Archive for February, 2002

Mieszkam w Beskidach

Friday, February 22nd, 2002

Na konkurs “Mieszkam w Beskidach”, który już od dziewięciu lat organizowany jest w Gminnym Ośrodku Kultury w Świnnej, napłynęło w tym roku ponad 2100 prac z 212 szkół, placówek oświatowych i kulturalnych z prawie całego województwa śląskiego. Pracownicy GOK rozpoczęli już ich ocenianie.
Nagrody przyznane będą w czterech kategoriach wiekowych oraz ze względu na formę prac, między innymi: rzeźba, malarstwo, fotografia, makieta, poezja, proza.
Pierwsze prace na konkurs nadesłano już na początku października ub. roku. Organizatorzy szacują, że wykonało je 5-6 tys. uczniów. Wstępne eliminacje konkursowe odbyły się na poziomach klas, szkół i ośrodków kultury, a do Gminnego Ośrodka Kultury w Świnnej dotarły najlepsze z wyłonionych. Rozstrzygnięcie, wręczenie nagród i wystawa pokonkursowa odbędą się 16 marca.

Autor artykułu: (mal)

Puchar juniorów

Friday, February 22nd, 2002

Pod patronatem wójta gminy Czernichów jutro w hali sportowej przy Szkole Podstawowej i Gimnazjum w Międzybrodziu Bialskim odbędzie się druga część I Turnieju Halowej Piłki Nożnej, tym razem dla juniorów.

- Udział potwierdziło sześć drużyn, wśród nich jest drużyna LKS Nowa Wieś – poinformował Piotr Harat, prezes LKS Żar Międzybrodzie Bialskie, którego zarząd jest organizatorem rozgrywek. Rozpoczęcie i losowanie od godz. 9.00, oficjalne otwarcie o godz. 9.30, pierwszy mecz o godz. 9.45.

Wręczenie pucharów i nagród około godz. 12.30. W ubiegłotygodniowych rozgrywkach młodzików w hali zwyciężyła drużyna LKS Pisarzowice, która po remisie w meczu finałowym pokonała LKS Żar Międzybrodzie Bialskie w rzutach karnych.

Autor artykułu: (mal)

Przedszkola świecą pustkami, więc będą likwidowane

Thursday, February 21st, 2002

W Cieszynie jest 12 przedszkoli publicznych, ale wkrótce jedno z nich przestanie działać. Będzie to Przedszkole nr 19, które prawdopodobnie jako pierwsze w mieście zostanie w tym roku zlikwidowane. Pracę straci siedem osób, a rodzice będą musieli poszukać dzieciom nowego miejsca. – Znajdujemy się w osiedlu typowo górniczym. Ludzie tracą pracę, więc nie posyłają do nas dzieci. Zresztą rodzi się ich coraz mniej – tłumaczy Bożena Tracz, zastępczyni dyrektorki przedszkola. – Zasilimy rzesze bezrobotnych. Pracy w innych placówkach nie znajdziemy – rozkłada ręce dyrektorka, Renata Gutmajer, która pracuje tutaj od chwili powstania, czyli już 15 lat.

Sytuacja w miejskich przedszkolach jest coraz gorsza. Niż demograficzny i postępujące bezrobocie sprawiły, że do placówek trafia coraz mniej dzieci. W ub. roku na ponad 1000 miejsc zajętych było niecałe 800, dlatego miasto postanowiło oddać dwa przedszkola w prywatne ręce. Nie przyniosło to oszczędności, bo zmieniły się przepisy i miasto musi teraz dopłacać do przedszkoli niepublicznych jeszcze więcej. Z prognozy na ten rok wynika, że z placówek będzie korzystało jeszcze mniej dzieci – niewiele ponad 600.

W Przedszkolu nr 19 jest 120 miejsc, ale przebywa tam tylko 38 dzieci. Miasto postanowiło więc zlikwidować placówkę. – Koszty utrzymania przedszkoli wzrosły o 40 proc. Miesięcznie rodzice płacą za dziecko 170 zł, a my dopłacamy ponad 300. Likwidacje są nieuchronne. Jak nie zamkniemy przedszkola przy ul. Skrajnej, to inne. A może nawet oprócz “trzynastki” jeszcze któreś w centrum – wyjaśnia zastępca burmistrza, Włodzimierz Cybulski. Po chwili dodaje: – Oczywiście wszystkich szkoda. Ale co robić!

Ostatecznie o losach trzynastki wypowie się na marcowej sesji Rada Miejska. Zarząd proponuje sprzedać budynek, być może na Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczy. – W okolicy są jeszcze dwa inne przedszkola, więc z przeniesieniem dzieci nie będzie problemu – zapewnia Cybulski.

