Archive for February, 2002

Złota dziesiątka

Thursday, February 28th, 2002

Kilkuset słuchaczy Śląskiej Listy Przebojów ,Muzyczne Hanysy”, jak co roku wysyłając do knurowskiego Radia FAN kartki pocztowe z nazwiskami kandydatów, wybrało ulubionych wykonawców. Poznaliśmy ich podczas Gali Muzyki Biesiadnej, kończącej ubiegłoroczne notowanie listy oraz rozpoczynające nową edycję. Impreza odbyła się w knurowskim klubie Power Play.

Śpiewający gwarą oraz opowiadający śląskie kawały artyści bawili kilkuset swoich najwierniejszych słuchaczy. Jak na ,Muzyczne Hanysy” przystało, nie zabrakło także muzyki. Wielu fanów skorzystało także z okazji i zebrało autografy swoich ulubieńców. Po koncercie przyszedł czas na dekorację nagrodzonych. Pierwsze miejsce ,wyśpiewała” Klaudia Chwołka utworem ,Klaudia, Klaudia”. Słuchaczom Śląskiej Listy Przebojów bardzo przypadła do gustu także piosenka Angeliki Swobody ,Mało gwiazda”. Młoda piosenkarka zajęła drugie miejsce.

Trójkę finalistów zamknął zespół Kamraty z dowcipną piosenką ,Chłop po cztyrdziestce”. W złotej dziesiątce nominowanych znaleźli się: zespół B.A.R (Te nasze dzieci), ,Śląskie Karlusy”(piosenki: Serce i Antek, Antek), Jacek Kierok (Rołza), Mirosław Szołtysek i Wesołe Trio (Wszyscy razem), Mirosław Jędrowski (Dzwon Anabergu), Proskauer Echo (U nos na Śląsku) oraz Piekarskie Trio (Bajtel mały).

Jubileuszowe podsumowanie bardzo spodobało się zaproszonym gościom. Prezydent Knurowa, Jan Kowol, wyraził nadzieję, że śląska impreza odbywać się będzie w mieście znacznie częściej. Organizatorzy z firmy Promus zapewnili, że poważnie o tym pomyślą.

Autor artykułu: (mik)

Niemiecki wzór

Thursday, February 28th, 2002

Na zaproszenie marszałka, Jana Olbrychta i dziekan Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej w Gliwicach, prof. Niny Józwy z trzydniową wizytą na Śląsku bawił dyrektor Internationale Bausstellung, a zarazem były dyrektor Bauhausu, prof. Rolf Kuhn. Celem wizyty było podpisanie listu intencyjnego o współpracy w zakresie badań naukowych i edukacji oraz rozmowy na temat współpracy w realizacji programu rewaloryzacji krajobrazu poprzemysłowego.

IBA ma duże doświadczenia w podobnej dziedzinie, choćby na przykładzie utworzonego w okręgu przemysłowym w okolicach Bochum, Bottrop, Dortmundu i Essen, Emscher Parku. Podobny ,park przemysłowy” ma powstać we wschodniej części Niemiec. Terenem najnowszych poczynań IBA w ciągu najbliższych dziesięciu lat, tym razem w ścisłej współpracy z polskimi specjalistami, będą Łużyce, a konkretnie okolice Cottbus. IBA jest zainteresowana dalszym rozszerzeniem współpracy z Polską, która objęłaby również pomoc niemiecką w uruchomieniu podobnych inwestycji u nas.

W ramach programu gość spotkał się z prorektorem ds. nauki Politechniki Śląskiej, prof. Remigiuszem Sosnowskim i wicemarszałkiem województwa, Lucjanem Kępką. Niemiecka delegacja, wraz z przedstawicielami strony polskiej, dokonała objazdu aglomeracji górnośląskiej. Szczególny nacisk położono na jak najszersze zaprezentowanie rejonów i obiektów nadających się na zorganizowanie w przyszłości podobnego do zachodnich pierwowzorów ,parku przemysłowego”. Niemieckim specjalistom szczególnie interesujące i warte uwagi wydały się rozległe tereny po zlikwidowanych koksowni ,Walenty” i kopalni ,Wawel” w Rudzie Śląskiej.

