Archive for January, 2002

Kantor w BWA

Monday, January 28th, 2002

Jeszcze w Galerii Bielskiej BWA nie skończyła się ,Bielska Jesień”, a już zapowiedziano inne duże wydarzenie. W środę, 6 lutego, odbędzie się wernisaż wystawy rysunków Tadeusza Kantora. Pochodzą z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi, a będzie można je oglądać do 3 marca.

Przez wiele lat twórczość Kantora kojarzono głównie z teatrem. Po jego śmierci teatr należący do niego przestał istnieć, pozostały natomiast rekwizyty, rysunki i obrazy. Rysunków jest najwięcej, są najpełniejszą formą wypowiedzi artysty. Pełna ich teczka towarzyszyła Kantorowi wszędzie. Rysował często i w każdym niemal miejscu. Wystarczyła kartka papieru i flamaster.

Autor artykułu: (net)

Bransoletki szczęścia

Monday, January 28th, 2002

Na sobotę i niedzielę do SDK ,Tęcza” wprowadzili się medycy z Chin i Mongolii, irydolodzy, kręgarze, masażyści, bioenergoterapeuci, zielarze, wróżki, numerolodzy, jasnowidze… Nie mogło też zabraknąć sprzedawców akcesoriów Feng-Shui oraz kamieni półszlachetnych.

- Warto mieć w swoim otoczeniu np. takie agatowe jajo – mówi jeden z członków tyskiego koła radiestezji, żywo zainteresowany ofertą stoiska z kamieniami. – Chłonie złą energię. W starych gospodarstwach, w rogu domu, od strony południowej gospodarze kładli polny kamień, który oczyszczał aurę otoczenia.

Na innym stoisku można było kupić sobie … szczęście. Wystarczyło zainwestować np. w bransoletkę z chińskimi znakami szczęścia, bogactwa i pomyślności.
- Ważny jest znak, nieważne miejsce, gdzie się go nosi i materiał, z którego jest zrobiony – tłumaczy sprzedawca, Krzysztof Kała z Częstochowy. – Taki pierścień Atlantów, który swoim kształtem daje bardzo silną ochronę i nietykalność przed agresją i złem z zewnątrz, przed wypadkami, kradzieżami, itp., niekoniecznie musi być srebrny za kilkadziesiąt złotych. Może być najzwyklejszy za 5-8 zł. Jeśli ktoś nie lubi pierścienia, może poszukać samego znaku na medalionie, który też niekoniecznie trzeba nosić na szyi. Ja mam przy kluczach i – odpukać – nic złego mi się dotąd nie przytrafiło.

Inny znak przywraca równowagę energetyczną, jeszcze inny potęguje zdolności intelektualne. Jest tu także moneta szczęśliwego losu i dostatniego życia, jest talizman dla tych, co chcą odnaleźć miłość i wrogów przemienić w przyjaciół… Dobrze mieć u siebie np. lakowego smoka, który uchodzi za strażnika domostwa. Miejsca by nie starczyło dla wyliczenia dobrodziejstw, jakich mogą nam przysporzyć różnego rodzaju blaszki, dzwoneczki, figurki, koraliki…

Autor artykułu: JOLANTA PIEROŃCZYK

Siecią, a nie do rzeki!

Saturday, January 26th, 2002

W zasadzie do ubiegłego roku większość domostw musiała sama sobie radzić z odprowadzaniem ścieków. Jak wiadomo utrzymanie szamba i wywóz nieczystości to koszt niebagatelny. Ponadto zdarzało się, że mieszkańcy zanieczyszczali pobliskie rzeczki i glebę.

W związku z tym władze gminy postanowiły ubiegać się o preferencyjną pożyczkę (w części umarzalną) oraz o dotację z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Po spełnieniu wszystkich wymogów gmina pieniądze dostała.

- Pieniądze zostaną na dalsze prace. Mamy już w sumie wybudowanej ponad 10529 m sieci grawitacyjnej, dwie przepompownie ścieków, 1058 m kanału tłocznego i 473 przykanalików sanitarnych – wymienia Helena Czapla, kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej.

Realizowana jest także budowa kolektora sanitarnego z przykanalikami na ul. Zielonej (1750 m z możliwością przyłączania 100 gospodarstw domowych do sieci kanalizacyjnej).

Ponadto rozpoczną się prace na wykonanie budowy kanalizacji ulic: Mostowej, Grochowskiego, Marii Konopnickiej, części Żeromskiego i Rynku.

