Archive for the ‘Archiwa z Archiwalnych Tekstów’ Category

Potęga książek

Friday, July 19th, 2002

Miejska Biblioteka Publiczna w Łazach ma placówki filialne w Niegowonicach, Grabowej, Rokitnie Szlacheckim, Chruszczobrodzie, Ciągowicach i Wysokiej. Najbogatszy księgozbiór, liczący około 30 tys. tytułów, posiada biblioteka główna w Łazach.

- Z biblioteki korzysta co czwarty mieszkaniec gminy – mówi dyrektor biblioteki, Elżbieta Gradzik. – Dziś, kiedy ceny książek są bardzo wysokie, mamy coraz więcej czytelników. Chcąc sprostać ich oczekiwaniom, staramy się wzbogacić księgozbiór o nowe, atrakcyjne tytuły. Pukamy do różnych drzwi, by zdobyć pieniądze, zachęcamy do darowizn. W ubiegłym roku przybyło nam 1829 woluminów wartości 22 tys. zł.

Najczęściej bibliotekę odwiedzają uczniowie, studenci i seniorzy, mający dużo wolnego czasu. Ci ostatni poszukują książek beletrystycznych, natomiast młodzi wypożyczają lektury, podręczniki oraz wydawnictwa specjalistyczne. Dużym powodzeniem cieszy się czytelnia prasy, która oferuje bogaty zestaw popularnych dzienników i czasopism. W minionym roku biblioteka zanotowała 113 tys. wypożyczeń książek do domu. Na miejscu z podręcznego księgozbioru skorzystało 13 tys. osób.

Placówka w Łazach współpracuje z Miejskim Ośrodkiem Kultury, szkołami i warszawską Fundacją Pomocy Bibliotekom Polskim. Wspiera twórczość miejscowych poetów, współfinansując publikację ich utworów. Ostatnio ukazał się wybór wierszy 12 autorów, członków Klubu Młodych Poetów. Biblioteka udostępnia im swoje pomieszczenie na spotkania dyskusyjne.

Autor artykułu: (jew)

I po rzepaku…

Friday, July 19th, 2002

Dobiegają końca rzepakowe żniwa w zagłębiowskich gminach. Plony są nadspodziewanie dobre, lepsze niż w latach poprzednich. Z jednego hektara rolnicy zbierają po 26-30 kwintali ziarna.

- Uprawa rzepaku ozimego wymaga dobrej gleby i dużej kultury agrotechnicznej – mówi Eugeniusz Kieruzel z Rejonowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Zawierciu. – Dlatego też zajmują się nią najlepsi rolnicy, posiadający duże gospodarstwa, którzy wiedzą, jak przygotować grunt pod uprawy i potrafią zachować terminy siania i zbioru.

Takim gospodarzem jest Stanisław Micuła z Małoszyc, w gminie Żarnowiec, który uprawia rzepak na 17 hektarach. Z jednego hektara uzyskał 26 kwintali ziarna. Młoda rolniczka z Żerkowic, Agata Toborek, może się pochwalić jeszcze wyższymi plonami. Z jednego hektara uzyskała 26 kwintali rzepaku. Uprawia go jednak tylko na 10 hektarach, bo specjalizuje się głównie w hodowli bydła mlecznego.

Rzepak skupują na pniu pośrednicy i zakłady tłuszczowe. Zawierciański rzepak zakontraktowany został przez przetwórnię w Bielsku-Białej.
Po zakończeniu “małych żniw” rolnicy przystąpią do koszenia zboża. Jeśli nadal utrzymają się obecne wysokie temperatury, na polach już w następnym tygodniu powinny pojawić się snopowiązałki oraz kombajny. Podobnie jak w przypadku rzepaku, zapowiadają się wysokie plony.

Zdaniem specjalistów z Rejonowego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Zawierciu w tym roku obrodziła pszenica i żyto. Uprawy czterech podstawowych zbóż na zawierciańskiej ziemi zajmują 60 procent areału.

Autor artykułu: (jew)

Plus poszukiwany

Thursday, July 18th, 2002

W Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach drastycznie zmalały zapasy krwi grupy 0 Rh+. Z tego powodu w kilku szpitalach województwa śląskiego przełożono terminy zabiegów, a chorzy musieli uzbroić się w cierpliwość. Nie pomaga organizowanie dodatkowych akcji pobierania ani zwiększona liczba wyjazdów specjalistycznego ambulansu. Od kilku dni Centrum sprowadza ,deficytową” grupę z innych województw. Katowiczan wspierają Opole, Wałbrzych i Lublin. W zamian w tamte rejony jadą pojemniki z innymi grupami lub preparatami krwi.