Wczoraj, po podpisaniu listu intencyjnego delegacja niemiecka, wraz z przedstawicielami gliwickiej uczelni udała się na dalsze rozmowy do Warszawy.

Autor artykułu: (ESKA)

Kwaśne mandaty

Thursday, February 28th, 2002

Jedna z prowadzących auto kobiet aż się popłakała, gdy okazało się, że grupa dzieci z pierwszej klasy Szkoły Podstawowej nr 1 chce jej wręczyć plasterek cytrynki. Twierdziła, że jest uczulona na cytrynę, chociaż… może było jej wstyd? Kwaśny owoc jest bowiem w tej drogowej akcji dziecięcą namiastką mandatu, który trzeba natychmiast zjeść. Oprócz tego wręczane były także te najprawdziwsze, policyjne kwitkiÉ

Akcja ,Jabłko czy cytrynka” realizowana jest przez policję oraz jedną z firm ubezpieczeniowych i ma promować dobrych, ale i ganić kierowców. Wszystko zależy od tego, czy przestrzegają przepisów czy też nie. Wczoraj dwudziestu ośmiu uczniów, razem ze swoją wychowawczynią Dorotą Przybysz, ustawiło się w bezpiecznym miejscu, na chodniku przy ulicy Andersa. Gdy policjanci zaczęli wyłapywać pierwszych kierowców, a na dodatek musieli oni sami opisywać popełnione wykroczenie, maluchy zaczęły opowiadać o wypadkach, o których słyszały lub nawet same w nich uczestniczyły.

- Jechał pan bez świateł i wyprzedzał na pasach! To niedozwolone! – oświadczyły także jednemu ze zdziwionych kierowców.

Wielu prowadzącym było wstyd, że tak surowe oceny wystawiają im właśnie najmłodsi użytkownicy dróg. Każdy kierowca na odchodnym musiał także przyrzec, że będzie przestrzegał na przyszłość przepisów ruchu drogowego.

- Jestem zwolenniczką nauki przez działanie. Dlatego też przed akcją ,Jabłko czy cytrynka” mieliśmy cykl zajęć poświęconych bezpieczeństwu drogowemu – mówi wychowawczyni ,małych policjantów”, nauczycielka nauczania początkowego Dorota Przybysz. – Szkoła Podstawowa nr 1 realizuje od ubiegłego roku program ,Zdrowa i bezpieczna szkoła”. Współpracujemy więc ze strażnikami miejskimi, lekarzami i policją. Udział we wczorajszej akcji był moim zdaniem dobrą lekcją zarówno dla moich uczniów, jak i kierowców. Przed funkcjonariuszami można jeszcze próbować tłumaczyć się z popełnienia takiego czy innego wykroczenia, by uniknąć mandatu. Dzieciom trudniej w takich sytuacjach spojrzeć w oczy, zwłaszcza gdy nie boją się one oświadczyć kierowcy, że fatalnie jechał i mógł przecież wyrządzić im krzywdę. Widziałam zresztą, jak maluchy przeżywały zatrzymanie każdego z kierowców. Po powrocie do domu będą miały co opowiadać!

Dzieci po powrocie do szkoły podsumowały swój udział w akcji, malując plakat obrazujący niebezpieczne sytuacje. Także policja może być zadowolona z wyników wczorajszej współpracy z najmłodszymi.

- Do kontroli zatrzymaliśmy dwadzieścia osób, nakładając czternaście mandatów na kwotę 1100 zł. Za zły stan techniczny i brak OC zabrano pięć dowodów osobistych. Zatrzymaliśmy także dwóch nietrzeźwych kierowców. Jeden z nich miał we krwi 2 promille alkoholu, drugi niecałe pół promilla, ale wyszło na jaw, że jechał on bez uprawnień. Wcześniej zabrano mu bowiem dokumenty. Także za jazdę w stanie nietrzeźwym – mówi sierżant sztabowy Henryk Molenda, rzecznik prasowy gliwickiej policji.

