Mieszkam przy ulicy Bolesława Śmiałego w Bobrownikach Śląskich. Obok mojego domu jest porzucona budowa. Od wielu lat mnie i moim sąsiadom spędza sen z powiek. I to z dwóch powodów – mówiła K.I. (nazwisko do wiadomości redakcji), która zatelefonowała wczoraj do bytomskiej redakcji “DZ”.
Opuszczona budowa znajduje się przy ul. Śmiałego 8. Posesja nie jest ogrodzona, więc łatwo tam wejść. Z tego też powodu stała się ulubionym miejscem zabaw dzieci.
- Skóra mi cierpnie, kiedy widzę, jak bawią się wśród tego gruzu. Przecież to bardzo niebezpieczne! Zimą na szczęście jakoś tam nie zaglądały, ale teraz, kiedy śnieg się trochę stopił, zaraz znów przyjdą się tam bawić. Czy nie można nakazać właścicielowi, żeby to ogrodził? – mówi tarnogórzanka.
Irena Hrynkiewicz, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Tarnowskich Górach, o sprawie usłyszała od reportera “DZ”. Mieszkańcy nie zgłosili swych zastrzeżeń urzędnikom.
- Zgłoszenie o zagrożeniu, jakie stwarza porzucona budowa, powinni wnieść bezpośredni sąsiedzi. Wtedy będziemy mogli przeprowadzić wywiad, do kogo należy posesja i podjąć odpowiednie kroki. Gorzej będzie, jeśli okaże się, że budowa jest bezpańska. Na razie jednak trudno cokolwiek bliższego powiedzieć. Oczywiście chętnie zajmiemy się sprawą. Zapraszam tych Państwa do Starostwa przy ulicy Karłuszowiec 5 – powiedziała.
Życie sąsiadujących z porzuconą budową ludzi uprzykrzają też… kuny leśne. Zwierzęta zadomowiły się i doskonale się czują w zakamarkach znajdujących się na budowie pomieszczeń.
- “Wprowadziły” się tam kilka lat temu. Są tak bezczelne i pewne siebie, że potrafią chodzić nawet po moim parapecie. Ślady ich łapek są dosłownie wszędzie – mówi nasza Czytelniczka. – Przez nie nie mam ani jednej kury, żadnego królika. Kiedyś miałam, ale kuny je wydusiły. Skóra mi cierpnie, kiedy myślę o wiośnie, bo wiosną przecież znów się rozmnożą. Czy coś się da z nimi zrobić?
Bożena Okońska z Biura Prasowego Urzędu Miejskiego w Tarnowskich Górach mówi, że sygnał “DZ” był pierwszym sygnałem w sprawie dokuczliwych zwierząt, jaki dotarł do urzędu. Urzędnicy obiecali, że zajmą się kunami.
Autor artykułu: KATARZYNA STOTKO