Archive for October, 2001

Pary do pucharu

Monday, October 22nd, 2001

Na 24 i 25 października wyznaczono termin rozegrania trzeciej rundy pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Zabrze. Do rywalizacji przystąpi piętnaście zespołów. W czwartej rundzie już teraz znalazły się rezerwy Carbo Gliwice, gdyż dla tego zespołu przypadł wolny los.

W pucharowych zmaganiach w trzeciej rundzie spotkają się: Victoria Pilchowice z Gwarkiem Ornontowice, Gwiazda Chudów podejmować będzie Walkę Makoszowy, a ŁTS Łabędy zmierzy się u siebie z pierwszą drużyną Carbo Gliwice. W ostatniej parze Przyszłość Ciochowice będzie próbowała wygrać z trzecioligowym Piastem Gliwice. Wszystkie te mecze rozegrane zostaną w sobotę o godz. 12. Z kolei dzień później, również w samo południe zmierzą się Orzeł Stanica z Gazobudową Zabrze, Tempo Paniówki z Concordią Knurów i Czarni Pyskowice z GZKS Sośnica.

Autor artykułu: (wag)

Teatrzyk pełen dzieci

Friday, October 19th, 2001

W Miejskim Ośrodku Kultury “Centrum” w Wodzisławiu odbyły się już pierwsze zajęcia w ramach Dziecięcego Teatrzyku Lalek. Kilkunastu malców uczestniczy na razie w warsztatach plastycznych. Na kolejnych spotkaniach milusińscy będą uczyli się projektowania i wykonywania kukiełek.

Dziecięcy Teatr Lalek jest otwarty dla wszystkich dzieci w wieku od 6 do 14 lat. Przez cały też czas trwa nabór chętnych. Teatrzyk działa we współpracy z Klubem Plastycznym przy MOK-u. Spotkania odbywają się w poniedziałki i piątki o godz. 17.

Aleksandra Mrok, opiekunka warsztatów ma nadzieję, że pierwsze przedstawienie z udziałem wykonanych przez dzieci lalek uda się przygotować na święta Bożego Narodzenia.

Autor artykułu: (mir)

Mieszkańcy mówią: nie!

Friday, October 19th, 2001

Senator Adam Graczyński zorganizował w poniedziałek spotkanie w sprawie budowy zbiornika Racibórz Dolny. Pomysł inwestycji po raz kolejny podzielił ludzi. Zwolennicy zbiornika mówią, że innej ochrony przed powodziami nie ma. Przeciwnicy zapewniają, że wystarczy gruntowne oczyszczenie i uregulowanie Odry.

Przeciwnicy budowy zbiornika to przede wszystkim mieszkańcy sołectw Nieboczowy i Ligota Tworkowska. Ludzie odbudowali się po pamiętnej powodzi powodzi z 1997 roku, ale teraz nie mogą nawet kiwnąć palcem w swoich obejściach.

- Nasze wsie są przeznaczone pod zalanie, więc nic się tu nie może rozwijać. Nie można budować nowych domów, młodzi wyjeżdżają, bo nie mają perspektyw – mówiła Halina Błaszczok z Komitetu Obrony Wsi Nieboczowy i Ligota Tworkowska. – Na dłuższą metę tak nie da się żyć.

Argumenty przemawiające za budową suchego zbiornika retencyjnego Racibórz Dolny przedstawiał Józef Klepacz, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Raciborzu.

- Jedynie zbiornik uchroni przed zalaniem miejscowości leżące w dolinie Odry, począwszy od Raciborza, przez Kędzierzyn-Koźle, po Opole i Wrocław. Chodzi o miliony ludzi – przekonywał dyrektor Klepacz.

Pojęcie dobra zbiorowego niezbyt jednak trafiło do serca mieszkańców zagrożonych wizją wysiedlenia. Jan Szulc, sołtys Ligoty Tworkowskiej stwierdził, że dla tej społeczności Ligota i Nieboczowy są tak samo ważne, jak dla raciborzan Racibórz, a dla opolan Opole. – W naszej wsi nie ma nawet wałów – dodał sołtys. – Jak przychodzi woda, bierzemy dobytek i uciekamy. A potem wracamy. Nie jesteśmy z tego powodu szczęśliwi, ale też nie chcemy się stąd wyprowadzać.

Rozgoryczeni mieszkańcy mają własną wizję zabezpieczenia doliny Odry przed powodziami. Lucjan Wendelberger, członek Komitetu Obrony Wsi Nieboczowy i Ligota Tworkowska od dawna apeluje o oczyszczenie rzeki z zalegających w niej drzew i mułu oraz poszerzenie jej koryta. Ludzie są przekonani, że wtedy budowa zbiornika nie byłaby konieczna.