Wynik dziecięcej kontroli to: trzy jabłka wręczone kulturalnym kierowcom oraz cztery pokrojone na plasterki cytryny, które musieli pod dyktando najmłodszych przełknąć drogowi piraci.

MATEUSZ BILSKI, student:
- Polscy kierowcy należą do najgorszych. Jeżdżą zbyt nerwowo, zdarza się, że nie znają przepisów. Sam jestem kierowcą, ale nie zdarzyło mi się jeszcze, żebym wpychał się bezczelnie przed inne samochody. Tymczasem jest to na naszych drogach nagminne.

DANUTA, technik budownictwa:
- Do szału doprowadza mnie wyprzedzanie na trzeciego. Sama jestem ostrożnym kierowcą, nie zdarzyło mi się zapłacić mandatu. Uważam, że bardzo wysokie powinny być sankcje za jazdę po pijanemu. Nie wystarczy mandat i wsadzanie do więzienia.

EWA SZATANIK, studentka:
- Najgorsi są kierowcy TIR-ów, którzy na drodze manifestują swoją siłę. Nie mam także dobrego mniemania o umiejętnościach kobiet, gdyż moim zdaniem rzadko która czuje się pewnie za kierownicą. Za główne grzechy kierowców uważam rozwijanie nadmiernych prędkości i brawurę.

EUGENIUSZ, elektryk:
- Kulturalnymi kierowcami stajemy za granicą. W Polsce jeździmy za szybko i często po alkoholu. Nie zdarzyło mi się zapłacić mandatu. Uważam jednak, że skoro społeczeństwo jest coraz uboższe, to i wysokość mandatów powinna być bardziej adekwatna do wykroczenia.

Autor artykułu: (jh)

NIK się pomylił?

Wednesday, February 27th, 2002

Raport Najwyższej Izby Kontroli na temat wysokości przyszłych emerytur spotkał się wczoraj z krytyką resortu pracy. Zapewnienie o uregulowaniu długu ZUS wobec funduszy emerytalnych, ożywcze dla trzeciego filara udogodnienia podatkowe – to tylko niektóre plany ministra pracy Jerzego Hausnera. Wszystko po to, by w przyszłości nasze emerytury nie były głodowe…

Trzeba uprościć

Minister Hausner poinformował wczoraj, że do końca 2002 r. nastąpi całkowita spłata zadłużenia ZUS wobec otwartych funduszy emerytalnych (OFE). Do połowy marca zarząd ZUS przedstawi możliwości uproszczenia dokumentów przesyłanych mu przez pracodawców. Tłumaczył on bowiem, że gros zaległości powstało wskutek błędnego wypełnienia deklaracji przez firmy. Pracodawcy skarżyli się jednak na duży stopień skomplikowania tych deklaracji i niedziałające komputerowe programy ZUS-owskie ,Płatnik”.
Przypomnijmy, że nadal niesprawny jest system informatyczny ZUS, a indywidualne konta ubezpieczonych miały powstać – wedle ostatnich zapowiedzi prezes ZUS Aleksandry Wiktorow – do sierpnia 2002 roku.

- Rozliczenie składek emerytalnych od stycznia 1999 r. do czerwca 2001 r. zakończy się w 2003 roku – powiedział jednak minister Jerzy Hausner. – Do połowy 2003 roku ZUS przejmie pełną kontrolę nad systemem informatycznym.

Szef resortu pracy zapowiedział również zmiany w III filarze. Jedną z nich będzie uproszczenie procesu rejestracji Pracowniczych Programów Emerytalnych (PPE) i zastąpienie ulgi składkowej ulgą podatkową. Był to od dawna wysuwany postulat pracodawców, którzy twierdzili, że nie ma wystarczających zachęt fiskalnych, by dobrowolnie wydawać pieniądze firmy na zabezpieczenie emerytalne pracowników.

W co inwestować

- Chciałbym, żeby ulga podatkowa z tytułu wdrożenia PPE obowiązywała już w 2003 roku – powiedział min. Hausner.

