Archive for March, 2002

Rodzice bezkonkurencyjni

Friday, March 29th, 2002

Uczniowie kroczyckiego Gimnazjum postanowili zorganizować rodzinne spotkanie w szkole, by w ten sposób uczcić swoich rodziców i zaprezentować im własne umiejętności.

- To pierwsze tego typu spotkanie i do końca nie wiedzieliśmy, czy pomysł się spodoba – mówi Alicja Bednarz, dyrektor szkoły. – Rodzice gimnazjalistów angażują się zawsze w życie szkolne. Pomagali m.in. przy porządkowaniu i grodzeniu placu wokół budowanego gimnazjum. Dzisiejsza uroczystość jest formą podziękowania za trud, jaki wkładają w wychowanie swoich dzieci, i za pomoc, którą zawsze służą szkole.

Spotkanie rozpoczął występ chóru szkolnego z piosenką: “Wspaniałych rodziców mam”. Później uczniowie zmusili do występów swoich rodziców. Konkurencji, w których rodzice mogli się wykazać, było wiele. W liczeniu “na oko” pieniędzy w zawiązanym worku najlepszy był Krzysztof Janikowski. Na skakance nie miała sobie równych Beata Barczyk, a kijem hokejowym w rzucie do bramki najlepiej posługiwał się Bogusław Bugaj. W zaplataniu warkoczy bezkonkurencyjne były mamy: Janina Urbańczyk i Elżbieta Sobczyk. Ponadto rodzice ćwiczyli celność oka w rzucie woreczkiem grochu do miski, odgadywali przysłowia, dmuchali kolorowe baloniki.

Nagrodami były prace plastyczne wykonane przez gimnazjalistów. By dać rodzicom chwilę wytchnienia, uczniowie prezentowali im różnego rodzaju skecze, śpiewali piosenki. Atmosfera była bardzo rodzinna.

Zmęczeni występami rodzice i ich dzieci mogli odpocząć przy kawie i herbacie oraz cieście, za które musieli jednak zapłacić symboliczny “grosik”. Opłata była uzasadniona, bo gimnazjaliści zbierają teraz każdą złotówkę na doposażenie swojej nowej szkoły. Po występach był czas na chwilę zadumy przy oglądaniu rodzinnych zdjęć zgromadzonych przez młodzież. Największą ciekawość budziły uchwycone na fotografii stare sprzęty domowe i zapomniane już urządzenia.

Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK

Inwestowanie w pamięć

Friday, March 29th, 2002

Choć to rzadkość, by uczniowie z chęcią zostawali w szkole po skończeniu lekcji, to jednak takie przypadki się zdarzają. Uczniowie SP nr 14 w Bzowie uwielbiają swoje zajęcia, bo uważają, że wiele mogą się na nich nauczyć.

- Do tej pory pracowałam raczej z dziećmi mającymi trudności z nauką. Zwykle im poświęca się w szkole najwięcj uwagi – mówi Anna Paruzel – Zając, pedagog w SP nr 14. – Od początku roku szkolnego zaczęłam wprowadzać program przygotowany z myślą o uczniach zdolnych. Podczas zajęć dzieci poznają różne metody uczenia się, ćwiczą pamięć i wyobraźnię. Z tymi umiejętnościami będzie im łatwiej znaleźć się w nowej szkole i uwierzyć w swoje możliwości.

Zajęcia zwykle zaczynają od najprostszego zadania: szukanie drogi w labiryncie. Później pojawiają się ćwiczenia trudniejsze. Jedną z ulubionych metod zapamiętywania jest metoda ,haków”. Polega na zapamiętywaniu przez wyobrażenie sobie listy rzeczy (np. świeca, łabędź, jabłko, krzesło, dźwig, bułka, balon). W wyobraźni na każdym haku zawieszamy inną rzecz. Kolejność haków jest niezmienna. Sposób ten przydaje się podczas robienia zakupów czy na lekcjach historii do zapamiętania dynastii. Innymi metodami są: sieć skojarzeniowa, opowiadanie ortograficzne czy ćwiczenia językowe. Uczniowie poznają różnorodne zabawy językowe rozwijające zasób słownikowy, logiczne myślenie i wykorzystują do zapamiętania trudnych fragmentów materiału własną wyobraźnię.