Przeciwnicy inwestycji zwracają uwagę, że pochłonie ona ogromne środki, których na razie i tak nie ma.
Komitet Obrony Wsi wysyłał liczne korespondencje do ministra ochrony środowiska, wojewody i władz gminy w sprawie zaniechania pomysłu budowy zbiornika. Nic to nie dało, za to kilku polityków próbowało zrobić na inwestycji polityczny interes. Senator Adam Graczyński zapewnił, że nie chce iść drogą swoich poprzedników.

- Jeszcze mi się nie zdarzyło wystawić na szwank swojego dobrego imienia. Nie zrobię tego i w tej sprawie. Postaram się pomóc – deklarował parlamentarzysta. Na pytanie, czy bardziej przekonują go argumenty zwolenników, czy też przeciwników inwestycji, odpowiedział dyplomatycznie: – Nie mam jeszcze wyrobionego poglądu, bo zbyt słabo znam sprawę.
Klaruje się natomiast stanowisko władz gminy. Do tej pory samorządowcy próbowali szukać kompromisu między zwolennikami i przeciwnikami budowy zbiornika. Teraz zapewniają, że w pierwszej kolejności będą dbać o interesy mieszkańców.

- Niepewność co do losu Nieboczów i Ligoty, która trwa od wielu lat, musi się wreszcie zakończyć – oświadczył Czesław Burek, wójt Lubomi.

Autor artykułu: (mir)

Zaufać eksperymentowi?

Friday, October 19th, 2001

Chora na zanik mięśni, szesnastoletnia Basia Oko nie może liczyć na polską medycynę, która w jej przypadku jest bezradna. Jedyną nadzieję daje dr Peter Law z Korei Południowej. Lekarze uważają go jednak za eksperymentatora, a koszt przeprowadzanych przez niego operacji sięga kwoty 150 tysięcy dolarów.

O Basi Oko pisaliśmy już na naszych łamach. Po niezwykłej akcji szkoły i rodziny udało jej się w czerwcu dotrzeć do kliniki w Memphis w USA, gdzie dr Peter Law po przeprowadzeniu specjalistycznych badań zakwalifikował ją do zabiegu. Będzie to przeszczep 80 miliardów zarodkowych komórek mięśniowych. Wszczepia się je do mięśni zdrowych, których Basia ma coraz mniej.

- Doktor nie daje mi pewności, ale daje nadzieję. Choroba postępuje z dnia na dzień. Wiem, że za rok może być za późno. Moje życie zależy od ludzi, którzy zechcą mi pomóc zebrać pieniądze na operację – mówi Basia.

Naukowcy z amerykańskiego Stowarzyszenia Dystrofii Mięśniowej zabronili Koreańczykowi dokonywać zabiegów w USA, twierdząc, że tego rodzaju przeszczepy nie są skuteczne. Dr Law wykonuje je jednak w Brazylii i Korei.

- O skuteczności praktyk dra Lawa przekonuje mnie obecny stan zdrowia Miłosza Klimczaka z Kędzierzyna-Koźla. Przed rokiem był już całkowicie bezwładnym człowiekiem, który bał się nadchodzącej śmierci. Dzisiaj potrafi już samodzielnie jeść, schylić się i stać w pionizatorze. W ciągu niespełna roku zrobił wielkie postępy.Trzeba to rozgłosić i przekonać ludzi, że te operacje mają sens! – mówi mama Basi. Małgorzata Oko-Hybś.

Jak poprzednim razem, tak i teraz do akcji zbierania pieniędzy włączyło się V LO w Gliwicach wraz z gimnazjum.

- Już trzeci raz bierzemy udział w koncercie charytatywnym na rzecz Basi. Granie jest dla nas przyjemnością, zwłaszcza, że jego cel jest szczególny. Basia jest naszą rówieśniczką. Mój starszy brat, student Wydziału Muzycznego UŚ, również nigdy nie odmówił udziału w tych koncertach, ponieważ popiera takie akcje – mówi Bartek Pieszka, licealista i lider zespołu ,Jazzy Sound”.

Andrzej Zieliński, historyk i organizator koncertu ma świadomość. że możliwości szkoły są niewielkie. Razem z uczniami planuje założyć stowarzyszenie, którego celem będzie zebranie chociaż części pożądanej kwoty.
Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Dystrophie Muscularum. Hasło: ,Basia Oko”
BGŻ/O Kędzierzyn-Koźle, 20301648-202055-2706-11

Autor artykułu: BEATA STRADOWSKA

Szkoły i bezrobocie

Thursday, October 18th, 2001

Członkowie Powiatowej Rady Zatrudnienia rozmawiali we wtorek o nowym kształcie sieci szkół oraz o profilach i kierunkach kształcenia młodzieży. Zapoznali się też z informacją o aktualnym stanie bezrobocia w powiecie kłobuckim.