Wczoraj minister skrytykował także raport NIK o systemie emerytalnym. Zdaniem Hausnera popełniono w nim błędy merytoryczne, na przykład stwierdzenia zawarte w raporcie opierają się na danych sprzed dwóch lat. Hausner uważa też, że NIK złamał prawo, nie przekazując raportu Ministerstwu Pracy przed jego publikacją.

Na ostateczne propozycje rządu na temat tego, gdzie możliwe będzie inwestowanie składek wnoszonych do funduszy emerytalnych, czeka obecnie cała branża pomnażająca składki na rzecz przyszłych emerytur. Pracownicy funduszy uważają, że nie wszystkie z nowych, proponowanych przez rząd możliwości przyniosą korzyści przyszłym emerytom. Obecnie większość pieniędzy fundusze inwestują w obligacje Skarbu Państwa i akcje. W strategii gospodarczej do 2005 r. rząd założył, że OFE będą inwestować m.in. w służbę zdrowia i szkolnictwo. Powszechnie wiadomo, że są to instytucje nierentowne. Inwestowanie w nie byłoby zamrażaniem pieniędzy OFE.

Większy limit

Jednym z pomysłów na rozszerzenie inwestycyjnych możliwości OFE było zwiększenie obowiązującego dziś 5-procentowego limitu, w ramach którego fundusze mogą inwestować za granicą.

- Takie rozwiązanie jest mało prawdopodobne, bo na razie inwestycjami tego typu nie są zainteresowani sami inwestorzy, czyli OFE – uważa minister pracy Jerzy Hausner.

Minister ma własne propozycje: w tym roku Skarb Państwa przejmie zobowiązania ZUS wobec funduszy emerytalnych i zamieni 80 proc. z nich na obligacje rynkowe o oprocentowaniu powiązanym z bonami rocznymi.

Obecnie ZUS jest winien otwartym funduszom emerytalnym 5,5 mld zł zaległych składek oraz 1,8 mld zł odsetek. Wcześniej przedstawiciele ZUS informowali, że zaległości wynoszą maksymalnie 6,3 mld zł, a wartość odsetek od tej kwoty szacowana jest na 0,8-1,8 mld zł. Zaległości ZUS wobec OFE powstały głównie w latach 1999-2000, ze względu na problemy z informatyzacją Zakładu po wprowadzeniu reformy emerytalnej.

Aby jednak możliwa była konwersja zobowiązań ZUS na papiery skarbowe, konieczne są zmiany w prawie, które pozwolą na przejęcie tych zobowiązań przez Skarb Państwa. Odpowiednie ustawy rodzą się (w bólach) już od początku ubiegłego roku.

Autor artykułu: BEATA SYPUŁA

Przekładany finał

Wednesday, February 27th, 2002

8 marca br. odbędzie się kolejna rozprawa przeciwko byłemu wiceministrowi gospodarki Tadeuszowi Donocikowi, oskarżonemu o kłamstwo lustracyjne. Prawdopodobnie wówczas sprawa się zakończy, bo – jak udało nam się dowiedzieć – były wiceminister podejrzewany jest o współpracę z wywiadem PRL i w myśl nowej ustawy lustracyjnej, podpisanej właśnie przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, nie powinien być w ogóle sądzony.

- Ostatnia rozprawa przeciwko panu Donocikowi trwała bardzo krótko, bo nie stawili się dwaj świadkowie – mówi sędzia Barbara Trębska, rzecznik Sądu Lustracyjnego w Warszawie.

Jak udało nam się dowiedzieć, świadkami mieli być dwaj byli pracownicy Służby Bezpieczeństwa. Wezwano ich na wniosek oskarżyciela – Rzecznika Interesu Publicznego. Sąd ma jednak trudności z ustaleniem ich adresów.

- Byłem pewien, że w lutym moja rozprawa wreszcie się zakończy. Niestety, znowu będę musiał uzbroić się w cierpliwość – powiedział Tadeusz Donocik.

Przypomnijmy, że oskarżenie wobec byłego wiceministra opiera się na zeznaniach byłego pracownika komunistycznych służb specjalnych, który teraz pracuje w Urzędzie Ochrony Państwa. Wniosek w sprawie pociągnięcia Donocika do odpowiedzialności złożono w październiku ub. roku, ledwie kilka dni przed tym, jak pożegnał się on z fotelem wiceministra.