- Wakacje zawsze są dla nas ciężkim okresem. Szpitale zwiększają liczbę zamówień. Wiele z nich wymaga natychmiastowej realizacji. Dawców natomiast nie przybywa, ale wręcz przeciwnie jest ich coraz mniej – wyjaśnia Stanisław Dyląg, dyrektor RCKiK w Katowicach.

Latem działalność zawieszają bowiem najaktywniejsze kluby honorowych krwiodawców. Do takich zaliczane są grupy tworzone przez studentów wyższych uczelni oraz uczniów szkół średnich skupionych przy Polskim Czerwonym Krzyżu. Członkowie kół funkcjonujących przy zakładach pracy rozjeżdżają się na urlopy. Wakacyjnej przerwy nie mają jednak szpitale.

- Mieliśmy sytuacje, że trzeba było zrezygnować z zabiegu ponieważ brakowało właściwej krwi. Dotyczyło to wyłącznie przypadków, kiedy zwłoka nie zagrażała życiu i zdrowiu chorego. Nie dziwią nas kłopoty centrum krwiodawstwa, które obsługuje szereg podobnych placówek. My sami zużywamy potężne ilości krwi. Mamy przecież dwie kardiochirurgie, laryngologię, ortopedię oraz chirurgię ogólną. Lekarze operują na okrągło, również w soboty i niedziele. Przeciętnie jeden zabieg kardiochirurgiczny wymaga zabezpieczenia około 2 litrów krwi – tłumaczy Wojciech Wróbel, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach. – Do tej pory zwłoka z reguły nie przekraczała 2-3 dni. Niektórzy pacjenci decydowali, że ,spotkanie ze skalpelem” przełożą na później i… jechali na wakacje.

Krwiodawcą nie może zostać osoba niepełnoletnia oraz po 65. roku życia. Zgłaszając się do punktu, gdzie pobierana jest krew należy dysponować dokumentem ze zdjęciem. Jednorazowo pobierane jest około 450 ml cennego płynu. Natomiast cały zabieg, łącznie z poprzedzającym go badaniem trwa około 20 minut. Na zakończenie dawca otrzymuje 7 tabliczek czekolady.

- Przed pobraniem krwi przeprowadzany jest ogólny wywiad z ochotnikiem. Sprawdzamy również jego ciśnienie oraz poziom hemoglobiny. Trzeba przypomnieć, że tylko człowiek zdrowy może zostać krwiodawcą. Nawet niewielki katar, czy przyjmowanie aspiryny wyklucza z tego grona. Podobnie ma się sprawa ze świeżymi tatuażami czy nakłuciami skóry np. na kolczyki – dodaje Zdzisława Pałetko-Sołtysek, kierownik działu ekip wyjazdowych RCKiK.

Autor artykułu: (mru)

W rytmie country

Thursday, July 18th, 2002

Korneliusz Pacuda, największy w Polsce orędownik muzyki country, zwykł mawiać: – W country jest wszystko – serce i dusza, radość i porażki, złamane serca i łzy, śmiech i dramaty dnia codziennego.

Dąbrowa Górnicza, za sprawą Pałacu Kultury Zagłębia, dołączyła do festiwalowych miast muzyki country. W najbliższą sobotę i niedzielę (20-21 lipca), w parku ,Zielona” odbędzie się ósmy piknik i każdy znajdzie w nim swój własny nurt, swoich ulubionych wykonawców. Gospodarzem pierwszego koncertu (początek o godz. 16.00) będzie właśnie Korneliusz Pacuda, a usłyszymy m.in.: Vermond City z Gliwic, Halio Band z Bochni, Zigi Szymańskiego z Australii, Honky Tonk Brothers z Wałbrzycha, Mariusza Kalagę z Dąbrowy Górniczej i Kasię Bochenek z Black Horsem z Będzina.

W niedzielę (godz. 15.00) zagrają: Garden Party z Będzina, Jan Manson ,Country Band” z Prudnika, Hatchback z Kielc, Tomasz Szwed z Zespołem Opieki Zdrowotnej z Warszawy, Johnny Walker z Katowic.
Fani mogą rozbić namioty na terenie ośrodka przylegającego do parku.