Zgodnie z reformą oświaty, w przyszłym roku szkolnym w szkołach ponadpodstawowych ruszą nowe profile kształcenia: proakademicki, techniczno-technologiczny, środowiskowo-rolniczy, społeczno-usługowy i kulturowo-artystyczny. Kształcić w nich będzie 5 placówek w powiecie: Zespół Szkół przy ul. ks. I. Skorupki w Kłobucku, ZS Zawodowych nr 1 i 2 w Kłobucku, ZS w Krzepicach i ZS w Waleńczowie.

Mniej ciekawą sytuację mają bezrobotni. Do końca września w powiecie było ich 5427. To aż o 533 osoby więcej, niż we wrześniu ubiegłego roku. Kobiety stanowią 49,4 procenta ogółu zarejestrowanych (2684 osoby). Tylko niewielki odsetek bezrobotnych, 710 osób, posiada prawo do zasiłku. 4180 pozostających bez stałego zajęcia to mieszkańcy wsi. Zdecydowanie najwięcej bezrobotnych to osoby w wieku od 18 do 24 lat, z wykształceniem zasadniczym zawodowym. Na razie nie zanosi się na poprawę sytuacji ? kolejne zakłady informują o planowanych zwolnieniach grupowych.

Autor artykułu: (kwr)

Bez kolegium

Thursday, October 18th, 2001

Wczoraj przestało istnieć kolegium ds. wykroczeń. Jego sprawy przejęły w Częstochowie dwa wydziały grodzkie sądów.

Jeden z wydziałów grodzkich mieści się w budynku sądów przy ul. Dąbrowskiego – powstał po przekształceniu wydziału cywilno-karnego. Drugi działa w dawnym kolegium ds. wykroczeń przy ul. ks. Popiełuszki. O wykroczeniach mają także orzekać wydziały grodzkie w Myszkowie, Kłobucku, Koniecpolu i Zawierciu. Liczba spraw rozpatrywanych przez sądy rejonowe w naszym regionie wzrośnie rocznie – jak informuje Bogusław Zając, rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie – o około 18 tysięcy.

- Mamy obiecane przez ministerstwo sprawiedliwości 18 etatów dla sędziów do rozpatrywania wykroczeń, tak aby na jednego sędziego przypadało około tysiąca spraw rocznie – mówi rzecznik. – Na razie dostaniemy jednak jedynie 6 etatów.

Sędziowie obawiają się, że Temidzie grozi lawina drobnych spraw cywilno-karnych, a na ich rozstrzygnięcie trzeba będzie czekać miesiącami – tym bardziej, że sądy rejonowe mają zajmować się wykroczeniami zarówno w pierwszej, jak i drugiej instancji.

Autor artykułu: (vig)

Sensacja na Żarze

Thursday, October 18th, 2001

- W tym roku wylataliśmy na szybowcach około 2500 godzin. Poza jednym drobnym incydentem, nie mieliśmy żadnych problemów. Statystyka mówi sama za siebie – przekonuje Bogdan Drenda, szef wyszkolenia w Górskiej Szkole Szybowcowej Żar. Miłośnicy szybownictwa z Międzybrodzia Żywieckiego mają żal do niektórych mediów, że “sztucznie rozdmuchały” niefortunne lądowanie jednego z szybowców w ubiegłym tygodniu.

Przypomnijmy, że w ubiegły czwartek, podczas lądowania szybowiec Gapa zahaczył o krzaki i bez kłopotów wylądował na ziemi. 22-letni pilot z Gdańska wyszedł ze zdarzenia bez szwanku, podobnie jak szybowiec. Hanna Zwierzyna, instruktorka szybownictwa z Żaru mówi, że nie jest to pierwszy przypadek, kiedy z niegroźnego wydarzenia, zrobiono sensację. Wspomina jak kiedyś leciała szybowcem. Wylądowała na polu pod Łodzią, gdzie miał dojechać samochód ze specjalną przyczepką na szybowiec. Wcześniej należało jednak odpiąć skrzydła, a to już wystarczyło, żeby na miejscu pojawiły się odpowiednie służby i tłum gapiów. Ludzie sądzili, że szybowiec spadł, skoro był bez skrzydeł.

- Jak w każdym takim przypadku powołana została specjalna komisja, która zbada sprawę. Z wszystkiego wyciągane są później wnioski, które przydadzą się na przyszłość – stwierdził Drenda.