- Te techniki pozwalają lepiej zapamiętać przez skojarzenia wzrokowe (obrazki), ruchowe, a przede wszystkim dzięki wyobraźni potrzebne informacje. Uczniowie na początku mieli trudności właśnie z uruchomieniem wyobraźni. Starali się wszystko zapamiętywać mechanicznie – dodaje Anna Paruzel – Zając. – Musieliśmy poświęcić wiele czasu, by tę barierę przełamać.

Uczniowie uczą się też zasad komunikacji niewerbalnej: poznawania mowy ciała, zasad nieagresywnej konkurencji, współdziałania i rywalizacji.

- Choć nasza szkoła jest niewielka, dbamy o rozwój ucznia, chcemy, by tradycja i nowoczesność szły w parze – mówi Anna Marzec, dyrektor SP nr 14. – Uczniowie poznają tu lepiej swój region, na zajęciach poruszają zagadnienia związane z ekologią, Unią Europejską, duży nacisk kładziemy na wychowanie patriotyczne i obywatelskie. Organizujemy wiele wycieczek przedmiotowych, staramy się, by młodzież mogła uczestniczyć również w imprezach kulturalnych. Wiele czasu poświęcamy także uczniom mającym problemy z nauką, nie zapominając jednak o zdolniejszych.

Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK

Tomograf na miejscu

Friday, March 29th, 2002

W poniedziałek w Powiatowym Szpitalu otwarto pracownię diagnostyki komputerowej. Zaczął działać tomograf komputerowy, umożliwiający diagnozę m.in. schorzeń ośrodkowego układu nerwowego, lokalizację zmian nowotworowych i pourazowych.

- Zainteresowanie tomografem jest ogromne, choć kontrakt z Kasą Chorych opiewa na razie na 3 tys. badań rocznie – wyjaśnia Marek Konopka, prezes Helimed Sp. z o.o., będącej właścicielem pracowni. – Ubezpieczeni w Śląskiej Kasie Chorych korzystają z badań nieodpłatnie.

- Uruchomienie w szpitalu pracowni tomograficznej jest szczególnie istotne dla chorych, których stan nie pozwala na przewóz – mówi Teresa Bieńko, dyrektor szpitala. – W tej chwili najistotniejsze dla szpitala jest uruchomienie oddziałów anestezjologii i intensywnej terapii oraz ratownictwa medycznego. Zgromadziliśmy dokumentację i część sprzętu, ale z powodu wstrzymania dotacji z ministerstwa brakuje pieniędzy na dokończenie prac budowlanych.

Poszukujemy sponsorów, którzy wsparliby szpital w tych działaniach.

Autor artykułu: (iwo)

Opowiadania w bibliotece

Thursday, March 28th, 2002

Biblioteka Śląska przy pl. Rady Europy zaprasza miłośników literatury współczesnej na spotkanie Klubu Dobrej Książki, które odbędzie się dziś o godz. 17 w sali ,Benedyktynka”. Gościem wieczoru będzie Edward Balcerzan, historyk literatury, krytyk i prozaik, profesor w Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Profesor przedstawi książkę Henryka Bardijewskiego ,Spis rzeczy i inne opowiadania”, nominowaną do nagrody Biblioteki Śląskiej Śląskiego Wawrzynu Literackiego.

- Autor książki również weźmie udział w spotkaniu. ,Spis rzeczy” jest zbiorem historii z ostatnich lat. Proza charakteryzuje się przejrzystą i precyzyjną kompozycją. Porusza problem miejsca człowieka we współczesnym świecie – wyjaśnia Aleksandra Pethe, dyrektor Działu Promocji i Wydawnictw z Biblioteki Śląskiej.