- Do tej pory każdy mieszkaniec sam musiał zapłacić za wywóz ścieków. Jest to bardzo wysoki koszt. Odprowadzenie ścieków jest o wiele tańsze, choć nakłady na budowę całej infrastruktury są olbrzymie – mówić Helena Czapla.

Na razie skanalizowane zostanie tylko miasto, w najbliższej przyszłości planowane są także inwestycje w ościennych sołectwach.

Inwestycja tylko dla Szczekocin to koszt ok. 830 tys. zł. Władze gminy otrzymały z NFOŚ pożyczkę preferencyjną (332 tys. zł) i 249 tys. zł dotacji. Resztę na inwestycje wygospodarowano z budżetu gminy.

Autor artykułu: (pat)

Kłótliwa sesja

Saturday, January 26th, 2002

Świerklanieccy radni uchwalili 17 stycznia budżet gminy. Przewiduje on wydatki w wysokości ok. 12 mln 500 tys. zł. Około 1,5 mln zł przeznaczone jest na inwestycje. Władze chcą kontynuować budowę kanalizacji w sołectwie Świerklaniec, zainstalować ekologiczne ogrzewanie w szkole i przedszkolu w Orzechu, a zmodernizować w Zespole Szkół w Nakle Śląskim. Kolejne zamierzenia to przebudowa świerklanieckiego przedszkola, dalszy remont murów oporowych w tamtejszym parku, budowa wodociągu i kanalizacji na ulicy Wąskiej w Nakle Śl. a wodociągu na ulicach Powstańców i Leśnej w Nowym Chechle.

Program sesji obejmował wszystkie tematy z praktycznie nie odbytego grudniowego posiedzenia rady. Już w trakcie ustalenia porządku obrad, przedmiotem sporów radnych stały się tematy kontrowersyjne. Należały do nich niewątpliwie: przeniesienie gospodarki komunalnej do Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji, brak pieniędzy na rozpoczęcie budowy sali gimnastycznej w Zespole Szkół w Nakle Śląskim, propozycje zamian własności gruntów w związku z porządkowaniem stanu prawnego dróg dojazdowych do Agromy, ,regulacja” zarobków wójta oraz przyjęcie gminnego programu profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych.

Radna Zdzisława Jakoktochce zgłosiła wniosek o zbadanie zasadności wydania w ubiegłym roku pieniędzy na remont przedszkola w Świerklańcu. Chciała też, by specjalna komisja, z udziałem Państwowej Inspekcji Pracy i Sanepidu, oceniła czy w sali gimnastycznej Zespołu Szkół w Nakle Śl. mogą odbywać się zajęcia.

- Na remont przedszkola, służącego blisko 100 dzieciom zarezerwowano 100 tysięcy złotych, wydaliśmy około 80, w tym 20 tysięcy na projekt – wyjaśniał radny Henryk Pluskota. – Dalsze jego funkcjonowanie wymagało przebudowy zaplecza kuchennego, które mieści się na 16 metrach kwadratowych. Jedynym wyjściem było przystosowanie do tego celu innego pomieszczenia i przeniesienie kaplicy klasztornej. W miejscu po kaplicy mamy dwie sale na zajęcia z dziećmi.

Podwyżkę wynagrodzenia wójta przyjęto zdecydowaną większością, ale jej przeciwnicy wyszli podczas głosowania z sali. 1 stycznia wzrosło ono z 5 tys. 669 zł 40 gr do 5 tys. 924 zł 20 gr brutto z dodatkami. Zastępca wójta zarabia 4 tys. 905 zł, sekretarz gminy 4 tys. zł, a skarbnik 4 tys. 366 zł brutto.

Autor artykułu: STANISŁAW WAWSZCZAK

Wojewoda nie pomógł

Saturday, January 26th, 2002

Zadecydowali o tym radni Radzionkowa na środowej sesji. W obradach uczestniczył też wojewoda Lechosław Jarzębski. Już po raz drugi zabiegał o porozumienie między władzami Bytomia i Radzionkowa w sprawie budowy oczyszczalni. Bo to właśnie oczyszczalnię, należącą do Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego, a znajdującą się w granicach Radzionkowa, władze Bytomia chcą mieć w swoim mieście. Miałoby to doprowadzić do szybszego jej zmodernizowania.

- Nikt tu nie chce rozwiązań siłowych. Natychmiast odstąpimy od zmiany granic, gdy tylko dostaniemy pozwolenie na budowę – mówił na sesji Zdzisław Marchwiński, wiceprezydent Bytomia.

