Archive for September, 2001

Galeria “MM” zaprasza

Friday, September 28th, 2001

Miejska Galeria Sztuki “MM” zaprasza na kolejny sezon. 4.10 otwarta zostanie IV Jesienna Wystawa SCHAP, czyli prac malarzy skupionych w Stowarzyszeniu Chorzowskich Artystów Plastyków.

Będzie ją można oglądać do 27.10. W listopadzie (od 8.10) swoje prace będzie wystawiał natomiast Marian Knobloch, potem Werner Lubos. Galeria “MM” (przy ul. Sienkiewicza 3) jest czynna od wtorku do soboty od g. 10 do 18. Wstęp do galerii jest wolny.

Prowadzone są tu też zajęcia plastyczne dla dzieci i młodzieży. Te odbywają się w każdy czwartek i piątek od g. 16 do 17.30. Zajęcia są bezpłatne, prowadzi je Jan Herla.

Autor artykułu: (bf)

Danczowska oczarowała

Friday, September 28th, 2001

Owację na stojąco zgotowała publiczość wybitnej skrzypaczce Kai Danczowskiej, która w poniedziałek wystąpiła w Państwowej Szkole Muzycznej w Wodzisławiu. Artystka, która koncertować zaczęła w wieku dziewięciu lat, zagrała m.in. najpopularniejsze utwory Henryka Wieniawskiego.

- Zaczynam od Wieniawskiego, bo za dwa tygodnie w Poznaniu rozpoczyna się Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy imienia Wieniawskiego. Jest mi on szczególnie bliski, bo od tego konkursu zaczęła się moja kariera – wspominała artystka.
Kaja Danczowska nie tylko koncertuje i zasiada w jury konkursów skrzypcowych, ale także pracuje ze studentami. Od 1972 roku prowadzi klasę skrzypiec w Akademii Muzycznej w Krakowie. Koncert w Wodzisławiu odbył się w ramach II Powiatowych Dni Kultury i Sportu – dzięki staraniom Referatu Kultury Starostwa i dyrekcji PSM.

Autor artykułu: (mir)

Bomba z mułem

Friday, September 28th, 2001

Zbliża się sezon zimowy, a co za tym idzie konieczność kupna i dowozu opału do pieców centralnego ogrzewania. Na naszych drogach pojawia się coraz więcej ciężarowych samochodów po brzegi załadowanych węglem lub miałem. Stanowią one duży problem zarówno dla kierowców innych aut, jak i służb porządkowych.

Najwięcej ciężarówek wypełnionych węglem lub wciąż jeszcze popularnym mułem można spotkać w pobliżu kopalń, na przykład przy radlińskiej KWK “Marcel”. Codziennie tereny kopalni opuszcza przynajmniej kilkanaście aut. Rozjeżdżają się w różne strony i (mimo że przed bramą wyjazdową przejeżdżają przez rów z wodą) wywożą na kołach sporo zanieczyszczeń.

- Tego nie da się uniknąć. Nie będę przecież szczoteczką czyścił opon. Zresztą nie przesadzajmy, jak jest brzydka pogoda, wszystkie auta brudzą drogę – denerwuje się kierowca dużego kamaza, czekający na załadunek pod bramą kopalni.

Innego zdania są pracownicy miejskich służb komunalnych, które odpowiadają za usuwanie zanieczyszczeń z dróg. Zdaniem Wojciecha Dzierżęgi, kierownika działu drogowego Zakładu Gospodarki Komunalnej w Radlinie, do zabrudzeń ulic mułem i węglem dochodzi jesienią bardzo często.

- Najbardziej niebezpieczne są bryłki węgla na asfalcie. Odbijając się od kół przejeżdżających samochodów mają siłę pocisku i mogą zrobić krzywdę przechodniom. Dochodzi też do rysowania karoserii aut, a nawet wybijania szyb – wylicza Dzierżęga. – Mniejszy problem jest z mułem, ale na nim z kolei może dochodzić do poślizgów.