Autor artykułu: (mru)

Czas na Norwida

Thursday, March 28th, 2002

Dorota Lorenc, dyrektor Miejskiego Domu Kultury ,Koszutka”, przy ul. Grażyńskiego 47 zaprasza 8 kwietnia w poniedziałek o godz. 17 do Salonu Literackiego. Tym razem jego gościem będzie wybitna polska aktorka Teresa Budzisz-Krzyżanowska, którą pamiętamy ze wspaniałych kreacji teatralnych.

Wcieliła się, m.in. w postać Hamleta, królowej Elżbiety oraz zagrała w wielu filmach i serialach telewizyjnych. Spotkanie jest zatytułowne ,Teresa Budzisz-Krzyżanowska mówi Norwida”, a słowo wstępne wygłosi Antosi Jurasz. Zgodnie z tradycją Salonu Literackiego odbędzie się również koncert fortepianowy, który wykona prof. Krystyna Bożek-Słobodnik.

Autor artykułu: (BL)

W kręgu partnerów

Thursday, March 28th, 2002

Niecałe dwa miesiące temu zakończyła się w Mysłowicach wizyta starosty partnerskiego powiatu Enz z Niemczech, Wernera Burckharta, a już pojawiają się bardzo konkretne efekty odbytych rozmów na temat dalszej intensyfikacji współpracy pomiędzy naszym miastem a powiatem Enz. W jej ramach niemieccy partnerzy zaprosili władze Mysłowic do wzięcia udziału w poszerzaniu kręgu partnerów w zakresie realizowania różnego typu programów wspólnych dla regionów administracyjnych w Europie.

Taką współpracę realizują już od pewnego czasu powiat Enz z Niemiec, Reggio Emilia z Włoch, region Almansa z Hiszpanii, Udaras na Gaeltachta z Irlandii oraz region ołomuniecki z Czech w ramach tworzonej roboczej sieci terytoriów europejskich – N.E.T. (Network of European Territories).

W dniach 12-13 marca 2002 r. delegacja Urzędu Miasta Mysłowice miała okazję wziąć udział w spotkaniu wspomnianej grupy w Ołomuńcu w Republice Czeskiej. Mysłowice były reprezentowane przez sekretarza miasta Wojciecha Dobińskiego oraz kierownika Zespołu Promocji i Strategii Damiana Stadlera.

Część robocza tego spotkania rozpoczęła się, oprócz wstępnych mów szefów oficjalnych delegacji, od zaprezentowania powstającej strony internetowej partnerów N.E.T. Tworzona jest ona przez stronę włoską w języku angielskim, który jest oficjalnym językiem sieci. Następnie prezentowano projekty, które przygotowują partnerzy z różnych krajów, a dla których szukają bądź to wsparcia, bądź współuczestnictwa któregoś z uczestników N.E.T.

Inna grupa uczestników spotkania w tym czasie tworzyła polityczną deklarację członków sieci współpracy, w trakcie dyskusji prowadzonej przez szefów delegacji politycznych. Efektem tej części rozmów było podpisanie pod koniec spotkania przez członków N.E.T. porozumienia regulującego zasady działania sieci terytoriów europejskich.

Oprócz tego typu roboczych spotkań odbyły się także krótkie konferencje ze studentami ołomunieckiego uniwersytetu oraz dziennikarzami.

Spotkanie w Ołomuńcu, oprócz dotychczasowych członków partnerskiej sieci, zgromadziło także nowych, zainteresowanych współpracą, uczestników. Byli to przedstawiciele Słowacji, Jugosławii, Estonii oraz Polski. Polskę, poza Mysłowicami, reprezentował także Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego. Każdy z ewentualnych kandydatów do współpracy w sieci N.E.T. dokonał krótkiej prezentacji swojego regionu bądź miasta. O powiecie mysłowickim powiedziano jako o miejscu, ,skąd wszędzie blisko”. Do takiego stwierdzenia upoważnia lokalizacja na terenie Mysłowic przecięcia się dwóch najważniejszych tras komunikujących północ, południe, wschód i zachód Polski – skrzyżowanie autostrady A4 z drogą krajową DK 1.

