Archive for February, 2002

Chcą się wypromować

Tuesday, February 19th, 2002

Racibórz będzie uczestniczyć w Międzynarodowych Targach Ekologicznych “Intereco 2002″, które w dniach od 6 do 8 marca odbędą się w Katowicach.

- W ubiegłym roku nasze miasto odniosło wiele sukcesów na niwie ekologii. Otrzymaliśmy certyfikat potwierdzający wdrożenie i funkcjonowanie systemu zarządzania środowiskowego według normy ISO 14001, wyróżnienia i nagrody w ogólnopolskich konkursach takich jak “Panteon Polskiej Ekologii”, “Lider Polskiej Ekologii”. Zdobyliśmy również certyfikat “Gmina Przyjazna Środowisku”. Zarząd Miasta uznał więc, że należy te dokonania promować. A jednym z najlepszych sposobów pokazania się, są targi – mówi Anita Tyszkiewicz-Zimałka, rzecznik prasowy raciborskiego magistratu.

Corocznie bowiem na targi ekologiczne “Intereco” zgłasza się ponad 150 wystawców z kraju i zagranicy. Imprezę odwiedza prawie 10 tysięcy specjalistów z branży oraz przedstawicieli gmin województwa śląskiego. Ranga targów oraz miejsce organizacji – stolica województwa – gwarantują, zdaniem raciborskich urzędników, znakomitą promocję.

Magistrat liczy na dofinansowanie kosztów udziału w targach przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Miasto spodziewa się, że może dostać nawet do 7 tys. zł.

Autor artykułu: (adr)

Znaki nie dla wszystkich?

Monday, February 18th, 2002

Śmignął mi tak przed maską, że ledwie zdążyłem zahamować – skarży się kierowca poloneza, który cudem uniknął zderzenia na skrzyżowaniu ul. Dekabrystów z Fieldorfa-Nila.

Ogromne zamieszanie na skrzyżowaniu to efekt zmiany organizacji ruchu. Do tej pory jadący ulicą Dekabrystów mieli pierwszeństwo. Teraz muszą przepuścić wszystkie pojazdy jadące ul. Fieldorfa-Nila. Mimo że zmiany obowiązują już od kilku dni, wielu kierowców jeszcze ich nie zauważyło.

- Są kierowcy, którzy nie czytają znaków i jeżdżą na pamięć – twierdzi kom. Marek Struski z częstochowskiej “drogówki”. – Mieliśmy wiele skarg, że w tym rejonie wymuszenia pierwszeństwa są na porządku dziennym. Nie było bowiem znaków informujących o zmianie organizacji ruchu.

Ale znaki, jak sprawdziliśmy, już są. Duże, nowe i widoczne z daleka. A mimo to wystarczy spędzić w okolicy skrzyżowania 5 minut, by doliczyć się co najmniej kilku niebezpiecznych wymuszeń. Zamieszanie zaś powodują nie tylko ci, którzy nie ustępują pierwszeństwa, ale również i ci, którzy nie mają pewności, że znajdują się na drodze głównej i zatrzymują się na skrzyżowaniu, by przepuścić, tych którzy nadjeżdżają drogą podporządkowaną.

- Musi chyba upłynąć trochę czasu zanim ludzie się przyzwyczają – twierdzi Henryk Kowalski, który codziennie pokonuje feralne skrzyżowanie w drodze do pracy. – Ja sam wolę tu zwolnić i porządnie się rozejrzeć. Co z tego, że jestem na drodze głównej, jak potem będę musiał jechać do blacharza. Lepiej poczekać i nie mieć problemów.

Autor artykułu: mp

Pompony niekoniecznie

Monday, February 18th, 2002

Ponad ćwierć tysiąca zawodniczek reprezentujących 23 zespoły z całego kraju stanęło na starcie II Ogólnopolskiego Turnieju Zespołów Cheerleaders, rozegranego w sobotę w zagórskiej hali MOSiR Sosnowiec.

W silnej obsadzie doskonale spisały się sosnowiczanki. Nastolatki z zespołu “Skandalik” zwyciężyły w najmłodszej kategorii wiekowej (do 14 lat), natomiast ich starszym koleżankom ze “Skandalu” przypadła druga lokata wśród pełnoletnich drużyn.

Trzykrotnie każda z ekip prezentowała się piątce sędziów podczas przedpołudniowych eliminacji. Jurorzy mieli sporo kłopotów z wyborem finałowych czwórek. Stawka była wyrównana, a ekipy mocno różniły się wybraną muzyką, strojami (okazało się, że kuse spódniczki i pompony nie są obowiązkowym “mundurkiem” cheerleders) i liczebnością. Sędziom podobał się tłok na parkiecie i do finału trafiły wszystkie zespoły liczące ponad 15 dziewcząt.