Użytkownikom dróg najbardziej przeszkadza jednak nie rozsypany na ulicy miał, ale same ciężarówki, które tamują ruch. – Jechać za taką zawalidrogą 40 kilometrów na godzinę i wdychać jego spaliny, to ponad moje siły. A teraz na drogach pojawiają się całe kolumny aut przewożących opał – narzeka Marcin Kucaj, mieszkaniec powiatu wodzisławskiego.

Jak mówią policjanci, na tego typu skargi nie ma odpowiedzi. – Kierowcy samochodów ciężarowych to tacy sami użytkownicy dróg, jak wszystkie inne pojazdy. Jeśli nie łamią przepisów, mają prawo się po nich poruszać – mówi nadkomisarz Adam Mandera, komendant policji w Radlinie.

Drogówka może ukarać kierowcę przewożącego opał tylko wtedy, gdy ewidentnie złamie on przepisy albo ma wyraźnie przeładowaną naczepę. Zdaniem nadkom. Mandery takie przypadki zdarzają się jednak rzadko.

- Wszystko zależy od kierowcy i jego kultury jazdy. Pamiętajmy jednak, że te samochody też muszą dojechać do celu – zastrzega komendant.

Autor artykułu: (mir)

Jazzowe czwartki

Thursday, September 27th, 2001

Koncertem wielkich gwiazd: Ewy Bem i Tria Andrzeja Jagodzińskiego inauguruje dziś kolejny sezon restauracja “Mimoza” w Rybniku-Niedobczycach.

Tradycyjnie już jazzowe czwartki będą się rozpoczynały o godz. 20. Raz w miesiącu miłośników dobrej muzyki czeka wielka atrakcja. W październiku będzie to “Bogurodzica”, w listopadzie w Rybniku zagości sama Urszula Dudziak, a w grudniu wystąpi tu Trio Krzysztofa Ścierańskiego. – Staramy się zapraszać najlepszych – mówi Arkadiusz Kozyra, szef “Mimozy” i organizator koncertów. – Bardzo często są to artyści, których nie można zobaczyć i posłuchać na żywo nigdzie w okolicy.

Równie ciekawie zapowiadają się koncerty w przyszłym roku. W “Mimozie” wystąpią kolejno: Marek Bałata, Włodzimierz Nahorny, Anna Serafińska, Trio Macieja Sikały, Stanisław Sojka i Zbigniew Lewandowski.

Autor artykułu: (KM)

Teatr Śląski: Premiera, urodziny i… znak zapytania

Thursday, September 27th, 2001

Wygląda na to, że podstawowym zajęciem dyrekcji Teatru Śląskiego już wkrótce stanie się zawodowe nękanie sponsorów. Od lat “Wyspiański” nie otrzymuje pieniędzy na premiery, a ostatnio nawet pensje dla pracowników, miesiąc w miesiąc, wpływają z Urzędu Marszałkowskiego ze znacznym opóźnieniem.

Poczucie nieustannej szamotaniny nie wpływa uskrzydlająco na twórczą atmosferę, choć dyrektor Bogdan Tosza ocenia miniony sezon pozytywnie. Teatr Śląski zdobył cztery wyróżnienia na Opolskich Konfrontacjach Teatralnych, wprowadził na afisz polską premierę “Glenna” Davida Younga. “Requiem dla gospodyni” Wiesława Myśliwskiego znalazło się w finale konkursu ministerialnego na wystawienie polskiej sztuki współczesnej, co zaowocowało refundacją kosztów wystawienia tego tytułu.

- Nie może być jednak tak, – mówi Bogdan Tosza – że bardziej cieszy nagroda pieniężna, niż prestiż z nagrody płynący. A tak się dzieje, niestety. Sytuacja naszego teatru jest bardzo trudna. Iluż może być wiernych przyjaciół-sponsorów i ile przedsięwzięć mogą sfinansować?! Nie możemy grać wyłącznie małoobsadowych sztuk kameralnych, bo oskarża się nas o brak ambicji. Tymczasem “Wyzwolenie” Stanisława Wyspiańskiego – spektakl, który zdobył uznanie publiczności i krytyków – to dla “Wyspiańskiego” potężny wysiłek. Paradoks leży w tym, że na wysiłek artystyczny mój zespół stać, na finansowy – nie.