Mamy nadzieję, że współpraca w ramach partnerstwa N.E.T. będzie dobrym wstępem przed naszym akcesem do Unii Europejskiej, a jednocześnie dobrą szkołą, jak korzystać, np. z funduszy pomocowych, a później strukturalnych UE.

Jednym z ostatnich etapów spotkania w Ołomuńcu była prezentacja bogactwa kulturalnego Ołomuńca i okolic.

Spotkanie zakończone podpisaniem deklaracji współpracy członków N.E.T. z pewnością przyczyni się do pogłębiania nie tylko wzajemnych kontaktów, ale przede wszystkim podjęcia wspólnych działań jednoczących i zbliżających coraz bardziej różne regiony poszczególnych krajów jednoczącej się Europy.

Autor artykułu: (bm)

Chętni kawalerzyści

Wednesday, March 27th, 2002

Uroczystościom państwowym, patriotycznym w naszym mieście i regionie mogłaby towarzyszyć kawaleria. W Częstochowie powstał oddział terenowy Stowarzyszenia Polskiego Klubu Kawaleryjskiego, które ma siedzibę w Poznaniu.

Weterani 21. Pułku Ułanów Nadwiślańskich, należący do Klubu Wołyńskiej Brygady Kawalerii w Miedźnie gorąco poparli inicjatywę, która kultywować ma ich tradycje.

Współcześni kawalerzyści mieliby prawo do noszenia na paradach umundurowania i barw 21. PUN zgodnie z regulaminem kawalerii II Rzeczypospolitej Polskiej z 1936 roku.

Członkowie stowarzyszenia proponują swój udział m.in. w organizacji rajdów i imprez upamiętniających historyczne wydarzania, jak bitwa pod Mokrą.

Na początek chcieliby się zaprezentować podczas tegorocznych uroczystości 3 maja. Ale aby godnie reprezentować tak lubianą w naszym kraju formację muszą mieć za co skompletować niezbędne akcesoria. I oczywiście mieć konie.

Stowarzyszenie zwróciło się do Zarządu Miasta o pomoc finansową na m.in. wypożyczenie koni, rzędów wojskowych, szabel, umundurowania. Praktycznie wszystkiego.

Ułani raczej nie zaprezentują się 3 maja. Częstochowski samorząd nie przyjął entuzjastycznie tej propozycji.

- Podczas uroczystości czasem asystuje konna formacja policji – mówi Jacek Mróz, rzecznik prasowy Urzędu Miasta.
Policyjne rumaki od kilku lat służą w Częstochowie. W wojsku utworzono specjalny oddział konny, w historycznych mundurach. Z ogromnymi problemami finansowymi i do dziś jeszcze nie wyposażony we wszystko co potrzeba. Kwaleria to kosztowne hobby.

Autor artykułu: (JS)

Wojewoda będzie wspierał

Wednesday, March 27th, 2002

- Będę wspierał rozwój górnictwa metali kolorowych w Myszkowie, ale w tej sprawie potrzebna jest decyzja rządowa – powiedział wczoraj wojewoda śląski Lechosław Jarzębski w czasie spotkania ze starostą Ryszardem Chachulskim oraz wójtami i burmistrzami poszczególnych gmin leżących w granicach powiatu. Towarzyszył mu m.in. wicewojewoda Marek Sztolcman.

Samorządowcy mówili o braku finansów w oświacie, pomocy społecznej. Usłyszeli, że większość spraw jest trudnych do rozwiązania ze względu na brak finansów.

Po spotkaniu wojewodowie zwiedzali trzy zakłady działające w halach produkcyjnych nieistniejącego już Warteksu.

Autor artykułu: (kak)

Żądamy zniesienia stref!

Wednesday, March 27th, 2002

Telekomunikacja Polska SA nadal jest monopolistą i prawie nikt nie ma co do tego wątpliwości. Najlepszy dowód, że właśnie Urząd Regulacji Telekomunikacji nałożył na TP SA dwie kary o łącznej wartości 350 mln zł za stosowanie praktyk monopolistycznych.