Autor artykułu: (tes)

Woda podmywa fundamenty domu przy ulicy Wojewódzkiej

Thursday, July 18th, 2002

- Na ulicy Wojewódzkiej, pomiędzy domem numer 29 a dawną siedzibą Biblioteki Śląskiej, po każdym większym deszczu tworzy się ogromne rozlewisko. Woda stoi na ulicy, a następnie nie mogąc spłynąć studzienką kanalizacyjną, wsiąka w fundamenty domu. Podczas kładzenia kostki chodnikowej, po drugiej stronie ulicy, część chodnika się zapadła i robotnicy musieli wzmacniać podłoże. W nocy z wtorku na środę padał deszcz i woda znowu stała przez całą noc i rano. Przyjdą upały to pewnie część wyparuje, ale pozostała znowu spłynie do fundamentów. Kiedy drogowcy załatwią tę sprawę? – zadzwonił do redakcji zbulwersowany Czytelnik.

Faktem jest, że podczas deszczów na ulicy Wojewódzkiej przy skrzyżowaniu z ul. Francuską tworzą się błyskawicznie kałuże i spore rozlewiska, ale samochody mogą spokojnie przejeżdżać. O przyczyny tworzenia się w tym miejscu wodnych pułapek zapytaliśmy w Wydziale Gospodarki Komunalnej katowickiego magistratu.

- Trzy tygodnie temu w rejonie ul. Wojewódzkiej zostały wyczyszczone wszystkie studzienki ściekowe. Wówczas wszystko dobrze funkcjonowało. Wczoraj, nasza ekipa pojechała sprawdzić przyczyny powstania tu rozlewiska. Okazało się, że pękł przykanalik ściekowy doprowadzający wodę ze studzienki do studni i dalej do kolektora głównego. Awaria zostanie szybko usunięta, ale chciałbym zaznaczyć, że podmakanie fundamentów nie musi być spowodowane awarią kanalizacji ulicznej. W starych budynkach często nie ma właściwych odwodnień i izolacji, przy dużych opadach deszczu woda do piwnic może dostawać się z gruntu, a nie z ulicy – wyjaśnia Mirosław Herman, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miejskim w Katowicach.

Ten fakt potwierdzają strażacy, którzy nawet przy dużych opadach deszczu nie interweniują w tym rejonie, bowiem tworzące się tu rozlewisko szybko spływa kanalizacją.

Autor artykułu: (BL)

Wakacje pod namiotem

Tuesday, July 16th, 2002

Drewniany płotek, dziewięć polowych namiotów, brama z dumnie powiewającą flagą państwową i dwóch nastoletnich wartowników strzegących wejścia na teren placówki. Tak w skrócie można opisać kolonię zorganizowaną przez Komendę Hufca ZHP Zabrze. Z pozoru obóz wygląda na uśpiony, jednak nic bardziej mylnego. Tu nie ma miejsca dla śpiochów.
Turnus trwa tylko tydzień, więc trzeba jak najlepiej wykorzystać czas. Stąd pobudka o 7.30, potem poranna zaprawa, porządki i śniadanie, no a potem już wycieczki: na Jurę Krakowsko-Częstochowską, do zamku w Chudowie, na Kąpielisko Leśne, do Muzeum Miejskiego, do kina “Marzenie” i do lasu. Poza tym koloniści grają w piłkę, śpiewają i biorą udział w zajęciach zespołowych. Harcerze zorganizowali nawet olimpiadę, a gdy pada deszcz, wszyscy przenoszą się do sali gimnastycznej lub audiowizualnej pobliskiego Zespołu Szkolno-Przedszkolnego. Około sześćdziesięciu urwisów pilnuje trzynastu wykwalifikowanych drużynowych z Harcersko-Uczniowskiego Klubu Sportowego “Watra”. Poza tym dzieci mają zapewnioną opiekę zdrowotną i autokar. Wyżywieniem zajął się “Caritas”. Tygodniowy turnus kosztuje 100 zł, jednak dzięki dofinansowaniu miasta z tej formy spędzenia wakacji mogą skorzystać także dzieci tych rodziców, których nie stać na wakacyjne wojaże ich milusińskich. Choć dzieci różni wiek i status majątkowy, tu nikogo to nie obchodzi. Liczy się przede wszystkim koleżeńskość i samodzielność.

- Staramy się nauczyć dzieci porządku i dyscypliny. Każdy musi dbać o swoje łóżko i rzeczy. Oczywiście, najmłodszym należy pomóc. Mamy również nadzieję, że część z nich zechce wstąpić do harcerstwa – mówi Mariusz Dolina, przewodnik.
Choć taka liczba dzieci pod opieką może niejednego rodzica przyprawić o zawrót głowy, to jednak druhowie nie narzekają na swych podopiecznych. Swoje pociechy mogą także odwiedzać stęsknieni rodzice, by na własne oczy przekonać się, że niczego im nie brakuje.

