę odwiedzi Nina Andrycz ze swą najnowszą sztuką ,Królowa i Szekspir” Esther Vilar, a w piątek – Jan Englert w monodramie ,Święty Mikołaj” Connora McPhersona.

W muzycznym nurcie krynickiego festiwalu króluje oczywiście opera i operetka, ale w tym roku przedstawiono i inne nurty. Równie atrakcyjne. Oczywiście, jak to u Bogusława Kaczyńskiego bywa, w gwiazdorskiej obsadzie. Między innymi – folk reprezentowała ukraińska grupa Horpyna, zaś czar muzyki cygańskiej odkrywa dziś festiwalowej publiczności światowej sławy zespół pieśni i tańca Romans z Kijowa.

Tegoroczny festiwal krynicki otwarła dwoma koncertami Orkiestra Symfoniczna KWK ,Staszic” pod dyrekcją Grzegorza Mierzwińskiego. W gali ,Tu gdzie śpiewał Jan Kiepura” wystąpili z katowickimi muzykami m.in. Iwona Hossa, Adam Zdunikowski, Adam Żaak i Joanna Rawik, która ogromnie pracę z katowickimi muzykami sobie chwaliła. W koncercie promenadowym z orkiestrą Grzegorza Mierzwińskiego wystąpili zaś m.in. Grażyna Bieniek, Adam Żaak, Adam Zdunikowski, Maciej Gallas i grupa taneczna ,Rydułtowy”. W Roku Verdiego, na całym świecie obchodzonym pod auspicjami UNESCO, nie mogło zabraknąć gali w setną rocznicę śmierci kompozytora. Grała Płocka Orkiestra Symfoniczna pod czujną batutą Jacka Bonieckiego. Bogusław Kaczyński przedstawił w niej prawdziwe diamenty polskiej sceny operowej. Operę Narodową znakomicie reprezentował Adam Zdunikowski, scenę poznańską – fenomenalna, dzień wcześniej goszcząca na plenerowym koncercie Estrady Śląskiej w Katowicach, Iwona Hossa, zaś łódzką – Krystyna Rorbach, Jolanta Bibel i Zenon Kowalski, będący w znakomitej kondycji, wprost odwrotnie proporcjonalnej do artystycznej kondycji ich macierzystej sceny. Zapewne na długo wryje się w pamięć krynickiej publiczności przejmująca aria Lady Makbet Krystyny Rorbach, przeszywająca ciarkami Gilda Iwony Hossy i kwartety – dramatyczny z ,Rigoletta” i pełen radości z ,Traviaty”.

Bardzo atrakcyjnie zapowiada się jeszcze jedna festiwalowa gala – finałowa parada gwiazd opery i operetki ,Wielka sława to żart”, do której Bogusław Kaczyński zaprosił m.in. Grażynę Brodzińską, Joannę Cortes, Edytę Ciechomską i Bogusława Morkę, którzy pod batutą Jacka Bonieckiego wystąpią wespół z filharmonikami krakowskimi i chórem Teatru Wielkiego w Łodzi. Warto do Krynicy jeszcze się wybrać, zwłaszcza że w sobotę, ostatni festiwalowy dzień, o godz. 11 w koncercie promenadowym na deptaku pod batutą Grzegorza Mierzwińskiego wystąpi Orkiestra Szkoły Muzycznej im. Jana Kiepury z Sosnowca. Ta szkoła działa już od 55 lat. W 1958 roku odwiedził ją sam Jan Kiepura, który w szkolnej kronice napisał: trzymajcie wysoko sztandar muzyki polskiej. Jego imię szkole nadano w 1995 roku. Dwa lata później uczniowska orkiestra po raz pierwszy wystąpiła na festiwalu w Krynicy. Kolejne zaproszenia świadczą, że młodzi sosnowiczanie wysoko trzymają sztandar muzyki polskiej. To cieszy, bo – jak przed rokiem stwierdził prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, krynicki festiwal jest promocją naszej kultury i przyczyną, dla której tak licznie przybywają tu goście z Polski i zagranicy. By dalej tak było – na ile starczy niezwykłej pasji Bogusława Kaczyńskiego i grupy krynickich zapaleńców, jeśli finansowe wsparcie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego czy Urzędu Marszałkowskiego województwa małopolskiego dla festiwalu jest takie samo, jak wspierających osób prywatnych?