Instruktorzy i miłośnicy szybownictwa z Żaru podkreślają, że jest to bezpieczny sport, pod warunkiem, że wszystko “robi się z głową”. Hanna Zwierzyna uważa, że najmniej błędów popełniają adepci, rutyna gubi natomiast czasami osoby szybujące od lat. Dodała, że w szybownictwie potrzeba trochę ryzyka, ale jeszcze więcej rozwagi.

Ludzie z Żaru porównują latanie na szybowcach do jazdy samochodem. Drenda mówi, że jakby ludzie podchodzili do wszystkiego z głową, mielibyśmy o wiele mniej wypadków na drogach. Podobnie w powietrzu (nie tylko na szybowcach, ale także m.in. na paralotniach czy samolotach).

Dlatego ważna jest profilaktyka. Aby trafić do szybownictwa, trzeba przejść specjalistyczne badania lekarskie. Każdy dzień latania zaczyna się odprawą, na której podkreśla się, co wolno w danym dniu, a co nie. Uważnie śledzi się także komunikaty meteorologiczne. Za siebie mówią także statystyki. W tym roku na Żarze wykonano około 2500 godzin lotów na szybowcach. Poza czwartkowym, niefortunnym lądowaniem, nie było żadnych problemów.

Autor artykułu: TOMASZ WOLFF

Ciężkie podatki

Wednesday, October 17th, 2001

Jedną z ważniejszych zmian w przyszłorocznych podatkach, które chce wprowadzić nowy rząd, będzie zamrożenie progów. Pozostaną one na dotychczasowym poziomie (I próg 37.024 zł, II próg 74.048 zł). Ponieważ płace wzrosną o poziom inflacji, część osób zapłaci podatek w wyższym przedziale niż dotychczas.

Opodatkowane zostaną dochody z oszczędności: lokat bankowych, kont osobistych i obligacji skarbowych. Podatek ma wynieść 20 proc. Można przypuszczać, że spowoduje to spadek liczby oszczędzających, jak miało to miejsce w Niemczech po wprowadzeniu podobnego pomysłu.

Koalicja planuje likwidację dużej ulgi budowlanej. Kto w przyszłym roku rozpocznie budowę domu, nie będzie mógł już odliczyć kwoty 30.590 złotych, do czego miał prawo według obecnych przepisów. Zostaną jednak zachowane prawa nabyte: osoby, które rozpoczęły budowę przed wejściem w życie nowych zasad, będą mogły korzystać z ulgi, choć krócej. Zamiast przez cztery lata, tylko przez trzy.

Opodatkowane zostaną bony towarowe, którymi zakłady pracy obdarowywały swoich pracowników np. z okazji świąt. To samo będzie z darmowymi biletami na imprezy. Pracodawcy nie płacili dotychczas podatku, gdy łączna wartość tych świadczeń na jednego pracownika nie przekraczała w ciągu roku 700 złotych.

Opodatkowane zostaną prawdopodobnie ulgowe ryczałty na samochód. Nie będzie także ulgi na zakup gruntu pod budowę, jeszcze nie wiadomo, co stanie się z ulgą za oszczędzanie w kasie mieszkaniowej.

Niewiadomą nadal pozostaje kwestia wspólnego opodatkowania małżonków: tylko w ubiegłym roku w województwie śląskim skorzystała z tej możliwości prawie połowa wszystkich pracujących.

Zmiany w przyszłorocznych podatkach mają przynieść fiskusowi dodatkowo około 15 miliardów złotych. Nie zlikwidują one jednak dziury w budżecie, choć dla sporej liczby podatników są radykalne. Aby zmiany mogły wejść w życie muszą być uchwalone przez Sejm i Senat oraz podpisane przez prezydenta i ogłoszone w “Dzienniku Ustaw” do końca listopada.

Autor artykułu: ADAM WOŹNIAK

Impresaryjny najazd

Wednesday, October 17th, 2001

Będzie o czym dyskutować. Zarówno inscenizacja “Króla Leara” Williama Szekspira w warszawskim Teatrze Powszechnym, jak i “Mała Steinberg” Lee Halla (premiera w Teatrze Studio), wzbudziły gorące dyskusje, a nawet kontrowersje.

W obydwu przypadkach, krytycy i publiczność podkreślali jednak oryginalność interpretacji i klimat emocjonalny spektakli. Czyli… trzeba obejrzeć, by mieć własne zdanie!