Zdaniem przedszkolanek, likwidacja placówek to niedobry sposób na wychodzenie z trudnej sytuacji.

Autor artykułu: WOJCIECH TRZCIONKA

Tylko Polonia wygrała

Thursday, February 21st, 2002

Piłkarze wchodzą właśnie w ostatni etap zimowych przygotowań do nadchodzącego sezonu. Po ciężko przepracowanym okresie przygotowawczym nadszedł czas na sprawdzenie formy w sparingach.

Radzionkowianie rozgrywali w Kuźni Raciborskiej ważny mecz z pierwszoligowym RKS Radomsko. Pierwszoligowcy ze Sławomirem Wojciechowskim, Olgierdem Moskalewiczem i Dawidem Banaczkiem w składzie, wygrali z Ruchem 3:1. Honorowego gola strzelił Piotr Żaba. Radzionkowianie wystąpili w najsilniejszym składzie, brakowało tylko kontuzjowanego Rafała Jarosza.

- Zagraliśmy niezły mecz z silnym rywalem – twierdzi trener Jan Pietryga. – Boisko było bardzo zmrożone, grało się nam bardzo ciężko. Straciliśmy bramki po stałych fragmentach gry, ale sami też mieliśmy kilka okazji do zdobycia bramek.
Wczoraj radzionkowianie grali kolejne spotkanie kontrolne. Tym razem ich przeciwnikiem był drugoligowy KS Myszków. Mecz był bardzo wyrównany, ale zakończył się zwycięstwem gości 3:1. Honorową bramkę dla Ruchu zdobył Bartłomiej Wilk. W pierwszej połowie bramkarz radzionkowian, Marcin Suchański, obronił rzut karny.

- Można powiedzieć, że nasza gra była lepsza, niż wskazuje na to wynik – twierdzi Pietryga. – W naszym zespole zagrało kilku młodych wychowanków, którzy walczą o miejsce w drużynie. Bramki straciliśmy po dwóch błędach bramkarza.
Już jutro piłkarzy Ruchu czeka kolejny ciężki sprawdzian. Tym razem przeciwnikiem będzie katowicki GKS.

Przeżywająca ogromne kłopoty kadrowe i finansowe bytomska Polonia rozegrała sparing z czwartoligowymi Budowlanymi Bytom. W składzie pojawiło się kilku nowych zawodników, w tym pozyskani niedawno: Paweł Knapik, Adam Kandziora i Dominik Łukasz. Po niezłej grze Polonia wygrała 3:0 po bramce wspomnianego Knapika oraz Mirosława Wani i Mariusza Wiśniewskiego z rzutu karnego.

Bytomskie Szombierki w meczu z Piastem Gliwice dobrze prezentowali się tylko w I połowie. Do przerwy Piast prowadził tylko 1:0, a rzut karny obronił bramkarz Szombierek Krzysztof Poloczek. Drugą odsłonę bytomianie zagrali jednak fatalnie, tracąc bramki po szkolnych błędach. Honorowego gola strzelił Rafał Zuga. W tym spotkaniu po raz pierwszy zespół prowadził nowy “stary” trener, Zenon Lissek.

Autor artykułu: MARCIN ZASADA

Na pomoc potrzebującym

Thursday, February 21st, 2002

Inicjatorem akcji pomocy jest proboszcz parafii w Dąbrówce Wielkiej, leżącej na skraju Piekar Śląskich. Wkrótce mają się przyłączyć także grupy dobroczynne z pozostałych parafii miasta. Rozdawanie ubrań, butów, być może również drobnego sprzętu gospodarstwa domowego to zakres pomocy dla najuboższych.

- Część darów jest już przygotowana. Akcja nie jest jednorazowa i dlatego znaleźliśmy lokum w centrum, żeby mogli tam przychodzić potrzebujący z różnych dzielnic – informuje ks. Henryk Kuczob, proboszcz parafii Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. – Ośrodek zajmie dwa pomieszczenia, znajdujące się w piwnicach Powiatowego Urzędu Pracy przy ulicy Popiełuszki 14. W tej chwili piwnica jest przygotowywana do użytku, a pomieszczenia i magazyny na dary pomalują społecznicy.

Przygotowania są mocno zaawansowane. Proboszcz porozumiał się już z piekarskim Urzędem Miasta. Złożył pisemną prośbę o bezpłatne użyczenie pomieszczeń PUP-u.