- Dodatkową atrakcją dla dzieci są warty. Zmiana następuje co dwie godziny. To uczy dyscypliny i zacieśnia więzy. Jedyna nasza zmora to komary, które potrafią zepsuć każde wieczorne ognisko – mówi Bartłomiej “Linda” Motyl, przewodnik.

Jednak nawet uciążliwe owady zdają się nie odstraszać amatorów spania pod namiotem, gdyż wielu z nich pozostało na kolejny turnus. Cała kolonijna kadra to wolontariusze, można więc mieć pewność, że w swą pracę wkładają serce. Właśnie trwa trzeci turnus, jednak liczba miejsc nie jest ograniczona. Letni obóz potrwa do 26 sierpnia i do tego czasu każdy rodzic może przywieźć tu swoją pociechę.

Autor artykułu: MAREK KOZIEŁ

Będzie bezpieczniej

Tuesday, July 16th, 2002

Kładka łącząca ul. Dąbrowskiego z al. Jana Pawła II jest remontowana. Modernizacja zakończy się za sześć tygodni. Remont jest pewnym utrudnieniem dla pieszych, którzy nie chcąc nadkładać drogi przechodzą przez tory. Inaczej musieliby dojść do odległych o kilkaset metrów ulic Grota – Roweckiego i Armii Krajowej. Interweniuje straż miejska, o niebezpieczeństwie ostrzegają też wykonujący remont pracownicy firmy budowlanej.

- Nasze społeczeństwo jest jakie jest. Ci ludzie nie zdają sobie chyba sprawy z niebezpieczeństwa. Tędy przejeżdzają przecież pociągi – powiedział nam jeden z pracowników Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów.

Nowa kładka będzie nie tylko estetyczna, ale również bezpieczna. Powstaną nowe poręcze i zabezpieczające siatki (pod spodem znajdują się przewody trakcji elektrycznej).

Autor artykułu: (ks)

Zagrają w pucharze

Tuesday, July 16th, 2002

Tenisistki stołowe z AZS WSP Print Cycero wystąpią w europejskim pucharze Nancy Ewans. W wyniku losowania znalazły się one w grupie z włoską CSSK Generali Triest, węgierskim Hungarhotel Oroshaza i angielskim London Progress.

Nasz zespół ze względów finansowych nie startował w pucharze przez ostatnie dwa lata. W zbliżającej się jego edycji po raz pierwszy mecze fazy wstępnej rozegrane zostaną w grupach. W Częstochowie planowane są one na 20-22 września. Do kolejnej rundy awansują dwie najlepsze drużyny.

Autor artykułu: (su)

Karate na Rynku

Monday, July 15th, 2002

Piotr Szeligowski, karateka (4 Dan), twórca i animator Polskiej Organizacji Kyokushin IFK, przy znaczącym współudziale Biura Promocji Bytomia zorganizował w piątkowy wieczór na Rynku pokaz swej sztuki walki. Ów Pokaz Mistrzów Karate Kyokushin obejrzało kilkaset osób i na pewno nie byli zawiedzeni.

Mistrz Europy z 1995 roku z Cardiff, pierwszy Polak, który złamał kij bejsbolowy, oraz jego brat, Wojciech Szeligowski (1 Dan) i Bogusław Marcinowski (też 1 Dan) zaprezentowali program zaiste niezwykły. Oprócz “tradycyjnego” łamania desek było łamanie płonących listew na ciele partnera, znów łamanie desek, ale z wyskoku przez… płonącą obręcz, a bodaj największe wrażenie zrobiło rozbicie rękami dzbana z płonącą benzyną, wykonywane w Polsce po raz pierwszy.

Autor artykułu: (jab)

Tragiczna kąpiel w zalewie Nakło-Chechło

Monday, July 15th, 2002

19-letni mężczyzna utonął w sobotę w zalewie Nakło-Chechło. Jego przyjaciele zaalarmowali o tym czterech płetwonurków z bytomskiej PSP, którzy akurat uczestniczyli tam w akcji oczyszczania dna zbiornika.

- Natychmiast podpłynęliśmy do grupki młodzieży, około 100 metrów od brzegu. Dwóch strażaków zanurkowało i wyciągnęło z wody 19-letniego chłopaka, który nie dawał oznak życia. Od razu podjęliśmy też akcję reanimacyjną – opowiada Piotr Rybicki z bytomskiej PSP, dowodzący akcją.

Po około 20 minutach reanimacji przyjechało pogotowie i przez kolejnych 30 minut mężczyznę reanimował lekarz. Udało się w końcu przywrócić mu czynności życiowe. Odwieziono go do szpitala, gdzie niestety w nocy zmarł.

Autor artykułu: (ad)