Mottem VI Konkursu Gwary Śląskiej stały się słowa piosenki: “Bo Hanys chce mówić, a Gorol chce godać”. I rzeczywiście “Hanysy” ganili swoich za to, że nie przestrzegają tradycji, a “Gorole” usiłowali posługiwać się gwarą.
Konkurs Gwary Śląskiej odbył się już po raz szósty w Górnośląskim Centrum Edukacyjnym. Został zorganizowany, podobnie jak poprzednie, przez gliwicki oddział Stowarzyszenia Nauczycieli Polonistów oraz II Liceum Ogólnokształcące w Gliwicach.
- Początkowo staraliśmy się stworzyć szansę dla tych, którzy nie mówią czystą polszczyzną, nie zabłysną wypracowaniem, czy też nie zakwalifikują się do olimpiady polonistycznej. Mogli zaistnieć w inny sposób i docenić przy tym wartość kultury regionalnej. Teraz coraz częściej pojawiają się uczniowie pochodzący z zupełnie innego środowiska. Zadają sobie wiele trudu, żeby poznać gwarę, potem wystąpić i to jest cenne. Dzięki nim przenikają się różne, niejednokrotnie obce sobie tradycje – mówi Aleksandra Biernacka-Świerc, główna organizatorka imprezy.
Jury konkursu, w skład którego wchodzili m.in. Stefania Grzegorzyca, autorka wierszy pisanych gwarą i kierowniczka zespołu “Wrazidloki” i Jan Ballarin, dyrektor Państwowej Szkoły Muzycznej w Gliwicach, nagrodziło następujące osoby: I miejsce zdobyła Elżbieta Plaza z III LO w Gliwicach, przygotowana przez Ewę Grynicką; II miejsce – Joanna Sosna z I LO w Mikołowie, podopieczna Ireny Radomskiej; III miejsce – Monika Wyciślok z IV LO w Gliwicach, uczennica Izabeli Kosar. Dodatkowo, spośród siedemnastu występów jury wyróżniło Magdalenę Łonczek i Przemysława Drzazgę z GCE za zabawną adaptację sceniczną “Rzepki” Juliana Tuwima, Bartłomieja Smolarczyka z Ogniska Pracy Pozaszkolnej nr 3 w Zabrzu za walory tekstu własnego o zabrzańskich zabytkach oraz Weronikę Kubinę z IV LO w Gliwicach. Laureaci otrzymali gorące brawa, tradycyjne “Karolinki”, albumy “Gliwice 2000″ i komplety kaset wideo. Zostali nagrodzeni za prezentację różnorodnych tekstów gwarowych (np. Stanisława Ligonia) oraz tekstów własnych, stylizowanych na gwarowe.I właśnie one przybliżyły słuchaczom kulturę śląską. Można było dzięki nim poznać zwyczaje weselne (nudelzupa, zołza, rolady, modro kapusta i kluski na łobiod, czy też tłuczenie szkła pod drzwiami panny młodej na dzień przed ślubem). Przypomniano również starą legendę, według której górnicy, “co w kopalni poginyli, dali tam robiom” i proszą, aby ich kamraci kochali kopalnię i na złość sobie nie robili.
- Moim zdaniem takie konkursy są potrzebne, gdyż mowa i zwyczaje śląskie zanikają. Za dziesięć lat nikt nie będzie o nich pamiętał. Impreza ta przybliżyła nam barwne perypetie życia na Śląsku opowiedziane piękną gwarą. Za rok może sam wezmę udział w konkursie – mówi Jasiek Pelka z IX LO.
Zarówno występujący, jak i zaproszeni goście mogli przysłuchiwać się i przyglądać “Wrazidlokom”, dzieciom z zespołu regionalnego, które wykonały tradycyjne pieśni i tańce śląskie do rytmu wygrywanego przez ich skoczną kapelę.
Autor artykułu: BEATA STRADOWSKA