Autor artykułu: MAREK SKOCZA

W Krynicy trwa 35. Festiwal im. Jana Kiepury

Wednesday, August 29th, 2001

Pieniędzy dla kultury coraz mniej, ale pasjonaci nie poddają się. Podtrzymywany na duchu przez społeczność Krynickiego Towarzystwa Kulturalnego im. Jana Kiepury, artystyczny dyrektor od roku 1984, Bogusław Kaczyński interesująco zbudował program XXXV Festiwalu im. Jana Kiepury, który potrwa w Krynicy do 1 września.

Zapytany o pieniądze, Bogusław Kaczyński odpowiada: – Nie ma o czym mówić. Jesteśmy najbiedniejszym w Polsce tej rangi festiwalem. To, że udało się za skromniutki budżet przygotować tegoroczny program, jest dowodem… na istnienie Boga. Mam nadzieję, że w przyszłości Pan Bóg Krynicy nie opuści.

Sam Bogusław Kaczyński dwoi się i troi, jest wszędzie. Prowadzi kolejne koncerty i spotkania, albo jak przystało na rasowego gospodarza, zasiada na widowni. A propozycja goni propozycję. Przed południem, o godz. 11 na centralnym deptaku krynickim odbywają się koncerty promenadowe, albo w Teatrze Zdrojowym ,Jaworzyna” prezentowane są znakomite filmy – ,Neapol, śpiewające miasto”, ,Kocham wszystkie kobiety” i ,Valse brillante” z Janem Kiepurą, ,Halka” z 1937 r. z jego bratem Władysławem Ladisem Kiepurą i Ewą Bandrowską-Turską, ,Straszny dwór” z 1936 roku i ,Traviata” sprzed 20 lat z Placidem Domingo i Teresą Stratas w reżyserii Franca Zefirellego (ta projekcja odbędzie się w piątek o godz. 20 na deptaku centralnym). Teatr Zdrojowy jest też miejscem interesujących spotkań z gwiazdą. Wczoraj gościła tu Sława Przybylska, w poniedziałek znakomita aktorka przybyła z Kanady, Maria Nowotarska wystąpiła w poruszającym, dramatycznym monodramie Kazimierza Brauna ,Helena – rzecz o Modrzejewskiej” (ta wielka heroina XIX-wiecznej sceny gościła w Krynicy), dziś Nina Repetowska ma wystąpić w monodramie ,Lilka – Maria z Kossaków Jasnorzewska”, jutro Krynicę odwiedzi Nina Andrycz ze swą najnowszą sztuką ,Królowa i Szekspir” Esther Vilar, a w piątek – Jan Englert w monodramie ,Święty Mikołaj” Connora McPhersona.

W muzycznym nurcie krynickiego festiwalu króluje oczywiście opera i operetka, ale w tym roku przedstawiono i inne nurty. Równie atrakcyjne. Oczywiście, jak to u Bogusława Kaczyńskiego bywa, w gwiazdorskiej obsadzie. Między innymi – folk reprezentowała ukraińska grupa Horpyna, zaś czar muzyki cygańskiej odkrywa dziś festiwalowej publiczności światowej sławy zespół pieśni i tańca Romans z Kijowa.