Najpierw – 22 października, o godz. 18 i 20.15 – zaprezentuje swój monodram Krystyna Janda. Swój, bo aktorka ten tekst wybrała i nigdy nie ukrywała, że ma do sztuki bardziej niż tylko profesjonalny stosunek. Dochód z wydawnictw, związanych z “Małą Steinberg”, postanowiła też przeznaczyć na rzecz Polskiej Fundacji Synapsis, pomagających dzieciom z autyzmem. Na tę chorobę cierpi bowiem bohaterka sztuki Lee Halla, w którą wciela się Krystyna Janda. Wstrząsające studium choroby powiększa fakt, że dziewczynka choruje także na raka. Sztuka próbuje oddać stan wewnętrzny chorej, jej bardzo osobiste postrzeganie świata i oswajanie nadchodzącej śmierci. Aktorka, w czasie pracy nad przedstawieniem, powtarzała często, że nie chodzi jej o tanią litość lecz o prawdę, której my – znakomita większość ludzkości – nawet się nie domyślamy…

Podobnie – dążeniem do prawdy psychologicznej – tłumaczył swój pomysł na interpretację “Króla Leara” Piotr Cieplak. Reżyser znany nie tylko z oryginalnego scenicznego myślenia, ale i z konsekwencji stylistycznej, “odebrał” wielkiej tragedii patos i historyczny kostium. Zdaniem twórcy, a także Zbigniewa Zapasiewicza – kreującego postać Leara, jest to dziś absolutnie konieczne, realia są bowiem dla Szekspira tylko maską, skrywającą odwieczne, niezmienne i skomplikowane mechanizmy pożądania władzy i miłości.
Wielu recenzentów określało przedstawienie Cieplaka mianem kameralnego, ale wstrząsającego. Co do wielkości Zbigniewa Zapasiewicza nikt wątpliwości nie miał. Artyście partnerują: Katarzyna Herman, Justyna Sieńczyłło, Edyta Olszówka, Kazimierz Kaczor, Władysław Kowalski, Rafał Królikowski, Piotr Machalica i Gustaw Lutkiewicz. “Króla Leara” zobaczymy w Teatrze Rozrywki 24 października, o godz. 19.

Autor artykułu: HENRYKA WACH-MALICKA

Kolejka do sprawiedliwości

Wednesday, October 17th, 2001

Wczoraj instytucja kolegium do spraw wykroczeń odeszła do historii. Sprawy dotychczas rozpatrywane przez kolegia przejęły wydziały grodzkie sądów rejonowych. Wiadomo już, że zmiana spowoduje spory bałagan.

- W okręgu katowickim kolegia rocznie prowadziły około 42 tys. spraw. Teraz trafiły one do sądów, gdzie zajmie się nimi łącznie… 16 sędziów. Przekazując nam nowe obowiązki nie zadbano o przydzielenie etatów sędziowskich – stwierdza sędzia Teresa Truchlińska-Binasik z Sądu Okręgowego w Katowicach.

Sędziowie wiedzą, że muszą się spieszyć rozpatrując wnioski dotyczące m.in. drobnych złodziei, piratów drogowych odmawiających przyjmowania mandatów czy osób tworzących dzikie wysypiska śmieci. Po dwóch latach wykroczenie ulega bowiem przedawnieniu.

- Do katowickiego kolegium trafiało rocznie około 12 tys. wniosków. Orzekało 18 osób. Teraz identyczna liczba spraw przypadnie na 4 sędziów. Nie ukrywam, że przewidujemy poważne kłopoty – przyznaje sędzia Michał Marzec, prezes Sądu Rejonowego w Katowicach.

We wtorek szefowie wielu sądów na terenie całego województwa śląskiego brali udział w spotkaniach pożegnalnych z członkami kolegiów. Podziękowano im za pracę. Zatrudnieni tam dotychczas radcy prawni, jeśli posiadają aplikację sędziowską, mogą ubiegać się o etat w wydziałach grodzkich.

Prawnicy zgodnie uważają, iż kolegia najczęściej działały szybko, chociaż nie zawsze w pełni profesjonalnie. Sądy na załatwienie tych samych spraw potrzebować będą znacznie więcej czasu.

- Odwołania od orzeczeń wydziałów grodzkich otrzyma Sąd Okręgowy. Konieczność szybkiego załatwiania ogromnej liczby drobnych spraw, które mogą się przedawnić, prawdopodobnie wywoła opóźnienia procesów osób oskarżonych o poważne przestępstwa – dodaje sędzia Teresa Truchlińska-Binasik.

Popełniający wykroczenie, korzystając z pomocy adwokata starającego się opóźnić wydanie werdyktu, ma obecnie duże szanse na uniknięcie jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Autor artykułu: DARIUSZ KRAWCZYK