- Przy tak wyrównanym poziomie drużyn o ocenie sędziów decyduje wrażenie artystyczne – wyjaśnia Katarzyna Pilch, szefowa obu sosnowieckich grup. – Wszystkie zespoły perfekcyjnie wykonywały programy i nie można było liczyć na potknięcia rywalek.

Arbitrzy w turniejach cheerleaders wyczuleni są też na synchronizację programu. Grupy coraz częściej dodają do występu elementy taneczne i baletowe, powodujące, że zawodniczki nie wykonują tych samych ruchów.

- Dziewczęta pomagają kibicować różnym drużynom. Krótkie programy przygotowywane są zatem pod kątem przerw w grze – mówi Katarzyna Pilch. – Dłuższe występy prezentuje się głównie na pokazach.

W finale każda z grup musiała zaprezentować dwa krótkie programy i jeden długi. Jury zrezygnowało z trzeciego “szorta” i programu średniego, by zaoszczędzić nieco czasu. Mimo tych zabiegów turniej skończył się z półtoragodzinnym poślizgiem.

Pierwsze komplety medali rozdano w najmłodszej grupie wiekowej. Zwyciężył 15-osobowy “Skandalik” przed tarnowskim “Blaskiem”, najliczniejszą drużyną zawodów (18 dziewcząt) oraz reprezentantkami Staszowa z “3-S-KA” oraz “Trójeczki”.
- To nasze pierwsze złote medale – cieszyła się sosnowiczanka Ola Maj.

12 drużyn stanęło na starcie w najsilniej obsadzonej kategorii juniorek (15 -18 lat). Wśród scenografii pełnej czerwonych serduszek jurorzy najwyżej ocenili mało walentynkowy program “Labiryntu” Tarnów, kolejne lokaty przyznając drużynom z Olsztyna oraz z podwarszawskiej Wesołej.

Jeszcze większe emocje czekały widzów podczas finałowej konfrontacji pełnoletnich drużyn. Faworytkami publiczności były broniące złotych medali sosnowiczanki. Rewelacją turnieju okazał się jednak, występujący z biało-czarnymi pomponami, białostocki “Atom”. O sukcesie drużyny przyjezdnej zadecydowała dopiero prezentacja programu długiego. “Zulus Czaka” w wykonaniu białostoczanek okazał się prawdziwym “atomowym uderzeniem”.

- Tańczą rewelacyjnie – stwierdziła Anna Brzęska ze “Skandalu”, która występowała nieco wcześniej.
- Mamy w zespole sporo maturzystek i musiałyśmy nieco ograniczyć treningi – tłumaczy Katarzyna Pilch. – Programy białostoczanek były perfekcyjne technicznie i efektowne.
Po zejściu z parkietu “atomowe” dziewczęta gratulowały sobie występu. Było niemal pewne, że do ich rąk trafi Puchar Prezydenta Sosnowca.

- Podczas występu można liczyć tylko na siebie. Koleżanka nie może ci pomóc. Z drugiej strony trzeba wierzyć, że żadna z nas nie popełni błędu. Tym razem wyszło nam wszystko – mówi Monika Taszycka z “Atomu”.

Na “otarcie łez” sosnowiczankom obok srebrnych medali i wicemistrzowskiego pucharu pozostało trofeum publiczności. Kibice w ten sposób podziękowali im za wsparcie w ligowych meczach.

Autor artykułu: WOJCIECH W. WACŁAWEK

Dotacje dla ochotników

Monday, February 18th, 2002

Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej rozdzieliła prawie 100 tys. zł między jednostki strażaków ochotników, zrzeszonych w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym. Dostały te pieniądze za udział akcjach, mających miejsce także poza granicami powiatu. Z 18 jednostek wsparcie finansowe otrzymało 15.

Po zlikwidowaniu przepisu o przyznawaniu jednostkom jednakowych kwot, obecnie o wielkości wsparcia decydują potrzeby ochotnikow oraz ich aktywność. W ubiegłym roku najczęściej, bo aż 21 razy, do pożarów wyjeżdżali strażacy z Bydlina (gmina Klucze). Nieco mniej interwencji zanotowały OSP Laski, OSP Bukowno Miasto, OSP Dłużec i OSP Zarzecze. Największe dofinansowanie (12 tys. zł) otrzymała OSP Zarzecze (gmina Wolbrom), która wyremontowała samochód bojowy.