- Teraz jestem zobligowany tajemnicą i nie mogę ujawniać żadnych szczegółów dotyczących procesu – mówi Donocik. – Powtarzam jednak po raz kolejny: jestem niewinny, co, mam wielką nadzieję, potwierdzi wyrok sądu.

Jeśli sąd będzie rozpatrywał sprawę wiceministra Donocika w myśl nowego ustawodawstwa, rozprawa przeciwko niemu może zostać umorzona. Obrońców byłego wiceministra takie rozwiązanie jednak nie satysfakcjonuje.

- Będziemy domagać się pełnego uniewinnienia – mówią.

Autor artykułu: (wit)

Targi wiedzy

Wednesday, February 27th, 2002

58 wystawców urządziło swoje stoiska w Hali Widowiskowo-Sportowej Spodek, w której wczoraj rozpoczęły się IV Ogólnopolskie Prezentacje EDUKACJA 2002. Ubiegłoroczna oferta kształcenia pomaturalnego, eksponowana w tym samym miejscu, zainteresowała ponad 20 tysięcy młodych ludzi. Co najmniej także samej liczby zwiedzających spodziewają się na obecnej edycji targów wiedzy ich organizatorzy – Uniwersytet Śląski oraz Fundacja na rzecz Uniwersytetu Śląskiego i Rozwoju Samorządności wśród Młodzieży VIRIBUS UNITIS.

- Ciągle się waham nad wyborem kierunku studiów – powiedziała nam Agnieszka Kalina z I LO w Dąbrowie Górniczej. – Mam nadzieję, że znajdę tu oferty, o których istnieniu wcześniej nie wiedziałam. Kiedyś marzyłam o psychologii, ale obawiam się, że po tym kierunku studiów nie będzie można znaleźć zatrudnienia. Kształcenie się dla samej przyjemności zdobywania wiedzy jest luksusem, na który mojej rodziny nie stać.

Kornelia Magiera i Anna Jędrycha, które zdawać będą maturę w Liceum Zawodowym w Myszkowie, zbierały propozycje kontynuowania nauki związanej ze specjalnością administracyjno-biurową. Dziewczyny przyjechały do Katowic z całą klasą i wychowawczynią. W dużej grupie pojawili się w Spodku wychowankowie II LO w Tychach. Zwolnili się z lekcji.

- Interesuje mnie architektura, znalazłem trzy oferty – powiedział nam Krzysztof Groński z tyskiego II LO. – Na razie zbieram informacje o warunkach studiów, na wybór uczelni przyjdzie czas, gdy porównam oferty.

W Spodku prezentują się nie tylko szkoły wyższe – 34 stoiska, dominuje oferta uczelni niepaństwowych – ale również instytucje wspierające edukację (wydawnictwa, banki, ośrodki doskonalenia zawodowego, nauczania języków obcych itd.). Trzydniowym prezentacjom – od 26 do 28 lutego – towarzyszy seria wykładów. We wszystkie targowe dni (o godz. 10). Zbigniew Engiel z Regionalnego Centrum Informacji Europejskiej zaprasza na prezentację poświęconą szansom polskiego studenta w Unii Europejskiej. Naukowcy z Wydziału Nauk o Ziemi UŚ przygotowali dla słuchaczy ciekawostki m.in. o strzykwach czy wykorzystaniu satelity meteorologicznego w badaniach środowiska.

Autor artykułu: JOLANTA TALARCZYK

Narcyzy dla pań

Monday, February 25th, 2002

W piątek w hotelu “Amadeus” odbyło się pierwsze Wodzisławskie Spotkanie Przedsiębiorców ?Narcyz 2001?. W czasie imprezy, trzynastu paniom z Rybnickiego Okręgu Przemysłowego wręczono ręcznie wykonane porcelanowe statuetki tego przepięknego kwiatu.