- Jestem zbulwersowany wypowiedzią prezydenta – zaraz potem mówił Jarzębski. I tłumaczył jak wyobraża sobie porozumienie: – Odstępujecie od roszczeń, dajecie nam akcje oczyszczalni, my zgadzamy się na oczyszczalnię.

- 5 lutego odbędzie się rozprawa administracyjna, na której każdy będzie mógł zgłosić swoje uwagi odnośnie oczyszczalni. Najpóźniej dwa tygodnie potem wydamy decyzję o warunkach zabudowy, w której uwzględnimy wszystkie zgłoszone uwagi – tłumaczył Henryk Dolibog, wiceburmistrz Radzionkowa.

Krystyna Jastal, dyrektor BPK szybko obliczyła, że w takim razie pozwolenie na budowę dostanie najwcześniej w kwietniu ,na prima aprilis”.

- Mam nadzieję, że do września zakończymy inwestycję – powiedziała ,DZ”.

Obecny na sesji Antoni Jankowski, starosta tarnogórski deklarował poparcie: – Zdanie Radzionkowa jest zdaniem powiatu.

Sesja z udziałem wojewody i przedstawicieli władz Bytomia nie przyniosła konkretnych rozwiązań.

- Chyba ta oczyszczalnia w tym miejscu powstanie – powiedział na zakończenie zrezygnowany Gustaw Jochlik, burmistrz Radzionkowa.

Autor artykułu: MONIKA PACUKIEWICZ

Koziołek zaprasza

Thursday, January 24th, 2002

Po sobotniej premierze “Koziołek Matołek” miał zniknąć z repertuaru Teatru Lalek Banialuka aż do lutego. Stało się inaczej. Choroba aktora obsadzonego w innej sztuce spowodowała zmiany. Przygody ulubionego bohatera kilku pokoleń, stworzonego przez Kornela Makuszyńskiego, oglądać można w niedzielę o 11.00.

Spektakl wyreżyserowała Lucyna Sypniewska pod opieką artystyczną Piotra Tomaszuka. Scenografię stworzyła Ewa Pietrzyk, muzykę napisał Piotr Nazaruk. Do zbudowania teatralnej opowieści wykorzystano tylko część koziołkowych przygód. W rolę głównego bohatera wcielił się Radosław Sadowski, absolwent białostockiej szkoły teatralnej, debiutujący tą kreacją na bielskiej scenie. Towarzyszą mu Lucyna Sypniewska, Wiesława Pilarz i Katarzyna Koziara, wcielające się w trzy polskie kozy i nie tylko.

Autor artykułu: (net)

W krainie Śnieżynek

Thursday, January 24th, 2002

Sympatyczne widowisko o Królestwie Pani Zimy i Śnieżynek przygotowały dzieci z Przedszkola w Marklowicach. Spektakl zaprezentowano wczoraj w dziale dziecięcym Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Wodzisławiu. Na widowni zasiadły dzieci z miejscowego Przedszkola nr 6 oraz podopieczni Ośrodka Rehabilitacji i Terapii Dzieci i Młodzieży.

Autor artykułu: (mir)

Laba bez śniegu

Thursday, January 24th, 2002

Uczniowie już mogą odliczać godziny, jakie dzielą ich od zimowego odpoczynku. W poniedziałek w szkołach naszego regionu rozpoczynają się długo wyczekiwane ferie. Nie oznacza to jednak, że szkoły będą zamknięte przez bite dwa tygodnie. Wiele placówek oświatowych zdecydowało się bowiem na organizację półkolonii, co oznacza że przez ten czas można intensywnie korzystać z sal gimnastycznych, krytych pływalni czy pracowni komputerowych.

Jeśli już w szkołach brakuje tych atrakcji, posiłkują się one zajęciami świetlicowymi, wyjściami do muzeów, konkursami plastycznymi czy recytatorskimi. Wszak wolny czas można spędzić atrakcyjnie nawet wówczas, gdy brakuje pieniędzy.

- Z przeprowadzonych wcześniej sondaży wynikało, że z organizowanych w gliwickich szkołach półkolonii zamierzało skorzystać około dwóch tysięcy uczniów. Ci, którzy zdecydują się na taką formę wypoczynku w ostatniej chwili, powinni więc dowiedzieć się w najbliższej szkole, czy ktoś nie zrezygował i czy tym samym nie zwolniły się dodatkowe miejsca. W zeszłym roku w zajęciach w szkołach skorzystało prawie 1800 uczniów – mówi Krystyna Błasiak, zastępca naczelnika Wydziału Edukacji gliwickiego magistratu.