Wiekszość pozostałych jednostek dostała po ok. 6 tys. zł. Strażacy za te sumy doposażają się w sprzęt: ubrania bojowe, kombinezony, gumowce, hełmy, agregaty prądotwórcze, pompy szlamowe oraz sprzet łączności.

Autor artykułu: (RAS)

Niechciane “papierzyska”

Friday, February 15th, 2002

Karty z wynagrodzeniem pracowników, wyciągi bankowe, wzory pieczątek i wyciągi regulaminów, należące do zabrzańskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, znaleźli pracownicy straży miejskiej w ruinach w centrum Zabrza. Nie wiadomo jak, kto i kiedy pozbył się dokumentów PTTK i dlaczego właśnie w tym miejscu.

- Często zaglądamy podczas codziennych patroli w podwórka i ruiny domów od strony ulicy Średniej – mówią strażnicy, którzy odkryli porzucone archiwalia. – Wśród stert gruzu, na starych materacach, nocują tam niejednokrotnie bezdomni. Wokół często poniewierają się jakieś unoszone przez wiatr papiery. Tym razem jednak natknęliśmy się na coś zupełnie niespodziewanego. Uwagę naszą przykuła spora sterta papierzysk i segregatorów. Po bliższym przyjrzeniu się im wyszło na jaw, że należą do zabrzańskiego PTTK, który ma siedzibę właśnie niedaleko ulicy Średniej, dokładnie naprzeciw dworca kolejowego. Ciekawe, jak teraz niektórzy pracownicy PTTK będą dokumentować, na przykład lata pracy w firmie, skoro ich karty wylądowały na wysypisku śmieci.

Znalezisko, z racji tego, że wyglądało na duże i poważne, zgłoszono na policję. Ściślej mówiąc przetransportowano je siłami strażników do II komisariatu przy ulicy Trocera, któremu podlega ten rejon miasta. Niestety, szef tamtejszego posterunku nie chciał wypowiedzieć się na jego temat odsyłając nas do rzecznika prasowego. Bardziej rozmowny był za to zastępca komendanta miejskiego policji, młodszy inspektor Ryszard Wloka: – Pojechałem do komisariatu przy ulicy Trocera, by przyjrzeć się znalezionym dokumentom. Obejrzałem je dokładnie i muszę powiedzieć, że nie ma w nich nic rewelacyjnego, ani godnego sensacji. Wśród dokumentów przeważają przykładowo spisy… uczestników wycieczek i trudno uważać takie listy, tym bardziej że pochodzą one z początku lat dziewięćdziesiątych, za chronione tajemnicą. W latach, z których pochodzą dokumenty, prowadzona była zapewne zmiana form działalności PTTK i dlatego część archiwaliów mogła stać się zbędna.

Zabrzańscy policjanci nie przypominają sobie, by w ostatnich latach na śmietniku znalazły się jakieś ważne, chronione tajemnicą służbową lub wszelką inną, dokumenty. Nie mniej jednak stróże prawa apelują, by przed pozbyciem się starych list, kwitów, rachunków, na których widnieją nazwiska lub które posiadają pieczątki firmowe, dobrze jest je porządnie przejrzeć i te rzeczywiście zbędne, najlepiej zniszczyć w ten sposób, by stały się nieczytelne.

Autor artykułu: (wag)

Dzień zakochanych

Friday, February 15th, 2002

Wczoraj były Walentynki! Już tydzień wcześniej w sklepach z upominkami można było kupić świeczki i poduszki w kształcie serca i kubeczki dla zaakochanych. Najtańsze serduszko kosztowało 2 zł 50 gr. Cena odgrywała istotną rolę, bo Walentynki świętują również dzieci.

- Lubię Walentynki, zawsze wysyłam kartkę do chłopaka, który mi się podoba – mówi 8-letnia Miriam Jaworska. – Zakochani mają swoje święto przez cały rok, ale w ten dzień przyznają się do tego, że są zakochani – rozsądnie tłumaczyła “DZ” o pięć lat starsza Ewa Sroka. Dorośli niechętnie obchodzli Walentynki. – To święto za późno przybyło, aby się do tego przyzwyczaić – powiedziała 39-letnia Joanna Sławeńska. – Jestem na to za stary – oznajmił nam 60-letni Tomasz Markiewicz.

Autor artykułu: (BS)

Wysoka Pany!

Friday, February 15th, 2002

Piłkarze występującego na co dzień w klasie A LKS Wysoka zostali halowymi mistrzami powiatu zawierciańskiego. W finale podopieczni Grzegorza Kobuszewskiego pokonali 3:2 znacznie wyżej notowaną Spartę Szczekociny. Do półfinału sobotniego turnieju nie zdołało natomiast awansować faworyzowane Źródło Kromołów.

