Marcel przeciąga się. Potem lekko porusza stopą. Obok w inkubatorach śpią spokojnie jego dwaj starsi bracia. Cała trójka przyszła na świat przedwczoraj przed godz. 11.00. Poród trwał kilka minut. W Wielospecjalistycznym Szpitalu Rejonowym im. B. Hagera w Tarnowskich Górach panuje odświętna atmosfera. Nic dziwnego. W końcu trojaczki po raz ostatni urodziły się tu prawie 20 lat temu.
O tym, że staną się rodzicami trojaczków Katarzyna i Janusz Wojciechowscy z Tarnowskich Gór wiedzieli już po pierwszym badaniu USG. Nie podejrzewali jednak, że urodzi im się trzech synów.
- Prawdę mówiąc myśleliśmy, że będą dwie dziewczynki i jeden chłopiec. A tu taka niespodzianka. Trzech chłopaków! Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie – zwierzył się “DZ” kilka godzin po porodzie pan Janusz.
Ostatnie dwa miesiące pani Kasia spędziła w szpitalu pod czujną opieką lekarzy. Dzieci urodziła na przełomie ósmego i dziewiątego miesiąca. Poród odbierało dwóch lekarzy: Maciej Jarolim i Andrzej Krawiec z Oddziału Położniczo-Ginekologicznego.
Pierwszy urodził się Marcel. Jest najmniejszy z braci. Waży 1400 gramów i ma 42 centymetry wzrostu. Minutę później na świat przyszedł Patryk. Chłopczyk waży 1450 gramów i ma 40 centymetrów wzrostu. Ostatni urodził się Dawid, ważący 1650 gramów i mierzy 44 centymetry.
- Dzieci przyszły na świat przez cesarskie ciecie. Trwało to kilka minut. Teraz mama i maluchy czują się dobrze. Myślę, że pani Kasia będzie mogła opuścić szpital za tydzień. Dzieci będą musiały pozostać w inkubatorach jeszcze przez około dwa miesiące – mówi dr Jarolim.
We wtorek wieczorem przy łóżku pani Kasi czuwali mąż, brat Tomek i mama Gabriela. Pani Kasia, choć zmęczona po zabiegu, była bardzo szczęśliwa.
- Tego nie da się opowiedzieć. Martwię się tylko, że jeszcze nie widziałam dzieci. Ciągle jestem zbyt słaba, żeby do nich przejść – mówi.
- Ale ja je widziałem! Są piękne! – zapewnia tata.
Marcel, Patryk i Dawid natychmiast po urodzeniu stali się ulubieńcami lekarzy i pielęgniarek. W ogromnych, jak na swój wzrost, pampersach wyglądają trochę śmiesznie. Są znacznie mniejsi od pozostałych noworodków. Na oddziale wszyscy porównują wielkość pięty Marcela do kciuka dorosłego człowieka. I prawie każdy śmieje się, że jego kciuk jest większy. Cała trójka ma czarne włosy i bardzo pogodne buzie.
Wojciechowcy mieszkają w Czarnej Hucie, dzielnicy Tarnowskich Gór. Są młodym małżeństwem. Marcel, Dawid i Patryk są ich pierwszymi dziećmi. Kiedy ich pociechy wyjadą ze szpitala, pięcioosobowej rodzinie, którą utrzymuje tylko pan Janusz, przyda się pomoc.
Autor artykułu: JOANNA LIDOCHOWSKA