W Gliwicach władze miasta zdecydowały o dofinansowaniu zimowego wypoczynku kwotą 6,30 zł dziennie dla każdego z uczestników zimowiska oraz 3,50 zł dziennie w przypadku każdego z półkolonistów. Wychowankom domów dziecka przysługuje natomiast dotacja w wysokości 20 zł dziennie. Łączna kwota dofinansowania zimowej rekreacji dzieci i młodzieży wyniesie w tym roku 123 tysiące zł.

Alojzy Walus, kierownik referatu Wydziału Kultury, Sportu i Rekreacji rudzkiego Urzędu Miasta ocenia, że na razie z prośbą o dofinansowanie zimowych atrakcji zwróciła się połowa organizacji tradycyjnie zapewniającym moc atrakcji pozostającym w mieście dzieciom.

- Na każde dziecko przypada dofinansowanie w wysokości 30 zł. Chodzi jednak o zapewnienie atrakcji sportowo-rekreacyjnych. Z kwoty tej nie można, przykładowo, sfinansować dożywiania. Z budżetu miasta na zimowy wypoczynek zostanie wydanych około 90 tysięcy złotych. Oceniam, że z programu ,Zima w mieście” skorzysta około trzech tysięcy małych rudzian – szacuje Alojzy Walus.

Coraz większe zainteresowanie organizowanymi przez gminy imprezami zauważa także Stanisław Ścisiewicz, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Wielowsi:

- Po pierwsze, mamy coraz biedniejsze społeczeństwo. Po drugie, rodzice wolą oddać swoje pociechy w opiekę wykwalifikowanym wychowawcom, zamiast pozwolić na wałęsanie się po podwórku. W takich gminach jak Wielowieś trzeba dodatkowo zadbać o dzieci z miejsc, gdzie nie ma wiele atrakcji. W tym celu wykorzystujemy wiejskie świetlice, zlokalizowane najczęściej w zlikwidowanych szkołach. Musimy być tam, gdzie ludzie czekają na takie propozycje.

KASIA SCHINDLER, Medyczne Studium Zawodowe
- Wyjeżdżam na dwa tygodnie do Berlina, do rodziców. Już marzę o tym, by potańczyć sobie w klubie “Havana”, w którym na każdym piętrze rozbrzmiewa inna muzyka. Na pewno wybiorę się także na lodowisko, do kina, może do muzeum, a nawet opery.

ALINA KACPRZAK, SP nr 9
- Z rodzicami i siostrą wybieram się na tydzień do leśniczówki, w Żabnicy za Żywcem. Może uda się pojeździć na sankach i nartach? Dobrze znam ten teren, bo jeździmy tam co roku. Na pewno będę słuchała “Ich Troje” i zespołu “Łzy”. Wybierzemy się także do Żywca, gdzie znajduje się bardzo ładny park.

SARA KUŹNIK, SP nr 9
- Ferie spędzę w domu. Może na jeden dzień wyjadę także z dziadkiem do Szczyrku? W domu nie będę się nudzić. Od deski do deski przeczytam “Bravo” i będę słuchać mojego ulubionego zespołu “Ich Troje”. Liczę na to, że jeszcze spadnie śnieg. Lubię ferie, nigdy się w tym czasie nie nudzę.

PIOTR NAWROCKI, Nauczycielskie Kolegium Języków Obcych
- Cztery dni ferii poświęcę na pracę. Zarobione pieniądze przeznaczę na szkołę. Wolny czas poświęcę natomiast na nadrobienie zaległości szkolnych oraz kinowych. Może jeszcze gdzieś grają “Amelię?”. Wieczorem być może wybiorę się na dyskotekę.

Autor artykułu: (jh)

Prezydencki charytatywny

Wednesday, January 23rd, 2002

Wczoraj podsumowano wyniki sobotniego Charytatywnego Balu Prezydenckiego w Wodzisławiu. Okazało się, że udało się zebrać 56 tysięcy zł. To o 11 tysięcy złotych więcej niż rok temu.

Impreza odbyła się już po raz siódmy. Cały dochód zostanie przekazany Wodzisławskiemu Ośrodkowi Rehabilitacji i Terapii Dzieci i Młodzieży. Podczas zabawy odbywały się licytacje i konkursy, przeprowadzono też aukcję obrazów znanych polskich twórców. Przekazany przez prezydentową Jolantę Kwaśniewską album “Pałac Prezydenta RP” sprzedano za 600 złotych.