Choć część abonentów przeszła do telefonii komórkowych albo skorzystała z usług innych sieci, nadal telefony TP SA ma 10 mln ludzi. Przyjrzyjmy się, jak wyglądają działania Telekomunikacji Polskiej na naszym regionalnym podwórku.

Mieszkańców powiatu bielskiego najbardziej boli fakt, że do Czechowic-Dziedzic i Bestwiny, miejscowości prawie cztery lata temu przyłączonych do powiatu, nadal trzeba dzwonić, wybierając numer kierunkowy 0-32. W ubiegły czwartek redakcja “DZ” zaprosiła do dyskusji przedstawiciela władz powiatu bielskiego i lokalnej dyrekcji TP SA, żeby wyjaśnili naszym Czytelnikom potrzebę istnienia uciążliwych stref numerycznych między miejscowościami leżącymi o 10 km od Bielska.

Wiesław Maśka, członek Zarządu Powiatu Bielskiego pracujący w Bielsku-Białej i mieszkający w Zabrzegu przyznał, że często do powiatu dzwonią mieszkańcy i firmy z gminy, a także z pobliskich Czechowic-Dziedzic. Wszyscy skarżą się, że oprócz prefiksu (tego cholernego prefiksu), muszą także wykręcać numer kierunkowy, żeby dodzwonić się do Bielska, Cieszyna czy Żywca.

- Po tylu latach sprawa powinna być wreszcie uregulowana! Dobrze, że udało nam się zrównać cennik rozmów i traktowane są one jako połączenia lokalne – stwierdził Maśka.
Odpowiednie rozporządzenie ministra weszło w życie 14 czerwca 2000 roku. Traktuje ono, że połączenia telefoniczne między abonentami znajdującymi się na obszarach powiatów utworzonych 1 stycznia 1999 roku powinny być zaliczane przez operatorów jako połączenia lokalne.

Zdaniem Zbigniewa Dykli, kierownika Biura Obsługi Klientów TP SA w Bielsku-Białej, tylko Ministerstwo Łączności może zdecydować o tym, czy mieszkańcy miast dołączonych do nowo powstałych powiatów będą mogli dzwonić do siebie bez niepotrzebnych utrudnień. Niewiele osób wie, że wybierając numer kierunkowy z Bielska do Czechowic płaci za rozmowę tyle, ile za połączenie lokalne.

- Sprawa nie dotyczy tylko Czechowic-Dziedzic i Bestwiny. Także Oświęcimia, który wszedł w struktury województwa małopolskiego. TP SA jako operator nie ma i formalnie nie może mieć udziału w tej operacji. Całością kieruje Ministerstwo Łączności, które ustala plan numeracji krajowej. Poza tym TP SA ma 10 mln abonentów. Co najmniej osiem cyfr w numerze musiałby mieć każdy z nich, by można go było zlokalizować w całej Polsce. Rozwój telekomunikacji prowadzi do tego, że coraz więcej cyfr wchodzi w skład numeru telefonu. Gdybyśmy chcieli wprowadzić bielskie numery do Czechowic-Dziedzic, musielibyśmy wymienić je 12 tysiącom tamtejszych abonentów. Każdy z nich poniósłby koszty związane chociażby z powiadomieniem znajomych o swoim nowym numerze telefonu – stwierdził Dykla.

Wiesław Maśka upierał się jednak, że w tym problemie nie chodzi o całościową zmianę numerów, a jedynie likwidację numerów kierunkowych. Dykla odparł, że te problemy powinny zostać rozwiązane po wejściu Polski do Unii Europejskiej.

- Wówczas prawdopodobnie nastąpi ujednolicenie numerów w poszczególnych województwach, co wcale nie znaczy, że numer będzie krótszy. Póki co, jest to niemożliwe. Tylko w powiecie bielskim mamy jeszcze 10 proc. abonentów, którzy podłączeni są do central analogowych a nie cyfrowych – dodał.