Wyróżnienia otrzymały: Magdalena Czech, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Raciborzu, Małgorzata Grzonka, właścicielka hotelu “Amadeus”, Brygida Janeta, właścicielka Zakładu Rzeźniczo-Wędliniarskiego w Lubomi, Róża Korbel, prezes Zarządu “Awim Inwest”, Maria Kowalczyk, właścicielka Zakładu Krawieckiego “Gabriela”, Bożena Lazar-Fonfara, dyrektor Przedsiębiorstwa Odzieżowego “Lazar”, Barbara Magiera, burmistrz Radlina, Ewa Malek-Piotrowska, wiceprezes Zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Danuta Motyczka, dyrektor Zakładu Robót Specjalnych Budowlanych, Weronika Pawlicka, prezes Euromot, Grażyna Potera, prezes Zarządu Centrum Medycznego, Olga Serwotka, dyrektor PPH “Semet” i Grażyna Sobala, właścicielka piekarni “Sobala”.
W spotkaniu uczestniczyło wielu znakomitych gości, parlamentarzystów, ludzi nauki i biznesu. Na zebranych czekało mnóstwo atrakcji. Z zapartym tchem obejrzano pokaz mody (eleganckich garniturów i wspaniałych futer). Był mecz kręgli oraz degustacja pyszności, wytwarzanych przez miejscowe firmy. Prezentowano również nowy model volkswagena polo.

Częścią spotkania były przedpołudniowe rozmowy wodzisławskich biznesmenów z członkami Zarządu Miasta Wodzisławia. Władze miasta przedstawiły m.in. tereny inwestycyjne dla firm. Imprezę zorganizowali: Izba Przemysłowo-Handlowa Rybnickiego Okręgu Przemysłowego, Urząd Miasta Wodzisławia i oddział regionalny ING Banku Śląskiego.

Autor artykułu: (adr)

Oskarowa sprawa

Monday, February 25th, 2002

Marek Bielecki jest rodowitym bytomianinem. Ma 40 lat, obecnie z żoną mieszka w Radzionkowie. Jest pedagogiem Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Pomysłodawca serialu “Święta wojna”, programu telewizyjnego ,Będziecie w telewizji”, reżyser kabaretu Danuty Skalskiej. Grał m.in. w filmie “Pieniądze to nie wszystko” i serialu “Miodowe lata”, a ostatnio w filmie “Męska sprawa” – gdzie Sławomir Fabicki, reżyser, zaproponował mu rolę ojca. W środę w Warszawie odbył się przedpremierowy pokaz.

Krótkometrażowy, czarno-biały film ma szansę na Oskara. Nominowano go w dwóch kategoriach: za reżyserię i zdjęcia. Zdobyć nagrodę Akademii nie będzie jednak łatwo.

- Film jest szczególny, krótkometrażowy – mówi Andrzej Bielecki. – Zdobył już wiele nagród i dlatego też zainteresowano się nim w Stanach Zjednoczonych. Ale teraz najważniejsze jest to, aby jak najwięcej członków Akademii obejrzało go, najpierw więc musi trafić do kin. A na razie nie ma go w dystrybucji.

Akcja filmu dzieje się we współczesnej Polsce. Mówi o problemach młodego chłopca. Nie daje jednak jednoznacznych odpowiedzi i rad. Odtwórcę głównej roli wybrano spośród 420 nastolatków.

Autor artykułu: (DN)

Zabójczy trunek

Monday, February 25th, 2002

W olkuskim szpitalu są nadal hospitalizowane cztery osoby. Ich stan się poprawia. Dwaj mężczyżni ciężej poszkodowani przebywają w klinice w Krakowie. Policja bada pochodzenie alkoholu, którym w ubiegłym tygodniu zatruli się olkuszanie.
Sprawa zatrucia alkoholem niewiadomego pochodzenia rozpoczęła się we wtorek.

Olkuskie pogotowie ratunkowe powiadomiło policję o zgonie 47-letniej kobiety mieszkającej przy ul. Witosa. Kobieta leczyła się na padaczkę i nadciśnienie, zgon uznano więc początkowo za naturalny. Dwa dni później znaleziono jednak w mieszkaniu także zwłoki męża kobiety.