- Przed imprezą bylibyśmy szczęśliwi, gdyby udało się zebrać tyle, co rok temu. Cieszymy się, bo widać, że mieszkańcy mają otwarte serduszka – powiedział Maciej Szamborski, szef Wydziału Promocji w wodzisławskim magistracie.

Autor artykułu: (mir)

Na polsko-czeskim przejściu zdecydowanie zmalał ruch

Wednesday, January 23rd, 2002

Na przejściu granicznym w Chałupkach panuje ostatnio niewielki ruch. Gdy rankiem odwiedziliśmy granicę, kilkuosobowa grupa czekała właśnie na otwarcie bramki, by przejść na czeską stronę. Już kilka metrów za mostem granicznym szyldy i reklamy zapraszają nas do sklepów na małym ryneczku Starego Bogumina. Miejsce sprawia dość nieprzyjemne wrażenie. Stare obskurne kamieniczki, na środku pomnik z epoki socjalizmu. Mieszkańców na ulicach prawie nie widać.

- Tu nie przyjeżdża się celem zwiedzania, tylko po gorzałę i piwo – tłumaczy nam jeden z zagadniętych na moście rodaków. Już o godzinie 8.30 czuć od niego alkohol.
Większość sklepów jest równie obskurnych. Sprzedają w nich przeważnie obywatele o azjatyckich rysach twarzy. Na półkach głównie alkohol. Tanie litrowe wódki można już kupić za około 100 koron. Nie ma też problemu ze spirytusem, choć sprzedawcy nie chcą rozmawiać o jego pochodzeniu. Jest też mnóstwo markowych alkoholi różnych gatunków. Ich ceny od lat są zdecydowanie niższe niż w Polsce. W przygranicznych sklepach nie ma bariery językowej, bo wszyscy handlowcy mówią po polsku. Nie ma też problemu z walutą. Wszędzie honorowane są złotówki.

W jednej z placówek nasz rodak prosi ekspedientkę o zdarcie etykietki z litrowej butelki wódki. Kobieta spełnia życzenie, a następnie przykleja znaczek firmowego trunku. W ten sposób tani alkohol staje się gatunkową wódką.

- Z nową etykietą będzie lepiej smakowała – śmieje się nasz rodak.

Celnicy i funkcjonariusze Straży Granicznej podkreślają, że tegoroczny styczeń na przejściu jest wyjątkowo spokojny. Ludzi jest tu o około 20 procent mniej niż w styczniu 2001 roku. Być może przyczyną są nowe przepisy celne, które kilka tygodni temu weszły w życie. Regulują one m.in. zasady przywozu do naszego kraju alkoholu z Czech. Mieszkańcy strefy nadgranicznej (należą do niej miejscowości znajdujące się w 15-kilometrowym pasie przy granicy, a także m.in. Jastrzębie, Świerklany i Żory) mogą przewieźć tylko pół litra alkoholu (piwa, wina lub wódki) na miesiąc. Limit jest większy (litr wódki, dwa litry wina i 5 litrów piwa), gdy zakupy zrobimy wyjeżdżając w głąb kraju naszych południowych sąsiadów.

Musimy jednak wtedy udowodnić, że przebywaliśmy poza strefą nadgraniczną. Najlepiej więc robiąc zakupy poprosić sprzedawcę w sklepie o imienny rachunek, albo przedstawić dokumenty, świadczące o naszym pobycie w głębi Czech (np. rachunki z hoteli). Więcej alkoholu mogą również przywieźć Polacy, którzy są zameldowani poza strefą nadgraniczną, np. w Rybniku. Nowe przepisy mają utrudnić życie tzw. mrówkom, czyli ludziom, którzy trudnią się przenoszeniem alkoholu z Czech do Polski.

- Celnicy doskonale znają ludzi, którzy często przenoszą alkohol. Osoby te dostają na granicy do wypełnienia deklarację. Muszą wpisać do niej swoje dane, datę i ilość alkoholu. Jeśli ktoś dostanie w jednym miesiącu drugą deklarację, zostanie ukarany grzywną. Wszystkie deklaracje z przejść granicznych podległych Urzędowi Celnemu w Cieszynie co jakiś czas są zbierane i sprawdzane. Ludzie, którzy łamią przepisy, na pewno zostaną ukarani – twierdzi Elżbieta Gowin, rzecznik prasowy Urzędu Celnego w Cieszynie.

Autor artykułu: ADRIAN KARPETA, MARCIN KASPRZYK