Los sprawił, że te trzy zespoły zmierzyły się ze sobą w eliminacyjnej grupie II. Już w pierwszym meczu doszło do niespodzianki. Po dwóch celnych strzałach Grzegorza Kobuszewskiego LKS Wysoka pokonał 2:0 kromołowskie Źródło, które jednak nie występowało w najsilniejszym składzie.

Należąca do czołówki częstochowskiej “okręgówki” Sparta Szczekociny gładko uporała się (3:1) z blanowicką Olimpią.
Pozostałe mecze w grupie II zakończyły się wynikami nierozstrzygniętymi. Sparta w bezbramkowym spotkaniu podzieliła się punktami ze Źródłem, a następnie zremisowała 1:1 z LKS Wysoka. Jako że wcześniej drużyna z Wysokiej uzyskała identyczny wynik w konfrontacji z blanowicką Olimpią (w obu spotkaniach gole zdobywał Grzegorz Kobuszewski), o kolejności czołowych drużyn w grupie decydowały rzuty karne. Bezbłędnie wykonywali je A-klasowcy i jeden niecelny strzał szczekocinian zadecydował o grupowym triumfie podopiecznych Grzegorza Kobuszewskiego.

W grupie I o awansie decydowały ostatnie dwa mecze, w których MKS Poręba rozgromił 5:0 ogrodzienieckich Budowlanych, a Olimpia Włodowice pokonała 3:1 Łazowiankę.

Kolejny raz drużynę ze Szczekocin seria rzutów karnych czekała w półfinale. Pojedynek z MKS Poręba zakończył się bowiem bezbramkowym remisem. Więcej zimnej krwi przy strzelaniu ,siódemek” zachowali gracze Sparty (7:6). Drugim finalistą został LKS Wysoka, który po dwóch trafieniach Grzegorza Kobuszewskiego i jednym Tomasza Krawczyka pokonał 3:1 włodowicką Olimpię.

Kolejne dwie bramki zapisał na swoje konto grający trener LKS Wysoka w decydującym o tytule mistrzowskim pojedynku ze Spartą. Łącznie w pięciu meczach Grzegorz Kobuszewski osiem razy umieszczał futbolówkę w siatce, zdobywając tytuł króla strzelców. W spotkaniu finałowym w zespole LKS Wysoka na listę strzelców wpisał się także Adrian Dudłak, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo 3:2.

Brązowe medale przypadły B-klasowej Olimpii Włodowice, która w “małym finale” pokonała 3:0 drużynę z Poręby. Eliminacyjny pojedynek tych zespołów zakończył się remisem 1:1.

* Grupa I: Olimpia Włodowice – MKS Poręba 1:1, Łazowianka Łazy – Budowlani Ogrodzieniec 1:2, MKS Poręba – Łazowianka 2:2, Olimpia Włodowice – Budowlani 2:2, MKS Poręba – Budowlani 5:0, Olimpia Włodowice – Łazowianka 3:1.

* Grupa II: LKS Wysoka – Źródło Kromołów 2:0, Sparta Szczekociny – Olimpia Blanowice 3:1, LKS Wysoka – Olimpia Blanowice 1:1, Sparta – Źródło 0:0, Olimpia Blanowice – Źródło 2:2, Sparta – LKS Wysoka 1:1 karne 4:5.

* Półfinały: MKS Poręba – Sparta 0:0 karne 6:7, LKS Wysoka – Olimpia Włodowice 3:1. Mecz o 3 miejsce: MKS Poręba – Olimpia Włodowice 0:3. Finał: Sparta – LKS Wysoka 2:3.
LKS Wysoka: Ireneusz Pluta, Marek Czeluśniak, Tomasz Krawczyk. Marcin Krawczyk, Adrian Dudłak, Grzegorz Kobuszewski, Jacek Kwiatkowski, Grzegorz Pituch, Rafał Siewiarek, Piotr Gołębiowski, Adrian Szczygieł, Przemysław Misior.