Do szpitala powiatowego trafiło w ubiegłym tygodniu osiem osób z objawami zatrucia alkoholem metylowym. Sześć osób wymagało hospitalizacji, dwóch mężczyzn po uzyskaniu porady medycznej zwolniono do domu.

- Pacjenci mieli zaburzenia pokarmowe, kłopoty z nerkami i wątrobą. Byli wycieńczeni. Z 62-letnią kobietą trudno było się porozumieć, miała zaburzenia czynności mózgu i układu nerwowego. Ona i 53-letni mężczyzna przebywają nadal na oddziale intensywnej terapii kardiologicznej. Ich stan się poprawia, a życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Druga kobieta i mężczyzna, 31 i 36 lat, są hospitalizowani na oddziale wewnętrznym. Ich stan jest lepszy, ale wymaga stałej obserwacji – relacjonuje dr Wincenty Kulig, ordynator oddziału wewnętrznego szpitala powiatowego w Olkuszu.

Nie wiadomo, jak długo pacjenci pozostaną w szpitalu. Czeka ich długa rehabilitacja. Dwóch najciężej poszkodowanych mężczyzn przewieziono do szpitala wojewódzkiego w Krakowie. Obaj przebywają na oddziale toksykologicznym. Ich stan jest bardzo ciężki.

- Kilku poszkodowanych zamieszkiwało w jednym bloku przy ul. Witosa, jest to budynek mieszkań socjalnych. Inni często odwiedzali dom. Pochodzenie alkoholu nie jest znane. Prowadzimy śledztwo, mające ustalić skąd alkohol pochodził. W mieszkaniach ofiar znaleziono butelki z przezroczystym, lekko mętnym płynem, który spożyli poszkodowani. Pięć butelek było w mieszkaniu 48-latka, który przebywa na oddziale w Krakowie. Pozostali uczestnicy libacji zeznali, że to on przyniósł alkohol – wyjaśnia komisarz Jarosław Pasich, rzecznik prasowy KPP w Olkuszu.

Sąsiedzi wskazali też część pustych butelek, które znajdowały się w kontenerze na śmieci w pobliżu bloku, w którym mieszkali. Wszystkie próbki zostaną poddane badaniom fizykochemicznym, które pozwolą określić skład chemiczny substancji.

- Czy alkohol pochodził z rozlewni, którą zlikwidowała, 12 lutego, policja śląska i oddział katowicki Centralnego Biura Śledczego w Sławkowie? Nie wiadomo. Ten wątek sprawy na pewno zostanie dokładnie zbadany. Każdy alkohol ma charakterystyczne zanieczyszczenia. Próbki alkoholu z obu źródeł zostaną porównane. Jeśli skład substancji będzie taki sam, będzie to oznaczać, że pochodzą z jednego źródła. Na razie trudno spekulować na temat podobieństwa. W Sławkowie policja zarekwirowała linię produkcyjną oraz magazyn, w którym znajdowało się 9,5 tys. litrów alkoholu. Kolejny magazyn ujawniono w Sosnowcu. Zatrzymano cztery osoby w wieku od 30 do 50 lat – wyjaśnia podkomisarz Grzegorz Olejniczak ze Śląskiej Komendy Policji.

Autor artykułu: Agnieszka Zielińska

Nowy informator

Friday, February 22nd, 2002

W przygotowaniu jest nowy numer “Informatora Ekologicznego”, wydawanego przez Urząd Miejski i Miejskie Centrum Ekologiczne od 1994 roku. Dotychczasowe numery cieszyły się sporym zainteresowaniem, konieczne były więc dodruki informatorów opisujących np. sposób segregacji surowców wtórnych, czy zasady działania Miejskiego Centrum Ekologicznego.

Dla potrzeb szkół w jednym z numerów “Informatora” bardzo dokładnie opisano zbiory i funkcjonowanie Miejskiej Biblioteki Ekologicznej, w innym dla żywieckich przedsiębiorstw opracowano dane na temat tzw. czystej produkcji i racjonalnej gospodarki odpadami. Nowy numer czasopisma ukazać się powinien już w marcu.

Autor artykułu: (mal)