W minionym sezonie, z Teatru Śląskiego odeszło 10 osób, więcej odejść po prostu nie może. Teatr to machina, w której nie tylko się gra, ale także “świeci”, buduje dekoracje i szyje kostiumy. Na razie nie wygląda jednak na to, że bieżący sezon będzie lepszy pod względem finansowym. “Wyspiański” jest smutnym fragmentem większej całości. Okazało się, że samorządy, które przejęły niektóre sceny mają dla nich więcej troski, niż włodarze województwa.

Wrzesień był w Teatrze Śląskim nie tylko przypomnieniem repertuaru minionego sezonu, ale także czasem prób nowej premiery i występu w warszawskim Teatrze Małym, gdzie nasz zespół pokazał “Glenna”. Pierwsza w tym sezonie pozycja to “Kartoteka” Tadeusza Różewicza, wyreżyserowana przez Krzysztofa Raua, w scenografii Marka Brauna. Jutrzejszej premierze towarzyszą dwie wystawy: “Różewicz w plakacie teatralnym” (foyer Dużej Sceny) oraz “Różewicz w Teatrze Śląskim” (Scena Kameralna). I to by było na tyle, gdy idzie o plany na najbliższe miesiące.

- Nie mogę rozmawiać z realizatorami i czynić żadnych inwestycji – mówi dyrektor Tosza – opierając się na pobożnych życzeniach. Oczywiście wiem, co chciałbym wystawić, ale dopóki nie zdobędę pieniędzy, dopóty nie będę przymiarek nazywać deklaracjami. Na szczęście mamy na afiszu interesujące pozycje, więc teatru zamykać nie musimy. Obok tytułów wymienionych wcześniej, zapraszam choćby na spektakl “Romea i Julii” Williama Szekspira, cieszący się ogromnym sukcesem frekwencyjnym od samej premiery.

5 i 6 października szykuje się natomiast wielkie święto, związane z obchodami 65. rocznicy nadania katowickiej scenie imienia Stanisława Wyspiańskiego. Przygotowywana jest sesja z udziałem historyków i krytyków teatralnych, odsłonięcie tablicy, poświęconej Marianowi Sobańskiemu oraz uroczyste spektakle dramatów Patrona, znajdujących się w repertuarze Teatru Śląskiego – “Akropolis” w reżyserii Bogdana Toszy oraz “Wyzwolenia”, zrealiowanego przez Krzysztofa Babickiego.

Autor artykułu: HENRYKA WACH-MALICKA

Takiego wyniku meczu pomiędzy samorządowcami z Polski i Niemiec nikt się nie spodziewał

Thursday, September 27th, 2001

Nie sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło, że piłka nożna jest grą, w której uczestniczy 22 zawodników, a i tak zawsze wygrywają Niemcy. Bielscy radni wspomagani przez Bielskie Orły zremisowali z samorządowcami z zaprzyjaźnionego Wolfsburga 1-1. To pierwszy remis w długiej historii polsko-niemieckich pojedynków.

Bielsko współpracuje z niemieckim Wolfsburgiem od 1992 roku, głównie w dziedzinach sport i kultura. Od początku samorządowcy z obu miast rozgrywają mecze piłkarskie. Koledzy-radni raz spotykają się na boisku w Wolfsburgu, raz na trawie w Bielsku. Atut własnego boiska był do tej pory na tyle silny, że gospodarze wygrywali wszystkie spotkania.

- Rok temu przegraliśmy w Niemczech po bardzo zaciętym pojedynku 3-4. Bilans wszystkich spotkań wynosi 4-3 dla Wolfsburga. Chcemy integrować środowisko piłkarskie, aby miasta partnerskie coraz bardziej zacieśniały współpracę – powiedział przed spotkaniem Ryszard Radwan, naczelnik wydziału kultury fizycznej w Urzędzie Miejskim w Bielsku.