Autor artykułu: (wow)

Puchar snowboardzistów

Thursday, February 14th, 2002

Ponad 80 zawodników wystartowało w Pucharze Polski Amatorów, który przez weekend odbywał się na stoku Kaimówki w Szczyrku. Amatorów snowboardu nie odstraszyły nawet brzydka pogoda i miękki śnieg. Zawodnicy rywalizowali w slalomie gigancie. Snowboardziści z Beskidów osiągnęli kilka przyzwoitych wyników. Beata Goły była trzecia wśród juniorek młodszych, Agata Lowe druga w stawce juniorek (obie z UKS Bielsko). Na podium stanęli także jej klubowi koledzy, Rafał Golus zajął drugie miejsce w kategorii juniorów młodszych, a tuż za nim uplasował się Andrzej Sporn, z kolei Mateusz Adamski był trzeci wśród juniorów. Kategorię wygrał Michał Goły. Dobrze wystartowali także zawodnicy UKS Stożek Wisła. W pierwszej trójce znaleźli się: Jagoda Bolek, Małgorzata Jachym, Jakub Pilch i Roman Radwan. Na Kaimówce startowali również snowboardziści Bustersa Ustroń. Marcin Szeja wygrał wśród juniorów starszych, a Jarosław Szeja był trzeci w tej kategorii.

Autor artykułu: (wot)

Wykorzystać okazję

Thursday, February 14th, 2002

W grudniu na posiedzeniu zarządu Polskiego Związku Kajakowego zapadła decyzja, że w sierpniu (w dniach od 23 do 25) na akwenie żwirowni w Kaniowie odbędą się mistrzostwa Polski juniorów w kajak-polo. Gospodarzem zawodów będzie Uczniowski Klub Sportowy Set; klub, który powstał zaledwie trzy lata temu. W tym krótkim czasie kajakarze UKS Set zdobyli mistrzostwo Polski juniorów, zajęli trzecie miejsce w Pucharze Polski, a w mistrzostwach kraju seniorów UKS Set uplasował się na czwartym miejscu. W imprezie wezmą udział liczące się ekipy. Na pewno pojawią się kajakarze z Bydgoszczy, Zamościa oraz Warszawy.

Jednak organizowanie takich mistrzostw niesie za sobą pewne wymogi organizacyjno-regulaminowe.

- Musimy stworzyć boisko z prawdziwego zdarzenia. Do tego jest potrzebny pływający pomost o długości 54 metrów. Umożliwia on drugiemu arbitrowi sędziowanie spotkania – wyjaśnia Bogusław Bajerski, prezes UKS.

Obecne boisko, które UKS Set otrzymał od PZK, nie posiada takiego pomostu. Zdaniem Bajerskiego, nadarza się szansa zrobienia nie tylko boiska dla kajakarzy, ale kompleksu dla mieszkańców gminy, którzy latem licznie przyjeżdżają nad akwen żwirowni.

- Tu jest najczystsza woda w okolicy. Najczystsza, bo źródlana. Nie ma mułu, gdyż jest żwir – wyjaśnia Bajerski. Uważa, że zrobienie pomostu może zapoczątkować stworzenie centrum rekreacyjno-wypoczynkowego.

- Jeśli znajdą się sponsorzy, można zrobić drugie boisko i basen, bo na akwenie żwirowni kąpiel jest zabroniona. Jesteśmy w trakcie podpisywania umowy z gminą na dzierżawę tego obiektu. Chcemy tam zrobić centrum rekreacyjno-wypoczynkowe. Planujemy także zbudowanie boisk do koszykówki i siatkówki plażowej – dodaje prezes UKS Set.
Jeśli klub uzyska zgodę gminy, to przy okazji organizacji mistrzostw Polski juniorów mieszkańcy Kaniowa i okolic mogą zyskać dobre miejsce do wypoczynku.

Autor artykułu: (klm)

Tesco w marcu

Thursday, February 14th, 2002

Niebawem, bo 9 marca przed południem zostanie otwarty w Bielsku hipermarket brytyjskiej sieci Tesco. Będzie się mieścić przy ulicy Warszawskiej. W tej chwili trwają prace wewnątrz obiektu, wkrótce powinno rozpocząć się układanie towarów na półkach. Trwa także modernizacja układu komunikacyjnego, który usprawni dojazd do hipermarketu. Na parkingu przed sklepem zmieści się tysiąc samochodów, zostaną także wydzielone specjalne strefy dla niepełnosprawnych i matek z dziećmi. Tesco od początku istnienia w Polsce praktykuje, że w miastach, w których stawia swoje obiekty, stara się pomagać potrzebującym. Nie inaczej będzie w Bielsku, gdzie pomoc rzeczową otrzyma jeden z domów matki i dziecka. Niektóre sklepy Tesco w Polsce otwarte są przez całą dobę. Prawdopodobnie bielski hipermarket będzie czynny non stop jedynie w okresach przedświątecznych. Przed dwoma tygodniami zakończył się nabór do pracy w hipermarkecie.

Autor artykułu: (wot)