Tegoroczny festiwal krynicki otwarła dwoma koncertami Orkiestra Symfoniczna KWK ,Staszic” pod dyrekcją Grzegorza Mierzwińskiego. W gali ,Tu gdzie śpiewał Jan Kiepura” wystąpili z katowickimi muzykami m.in. Iwona Hossa, Adam Zdunikowski, Adam Żaak i Joanna Rawik, która ogromnie pracę z katowickimi muzykami sobie chwaliła. W koncercie promenadowym z orkiestrą Grzegorza Mierzwińskiego wystąpili zaś m.in. Grażyna Bieniek, Adam Żaak, Adam Zdunikowski, Maciej Gallas i grupa taneczna ,Rydułtowy”. W Roku Verdiego, na całym świecie obchodzonym pod auspicjami UNESCO, nie mogło zabraknąć gali w setną rocznicę śmierci kompozytora. Grała Płocka Orkiestra Symfoniczna pod czujną batutą Jacka Bonieckiego. Bogusław Kaczyński przedstawił w niej prawdziwe diamenty polskiej sceny operowej. Operę Narodową znakomicie reprezentował Adam Zdunikowski, scenę poznańską – fenomenalna, dzień wcześniej goszcząca na plenerowym koncercie Estrady Śląskiej w Katowicach, Iwona Hossa, zaś łódzką – Krystyna Rorbach, Jolanta Bibel i Zenon Kowalski, będący w znakomitej kondycji, wprost odwrotnie proporcjonalnej do artystycznej kondycji ich macierzystej sceny. Zapewne na długo wryje się w pamięć krynickiej publiczności przejmująca aria Lady Makbet Krystyny Rorbach, przeszywająca ciarkami Gilda Iwony Hossy i kwartety – dramatyczny z ,Rigoletta” i pełen radości z ,Traviaty”.

Bardzo atrakcyjnie zapowiada się jeszcze jedna festiwalowa gala – finałowa parada gwiazd opery i operetki ,Wielka sława to żart”, do której Bogusław Kaczyński zaprosił m.in. Grażynę Brodzińską, Joannę Cortes, Edytę Ciechomską i Bogusława Morkę, którzy pod batutą Jacka Bonieckiego wystąpią wespół z filharmonikami krakowskimi i chórem Teatru Wielkiego w Łodzi. Warto do Krynicy jeszcze się wybrać, zwłaszcza że w sobotę, ostatni festiwalowy dzień, o godz. 11 w koncercie promenadowym na deptaku pod batutą Grzegorza Mierzwińskiego wystąpi Orkiestra Szkoły Muzycznej im. Jana Kiepury z Sosnowca. Ta szkoła działa już od 55 lat. W 1958 roku odwiedził ją sam Jan Kiepura, który w szkolnej kronice napisał: trzymajcie wysoko sztandar muzyki polskiej. Jego imię szkole nadano w 1995 roku. Dwa lata później uczniowska orkiestra po raz pierwszy wystąpiła na festiwalu w Krynicy. Kolejne zaproszenia świadczą, że młodzi sosnowiczanie wysoko trzymają sztandar muzyki polskiej. To cieszy, bo – jak przed rokiem stwierdził prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, krynicki festiwal jest promocją naszej kultury i przyczyną, dla której tak licznie przybywają tu goście z Polski i zagranicy. By dalej tak było – na ile starczy niezwykłej pasji Bogusława Kaczyńskiego i grupy krynickich zapaleńców, jeśli finansowe wsparcie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego czy Urzędu Marszałkowskiego województwa małopolskiego dla festiwalu jest takie samo, jak wspierających osób prywatnych?

Autor artykułu: MAREK SKOCZA

Wyrwana z kontekstu

Wednesday, August 29th, 2001

Tytuł nowego zbioru wierszy Renaty Putzlacher wydawać się może przypadkowym słowem, którego wieloznaczność ładnie komponuje się z “duszą poetki”.

A jednak wszyscy, którzy znają autorkę, wiedzą doskonale, że owo tytułowe “Pomiędzy” to słowo brzemienne w skutki i określające jej wieloletnie przemyślenia. Renata Putzlacher dojrzewała na Zaolziu, pięknie mówiąc i pisząc po polsku, wtopiona w czeską rzeczywistość, otoczona morawskimi i słowackimi przyjaciółmi, tropiąca swoje galicyjskie (właśnie tak!) korzenie. Zawieszenie pomiędzy kulturami czy problem tożsamości narodowej nie jest jednak zasadniczym tematem kolejnego zbiorku poetki (może poza bardzo konkretną “Wyrwaną z kontekstu” i kilkoma skojarzeniami w innych wierszach). To raczej punkt wyjścia do określenia wrażliwości kobiety, wiecznie zawieszonej w poszukiwaniu (miłości, sensu codzienności) oplątanej wątpliwościami, porównaniami i przymiarkami do szczęścia. Wychodząc z bardzo osobistych spostrzeżeń i uczuć, portretuje zatem Renata Putzlacher pewien uniwersalny stan emocji; to prawda, że przypisany głównie kobietom, ale czy tylko…?