- Otrzymałem zapewnienie o poparciu inicjatywy. Lada dzień spodziewam się pisemnego potwierdzenia – informuje ks. Kuczob. W tej chwili dary są gromadzone w Dąbrówce Wielkiej. Potem zostaną przewiezione do nowego ośrodka, który poprowadzi akcję dalej. Dary będą przyjmowane w wyznaczony dzień tygodnia, a rozdawane w trakcie dwóch kolejnych. Taki sposób organizacji ma zapobiec nadużyciom lub próbom sprzedaży najlepszych rzeczy. Opiekę nad wszystkim obejmie osoba, wyznaczona przez proboszcza.

Filia ośrodka “Marianum” przy urzędzie pracy będzie też rozdawała artykuły spożywcze. Nie ma jednak mowy o kupowaniu ich specjalnie, ale o zdobywaniu żywności z kończącym się terminem ważności.

Finansowanie przedsięwzięcia zapewni proboszcz Kuczob. Będzie to druga inicjatywa dobroczynna w Piekarach Śląskich, związana z ruchem religijnym. Za kilka miesięcy centrum charytatywne w dzielnicy Brzeziny Śląskie chce otworzyć Stowarzyszenie “Emmanuel” z Katowic. Według dostępnych statystyk Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej, najwięcej potrzebujących w mieście pochodzi z Brzezin Śląskich i osiedla Wieczorka.

Autor artykułu: ZBIGNIEW RUSIN

Szkoła bliźniaków

Wednesday, February 20th, 2002

Zespół Szkół Zawodowych “Sztygarka” ma siedem par bliźniąt. Dwie pary chodzą do jednej klasy liceum ekonomicznego.
- Nie ma w tym nic dziwnego. W szkole mamy przecież blisko 3 tys. uczniów. Trudno powiedzieć, czy wcześniej mieliśmy tu już tyle bliźniąt – mówi Stanisław Kordos, dyrektor “Sztygarki”.

Łukasz i Paweł Olechowscy chodzą do IV C liceum ekonomicznego. Rozpoznają ich tylko rodzice i bliscy przyjaciele.

- Rodzice mają swoje sposoby, by nas rozpoznać, patrzą w twarz. Potrafią nas rozróżnić nawet wtedy, gdy stoimy tyłem. Znajomi zaś proszą, żebyśmy nie kupowali jednakowych ubrań – mówi Łukasz.

Nauczyciele często ich mylą, zresztą takie pomyłki zdarzają im się na każdym kroku. Gdy przekraczali granicę, czeska celniczka zatrzymała jednego z nich, twierdząc, że zbyt często przechodzi. Nie chciała uwierzyć, że jest ich dwóch, myślała, że to żart. Od roku mają prawo jazdy, jeżdżą dużym fiatem. Jeśli zatrzymują ich patrole, z reguły dzięki podwójności udaje się uniknąć mandatu, bo funkcjonariusze są rozbawieni. Kiedy pojechali z kolegami w góry, właściciel domu dopiero po tygodniu zorientował się, że ma do czynienia z dwiema osobami.

- Nigdy nie miałam wątpliwości, że mogą być nieuczciwi. Na egzaminach końcowych będą jednak pewnie odpowiadać wspólnie – mówi Anna Tołaj, wychowawczyni IV C.

Bracia mają sprecyzowane plany na przyszłość – otwarcie wspólnej firmy i studia na kierunku finanse i bankowość.
Agnieszkę i Katarzynę Krawczyk z II B liceum ekonomicznego można rozróżnić, ale z trudem. Jedna z nich ma jaśniejsze włosy i jest trochę wyższa. Różnią się także kolorem oczu, jedna ma niebieskie, druga zielone.

Nie wiedzą, czym chcą się zająć w przyszłości. Agnieszka lubi język polski i matematykę. Kasia interesuje się historią.
Druga klasowa para bliźniąt to Agnieszka i Beata Rudy. Jedna jest blondynką, druga szatynką, różnią się wzrostem. Siedzą razem w ławce, mają wspólny pokój, ale lubią spędzać czas osobno. Mają innych przyjaciół. Nie chciałyby też planować wspólnej przyszłości. Wioleta Bargieł-Jaros, wychowawca, mówi, że czasem zdarza się jej mylić Agnieszkę i Kasię. Dziewczyny same wtedy ją poprawiają.

Anna i Wioletta Zelga uczęszczają do klasy III B technikum ochrony środowiska. Są bardzo podobne. Mają długie włosy i podobnie układające się włosy. Nie siedzą w jednej ławce, ale blisko siebie. Często zdarza im się, że są mylone. Gdy jedna z nich miała kłopoty z nogą, drugą dziewczynę także rozbolała noga.