Kibice przed spotkaniem nie mieli problemów ze wskazaniem zwycięzcy. Optymizm udzielił się także Eugeniuszowi Kuligowi, nieformalnemu trenerowi bielskich radnych i urzędników.

- Nie ma żadnej wątpliwości, że wygramy, chodzi tylko o rozmiary zwycięstwa – powiedział Kulig.

Przez pierwszą połowę na boisku dominowali goście. Dokładne i celne podania oraz kombinacyjna gra sprawiały, że bielscy samorządowcy drżeli. Gdyby nie dobra dyspozycja Marca, zawodnika Bielskich Orłów, bielscy samorządowy schodziliby na przerwę z bagażem paru bramek. Pierwszy raz piłka do polskiej siatki wpadła już w 7. min. Sędzia nie uznał jednak gola. Sporo szczęścia mieli także przyjezdni, których przed utratą bramki uratowała poprzeczka. Bielszczanie nie potrafi wykorzystać nawet niepewnie broniącego bramkarza Wolfsburga, który po każdym mocniejszych uderzeniu wypuszczał piłkę z siatki, potem rzucał się na nią jak lew i był zawsze szybszy od naszych napastników. Z upływem czasu jego interwencje były coraz pewniejsze. Niemcy zdobyli prowadzenie w 27. min. Wyrównał po przerwie Bogdan Zalewski. Żeby tradycji stało się zadość, mecz nie mógł się zakończyć wynikiem remisowym. Co na przykład zrobić z przechodnim pucharem, który trafia w ręce zwycięskiej drużyny i jest przechowywany do kolejnego pojedynku? Co ciekawsze, żeby stać się właścicielem pucharu, trzeba wygrać trzy kolejne mecze, co wydaje się chyba niemożliwe.

- Chciałbym, żeby tak zaangażowani byli wszyscy sportowcy, jak panowie, którzy mają tyle zajęć, a jeszcze mają czas na trening – komplementował radnych Kulig. – Średnio co dwa, trzy tygodnie gramy mecze. Niedawno mieliśmy sparing z urzędem skarbowym. Traktujemy to jako zabawę. Trenujemy regularnie w poniedziałki, kto ma ochotę, może dołączyć do nas.

Autor artykułu: TOMASZ WOLFF

Wiedza o Wyspiańskim

Wednesday, September 26th, 2001

VIII Turniej Wiedzy Historyczno-Literackiej poświęcony był życiu i twórczości Stanisława Wyspiańskiego. Uczestniczyli w nim uczniowie szkół ponadgimnazjalnych regionu częstochowskiego. Gros nagród zebrali uczniowie częstochowskiego Norwida.

Turniej zorganizowany przez Bibliotekę Publiczną w Częstochowie, częstochowską delegaturę Śląskiego Kuratorium Oświaty, Regionalny Ośrodek Kultury w Częstochowie rozegrano w Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji w Koniecpolu.

Komisja turniejowa przyznała 10 nagród. Pierwszą zdobyła Agnieszka Kowarska z Zespołu Szkół Samochodow-Budowlanych w Częstochowie, kolejne miejsca zajęli: 2. Izabela Rychter z Liceum Ogólnokształcącego im. C.K. Norwida w Częstochowie, 3. Edyta Warwas z Technikum Chemicznego Zespołu Szkół im. C.K. Norwida w Częstochowie, 4. Agata Myśliwiec z LO im. C.K. Norwida, 5. Daniel Bakota z LO w Kamienicy Polskiej, 6. Magdalena Cekiera z LO im. Norwida, 7. Karolina Majewska z Technikum Chemicznego Z.S. im. Norwida, 8. Anna Złotorowicz z LO im. płk. Z. Chmieleńskiego w Koniecpolu, 9. Patrycja Suliga z tej samej szkoły. 10. Kinga Stypniewska z LO im. mjr. H. Sucharskiego w Myszkowie. Przyznano także 10 wyróżnień. Komisja podkreśliła bardzo wysoki poziom konkursu.

