Zespół Szkół Zawodowych “Sztygarka” ma siedem par bliźniąt. Dwie pary chodzą do jednej klasy liceum ekonomicznego.
- Nie ma w tym nic dziwnego. W szkole mamy przecież blisko 3 tys. uczniów. Trudno powiedzieć, czy wcześniej mieliśmy tu już tyle bliźniąt – mówi Stanisław Kordos, dyrektor “Sztygarki”.
Łukasz i Paweł Olechowscy chodzą do IV C liceum ekonomicznego. Rozpoznają ich tylko rodzice i bliscy przyjaciele.
- Rodzice mają swoje sposoby, by nas rozpoznać, patrzą w twarz. Potrafią nas rozróżnić nawet wtedy, gdy stoimy tyłem. Znajomi zaś proszą, żebyśmy nie kupowali jednakowych ubrań – mówi Łukasz.
Nauczyciele często ich mylą, zresztą takie pomyłki zdarzają im się na każdym kroku. Gdy przekraczali granicę, czeska celniczka zatrzymała jednego z nich, twierdząc, że zbyt często przechodzi. Nie chciała uwierzyć, że jest ich dwóch, myślała, że to żart. Od roku mają prawo jazdy, jeżdżą dużym fiatem. Jeśli zatrzymują ich patrole, z reguły dzięki podwójności udaje się uniknąć mandatu, bo funkcjonariusze są rozbawieni. Kiedy pojechali z kolegami w góry, właściciel domu dopiero po tygodniu zorientował się, że ma do czynienia z dwiema osobami.
- Nigdy nie miałam wątpliwości, że mogą być nieuczciwi. Na egzaminach końcowych będą jednak pewnie odpowiadać wspólnie – mówi Anna Tołaj, wychowawczyni IV C.
Bracia mają sprecyzowane plany na przyszłość – otwarcie wspólnej firmy i studia na kierunku finanse i bankowość.
Agnieszkę i Katarzynę Krawczyk z II B liceum ekonomicznego można rozróżnić, ale z trudem. Jedna z nich ma jaśniejsze włosy i jest trochę wyższa. Różnią się także kolorem oczu, jedna ma niebieskie, druga zielone.
Nie wiedzą, czym chcą się zająć w przyszłości. Agnieszka lubi język polski i matematykę. Kasia interesuje się historią.
Druga klasowa para bliźniąt to Agnieszka i Beata Rudy. Jedna jest blondynką, druga szatynką, różnią się wzrostem. Siedzą razem w ławce, mają wspólny pokój, ale lubią spędzać czas osobno. Mają innych przyjaciół. Nie chciałyby też planować wspólnej przyszłości. Wioleta Bargieł-Jaros, wychowawca, mówi, że czasem zdarza się jej mylić Agnieszkę i Kasię. Dziewczyny same wtedy ją poprawiają.
Anna i Wioletta Zelga uczęszczają do klasy III B technikum ochrony środowiska. Są bardzo podobne. Mają długie włosy i podobnie układające się włosy. Nie siedzą w jednej ławce, ale blisko siebie. Często zdarza im się, że są mylone. Gdy jedna z nich miała kłopoty z nogą, drugą dziewczynę także rozbolała noga.
- Trochę się różnimy, mamy inne głosy, a Wiola jest trochę wyższa. Zainteresowania mamy identyczne. W przyszłości chciałybyśmy studiować kierunek związany z ochroną środowiska. Chcemy zwiedzić świat. W taką wyprawę pojechałybyśmy my i nasi przyjaciele – tłumaczą dziewczyny.
Małgorzata Kondrat, wychowawca III B, mówi, że rozróżnia siostry na wyczucie. Obie są pilnymi i ambitnymi uczennicami. Konkurują w nauce.
- Są otwarte i komunikatywne, bardzo lubiane przez rówieśników. Dla klasy są swoistą atrakcją, niewielu ich kolegów może pochwalić się, że chodzą do klasy z bliźniakami – mówi pani Małgorzata.
Do “Sztygarki” chodzą też bliźniacy: Jarosław i Marcin Gawron z V A technikum elektronicznego, Sylwia i Joanna Kandora z III A technikum ochrony środowiska oraz Aleksandra i Marta Rydzyk z klasy II Zasadniczej Szkoły Zawodowej.
Autor artykułu: Agnieszka Zielińska