- Trochę się różnimy, mamy inne głosy, a Wiola jest trochę wyższa. Zainteresowania mamy identyczne. W przyszłości chciałybyśmy studiować kierunek związany z ochroną środowiska. Chcemy zwiedzić świat. W taką wyprawę pojechałybyśmy my i nasi przyjaciele – tłumaczą dziewczyny.
Małgorzata Kondrat, wychowawca III B, mówi, że rozróżnia siostry na wyczucie. Obie są pilnymi i ambitnymi uczennicami. Konkurują w nauce.

- Są otwarte i komunikatywne, bardzo lubiane przez rówieśników. Dla klasy są swoistą atrakcją, niewielu ich kolegów może pochwalić się, że chodzą do klasy z bliźniakami – mówi pani Małgorzata.

Do “Sztygarki” chodzą też bliźniacy: Jarosław i Marcin Gawron z V A technikum elektronicznego, Sylwia i Joanna Kandora z III A technikum ochrony środowiska oraz Aleksandra i Marta Rydzyk z klasy II Zasadniczej Szkoły Zawodowej.

Autor artykułu: Agnieszka Zielińska

Kazimierz Cichy postawił w ogrodzie piramidę

Wednesday, February 20th, 2002

Drewnianą piramidę ma w swoim ogrodzie Kazimierz Cichy, prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Wodzisławskiej i naczelnik magistrackiego wydziału ekologii. Niezwykła budowla stanęła na terenie posesji wodzisławianina półtora roku temu. Kazimierz Cichy zbudował ją własnoręcznie, posiłkując się opisami w książkach i fachowych czasopismach.

- Ten pomysł chodził mi po głowie chyba z dziesięć lat. Chciałem mieć coś nietypowego, a przy okazji sprawdzić czy piramida rzeczywiście ma niezwykłe działanie. Z natury jestem niedowiarkiem, dlatego lubię wszystko poznać osobiście. Nie jestem świadom wszystkich tajemnic tej budowli, ale wiem, że nie jest to zwykły drewniany szałas – mówi twórca dzieła.

Piramida Cichego została wykonana z kawałków drewna, jakie pozostały po budowie domu. Całość jest pokryta brązową płachtą i otoczona miedzianym przewodem, który ma wzmocnić jej dobroczynne działanie. Z budowli chętnie korzystają znajomi ekologa, a nawet ludzie zupełnie obcy. Żeby było wygodniej, pan Kazimierz ustawił nawet w środku małe polowe łóżko.

- Czasem przyjeżdżają ludzie spoza miasta. Przywożą butelki z wodą, żeby się naenergetyzowały. Podobno taka woda ma właściwości lecznicze – mówi właściciel piramidy.
Sam rzadko korzysta z budowli. Najczęściej robi to latem. Piramida stoi w malowniczym zakątku ogrodu, w pobliżu sosnowego zagajnika. Warto tu przyjść chociażby tylko dlatego, by odpocząć w ciszy i spokoju.

- Niełatwo mnie przekonać do uwierzenia w rzeczy niezwykłe, ale moja piramida coś w sobie ma. W czasie niedawnych mrozów ustawiliśmy w niej słoik z wodą. Rzeczywiście, przy temperaturze minus 10 stopni woda w słoiku nie zamarzła – mówi Kazimierz Cichy.

Autor artykułu: (mir)

Sprzęt na jubileusz

Wednesday, February 20th, 2002

Wczoraj w będzińskim klubie ,Pryzmat” odbyły się uroczystości związane z 50-leciem powstania terenowego koła Polskiego Związku Niewidomych. Byli pierwsi na terenie Zagłębia. Potem dopiero organizowano grupy w Sosnowcu, Dąbrowie i Czeladzi.

Z okazji jubileuszu członkowie będzińskiego PZN, których jest ponad 200, postanowili uhonorować ludzi dobrej woli, instytucje, wolontariuszy i długoletnich zasłużonych członków złotymi, srebrnymi i brązowymi odznakami PZN.

Otrzymali je: Urząd Miasta Będzin, ksiądz Mieczysław Miarka, Anna Bednarowicz, Jan Koch, Marianna Zasadzeń, Wiesława Halicka-Misińska, Joanna Mruk, Marian Trzcionka, Danuta Faraliż, Halina Hanke, Krystyna Hetmańczyk, Rozalia Stolecka i Teofila Zajkowska.