Odbyła się także sesja popularnonaukowa poświęcona Stanisławowi Wyspiańskiemu oraz spotkanie z młodzieżowymi odtwórcami ról w częstochowskim ,Weselu” reżyserowanym przez Adama Hanuszkiewicza. Podczas wieczoru wystąpił zespół folklorystyczny ,Chrząstowianie”.

Autor artykułu: (wp)

Po ogólnopolskim sympozjum muzealnictwa

Wednesday, September 26th, 2001

- Teraz już wiemy czego oczekują od muzeów szkoły i możemy tworzyć wspólny program edukacji regionalnej. Wszystko to udało się uzyskać podczas sympozjum przygotowanego wspólnie przez nauczycieli i pracowników muzealnych – mówi dyrektor Iwona Młodkowska-Przepiórowska.

Po raz pierwszy ogólnopolskie sympozjum muzealnictwa regionalnego poświęcono działalności edukacyjnej tych placówek. Było ono wspólnym dziełem Muzeum Częstochowskiego i Muzeum Regionalnego w Radomsku. Jego wyniki okazały się tak owocne, że obecny na obradach przedstawiciel Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Franciszek Cemka obiecał pomoc finansową w wydaniu tekstów wystąpień. Jeśli nie uda się pomieścić ich w osobnym tomie, zostaną zamieszczone w czasopismach poświęconych muzealnictwu.

- Temat sympozjum podsunęli nam sami nauczyciele. Od jakiegoś czasu zaczęli nas bombardować prośbami o poświadczenie współpracy, udziału w lekcjach, czy wizyt w naszej placówce. Był to efekt wprowadzenia przez reformę oświaty nowego przedmiotu, edukacji regionalnej i nowych zasad awansu zawodowego. Zawsze czekaliśmy na jakiś system korzystania z muzeum przez młodzież szkolną. Teraz tylko musieliśmy zorientować się, czego oczekują od nas szkoły – mówi dyrektor muzeum.

Referaty uczestników posłużyły jako wprowadzenie do problemu edukacji młodzieży. Najważniejsze okazały się wnioski z zajęć warsztatowych w odrębnych zespołach. Zajmowały się one rozpatrzeniem ofert muzealnych, formami prezentacji dziedzictwa kulturowego, diagnozą obecnego kształtu nauczania historii małych ojczyzn.

- Muzea są najlepszym miejscem do realizacji edukacji regionalnej. Szkoły mogą przeprowadzać tutaj lekcje w oparciu o nasze wystawy, zbiory czy nawet pojedyncze eksponaty. Zajęcia przygotują pracownicy muzeów na zlecenie, szkoły skorzystają też z naszych scenariuszy, a niektóre lekcje będą dziełem wspólnym nauczyciela i pracowników muzeum. Tworzymy wspólny program, w którym wystąpi wielość form współpracy – podsumowuje dyrektor Młodkowska-Przepiórowska.

Najbliższy rok pokaże na ile zainteresowanie szkół i nauczycieli tym programem okaże się trwałe i owocne.

Autor artykułu: (wp)

Sport dla wszystkich

Wednesday, September 26th, 2001

O Puchar Ziemi Cieszyńskiej rywalizowali w ubiegłą sobotę na stadionie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Cieszynie uczestnicy X Międzynarodowej Lekkoatletycznej Spartakiady Osób Niepełnosprawnych. W zawodach uczestniczyło 431 zawodników z różnych stron Polski oraz Czech.

To największa tego rodzaju impreza w Polsce. Jest fajna zabawa, ale i rywalizacja, bo to przecież sport. Najważniejsze jest jednak to, że można się spotkać, poznać nowych ludzi – mówił Paweł Kozłowski ze Stowarzyszenia Fortis z Puław, reprezentowanego podczas spartakiady przez 12 zawodników.

- Impreza z roku na rok nabiera coraz większego rozmachu. Aby jak najwięcej osób, które nie trenują na co dzień, mogło wziąć udział w zawodach, rozwijamy konkurencje rekreacyjne. W tym roku wprowadziliśmy m.in. rzut strzałkami do celu, kręgle i układanie puzzli – mówiła Krystyna Stefańska-Gnida, przewodnicząca komitetu organizacyjnego spartakiady.