Powrót do wspomnień, konfrontacja marzeń z rzeczywistością, lekki ton rozczarowania życiem, fascynacja wreszcie kobietami o trudnym losie (choćby Anna Achmatowa jako patronka jednej z części cyklu czy Camille Claudel – bohaterka wierszy) sprawiają, że poezja ta jest tyleż konkretna, co i uniwersalna. Takiemu wrażeniu sprzyja też nietypowa forma stylistyczna, jaką stosuje autorka. Epicki charakter jej wierszy-opowieści, nie zawsze poddaje się regułom interpunkcji, zawsze zamknięty jest jednak w żelaznym, podskórnym (doskonałym w czytaniu) rytmie.

Tomik “Pomiędzy. Wiersze z lat 1995-2000″, ozdobiony pięknymi grafikami Tadeusza Michała Siary, wydała Biblioteka Śląska w Katowicach.

Autor artykułu: (HW-M)

Mała ojczyzna

Tuesday, August 28th, 2001

- Każdy, kto czuje się związany z tą ziemią i chce tutaj pracować, jest u nas mile widziany – mówi radny Jan Konieczny, członek zarządu koła Związku Górnośląskiego w Rudzie 1.

Związek Górnośląski jest organizacją społeczną, powstałą w grudniu 1989 roku. Od początku swego istnienia działa w Rudzie Śląskiej, gdzie istnieje siedem kół związku, składających się na Krainę Rudzką.

- W naszym statucie odwołujemy się do wartości chrześcijańskich i tradycji śląskiej. Ale są u nas również ludzie, którzy nie są Ślązakami, a chcą pracować dla wspólnego dobra. – mówi J. Konieczny. W Rudzie 1 siedziba związku mieści się przy ulicy Bujoczka 12. Goście mogą m.in. posiedzieć ze znajomymi przy kominku, zagrać w gry towarzyskie, a także skorzystać ze zbiorów poświęconych historii Śląska i jego współczesności. Są też specjalne pisma dla hobbystów.

- W minionym dziesięcioleciu nasze Koło czterokrotnie zmieniało siedzibę. Myślę, że ta będzie ostateczną. Remont wykonaliśmy własnoręcznie i wreszcie mamy naprawdę przytulne lokum. To dobra propozycja dla ludzi, którzy mają wolny czas, np. dla emerytów, ale żeby Związek mógł się rozwijać, potrzebni są też młodsi. Ostatnio pojawiła się grupa młodych ludzi z naszej okolicy, absolwentów śląskich uczelni, którzy zaangażowali się w działalność organizacji – opowiada J. Konieczny.

Rudzkie Koło ma na koncie zorganizowanie kolonii dla dzieci, turniejów skata, parafiad, ognisk i biesiad w stylu regionalnym. Działaczom udało się wznowić barbórkowe przemarsze górniczych orkiestr dętych. Czwartego grudnia górnicza brać wyruszała spod szybu ,Franciszek” na mszę, co roku do innego kościoła. Jest to tradycja wywodząca się z czasów, kiedy hrabia Ballestrem stawał na czele dorocznego przemarszu. Kolejnym przedsięwzięciem koła są obchody przypadających na 8 listopada urodzin Karola Goduli. Impreza odbywa się w MDK, przy śląskiej kuchni i muzyce. Z pamiątkami po Goduli wiąże się również inny pomysł.

- Chcemy odbudować dom w którym mieszkał Karol Godula. Byłoby to uhonorowaniem tej nietuzinkowej postaci. Godula rozpoczął budowę śląskiego przemysłu właśnie tutaj, w Rudzie. Powrót do korzeni mógłby być dobrą promocją dla miasta – twierdzi J. Konieczny.

Autor artykułu: ADRIAN HAJDUK