- Kilka osób otrzymało zegarki głośnomówiące i radiomagnetofony, które są niezbędne, aby słuchać audycji i tekstów książek. W tym roku planujemy jeszcze kilka niespodzianek, przekazanie kilku egzemplarzy takiego sprzętu, podarowanie igieł brajlowskich, które pozwalają niewidomym paniom szyć, a także mierników cieczy. Dzięki temu urządzeniu niewidomy może np. zaparzyć herbatę i ugotować zupę, nie rozlewając płynów na około. Wiele jednak zależy od tego, czy wspomogą nas sponsorzy – wyjaśnia Marianna Zasadzeń, prezes terenowego koła w PZN Będzinie.

Podczas uroczystości niewidomi i niedowidzący mogli usłyszeć chór “Serduszka” z Dobieszowic,a potem podziwiać występy uczniów z IV LO

w Będzinie. Oczywiście również sami członkowie PZN postanowili coś zaśpiewać z okazji swojego jubileuszu, tym bardziej, że śpiewacy z terenowego koła PZN w Będzinie wielokrotnie uświetniali swoimi występami przeglądy, koncerty i festiwale.

Autor artykułu: (pat)

Zabrze – moje miasto

Tuesday, February 19th, 2002

Z okazji 80-lecia uzyskania przez Zabrze praw miejskich, Miejska Biblioteka Publiczna w Zabrzu oraz Muzeum Miejskie w Zabrzu ogłaszają konkurs wspomnień dotyczący naszego miasta, nad którym patronat objęli Prezydent Miasta i Przewodniczący Rady Miejskiej w Zabrzu.

Konkurs ma charakter otwarty i jest adresowany do wszystkich – aktualnych, jak i byłych – mieszkańców Zabrza.

Celem tego przedsięwzięcia jest dotarcie do wspomnień dotyczących wszelkich zdarzeń, zarówno “wielkich” – przełomowych, jak i “małych” – związanych ze sferą życia miasta i jego mieszkańców, sferą gospodarki, życiem zawodowym, polityką, kulturą, wypoczynkiem, sportem, życiem sąsiedzkim, rodzinnym, sferą ducha i religii, stosunkami międzyludzkimi, relacjami między większością a mniejszościami narodowymi i etnicznymi, wreszcie też tworzeniem współczesnego, nowego oblicza miasta.

Prace o objętości do 5 stron maszynopisu (wyjątkowo rękopisów) prosimy nadsyłać do dnia 20 maja 2002 r. pod adresem:

Miejska Biblioteka Publiczna, 41-800 Zabrze, ul. ks. J. Londzina 3, tel./fax: (032) 271-42-24 lub 271-73-57.
Jury pod przewodnictwem dr. Józefa Musioła – sędziego Sądu Najwyższego, pisarza, publicysty, prezesa Towarzystwa Przyjaciół Śląska w Warszawie – ogłosi wyniki konkursu w dniu 31 maja 2002 r.

Najbardziej interesujące wspomnienia będą opublikowane w specjalnym jubileuszowym wydawnictwie.

Autor artykułu:

Puchar dla Gwarka

Tuesday, February 19th, 2002

Futboliści Gwarka Zabrze triumfowali w X Międzynarodowym Halowym Turnieju Piłki Nożnej Juniorów o puchar prezydenta miasta. W finale imprezy zabrzanie pokonali… zabrzan.

Wygrali z Górnikiem Zabrze 3:2 w rzutach karnych. W zawodach wzięło udział osiem drużyn z Czech, Słowacji, Rosji i Polski. Rywalizowano w dwóch grupach, których zwycięzcy spotkali się w wielkim finale. Przed finałem polskim z udziałem Gwarka i Górnika odbył się mały finał, czyli pojedynek czesko słowacki pomiędzy Spartakiem Trnawa i Banikiem Ostrawa. Zdecydowanie lepszy okazał się Banik, który strzelił cztery gole nie tracąc żadnego i pewnie “zgarnął” trzecie miejsce w turnieju.

Trzy razy w siatce piłkę celnie umieścił w tym meczu Michał Prokes, który zdobył tytuł króla strzelców. Z kolei najlepszym zawodnikiem został Tomasz Bondarowski (Gwarek), a najlepszym bramkarzem Petr Bolek (Banik). Miano najlepszego zawodnika zabrzańskiego przyznano Kamilowi Kopańskiemu, natomiast najmłodszym futbolistą podczas dwudniowych zmagań z piłką w hali MOSiR-u był Tomasz Laskowski (Górnik).

Końcowa tabelka:
1. Gwarek Zabrze
2. Górnik Zabrze
3. Banik Ostrawa
4. Spartak Trnawa
5. SMS Łódź
6. Baltica Kaliningrad
7. Hutnik Kraków
8. Odra Wodzisław

Autor artykułu: (wag)