Do Cieszyna przyjechali sportowcy niepełnosprawni z różnych rejonów województwa śląskiego, a także m.in. z Kielc, Kołobrzegu, Poznania, Piotrkowa Trybunalskiego i Puław oraz reprezentacja Czech. Puchar Ziemi Cieszyńskiej dla najlepszej drużyny zdobyło Stowarzyszenie Rehabilitacji, Kultury Fizycznej, Turystyki i Integracji Osób Niepełnosprawnych z Cieszyna. Drugie miejsce drużynowo wywalczyło Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju Gminy Łodygowice, a trzecie Związek Inwalidów Narządów Ruchu Beskidy z Bielska-Białej. W klasyfikacji indywidualnej Puchar dla najlepszej zawodniczki zdobyła Irena Czyż ze Stowarzyszenia Rehabilitacji, Kultury Fizycznej, Turystyki i Integracji Osób Niepełnosprawnych z Cieszyna. Puchar dla najlepszego zawodnika przypadł Piotrowi Wróblewskiemu z PTTK Sosnowiec.

Autor artykułu: DANUTA CZAUS

Wola sobie

Tuesday, September 25th, 2001

Ostatnia niedziela dla obywateli gminy była dniem podwójnych wyborów. Ponad 10 tysięcy uprawnionych do głosowania mieszkańców miało zadecydować o tym, czy na administracyjnej mapie Polski zamiast obecnej gminy pojawią się dwie nowe.

W gminnym referendum brało udział 4115 mieszkańców, którzy mieli odpowiedzieć na pytanie: ,Czy jesteś za zobowiązaniem Rady Gminy w Miedźnej do złożenia wniosku do Rady Ministrów o dokonanie podziału gminy Miedźna na dwie odrębne: Gminę Miedźną obejmującą sołectwa: Miedźna, Grzawa, Góra, Gilowice i Frydek oraz gminę Wola obejmującą sołectwo Wola oraz osiedla Wola I i Wola II”. Głosowanie odbywało się w dziewięciu lokalach wyborczych, tych samych, w których wybierano parlamentarzystów, jednak na potrzeby referendum powołano osobne komisje. Za podziałem opowiedziało się 2521 osób, przeciw było 1568.

W Szkole Podstawowej nr 1 w Woli głosowało 543 mieszkańców. Za powstaniem osobnej gminy opowiedziało się 284, przeciw było 257, dwa głosy były nieważne. W Miedźnej, gdzie głosowało 491 obywateli, 407 było za podziałem, a tylko 84 przeciw.

- Choćbyśmy mieli przez pięć lat spłacać długi, to chcemy być na swoim – argumentuje Jan Cofała, sołtys Miedźnej. – Potrzeby naszego sołectwa, jak i innych części rolniczych, są pomijane. Pieniądze na drogi, choć są zagwarantowane w budżecie, nie zostały przekazane. Co mam powiedzieć mieszkańcom, którzy pytają o niedokończony chodnik na ul. Bieruńskiej?

W Górze za podziałem było 460 mieszkańców, przeciw 158. We Frydku 310 było za, a przeciw 51. W Woli głosowano w trzech lokalach. W SP 1 do referendum przystąpiło 543 osób, za podziałem było 284, przeciw 257. W lokalu wyborczym mieszczącym się w SP 2 za osobną gminą oddano 210 głosów, przeciw 166. Jedynymi mieszkańcami, którzy zdecydowanie opowiedzieli się za pozostawieniem jednej gminy, byli mieszkańcy sołectwa Wola.

- Najpierw trzeba mieć co dzielić, a my jesteśmy małą i niebogatą gminą. Dlatego nie uważam, by to był dobry pomysł. Tu zagrały czyjeś ambicje, a nie racjonalne przyczyny – powiedział jeden z mieszkańców sołectwa Wola, którzy głosowali w Domu Kultury.

Autor artykułu: (bj)