Po wejściu Polski do UE każdy abonent będzie miał prawo zachować dotychczasowy numer telefonu, nawet w momencie przeniesienia się z Bielska-Białej do Gdańska. Wiesław Maśka stwierdził, że nie powinniśmy czekać tak długo, zwłaszcza że już czekamy cztery lata. Nim Polska wejdzie do Unii, TP SA powinna postarać się o to, by ludzie nie musieli wybierać kilkunastu cyfr. Teraz bowiem do siedmiocyfrowego numeru dochodzą także 0, prefix i numer kierunkowy, co daje 13 cyfr!

- Myślę, że TP SA jest na tyle poważną i bogatą firmą, że powinna ułatwiać ludziom życie. Nie czekać, aż podjęte zostaną odpowiednie decyzje w ministerstwie, a już teraz naciskać na urzędników resortu – podkreślił. Dykla przypomniał natomiast, że TP S.A. proponuje usługę łatwej międzymiastowej, potocznie zwanej preselekcją. Dzięki niej abonent może dzwonić po staremu.

Zastrzeżenia Maśki wzbudziły także wysokie opłaty za zainstalowanie telefonu. – Wiele osób woli kupić telefon komórkowy lub korzystać z usług innego operatora – dodał. Ludzie wybierają m.in. Dialog.

Dykla odpowiedział, że obecnie maksymalny czas oczekiwania na telefon wynosi 18 miesięcy. – W większości rejonów naszego powiatu czeka się znacznie krócej na podłączenie. W Bielsku-Białej tylko siedem dni – podkreślił. Jeśli operator nie zainstaluje telefonu w ciągu 18 miesięcy od podpisania z klientem umowy, winien mu jest odszkodowanie.
Podczas dyskusji spokoju nie dawała także Maśce kwestia wysokich abonamentów, jakie użytkownicy muszą płacić TP SA. Dykla odparł: – Decyduje o tym zarząd spółki. Chciałbym jednak przypomnieć, że od maja ubiegłego roku wysokość abonamentów została zróżnicowana i nasi klienci mają do wyboru różne możliwości. Myślę, że w maju znowu zaoferujemy ludziom kolejne promocje – stwierdził. Teraz opłata za zainstalowanie telefonu wynosi 300 zł plus VAT.

Podczas dyskusji nie doszło do ostrych spięć. Urzędnik TP SA zadeklarował urzędnikowi powiatu, że odtąd zamiast kontaktować się korespondencyjnie, będą opinie wymieniać bezpośrednio.

* * *
Nie do końca czujemy się usatysfakcjonowani wypowiedziami przedstawiciela TP SA. Co o tym sądzą nasi Czytelnicy? Piszcie i dzwońcie do nas, wydrukujemy wszystkie wypowiedzi, nawet najbardziej drastyczne. Żądamy bowiem zniesienia stref numerycznych w całym województwie śląskim. Bije nas to po kieszeniach boleśnie i równo, bo cały region podzielony jest jak tort na trzy strefy (0-32, 0-33, 0-43), a TP SA bez żadnego racjonalnego uzasadnienia zarabia w ten sposób ciężkie pieniądze. I mało nas obchodzi, kto jest temu winien, ministerstwo czy operator, bo płacimy tak czy owak. Od czterech lat, mimo obietnic, łączność i telekomunikacja nie chcą dostosować stref numerycznych do nowego podziału administracyjnego kraju. Gadanie, że przyjdzie Unia i wyrówna zasługuje jedynie na śmiech. Piszcie do nas i żądajcie zniesienia trzech stref numerycznych w województwie śląskim. Wkrótce wydrukujemy w ,DZ” specjalne kupony, które będziemy zbierać i wysyłać do centrali TP SA. Nie damy się dłużej robić na szaro!

Autor artykułu: ANNA CHAŁUPSKA

Retrospektywa w Muzeum Śląskim

Tuesday, March 26th, 2002

Ta wystawa obejmuje ponad 30-letni dorobek twórczy Karola Wieczorka. Artysty cenionego, choć przecież usytuowanego jakby obok głównych nurtów, mód i szkół plastycznych. “Bo mieszkać na prowincji, to wolność od mód, ale i kariery…” – sam doda autoironicznie.

Autoironia jest znakiem rozpoznawczym tego malarstwa. Jej aż nad wyraz czytelne ślady odnajdziemy już we wczesnych pracach Wieczorka, tych z przełomu lat 60. i 70., gdy artysta spogląda na nas z nieco melancholijnych autoportretów, niekiedy wtopionych w miejski pejzaż. Owe fragmenty pejzaży i miejskich czy małomiasteczkowych murów i domostw są zawsze jakby trochę koślawe, nierówne, uporczywie cyzelowane, poprawiane, niekiedy – w przypadku rysunków i aktów – podkoloryzowane. Bo przecież mają być “ładne”. Artysta z tej przestrzeni wyłania się niczym egzotyczna osobliwość, którą dobrze byłoby zamknąć w jakimś skansenie przy przydomowym ZOO. Zresztą różne “gospodarskie” zwierzątka wtapiają się w te fantasmagoryjne historyjki i opowiastki, trochę nas strasząc, trochę bawiąc.

Katowicki artysta pobudza w sobie dziecięcą wyobraźnię, z której jednak wyłaniają się niewesołe wizje. Postępuje jak turpista: w aktach na przykład z zastanawiającą bezwzględnością odsłania powaby kobiecego ciała, które jednak zawsze jest pomarszczone, pofałdowane i trochę zdeformowane. W układaniu ludzi, przedmiotów i zwierząt w ramach obrazów, w których niekiedy wręcz nie mogą się zmieścić, nie dba o proporcje. Kieruje swą ręką niczym w zabawie dziecko, które skupiając się na przykład na sylwetce człowieka, jeszcze nie wie, że za chwilę domaluje dom, drzewo czy konia i już realistycznych proporcji nie złapie. Maluje więc czy rysuje “byle czym”, co mu pod rękę wejdzie: kredką, akrylem, ołówkiem, tuszem, farbą olejną. Swoje znakomite instalacje też konstruuje z materiałów mało szlachetnych: jakichś kawałków drutów, fragmentów codziennych sprzętów, łachmanów, w które ubiera gipsowe zarysy ludzkich postaci. Czasem jest to upstrzona szkolna ławka, innym razem jakieś okienne ramy, w których zawisł przebity dziecięcą strzałą odpustowy ptak. Gdzieś dolepi “święty obrazek”, gdzie indziej kawałek wypracowania wyrwanego ze szkolnego zeszytu. Całość podpisze niewprawną rączką pierwszoklasisty.

Z pozoru ta twórczość ewokuje beztroskie szkolne bazgranie, właśnie w zeszytach, może na przydomowych płotach, okiennicach czy murach. Z pozoru, bo te dziecięce kreski na ogół układają się w dręczące sny i majaki. Jeśli są to opowieści z baśni, to raczej tych dla “niegrzecznych dzieci”. To sztuka, która zagląda do wnętrza człowieka, wnętrza raczej mrocznego. I niech nas nie zwiedzie radosna kolorystyka tych prac (także tych z lat 90., przedstawiających koła, prostokąty i inne abstrakcyjne motywy, ubrane we wściekłe czerwienie czy soczyste zielenie). Kolorowe sny wcale nie muszą być przyjemne.

Karol Wieczorek – urodził się w roku 1949. Jest absolwentem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych – Wydziału Grafiki i Malarstwa w Katowicach, gdzie uzyskał dyplom z wyróżnieniem i medalem (1972). Uprawia malarstwo, grafikę, rysunek i rzeźbę, niekiedy ilustruje również książki. Swoje prace prezentował na licznych indywidualnych i zbiorowych wystawach w kraju i za granicą.

Autor artykułu: KRZYSZTOF KARWAT